Witam Wszystkich,
Ponieważ temat był już wielokrotnie poruszany, nie będę się nadto rozpisywał.
Dziewczyna wyjechała sama na 3 tygodnie. Jesteśmy razem od 5 miesięcy, ale wyjazd miała zaplanowany zanim się poznaliśmy. Oczywiście nie robiłem jej z tego powodu żadnych problemów. Na pożegnanie duża dawka emocji z jej i mojej strony.
Teraz moje pytanie do wprawionych w boju. Jak najlepiej to rozegrać przy tak krótkim stażu jak nasz? Czytałem już większość postów o podobnej tematyce, ale opinie są podzielone.
Planuję pisać max 1-2 razy na tydzień (chyba że sama będzie częściej pisała). Nie chcę wyjść na needy, ale też nie chcę udawać na siłę niezainteresowanego.
Generalnie jest już dojrzałą kobietą i póki co nie pogrywa ze mną w żadne gierki. Gdy ja byłem na wyjeździe pisaliśmy regularnie (raz ja raz ona).
Dodam że zależy mi na niej i niestety proporcje zaangażowania są troszkę na moją niekorzyść (60-40).
Sorry,że odgrzałem temat ale potrzebuję rady mimo 30tki na karku.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Po prostu rób jak czujesz.
Większość z was nie ogarnia tego,że jak już tak kombinujesz(raz czy dwa w tygodniu a moze codziennie?) to już jest strzał w kolano.
Jeżeli się dogadujecie to wszystko powinno wyjść naturalnie,masz swoje sprawy,działasz wieczorkiem dzwonisz do niej gadacie sobie o pierdołach i finito.
Boisz się,że kogoś pozna czy coś?
No i co ? Jak pozna to i tak nic nie zrobisz,a jak jest wierna Tobie to będzie wierna. Co ma być to będzie,nie szukaj problemu na siłę.
Nic nie jest prawdziwe,wszystko jest dozwolone.
Niby tak, ale czy większość rad tu zawartych nie polega właśnie na kombinowaniu?
Wiadomo, że najlepiej być naturalnym i nie kombinować. Powiedzmy mam ochotę pisać co wieczór lub co ranek i wieczór. To przecież w moim odczuciu całkiem naturalne, ale już w opiniach wielu, to bycie needy.
Proś, a nie dają bierz sam...
Nic nie rob. Jak dzwoni to odbieraj, zadzwon co kilka dni jak tam leci u niej i gon za swoimi sprawami.
Nie bedziesz chyba nocnych "skajpow" odpierdalal bo 3 tyg to zadne wielkie rozstanie.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Moim zdaniem kombinowanie takie wychodzi ze słabych fundamentów,stawiania kobiet na jakiś wyżynach i ponad wszystko.
Jak masz swoje życie i kobieta nie jest jego epicentrum to nie masz problemów czy napisać czy nie,bo ona weźmie mnie za needy czy coś.
Rady na tej stronie,jak wszystko wymagają przemyślenia. Nie bierz wszystkiego zA pewnik. Jest tu OGROM przydatnych informacji,ale jak bierzesz je bezkrytycznie to stajesz się ZOMBIE jak 3/4 naszego społeczeństwa,które łyka wszystko co przeczytają w gazecie,lub obejrzą w TV.
Czy rady na tej stronie zmuszają do kombinowania ?
Moim zdaniem nie.
Nic nie jest prawdziwe,wszystko jest dozwolone.
Dzięki za cenne porady i trzeźwą ocenę sytuacji. Dążę cały czas do tego co napisałeś Variatio, chociaż czasami słabe fundamenty dają o sobie znać.
Proś, a nie dają bierz sam...
Rzucę tutaj taką luźną propozycję: przez te 3 tygodnie po prostu pracuj nad swoimi "słabymi fundamentami". Wtedy nie będziesz się zastanawiał co ile pisać do dziewczyny, a i wiele pozytywnych rzeczy możesz zrobić dla siebie
Aut viam inveniam aut faciam.
Nie ma problemu .
Więcej luzu i bez spiny
Nic nie jest prawdziwe,wszystko jest dozwolone.
Zaufanie jest, także muszę tylko popracować nad swoim wolnym czasem i wyluzowaniem, którego czasem mi brakuje
Idę za radą shanav i 3 najbliższe tygodnie wykorzystam nad pracą nad sobą.
Dzięki panowie i panie jeśli takowe też tu zaglądają.
Proś, a nie dają bierz sam...
Mi jak laska gdzieś wyjeżdżała to od razu brałem się za nadrabianie straconego czasu u znajomych no i dużo sportu
Panowie małe odświeżenie tematu.
Tak jak wspominałem wyżej, podczas nieobecności mojej panny postanowiłem pracować nad sobą i każdą wolną chwilę wypełniać jakimś pożytecznym zajęciem.
Mimo wielu zajęć i spotkań myśl o niej ciągle siedzi mi w głowie. Dodam, że nie są to myśli typu zdradza czy nie. Nakręcam się raczej tym, że panna do mnie bardzo rzadko pisze (moje głupie rozumowanie: pisze znaczy myśli o mnie, nie pisze znaczy nie myśli).
Jak reagować w takiej sytuacji? Uważam, że skoro sama nie ma potrzeby napisania, ja też nie będę wychodził przed szereg. Gdy pisałem pierwszy, odpisywała bardzo krótko i znowu cisza.
Czy gdy po tygodniu napisze/zadzwoni i spyta czy coś się stało, udać zdziwionego?
Co w przypadku gdy nie napisze w ogóle przez te 3 tygodnie? Jak się zachować gdy wróci?
Dodam, że jesteśmy 5 miesięcy, układa się w miarę dobrze. Jedynym minusem jest to, że trochę za bardzo się wkręciłem, ale to chyba normalne gdy trafi nas w dupę strzała amora.
Z góry dzięki za podpowiedzi.
Proś, a nie dają bierz sam...