Witam, sprawa wygląda następująco:podoba mi się pewna laska, którą kiedyś pracowałem, szczerze mówiąc raczej nic między nami specjalnego nie zaiskrzyło, standardowo miłe rozmowy i uśmiechy, nie próbowałem wtedy nic więcej ze względu na wspólną pracę. Teraz już tego problemu nie ma więc chciałbym coś zadziałać. Oczywiście przeczytałem wszystkie lekcje i podstawy na tej stronie, ale teoria a praktyka to jedno, a u mnie z praktyką jest słabo. Co za tym idzie jestem juz troche zdesperowany i i przez to się spinam, tak wiem, że to najwiekszy problem i staram sie z nim walczyć, ale nie jest to takie proste. Dlatego chciałbym aby "fachowcy" napisali czy dobrze planuje to rozegrać i doradzili może jeszcze jakies szczegóły. Myślałem, zeby do niej zadzwonic i po krótkiej rozmowie zaprosić na kawe, dac dwa terminy do wyboru. Chociaż ze wzgledu na to, ze nie rozmawiałem już z nią kilka tygodni, zastanawiam się czy nie zacząć smsem, no ale chyba to odradzacie??Czy kawa jest dobrym pomysłem?? Jeśli tak to lepiej wybbrac jakas kameralną knajpkę czy może galerie. Nie chcę, żeby dziewczyna się wystarczyła, że oczekuje odrazu od niej czego więcej. Jeżeli oczywiście się zgodzi i dojdzie do spotkania to dawać jej w jakiś sposób do zrozumienia, ze mi się podoba czy nie ??Jeśli tak to w jaki?? Wiem, że dla większości z was to są durne pytania, ale nie chcialbym po raz kolejny tego spiepszyc...
napisałem, że nic między nami nie zaiskrzyło, może też dlatego, że ja nie wykonałem, żadnych kroków, a ona jest raczej "spokojną' dziewczyną, która pierwsze też raczej nie zacznie działać, sam zresztą nie wiem może i zaiskrzyło a ja tego nie zuważyłem bo jestem dupa i nie mam doświadczenia.
co do drugiej części Twojego postu to chyba masz 100 % racji,wbiłem sobie ją do głowy chyba juz jako potencjalną kandydatkę na żonę hehe. Ale z drugiej strony piszesz, żebym pracował nad soba, a moja relacja z nią mogła by być częścią tej pracy. Bo zdecydowanie łatwiej by było mi nawiązać jakąś bliższa znajomość z nią niż zagadać do obcej dziewczyny na ulicy...
W żadnym wypadku nie pisz sms'a, nie widziałeś się z nią kilka tygodni, to najlepiej będzie zadzwonić, przedstawić się, i zaprosić ją do jakieś kawiarni, czy pub'u.
Rozegraj to tak, aby to ona dostosowała się do Ciebie, i nie radzę dawać dwóch terminów do wyboru.
Tak jak kolega wyżej napisał, popracuj nad tym 'spinaniem' się, kontakty mieliście dosyć dobre, skoro razem pracowaliście, więc nie powinno byc najmniejszego problemu z tematami, na które chcesz rozmawiać.
Pozdrawiam, i powodzenia !!
Jak za bardzo zastanawiasz się jak tego nie spieprzyć, to oznacza, że jesteś na dobrej drodze żeby to spieprzyć.
Podchodzisz do sprawy jakby od tego zależało Twoje życie, Za dużo myślisz, analizujesz co ona sobie może pomyśleć itp. Skup się na sobie, na tym, żeby się dobrze bawić a reszta przyjdzie sama.
"Jeżeli oczywiście się zgodzi i dojdzie do spotkania to dawać jej w jakiś sposób do zrozumienia, ze mi się podoba czy nie ??Jeśli tak to w jaki??"
TAK, dawać do zrozumienia, że Ci się podoba, bo chyba nie idziesz tam, żeby sobie z nią popolotkować. Jak? Najlepiej po swojemu, to chyba Ty ją uwodzisz a nie my.
Powodzenia
"Święty Jimmy" Masz podobną sytuację jak ja, aczkolwiek u mnie była dłuższa przerwa (no i to szkoła ... ale to inny temat)....
Tak czy inaczej proponuję wrzucić na looz i spokojnie robić swoje. Proponowałbym jednak jak na pierwszy raz, jakieś miejsce gdzie jest sporo ludzi... może pub, żeby się nie speszyła. Spotkanie ma być bez zobowiązań. Pewnie po kawie wyjdziecie z tego pubu (bo hałas:P), to może spacer??
Wymyśl cokolwiek, byleby spędzić z nią czas. Tylko nie traktuj jej jak swojej "kandydatki na żonę" , bo jak się za bardzo nastawisz na początku, to masz racje - spierdolisz...
Więcej napisał Ci MrSnoofie - trzymaj się go ,a daleko zajdziesz ( z tą ramą kolegi ,to racje ma).
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Panowie, oczywiście macie wszyscy rację, i ja również zdawałem sobie z tego wszystkiego co napisaliście sprawę. Tyle, że łatwo o tym mówić, a trudniej wprowadzić w życie. Spinam się, bo wiele razy mi nie wyszło czy to z kobietami czy na innej płaszczyźnie i teraz to potęguję potrzebę realizacji celu, a niestety wcale w tym nie pomaga. Tak czy inaczej dzięki za odp...
Proponuję zacznij od kawy i spaceru. Odprowadź ją potem do domu.
Zaufaj nam : "Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba".
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Telefon jak najbardziej, ale raczej taki sondażowy - pogadać o pierdołach, bez proponowania spotkania, przynajmniej jak na razie. Przecież już sam fakt że dałeś głos pokaże panience, że masz ochotę na spotkanie i nie tylko... Za pierwszym razem może Ciebie spławić - tak w imię zasad... więc postaraj się korzystnie wypaść w tej rozmowie - niech chce więcej... Tylko na Boga - nie układaj sobie rozmowy w głowie, bo misję zjebiesz - naturalnie i tyle
nie polecam smsów bo "spiepRZysz" wszystko
popraw błąd w tytule, bo nie wytrzymam!!! W ogole zmien tytuł!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
no wiem wiem, żeby na spontanie itp., ale jak zadzwonie to chyba jednak zaproponuje jej spotkanie podczas tej pierwszej rozmowy, zobacze. A co jeśli już dojdzie do spotkania??normalnie odprowadzic ją do domu lub odwiesc czy moze w trakcie spotkania udac ze cos mi waznego wypadlo i musze wyjsc??bo takie rady tez gdzies czytałem
Guest- ok
Już widzę jak "naturalnie" coś Ci wypada i wychodzisz
mówisz że się spinasz, a bierzesz pod uwagę takie rozwiązania...
Tylko narobisz sobie wstydu. Nie lepiej zachować się normalnie? Odprowadzić do domu/na przystanek, cokolwiek.
26 lat na karku i pytasz o takie podstawowe, naturalne, ludzkie rzeczy..
Stary jedna rada: nic kurwa nie planuj!!! Nic - nie układaj sobie że coś Ci wypadło, musisz iść ,po kawie wstaniecie, Ty sie uśmiechniesz ,wyjdziecie - pójdziecie kawałek razem, skręcicie za rogiem w prawo i nagle powiesz to a tamto, sratatata...
Po prostu spotkaj się na luzaku, tak jak byś chciał się z kumplem spotkać pogadać - taka sama kategoria mentalna powinna być, tyle że no jakieś tam zasady grzeczności, kultury wiadomo - powinny obowiązywać
co by nie bekać przy kobiecie <...>.
Ty jej jeszcze tak dobrze nie znasz - wiec na jakiej podstawie nadajesz jej rangę, wartość kosmiczną, wyższą od swojej, że aż stres Cię bierze co robić, jak wypaść? Że to w ogóle "kandydatka na żonę".. kolegooo..
Ona jest zwyczajnym zjadaczem chleba tak jak Ty, ja, my wszyscy. Też oddycha, beka, pierdzi, śmieje się w śmieszny sposób i je fasolkę, czy pasztecik (czy co tam lubi wcinać). Tak samo hasa do sklepu po jakieś bagietki, szyneczkę czy papier toaletowy.
Specjalnie tak to opisuję - żebyś nie wywyższał jej tylko i wyłącznie z racji tego że jest kobietą, może ma trochę ładniejszą buźkę od Zosi z biurka obok w pracy, zgrabniejszy tyłeczek od Jadzi z bloku obok - i że bardziej wpisuje się w Twój gust. I że odczuwasz brak kobiety..
Ten stres i obawy, snucie planów, układanie wszystkiego - panikowanie przed spotkaniem bierze się tylko i wyłącznie z Twojego przekonania - że ona jest fajniejsza, niż zwykła inna dziewczyna na ulicy i chciałbyś z nią coś gdzieś ten teges więcej- dlatego nie chcesz tego spierdolić i dobrze wypaść. I tym samym wpadasz w klatkę, w której masz ograniczone ruchy - wyeliminowany jest w niej luz, swoboda, pewność siebie, naturalność - a pozostają takie właśnie schematy, plany, strategie - przewidywane ewentualne niepowodzenia - wszystko to co nie powinno mieć miejsca!
Więc wyjdź z tej klatki, olej to czy dobrze wypadniesz, czy jej się spodobasz, czy popełnisz błąd czy nie.
.
Bądź wyluzowany, bądź sobą - i nie traktuj tego jak stresujący egzamin, a jak po prostu zwyczajną chęć poznania kogoś troszeczkę bliżej, poopowiadania sobie ciekawych wspomnień i po prostu przekonania się czy ta osoba w ogóle Ciebie zainteresuje czymś
Z takim podejściem gwarantuję że będziesz się czuł dużo bardziej komfortowo niż z takim planowaniem, stresowaniem i na pewno też dużo lepiej wypadniesz, będąc naturalnym, sobą.
Pozdrawiam!
hehe jeszcze raz dzieki dla wszystkich, samą prawdę piszecie. Odezwę się czy coś z tego wyszło czy nie. Pozdro !
a więc tak, zadzwoniłem do niej, chwilę pogadaliśmy i zaproponowałem jej spotkanie przy kawie, a ona na to, że nie raz mówiła ze zapraszała mnie na kawę z kolegą(naszym wspólnym znajomym, którego ona zna dużo lepiej niż mnie, ale są raczej znajomymi). Odpowiedziałem jej, że mówię o mnie i o niej a nie o jeszcze koledze, i zaproponowałem kawę gdzieś na mieście w przyszłym tygodniu, powiedziała, że ok, że zaprasza mnie na kawę do siebie do domu. Ale ja się uparłem, żeby się spotkac na mieście(zeby nie czułą się zbyt pewnie, nie wiem czy dobrze :
, a ona na to że ok ale nie wie dokładnie kiedy bo jedzie do domu i nie wie kiedy wróci i że da mi znac. Wiem bardzo dobrze, że faktycznie ma mało czasu bo jest zapracowana, ale w sumie nie spodziewam się że się odezwie pierwsza w przyszłym tygodniu. A jeżeli się nie odezwie to zadzwonic jeszcze raz i zaproponowac ponowne spotkanie czy nie odzywac sie pierwszy??
Popełniłeś 2 błędy...pierwsze nie potrzebnie upierałeś się ze NIE CHCESZ iść do jej domu,czego się tam boisz?...CZEMU odmówiłeś?Przecież to najlepsza opcja...a drugie ze pozwoliłeś jej na to żeby TO ONA zadzwoniła do Ciebie...oddałeś wszystko w jej ręce...cala inicjatywę...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
ok masz rację, ale w momencie kiedy mi powiedziała ze sie odezwie jak wroci to miałem sie upierac dalej na konretny dzien??tak czy inaczej dalej nie mam odp. na moje pytanie, czy jeśli się nie odezwie do jeszcze spróbowac czy dac spokój??moze to dziwne ale jakos po tym telefonie przestało mi zalezec, chociaz moze to i lepiej.
Trzeba było w ogóle tego uniknąć podając 2 rożne i odlegle od siebie daty i dać jej wybrać...jakby żadna nie pasowała to kończysz rozmowę...czekasz czy się sama przypomni...nie?Dzwonisz i znowu się umawiasz...znowu nie może?Czekasz na jej reakcje...jeśli jej nie ma aut..
Odpowiadam Ci..zrób jak napisałem wyżej(ew. możesz jej przypomnieć ze miała się odezwać jeśli się nie odezwie)...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
a więc tak, panna oczywiście się nie odezwała, ale ostatnio tak się złożyło, że spotkałem ją zupełnie przypadkowo na ulicy, ona szła na imprezę i ja też. I w sumie to ja jej powiedziałem tylko cześć i nawet bym się nie zatrzymał, ale ona się zatrzymała i zaczeliśmy chwilę gadać. Wydawało mi się, że była bardzo zadowolona z tego, ze mnie widzi, wkońcu zaczeła się tłumaczyć, że miała się odezwać ale nie ma wogóle czasu(z tego co wiem to prawda), chociaż ja sam wogóle nie zaczynałem tego tematu, powiedziałem tylko, że rozumiem. Ogólnie to ją trochę zlałem, nie byłem bardzo rozmowny i powiedziałem, że nie będę jej zatrzymywał i cześć. myślicie, że warto spróbować jeszcze raz się z nią ustawić czy dać sobie spokój?? Z jednej strony robiła wrażenie, że bardzo cieszy się , że mnie widzi, a z drugiej gdyby cokolwiek chciała to mogła by napisać nawet głupiego smsa...
,,a więc tak, panna oczywiście się nie odezwała,"
Nie odezwała się?To u mnie miałaby już dużego minusa...
,, I w sumie to ja jej powiedziałem tylko cześć i nawet bym się nie zatrzymał, ale ona się zatrzymała i zaczęliśmy chwilę gadać."
Mogłeś powiedzieć jej cześć i iść dalej...
,, zaczęła się tłumaczyć, że miała się odezwać ale nie ma w ogóle czasu"
Mhm...oczywiście...jasne że tak...gdyby jej zależało napisała by choćby w przerwie kilku sekundowej zwykłego sms'a(nie mów że się nie da...nie dość ze by nie zapomniała to starałaby się to jak najszybciej zrobić,żebyś zauważył jak jej zależy i nie był na nią zły...nie zrobiła tego bo ma to gdzieś),i nie mów mi że się nie da i jest AŻ TAK zajęta cały czas bo nie uwierzę...
Myślę że możesz rzucić jej aluzją ze TY już proponowałeś spotkanie TERAZ JEJ KOLEJ...i poczekać...oleje i Cie nie zaprosi?To ją olej...Nie?To możesz ew. jeszcze próbować...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"