Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zrozumieć milczenie i obojętność.

11 posts / 0 new
Ostatni
muchaliska
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-01-30
Punkty pomocy: 5
Zrozumieć milczenie i obojętność.

Witam,

Po trzech poznanych dziewczynach, które o ile na pierwszym spotkaniu (z wyjątkiem trzeciej, która wystawiła mnie przy drugim spotkaniu)
okazały się niezłymi dziewczynami, tak na kolejnych spotkaniach powoli sobie uświadamiałem, że jednak tylko wygląd u nich piękny.
No ale nie o tym mowa.
Przyszła i pora na Anitę, skryta, cicha, spokojna dziewczyna, bardzo wierząca i "nie" interesująca się chłopakami. Przynajmniej tymi, którzy ja adorowali z tego co widziałem.
O ile nie była by lesbijką to ta strona już mi uświadomiła, że spokojne dziewczyny bez żądz nie istnieją.
Więc postanowiłem spróbować, głowiłem się i wymyślałem najlepszy sposób, aby zacząć rozmowę. I wszystkie plany po kawałku
szlag trafiał. Najzwyczajniej nie wypalały, bo zawsze coś było nie tak.
No to postanowiłem po prostu podejść i zagadać (najprostsze plany, często są i najłatwiejsze).
Rozmowa się zaczęła, początkowo jej zainteresowanie wynosiło...no właśnie nic nie wynosiło. Spytałem się o jej charakter,
czemu odcina od siebie ludzi, tematy w ten deseń. Rozmowa się rozpędziła i zapaliła się lampka. BIERZ NUMER BIERZ NUMER,
podsunąłem jej komórkę, powiedziałem, że chciałbym kiedyś kontynuować rozmowę. Uśmiechnęła się, dotykowy telefon sprawił trochę problemów. Wpisała. I zapierdzielam na autobus.

Napisałem po 2 dniach, weekend zawalony, więc postanowiłem nie zaprzątać sobie głowy jeszcze ją. Odpisała. Wymieniliśmy raptem kilka smsów, co już mnie cieszyło. Dziewczyna niby
męska abstynentka, ale jednak coś stara się ciągnąć rozmowę.
Gdyby pieniądze się nie zaczęły kończyć na koncie, to nie pomyślałbym, żeby przestać napierdalać w te literki i ją zaprosić na spotkanie. Odpisała na kolejny dzień. "Nie mam czasu(...) uczę się".
Odpisałem tylko "Ok, rozumiem, jeżeli chciała byś dokończyć rozmowę, to wiesz gdzie się zgłosić :)"
O północy odpisała, że znajdzie czas w sobotę. No ok, sobota mi też pasuje "To świetnie, o 16:50 na przystanku". W kimę, przeżyłem tydzień, i sobota.
Dziwnie zestresowany byłem już jadąc autobusem, nie dopytywałem się czy będzie, w głowie była walka. "przyjdzie", "nie przyjdzie, nie bądź głupi, wracaj do domu".
Wyszedłem, rozglądam się, tłum ludzi ogranicza widok. Poddenerwowanie rośnie, w końcu i rozczarowanie. Trochę z grymasem na ryju, patrze na zegarek, podnoszę głowę i ją widzę.
Banana na ryju od razu nie miałem, najpierw przyszła ulga, później dopiero trochę zadowolenia do mnie dotarło.
Rozmowa się układała jak nigdy przedtem z dziewczyną. Nie ze wszystkim się zgadzaliśmy, to było nad czym dyskutować. Tak zleciały trzy godziny, przy przystanku przytuliłem i pojechałem. Miałem
wyrzuty sumienia, że ją nie odprowadziłem. Ale spotkanie jak najbardziej udane. W domu, padnięty całym dniem, wtopiłem się w kołdrę. Po chwili pot mnie oblał, koło ucha leżał telefon
który właśnie dał znać o smsie. "Kiedy się znów zobaczymy?".
-"Kto wie... ,)". Poszedłem spać.
W następnym tygodniu kontakt się ożywił, chwilami na korytarzu. Po szkole na gg/fb, wiedziałem, że to zło totalne, więc wchodziłem tylko na krótkie chwile, pośmiać się i wracałem do swoich zajęć.

Ok. Proponuje kolejne spotkanie, godzina ta sama, dzień też. Nic nie odpisała. W piątek zapytałem "[A], co z sobotą?".
Szczęśliwe"Bardzo chętnie(...)", kilkanaście smsów, i w kimę.

Dzień spotkania, już trochę pewniej idę na przystanek, kurwa... Spóźniłem się. No to proszę kumpla, aby mnie podwiózł, (...). Zgodził się, i jadę.
Mimo to na przystanku byłem przed autobusem, podszedłem do niej od tyłu, tak aby nie wystraszyć za bardzo objąłem od tyłu, nie odskoczyła, okręciła się i po prostu zaczęła iść.
No to przyłączyłem się i do niej. Chciałem ją zabrać gdzieś gdzie można spokojnie porozmawiać, i jest ciepło.
Ona zaprosiła mnie do domu. Doszliśmy, wypiliśmy kawę, pośpiewaliśmy. Było trochę obejmowania. Brak KC.
Odprowadza mnie na przystanek, okazało się, że i na ten się spóźniłem..cóż, ręką objąłem ją za talie, i zaprowadziłem w takie moje
romantyczne miejsce, oczywiście z zamiarem KC. Początkowo nogi nam się plątały, ale śmiech wszystko naprawiał.
Jesteśmy, park, mimo takiej pory roku, to wieczorem oświetlenie dawało tą nutkę romantyzmu.
Serce bije jak oszalałe, ręce zaczynają się pocić.
Któregoś z użytkowników sposób na zainicjowanie KC przyszedł mi do głowy. Pytam "Lubisz szalone rzeczy"
-"jakiego typu?"
Przybliżyłem ja do siebie, powoli zbliżyłem się do niej, uniknęła. Ok, raz się nie udało.
Ale stoimy, ona ucieka głową, ale się nie odpycha, wręcz czuje jak mnie do tylu pcha, równowagę zaczynam tracić. Dotknąłem dłonią jej policzka
i usta się zetknęły. Jeden z bardziej niezręcznych pocałunków w życiu, ale ona tez sie w to zaangażowała. KC się udało i to lepiej niż bym chciał.
Choć i tutaj mam lekcje, żeby nie planować sobie zadnego z sposobów całowania, po prostu ją pocałować, samego siebie zaskoczyć
Bo poczucie samej ulgi jest troszkę groteskowe na swój sposób.
Na jej pytanie po tym odpowiedziałem "Takiego".
Szliśmy dalej, ja ją obejmowałem, ona milczała, co chwile tylko do siebie sie uśmiechając.
Wyliczyła ile dni sie znamy, i ze jestem szybki jak na 3 tygodnie znajomości, ale ze weekend jej się naprawdę podobał...

No ok, znajomy podrzucił nas. ją do domu, troszkę tą podwózką speszona, czmychła do domu.
Smsów na kolejne dni nie było, w szkolę czasami się popatrzy, uśmiechnie, ale nie zagada. Na gg,fb/sms cisza. Jak do niej podszedłem, a były jej psiapsiółki to większa uwaga była skupiona na nich, ja czulem sie olewany.
Bardzo mnie to nie przejęło, ale tak się ciągnie kolejny tydzień. Dziewczyna jest naprawdę niezła, wygląd bardzo dobry, charakter jeszcze lepszy, najlepsza jaką spotkałem.
I teraz nie chce po prostu tego olać, i szukać kolejnej. Czy np. objęcie jej na korytarzu i taka rozmowa w objęciach o jakichś pierdołach nie będzie spaleniem siebie?
Czy olać jej zachowanie, i zaprosić na kolejne spotkanie ?

Pozdrawiam M.

kilroy
Portret użytkownika kilroy
Nieobecny
Wiek: 30+
Miejscowość: This town like a great big pussy, wait to get fucked

Dołączył: 2013-01-19
Punkty pomocy: 568

Zaproś ją chłopie, i przestań tak analizować wszystko i wprowadzać jakieś niby gierki. Poczytaj trochę "lewą strone"

hideoshi
Portret użytkownika hideoshi
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Tam gdzie ty, tam i ja

Dołączył: 2012-12-16
Punkty pomocy: 156

Po tym co piszesz już widać, że stworzyłeś sobie w głowie jej iluzję. Czemu? Bo planujesz wszystko, żeby nie spierdolić. A to jest pierwszy krok, żeby spierdolić. Nie radź się na forum, tylko rób jak uważasz chłopaku.

ziomek1239
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: UK

Dołączył: 2012-02-13
Punkty pomocy: 235

"Smsów na kolejne dni nie było, w szkolę czasami się popatrzy, uśmiechnie, ale nie zagada. Na gg,fb/sms cisza. Jak do niej podszedłem, a były jej psiapsiółki to większa uwaga była skupiona na nich, ja czulem sie olewany.
Bardzo mnie to nie przejęło, ale tak się ciągnie kolejny tydzień. Dziewczyna jest naprawdę niezła, wygląd bardzo dobry, charakter jeszcze lepszy, najlepsza jaką spotkałem.
I teraz nie chce po prostu tego olać, i szukać kolejnej. Czy np. objęcie jej na korytarzu i taka rozmowa w objęciach o jakichś pierdołach nie będzie spaleniem siebie?
Czy olać jej zachowanie, i zaprosić na kolejne spotkanie ?"

zal Ci? przykro? juz sie zaangazowales i znalazles Swoja milosc ze Cie to tak boli?

miej cos Swojego zycia, daj dziewczynie odsapnac. Zrób jej hustawke a nie ona Tobie Wink

zawsze mozesz wyjsc z inicjatywa i zaproponowac spotkanie poprzez rozmowe twarza w twarz i bedziesz wiedziec wszystko, tylko niech Ci do glowy nie przychodzi chlodnik...

"Odkryj w sobie mężczyzne, bo sam fakt posiadania kutasa tego nie czyni" > Pure-O

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Jestes uzalezniony od sms-ow. I to jest moja diagnoza. Pozostaje Ci ruchanie telefonu.

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

Marc-new
Nieobecny
Wiek: 35
Miejscowość: płock

Dołączył: 2013-01-20
Punkty pomocy: 25

"Ruchając telefon" przynajmniej nic nie złapie Smile

muchaliska
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-01-30
Punkty pomocy: 5

Uroki korekty. Jak wzbudzić [w realu], jak ona w szkole po prostu znika, nikt nie wie gdzie jest i co robi. Gadam często z dziewczynami z innych klas, czasami po prostu zagaduję jakieś na korytarzu. Nie zaszkodzi temu, jeżeli umówię się z inną po szkole?

bcde
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: duże miasto

Dołączył: 2012-01-09
Punkty pomocy: 39

Nie rób szopki i nie klej się do niej w szkole. Po pierwsze, dziewczyna może być speszona na widoku wszystkich. Po drugie - szkoła to coś codziennego i zwyczajnego, a spotkania z tobą mają być czymś niecodziennym i niezwyczajnym, mają być waszym małym świętem. Umawiaj się poza szkołą, bądź bardziej tajemniczy (mniej sms-ów) i mniej dostępny w szkole. Graj w tę samą grę co ona, to znajdziecie porozumienie ponad głowami wszystkich, nawet nie podchodząc do siebie w szkole.

Miszczu
Nieobecny
Wiek: Kilka wiosen za sobą.
Miejscowość: A czy to ważne?

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 354

- Rozmowy się kleją,
- Przytulanie zaliczone,
- Pocałunek wyszedł.

Czego chcieć więcej?? A no tylko mniej wirtualu a więcej realu.
W szkole jest lekki olew, bo po co ona ma się do Ciebie kleić publicznie, jeszcze w gronie znajomych? Na to przyjdzie i czas.
Teraz tylko czerp z życia i z tych spotkań jak najwięcej i mniej myśl i planuj, a więcej działaj.
Co do Twojego odkrycia - zastosuj się do niego, bo trochę spontaniczności nie zaszkodzi.

"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".

"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".