Witam
Panowie, przez 3 dni byłem u swojej kobiety w innym mieście, niestety sprawy potoczyły się tak, że musiałem wrócić do do domu. Odprowadziła mnie wieczorem na pks, pożegnała. Później kilka smsów, telefon i zdaje się, że poszła spać bo była zmęczona i nie odpisała.
Dzisiaj o 10 napisała czy wstałem, odpisałem. Później czy mam jej klucze od stancji bo studiujemy w tym samym mieście w którym mieszkam. I tyle... zero odzewu... Zapytałem czy cos się stało? Jak w domu itd... ale nic. Kilka telefonów nieodebranych i w końcu się zgłosiła.
Powiedziała, jest złą osobą, że nie chce z nią rozmawiać ale nie powie mi co się stało. Wspomniała, że jednak przyjedzie i odda mi ładowarkę. Więc pytam i co? Ładowarkę i pójdziesz do siebie?
-Nie wiem, może.
I znowu pytam co się stało... Chwilę pomilczała, rozpłakała się i powiedziała, że się rozłącza.
Po jakiejś godzinie zadzwoniłem do niej czy dalej nie chce mi nic powiedzieć... Ona na to, że nie. Więc zapytałem czy chodzi o mnie, o nią czy coś w domu się stało.
-W domu...
-a przyjedziesz?
-nie wiem
I chuj taka rozmowa. Jej przyjaciółka zadzowniła ją podpytać ocb i później powiedziała mi, że każda kobieta tak ma, nazbierało się i tyle. Dać czas, odpuścić, a jak przyjedzie to kupić krzaka, przytulić.
Prawda to? Nie będę jej męczył, a wytłumaczenie przyjaciółki wydaje się najsensowniejsze.
Jak myślicie?
Pozdro
Ja mieszkam i studiuje w tym samym mieście, a ona tu tylko studiuje. Pojechałem do niej na kilka dni na majówke i mieliśmy razem wrócić jutro.
Relacje? Jak najbardziej pozytywne
GDP:
"Masz dążyć do seksu. Związek jest skutkiem ubocznym tego co wydarzyło się zanim powstał. Nigdy odwrotnie!"
Zacznę od końca. Żadnych kurna kwiatków!
I na kiego zadajesz 10 razy to samo pytanie i dzwonisz tyle razy?
Dziewczyna ma zwyczajnie nastrojową huśtawkę, chwilową depreche, daj jej dzień na pozbieranie się do kupy.
I bierz ją na spacer, jak psa! Mówisz, że idzie z Tobą i koniec gadki, ma być tu, a tu, o tej, a o tej. Zero rozmowy o jej problemach z Twojej inicjatywy, będzie miała taką potrzebę o tym Ci powiedzieć to się sama otworzy, a nie żebyś Ty ją przepytywał jak NKW w latach 40. !
Myślę że wystarczając już okazałeś że ci zależy (Za bardzo wydzwaniając) i że martwisz się o waszą relacje jeśli nadal nie mówi ci o co chodzi to daj jej spokój jak jej przejdzie to sama się odezwie,zatęskni i może będzie skłonna powiedzieć ci o co chodziło i pierdol to ty nie zrobiłeś nic złego.
Fajnych ludzi poznaje się zwykle tam gdzie Ci mniej fajni się nie pokazują.
"Zrozumieć kobietę" - bezcenne. Tutaj masz kolego idealny przykład takiej sytuacji gdy nagle jest huśtawka nastrojów, foch o wszystko i koniec kropka. Ja takie rzeczy przemilczam i z reguły po 1, 2 dniach jest okey. Nie ignoruj jej wtedy ale nie zadawaj też100 razy tego samego pytania.
a potem zatęskni i przyjdzie.
Po prostu wrzuć teraz na looz. One są bardziej uczuciowe od nas, więc jeśli Tobie się nie wypłakała na ramieniu, to zrobi to swojej przyjaciółce. Przejdzie jej
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".