Witam.
Nawiązując do wczorajszego postu o dziewczynie.
Spotkałem się z nią dzisiaj.
Przyjechałem do niej, porozmawialiśmy.
Powiedziała mi, że nie podobają się jej moje cechy charakteru.
Według niej, czuje że chce wejść jej na głowę że ograniczam jej wolność.
NIe jest to do końca prawda. Nie ograniczam jej w kontaktach z kolegami, znajomymi, pasją. Jednak jak chcę byśmy coś zrobili, to mowię jej, byśmy to zrobili. Jak chcę byśmy się spotkali, to mówię jej że chcę byśmy się spotkali
Przyznaję, mam charakter osoby, która jak chce coś wziąć, to to wezmę. Problem w tym, że ona również ma taki charakter.
Moje pytanie.
Czy macie rady, jak mógłbym ograniczyć mój dosyć wymagający charakter i bardziej dostosować go do związku
Czyli olać sprawę i nie przejmować się tym ?
To nie ty masz ograniczyć "wymagający charakter" macie to zrobić oboje. Związek to sztuka kompromisów.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Chętnie wysłucham, jak zmienić, albo wpłynąć na jej charakter, mając słabe karty( czytaj, ona nie wiem czy chce dalej to ze mną ciągnąć)
Zastanawiałem się nad tą opcją.
W jednej chwili z całkiem porządnego związku zaczął się robić bajzel. Dzisiaj nie chciała nic się przytulić, nic dotknąć.
Ok, rozumiem, wkurwiła się na mnie. Są rzeczy która mogą nie odpowiadać, ale niechęć tak długa, jej brak wiary że może się zmienić.
Ale opcja którą zaproponowałeś całkiem zgrabnie by tłumaczyła wszystko.
P.S. Jej kolega dał jej dzisiaj lizaka cukierkowego.
Muszę się czuć zazdrosny
P.S 2. Jej znajomych nie poznałem chociaż nie raz chciałem.
Odpowiedź w sumie zgodna z prawdą.
Jej przyjaciele są rozwaleni po całej Polsce, dosyć daleko od naszego rejonu.
Ja widzę po sobie, że wpadłem w pewną pułapkę. Facet chce od kobiety niewiele. Wystarczy, że rozłoży nogi, da się przytulić, pomacać i facet jest spełniony. Kobiety potrzebują więcej. Pułapka polega na tym, że po pewnym czasie zacząłem funkcjonować jak automat i robiłem dla niej coś by coś zyskać i to się stało sztuczne. Problem polega na tym żeby zrobić dla niej coś nie oczekując nic w zamian - czyli pokonać swoje naturalne instynkty. Nie ryj sobie głowy jakimś pierdoleniem, że jest ktoś trzeci. Chuj Cię to obchodzi jak nie masz dowodów i tylko łeb sobie ryjesz. Potrafisz robić coś dla niej bo chcesz tego dla niej, a nie dla siebie ? To bardzo ważne. Dlatego baby nieustannie bredzą, że facetom chodzi tylko o seks bo one po pewnym czasie zauważają ten sam powtarzający się schemat W KAŻDYM FACECIE. Chodzi o to by pokazać, że jesteś ponad to i tak po prostu coś dla niej zrobić. Bardzo często nawet nie zauważamy, że działamy podświadomie bo biologia nami steruje. Czasem warto się zatrzymać i zastanowić się czy to jest właśnie to.
Dostrzegasz problem bo Tobie coś w tym związku nie odpowiada. A spróbuj na jakiś czas podejść do tego w ten sposób, że problemem nie jest to, że jest Ci źle, ale fakt iż oczekujesz czegoś w zamian. Rób coś dla niej i nie oczekuj od niej za to niczego. Niech na jakiś czas nagrodą dla Ciebie będzie to, że ona czuje się spełniona i bądź w tym szczery i obserwuj co się dzieje. Zduś w sobie na jakiś czas wkurwienie i swoje wymagania i patrz.
Sorry, mój post jest totalnie niemerytoryczny, nawet nie wiem, o czym dyskutujecie. Ale to, co napisałeś, Wiarus, jest Wielkie.
Znakomita wypowiedź!!! Wybacz, że skopiuję ją do swojego opisu. Nie chcę tego zapomnieć.
Zamiast rozmawiać może tym razem pograj na jej emocjach, niech poza Tobą nic innego nie widzi, wybierzcie się gdzieś albo zróbcie, nie pozwól jej myśleć ale czuć, może wtedy wyjdzie co tak naprawdę blokuję waszą relacje.