moze rozjasnicie mi sytuacje bo troche sie pogubilem. spory kawalek czasu temu, spotykalem sie z dziewczyna. wszystko przebiegalo bez wiekszysz zastrzerzen, sadze ze jej zapal wygasl do mnie ze wzgledu na to ze zaczalem powoli tracic pewnosc siebie i pokazywac ze mi zalezy, przez to ze sie w niej zakochalem. spotykalismy sie tak przez ponad miesiac. pocalunki itd. dosyc raptownie kontakt sie urwal. probowalem sie umowic pierwszy raz, jeszcze przed swietami, na swieta pojechala do siebie wiec po swietach probowalem drugi raz, odpisala ze da znac, bo niby musi sie pilnie uczyc jeszcze przez miesiac.jeszcze w czasie swiat wyslalem smska z zapytaniem co tam slychac. zakladalem ze sie odezwie wkoncu nie bylo tak zle ale sie nie odzywala. mysle sobie, ze sprobuje ostatni raz zadzwonic do niej pod koniec tego miesiaca w ktorym miala sie tak pilnie uczyc. Zadzwonilem, mowila cos ze jakbym zadzwonil wczesniej to by sie umowila, dosyc normalnie rozmawiala. wiec mysle no dobra dla spokoju zadzwonie ostatnio raz za tydzien i to koniec. wiec zadzwonilem 4 raz, troche porozmawialismy, dowiedzialem sie ze w ferie jeszcze troche u siebie posiedzi wiec nawet nie mialem co proponowac spotkania. pod koniec tej 10 minutowej rozmowy powiedziala ze sie odezwie, na co odpowiedzialem, ze i tak sie nie odwezwie bo nie jest na tyle zdecydowana. W sumie stracilem nadzieje, bo czemu miala by sie odezwac. okazalo sie, ze sie odezwala w walentynki (jakis glupi sms, co tam słychac). odpisalem z pytaniem co u niej, nie uzyskalem odpowiedzi. za tydzien dostaje kolejnego smsa w ktorym pisze ze miala sie odezwac to sie odzywa i co tam u mnie w pracy, odpisalem, ze juz wczesniej sie odzywala i pytalem sie co u niej, ona na to odpowiedziala, ze sms do niej niedoszedl(w co watpie pewnie w cos tam sobie grala). napisalem, ze nie lubie pisac/rozmawiac przez telefon i zaproponowalem spotkanie na nastepny dzien(piatek). odpisala ,ze tego dnia nie moze ale bedzie mogla we wtorek albo srodek. podalem konkretnie pora i miejsce we wtorek. w weekend odmowila spotkania, twierdzac ze jest chora. odpisalem ze rozumiem, zeby zdrowiala. i mysle sobie ale ladnie mnie w chuja robi a ja sie jej daje, chyba pora przestac robic sobie nadzieje i przestac sie wkoncu odzywac. Odezwala sie znowu, w niedziele, zlozyla zyczenia, odzwajemnilem, zdziwilem sie mocno jak zaproponowala spotkanie. zgodzilem sie piszac ze wstepnie mozemy sie umowic ,podalem konkretnie date, miejsce i zastanawialem sie jakie to bedzie smieszne jak mi odmowi, na co sie w ogole nie zdziwie. okazlo sie ze odmowila, podobno cos waznego i nieprzewidzianego jej wyskoczylo, napisala ,ze moze w nastepnym tygodniu jakos sie umowimy. mysle sobie, ze pewnie mnie robi w bambuko i nic jej nie wypadlo tylko sprawdza czy mnie caly czas trzyma w garsci (nie wiem po co). odpisalem wiec, ze wlasnie mialem jej napisac ze za bardzo nie moge sie spotkac bo mialem kolega w pracy zastapic itd. i ze w nastepnym tygodniu akurat nie moge. jak sadzicie jak mam rozumiec te odzewy i propozycje ? czy to dobrze zrobilem piszac, ze nie moge umowic sie w tygodniu ? czy to sa juz takie gierki, jak musztarda po obiedzie, z ktorych juz nic nie ma prawa wyniknac?
Czytam czytam, co chwilę pojawia się "za tydzień" , "w tym tygodniu nie mogę" "za parę dni". Czyżby ta historia trwa pół roku?
Daj sobie z nią spokój. Każdy Ci to napisze.
Że ty to jeszcze ciągniesz ;D Nie rozumiem takich ludzi
no tak, tylko skad w takim razie te propozycje. wiesz skoro traktowac to jak jakis powrot, to chyba wymaga czasu.
Wybacz człowieku. Będzie to mój pierwszy post tutaj, ale nie potrafię wręcz się powstrzymać. Siedzę na tym forum już dłuższy czas lecz po przeczytaniu podstaw i co wartościowszych blogów stwierdziłem, że nie będę zaśmiecać tego miejsca swoimi uwagami. Niemal wszystko co mogło być już napisane, zostało napisane na milion sposobów.
Czy Ty czytałeś cokolwiek stąd? Czy masz po prostu skłonności masochistyczne i czekasz aż Cię za moment towarzystwo tutaj zjedzie?
Po pierwsze sms'ki i dzwonienie zamiast kurde normalnego spotkania i randki,po drugie ,,zakochałeś się",po trzecie odwleka spotkania,po czwarte gra sobie z Tobą...wnioski wyciągnij sam...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Czas leci... a Ty zamiast poznawać inne fajne dupcie się zastanawiasz i umęczasz nad jedną księżniczką!!! To już lepiej se konia zwalić...
Stary już zaczynają po tobie pojazd robić...
Sangatsu i Kołboj ujeli całe sedno sprawy...
daj sobie z nią spokój człowieku, bo ona będzie miała męża i gromadkę dzieci a ty dalej będziesz konia walił...
whatson nie tłumacz sam sobie jej idiotycznych zagrywek w taki sposób jak Ci pasuje skoro każda inna osoba tłumaczy Ci abyś dał sobie spokój bo laska leci w kulki na maxa. Czytając Twojego posta wychodzi, że zwodzi Cię kilka dobrych tygodni. Teraz moje pytanie do Ciebie - wierzysz, że przez ten cały okres nie znalazła nawet nie jednego dnia a 2 godzin aby się spotkać ? Ja jestem przekonany, że taki czas miała baaa miała go nawet więcej ale po prostu jej się nie chciało albo nawet nie przyszło go głowy aby z Tobą spotkać.
Czasami lepiej sie nie odezwac i wydać się głupim, niż się odezwać i rozwiac wszelkie wątpliwości"
napewno miala czas i to sporo...
Już dawno jej powinieneś powiedzieć "kobieto, albo się spotykamy, albo spier****aj"
Oj tam od razu spierdalaj Diegito. Wypierdalaj w podskokach się powinno mówić
Kurcze stary no, nudzi się jej to sobie pisze z Tobą czasem popisze smski, proste 
Tak na poważnie to bez wulgaryzmów pogoń ją i tyle. Nie szkoda Ci czasu i kasy na takie zagrania? Jeżeli nawet dojdzie w końcu do spotkania to co, będziecie się spotykać raz co 2 miesiące...? Ogarnij się.
Pozdro
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
mam wrazenie ze zle cos napisalem. probowalem sie umowic spora ilosc razy i sobie wkoncu odpuscilem bo zauwazylem ze to nie ma sensu. po jakiejs przerwie sama zaczela sie odzywac az wkoncu chciala sie umowic, na co przystalem a ona przelozyla spotkanie. rozumiem ze leci w kolki, tylko po co probuje sie umowic i w ostatecznosci odklada spotkanie. to jakis test czy ma mnie jeszcze w garsci czy poprostu tak wyszlo... nadzieii sobie nie robie, juz po pierwszej odmowie domyslilem sie ze mnie splawia