Witam.
Sprawa wygląda tak, gdy proponuje spotkania bez problemu się spotykamy, nie może się doczekać i w ogóle. Czasami sama wychodzi z inicjatywą, tylko, że tutaj sprawa wygląda inaczej. Zaproponuje jakiś przybliżony termin spotkania, ale potem okazuje się że nic z tego(oczywiście nie zawsze), bo musi na prośbę mamy zjechać do domu, zdarzyło się tak z 3 razy (2 razy jak była u siebie, nie mogła, bo mama chciała żeby została dłużej, teraz niedawno chciała zostać u mnie na noc z czwartku na piątek, znowu nie jest pewna czy to wypali, a czuję, że nie wypali, tak by chyba coś wymyśliła i została - bo jej mama chce żeby zjechała szybciej, oboje studiujemy, ona w naprawdę sporej odległości od domu, jej relacje z mamą są raczej bdb i wygląda na to że ma na nią duży wpływ, tak sądzę).
Nigdy nie byłem na nią o to wściekły czy coś (chociaż nie ukrywam, że trochę zły byłem, ale nie pokazałem tego po sobie), powiedziałem, że fajnie by było gdybyśmy się spotkali, ale jak nie wypali to trudno. Tak było do 2 razy, za trzecim, gdy powiedziała, że nie jest pewna odpowiedziałem żartem: "Czyli raczej nic z tego, jak nie jesteś czegoś na 100% pewna to raczej to nie wypali ;)" i dodałem, żeby nie proponowała spotkań jak nie jest pewna, czy się spotkamy.
Focha małego strzeliła (a niech strzela, przepraszać nie będę za takie rzeczy), że nie lubi jak tak mówię itd.
Przedwczoraj się spotkaliśmy, noc u niej. Myślałem, że nie będzie wracać do tego tematu. Napisała dzisiaj że bardzo chciałaby zostać w ten czwartek, ale dzisiaj znowu matka do niej dzwoniła i chce ją już we wtorek zobaczyć. Oczywiście smutne wiadomości od niej, jak tego żałuje i w ogóle...
Jak reagować? Napisałem, że jak się nie spotkamy to trudno, będą kolejne terminy. Żeby znowu się nie fochała. Jaka jest wasza rada? Jej mama ma na nią za duży wpływ czy co? Czy może to normalne u studentek? Chociaż wątpię, ale co ja tam wiem
.
EDIT: A właśnie, zapomniałem dodać, jej mama wie tylko, że się spotykamy, a nie że jesteśmy razem. Dopiero niedawno powiedziała że się ze mną spotyka. Przynajmniej ja znam taką wersję, a możliwe że matce już na początku powiedziała. Mi to w sumie pasuje, nie potrzebuje rozgłosu
. Nigdy nie lubiłem mówić rodzicom tego, że kogoś mam, ona ma chyba tak samo.
jak Cie tak wystawia, to nie mow, ze beda inne terminy tylko zasugeruj jej, ze beda inne laski. tzn spotkasz sie z jakimis koleznakami, wydziesz z kumplami na domowke albo do pelnego lasek klubu.
z tego co zauwazylem, to kobiety maja i czescie daza do kontaktu z rodzina
rydzykant
Z tym, że będą inne laski, to chyba nie jest dobry pomysł, ale nie wiem czy dobrze prawie, jak nie to mnie poprawcie. Rozmawiałem kiedyś z jej najlepszą przyjaciółką, jej były ją zdradzał (ploty chodziły, że jest bi i że z facetami o.O, na początku nie dowierzałem, ale to podobno prawda, przynajmniej tak dziewczynie się kiedyś zebrało na gadanie o nim i mi to powiedziała i nie chce do tego nigdy więcej wracać), mówiła że po związku z nim była zniszczona psychicznie, załamana że nie jest dostatecznie dobra i w ogóle. Więc z takimi tekstami wolę nie ryzykować, ma cholernie niską samoocenę.
Zresztą już nie raz wspominałem jej że jak z nią gdzieś nie pójdę to z kimś innym się wybiorę. Jak się zapytała z kim, to odpowiedziałem że może z koleżankami z akademika, no to od razu zdanie zmienia i mówi że mnie z nimi nie puści. Ale raczej w żartach to mówię. Co nie zmienia faktu, że budzi się w niej wtedy zazdrośnica.
no budzi troche, ale jak mowiesz w zartach i niekonkretnie, to nie bierze Cie na powaznie i wie, ze sie tylko droczysz. jak bedzie mowic, ze Cie nie pusci, to zapytaj co masz robic, skoro nie mozesz nigdzie wychodzic, a ona nie ma czasu.
rydzykant
Nie że nie puści mnie z domu, tylko że nie puści mnie z innymi, więc idzie ze mną. O to chodziło.
Ja mam 20 lat, ona niedawno 19 skończyła. A co do tych ośmiogodzinnych zajęć to prawda była. Wiem z wiarygodnego źródła. Ale nie traktuje teraz tego tak emocjonalnie jak na początku.
Zresztą moja matka też jest nadopiekuńcza, jak powiedziałem że wracam w piątek a nie w czwartek jak planowałem, to od razu się burzyła, że mam wracać w czwartek. No ale ja akurat stawiam na swoim, nie mam pięciu lat. A jak z nią jest? Nie wiadomo. Przecież nie wyskoczy do matki z tekstem, że chce zostać bo chce się ze mną kochać, zwłaszcza że dopiero niedawno powiedziała matce że się ze mną spotyka (a nie że jesteśmy razem, mi to akurat pasi, nie lubię rozgłosu, swojej zresztą też nie mówiłem, ale się domyśla). Mieliśmy się spotkać, żeby się kochać, nie tak często trafia się nam wolny pokój w akademiku. Ja mam dwóch współlokatorów więc ogólnie kicha. A ona jest wstydliwa, wiec nie powie współlokatorce, żeby gdzieś wyskoczyła. Tylko jak współlokatorki nie ma, to wtedy wpadam.
I z tego co widzę MrSnoofie, to jej zależy na tym wszystkim bardziej niż mi. Raz mnie zlewała bo nie wiedziała co tak naprawdę do mnie czuje. Mi wtedy przeszło, dlatego teraz nie podchodzę do tego tak emocjonalnie jak jeszcze trzy miechy temu. Poza tym, gdyby teraz nagle ode mnie odeszła, to nie wiem, przejąłbym się, ale na pewno nie zachowywałbym się tak jak te 3 miechy temu.
Ale z chęcią posłucham twoich rad bo dobrze gadasz
No i właśnie tutaj stoi wielka niewiadoma czy woli wracać do rodzinnego domu, czy może zostać ze mną. Bo wiem jak jest z moją mamitą i jak się bulwersowała i kazała wracać wcześniej. Tylko, że ja stawiam na swoim, a jak jest z nią? Skąd mogę to wiedzieć. Jej mama i ojciec o mnie wiedzą, sama nie wytrzymała i im powiedziała, a czy powiedziała o tym, że jesteśmy razem czy nie... cholera wie. Zwłaszcza że mówiłem jej, że nie lubię rozgłosu (może powiedziała im, że jesteśmy parą, a wersja dla mnie jest że nie, bo może myśli że bym się zbulwersował? Nigdy nie wiadomo co jej tam po głowie chodzi) i swojej też nic nie mówiłem, po prostu spotykam się z pewną dziewczyną i tyle.
Słuchaj, skąd mogę wiedzieć, że może ona też nie słucha się rad? Może kobiety w sieci też jej radzą: "Słuchaj, nie pokazuj mu, że ci cholernie zależy bo cie zleje." Takiej pewności nie mamy xD. - w żarcie pisane, żeby nie było, chociaż pewności 100 % nie mam
Widujemy się raz, góra dwa razy w tygodniu, na ostatnim spotkaniu powiedziała mi, że to za mało. - czy to nie wygląda tak jakby chciała spędzać ze mną jak najwięcej czasu? (Tylko znowu nasuwa się tutaj kolejne pytanie. To czemu nie chciała koniecznie zostać w nadchodzący czwartek. Czyż nie?)
Niestety więcej czasu nie wyciągnę w tygodniu, na polibudzie jestem, czasu za dużo nie mam, teraz jeszcze koło z matmy się zbliża więc ogólnie porażka z czasem. A przecież nie zawale studiów przez dziewczynę.
A właśnie, powiedziała mi niedawno, że mnie kocha (jak na mój gust to trochę wcześnie). Odwzajemniłem to tymi samymi słowami - bo chyba lipnie by było nic nie powiedzieć. Potem znowu, że mnie kocha i potem znowu za jakiś czas. Potem do mnie małe pretensje, że zmieniałem temat a nie mówiłem jej, że też ją kocham. Mi się wydaje że dobrze robię, jeśli nie to mnie poprawcie. Powiedziałem jej, że raz to ode mnie usłyszała i chyba wystarczy, jak się coś zmieni to dam jej znać. Chciałem jeszcze dodać, że powiem jej że ją Kocham, jak będę tego absolutnie pewien, tzn, na ołtarzu, ale sobie to odpuściłem, bo by się jeszcze przestraszyła xD. Chociaż ona ciągle do mnie z tekstami, że chciałaby razem zamieszkać, żeby mieszkanie wynająć i w ogóle, a nie w akademiku. Kiedyś jak spacerowaliśmy, zobaczyła małe dziecko i z uśmiechem do mnie: Zrób mi takie. - odparłem: Za pare lat, na pewno nie teraz. Zastanawiam się tylko czy dobrze powiedziałem :/.
Jak panienka w wieku 19 lat z takimi fochami, że raz wie, a raz nie wie czy kocha wyjeżdża z tekstem "zrób mi takie dziecko" to od razu bym ją na bucie pognał. Poważnie. No co - kilka miesięcy znajomości i to mocno przerywanej i o dziecku do ucha swoim słodkim pierdzeniem do ucha pierdoli ?! Ona jest w 100% niedojrzała i nawet bym jej nie ruchał bo strach, że człowiek się w coś wpierdoli.
Z tego co widzę kolego to ona owinęła Cię wokół palca swoim słodkim pierdzeniem. Ty masz i to czym prędzej ochłodzić swój stosunek do niej bo popłyniesz. Ty masz się z nią bawić i w żadne tam pierdolenie o miłości nie wierzyć. A najlepiej to sobie mądrzejszej poszukaj. Dzieciora chce po 6 miechach znajomości ... hihihi
Nie, że ona nie wie czy kocha czy nie kocha. Tego nie napisałem.
A co do dziecka, to z jej strony to żart był, gdzie by z takim tekstem wyjechała na poważnie, przecież napisałem że z uśmiechem to powiedziała. Zresztą jak chciałem bez gumki przez chwilę to nie ma mowy! Bez gumki nie ma, wiec z dzieckiem żartowała. I ja tak to potraktowałem i ona zapewne miała to na myśli, zastanawiałem się tylko czy nie odpowiedzieć jej na ten tekst: No chyba żartujesz..., ale odpowiedziałem inaczej.
"Z tego co widzę kolego to ona owinęła Cię wokół palca swoim słodkim pierdzeniem. Ty masz i to czym prędzej ochłodzić swój stosunek do niej bo popłyniesz. Ty masz się z nią bawić i w żadne tam pierdolenie o miłości nie wierzyć."
Napisałem, że nie jestem już tak zaangażowany jak byłem, powiedziałem, jej raz że ją kocham i dałem do wiadomości że to wystarczy, że nie będę tego co chwilę mówił.
"(...) Powiedziałem jej, że raz to ode mnie usłyszała i chyba wystarczy, jak się coś zmieni to dam jej znać"
Heheheh padłem jak to przeczytałem
Minę musiała mieć nieziemską 
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Nie sluchaj tego co mowią, patrz co robią. Ona wie, że cokolwiek nie zrobi to będziesz. Zastosuj tą samą metodę do niej. Będzie chciała się spotkać - nie sorry, ale ide na zakupy z XXX.
Opowiada Ci takie bzdury a wciaż się wykręca, zrób to samo.
Zrób tak jak któryś Ci wyżej radził
Czyli:
a jak strzeli focha, to jedziesz standardową regułką, czyli po ambicji, że myślałeś że jest dojrzała itd.
Następnym razem jak Ci wyskoczy z tym że nie d rady to powiedz ze szczerym uśmiechem "okej, to idę z koleżankami na film bo mnie zaprosiły". Gwarantuję że zacznie się odpytywać które to, jak wyglądają, mówić żebyś nie szedł, a jak dobrze to rozegrasz to przypuszczam, że zrezygnuje z powrotu do domciu
Jak będziesz dawał się wystawiać przez to że "mama..." to będzie wiedziała że zawsze może to odwlec i zamiast 'zamoczyć' będziesz musiał flap-flapać :/
Nie możesz jej pozwolić do tego że ona kieruje sytuacją! bo się rozbije ...
Zacznie się dopytywać o koleżanki i mam opowiadać jak wyglądają? Czy może nie odpowiadać na jej pytania i się wymigiwać od odpowiedzi?
Migaj się od odpowiedzi
Ciekawość przełoży się na zazdrość, a to DUŻY + !
Za duzo rozkminiasz. Powiedz "ta wysoka blondynka z ladnymi nogami."
Jak tak to czytam to się mi wydaje, że masz rozłożoną mapę bitewną i planujesz każdy swój ruch i tekst. Generale, zluzuj poślady trochę i nie rozkminiaj nad każdym zdaniem bo w paranoję wpadniesz. Wraże wojsko jeszcze jest daleko, spokojnie.
Skoro już pytasz o wygląd Twoich koleżanek to cóż, wyglądają jak wyglądają, normalne dziewczyny - co tutaj więcej gadać? Przecież nie ślinisz się (teoretycznie) na ich widok więc nie przykładasz do tego wagi. Z policji jest czy co? Żartuj sobie z tego i będzie ok
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie