Związek prowadzę od miesięcy 5 i po prostu się zaangażowałem. Nie pokazuje tego po sobie, sprawuję kontrolę. Poczułem że ją kocham, więc postanowiłem jej to powiedzieć. Zaraz po imprezie siedzimy w altanie kiedy ludzie się zawinęli, świeczki dookoła, 3 nad ranem, dość długa emocjonalna rozmowa. I wystrzeliłem "kocham Cie". Jej miny nie zapomne przez długi czas, kompletnie się tego nie spodziewała no i odpowiedziała "Ty wiesz, że ja Ciebie też" , "napewno bardzo dużo Cię to kosztowało, dlatego ma dla mnie jeszcze większe znaczenie". Mało się nie popłakała. Z racji tego że jest to moje pierwsze takie wyznanie od lat, nie chce utracić kontroli i nadal prowadzić ten związek, a jak wiadomo po tych słowach wiele się zmienia. Reakcja kobiety jak najbardziej pozytywna, ale i w takich sytuacjach różnie się toczą dalsze relacje. Chciał bym żebyście podpowiedzieli mi coś, bo nie daje mi to spokoju, czy dobrze postąpiłem.
Nie myśl tyle co masz zrobić, bo związek z kobietą to nie jest samochód żeby go prowadzić, wrzuć na luz. Skoro ją kochasz to dobrze że jej to powiedziałeś. Ważne żebyś mówił to co czujesz i jej nie okłamywał. Powodzenia
Dobrze zrobiłeś skoro prowadzisz ten związek już 5 miesięcy. Powiedziałeś co czujesz i za to Ci gratuluje bo się nie bałeś, nie zwątpiłeś. A co do dziewczyny, mogło ją to troszke zmienić, ale nie koniecznie. Więc na razie wrzuć na luuz.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Dobrze zrobiłeś młody. Powiedziałeś co czujesz i o to chodzi. Nie bierz do siebie tego całego biadolenia o kontroli. Jedyne co musisz robić, to nie dać wejść sobie na głowę. W ogóle porzuć myśl o kontrolowaniu. Kontrolowanie to słabszy brat zaufania. Jak ufasz, nie musisz kontrolować.
Zaraz pewnie wyskoczą starsi, że laskom się nie ufa. Ale ufać jest prościej niż kontrolować. Kontrolowanie budzi stres związany z możliwością utraty kontroli. I tyle.
"Zaraz pewnie wyskoczą starsi, że laskom się nie ufa. Ale ufać jest prościej niż kontrolować. Kontrolowanie budzi stres związany z możliwością utraty kontroli. I tyle."
Bez zaufania NIE ZBUDUJESZ PRWADZIWEGO ZWIAZKU - to jest zasada FUNDAMENTALNA! A w zwiazku, w ktorym relacje sa prawidlowe - nie potrzeba kontroli, bo po co, skoro jest to zaufanie, o ktore sie rozchodzi?
Prawdziwy (podkreslam) zwiazek nie polega na kontrolowaniu drugiej osoby w sensie bezposrednim i zabarwieniu negatywnym, jaki tutaj zostal narzucony. Owszem - czasem trzeba kogos 'poprowadzic/naprwowadzic', bo jestesmy tylko ludzmi i czy to facetowi, czy kobiecie bedac w zwiazku z czasem tez potrafi sie cos popieprzyc mniej lub bardziej. Ale nie kotrolowac 'jako tako'.
Jesli chodzi o wyznania uczuc - tutaj dla mnie sprawa jest prosta, jesli przestrzega sie jednego: wszystko w odpowiednim czasie i bez srania zarem, a bedzie ok. Ale nie kazdy potrafi 'wybadac' ten moment, stad pojawiaja sie posty, ze kolega XYZ powiedzial to i owo stanowczo za wczesnie, powodujac u partnerki reakcje odwrotna niz ta, ktorej sie spodziewal.
Wszystko jest dla ludzi, ale z glowa i umiarem.
Pozdrawiam i zycze powodzenia autorowi
COOL AS ICE - ICE-COOL!
"I think the most important thing is to be happy with yourself beacause if you're not happy with yourself you can't be happy with somebody else." - Solarstone-Greenlight (Original Mix)
Nie wiesz, co mówisz, panie hideoshi.
Wybacz mi Bruno, ale dla mnie kontrolowanie kobiety mija się z celem relacji. Jak ufasz, to potrafisz się tą relacją cieszyć i wynosić z niej jak najwięcej. Jak uważasz,że kobietom nie należy ufać, to robisz z niej podwładnego, którego musisz ciągle kontrolować, żeby przypadkiem nie zrobił czegoś przeciw Tobie. To trochę przedmiotowe traktowanie nie uważasz?
Dla mnie takie podejście, oparte na kontroli to pieśń zgorzkniałych facetów, którzy dokonali złych wyborów w życiu. Oczywiście nie jest to personalna wycieczka, żeby nie było, a jedynie moja opinia o takiej postawie.
I oczywiście mówię tutaj o poważnych relacjach, a nie jakiś tam początkowych stadiach. I też nie mam na myśli ufania każdej napotkanej kobiecie i w przesadnym stopniu (jak np. było to ukazana w filmie "Casino").
Natomiast to my wybieramy te kobiety tak? Wiadomo, że 18 latek nie ma takiej wiedzy jeszcze o ludziach, jak dorosły facet. Ja też takiej wiedzy pewnie jeszcze nie mam, ale potrafię odstrzeliwać laski, którym wiem, żebym ni chuja nie potrafił zaufać.
Chętnie wysłucham Twoich argumentów.
Zgadzam się w całej rozciągłości. Kontrolować trzeba siebie, bo gdy pojawiają się emocje, łatwo wiele rzeczy spierdolić, ale kobiecie z którą jesteśmy należy ufać. Jeśli zaufanie nadszarpnie, to cóż, albo wóz, albo przewóz.
Wpadłes już w gówienko bo wyznałeś jej uczucia, po pięciu miechach się wie, że się kogoś kocha???
Po drugie założyłeś temat na forum (tytuł tematu to zwykłe tłumaczenie się), czyli już się boisz, że ją stracisz a boisz się bo się na maxa zaangażowałeś, zakochałeś.
Lepiej przystopuj bo możesz mieć niezłą jazde za jakiś czas...
NIECH TWOJE UCZUCIA OCHŁONĄ.
Od taka moja rada
Myślę, że on lepiej wie co czuje. Skoro tak czuje, to dobrze zrobił mówiąc, jeśli ma coś się zjebać to na pewno nie dlatego, że wyznał miłość. Kwestia tego, czy relacja się zmieni, czy nadal pozostanie taka jak była.
A potem kolejne tematy na forum z cyklu: ''czemu przestało jej zależeć itd.'' no ale jak chcecie, ja życze im jak najlepiej
Slasher..bez urazy ,ale naczytałeś się tego forum i Ci się sieczka zrobiła..
Wiele się zmienia,jak powiesz dziewczynie że ją kochasz??Ja swojej powiedziałem i kurwa ani salwa armatnia nie wyjebała,ani ŻADNYCH sterów w związku nie straciłem..Może jedynie więcej dla mnie gotuje.
Miałeś ochotę,chciałeś zrobiłeś..PROSTE
Nie znam się na niczym, prócz życia..
"Może jedynie więcej dla mnie gotuje." - po prostu jebłem - dobre:). Smacznego.
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Heh... wszyscy Ci, co z niewiadomych przyczyn dostali minusy mają racje. Chłopie, przeczytaj sobie logo : "Miej jaja, by robić i mówić to na co masz ochotę!" - zrobiłeś, powiedziałeś, ona się ucieszyła, koniec kropka.
Nie bałeś się do niej podejść, rozkochać ją a teraz się boisz ,że ją stracisz??
Coś Ci powiem: Teraz, po 5 miesięcznych grach, jesteś w związku, wiesz? Sam piszesz, że "mało się nie popłakała" - to nie St, jej po prostu też zależy. -cii... tylko nie mów nikomu, bo to tajemnica:P
Powodzonka!
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
"Prowadzisz" związek, a zatem:
- był wielkorotny seks,
- podejmujecie razem decyzje (mniejsza jakiego kalibru),
- macie wspólne plany (jakieś, powiedzmy dotyczace majówki czy wakacji),
- ufacie sobie nawzajem.
Tak?
Wiesz co, kolego, jestem daleki od górnolotnych myśli, ale "Zanim powiesz kocham" (czytałeś?) powinno być niemal oczywiste, że oboje czujecie to samo. Powiedzieć "kocham", to nie coś zdobyć, tylko coś powierdzić. Któryś kolega powyżej wyraził wątpliwość, czy skoro dajesz temat na formu "czy dobrze zrobiłem", to jakież tu potwierdzenie? Kiedyś Mistrz Guest podał jednym tchem kilkanaście sposobów, w jaki można wyznać miłość albo coś, co miłością się wydaje (Geust pewnie sam tego nie pamięta, bo było to w czasach, gdy Vłodarz był u szczytu kariery na stronie). Zmierzam do tego, że uległeś chwilowym emocjom. I stąd Twoje wątpliwości. OK, powiedziałeś - Twoje zmartwienie. Ale tak naprawdę, to czego oczekujesz? Że potwierdzimy, że ona Cię kocha? Bo przecież tylko ta pewność Cię uspokoi. A skoro jej nie masz, to po co to wyznanie? Tak tylko pytam, bo mi się nie chce za robotę zabrać i wymyślam preteksty, żeby ją oddalić w czasie...