Mam taką prośbę... Niby wyczytałem, że mam zapomnieć o byłej itd... Wszystko rozumiem i wszystko fajnie. Tylko jakoś tak wydaje mi sie to w chuj chamskie... Po latach zwiazku olać totalnie drugą osobe.
O co sie konkretnie mi rochodzi to to, że ona juz chyba 3 czy 4 raz próbuje do mnie zagadać teraz napisała coś takiego "Nie chce ci niczego rozwalac, ale mam jedno maleńkie pytanko czemu Ty ze mną nie mozesz poprozmawiać?" i nie wiem już co zrobić czy jej coś odpisać czy nie.. Jeśli tak to co?
Ja rozumiem, że temat wałkowany pewnie miliony razy, ale każdy czlowiek inaczej postrzega świat i są ludzie którzy odbiorą pozytywnie jeśli ktos personalnie do nich napisze odnośnie ich problemu - do takich sie zaliczam. Poza tym nie wiem co juz myśleć.
Rob to na co masz ochote.
Zasady portalu
Bidna ta odpowiedz ;( xD
Boję się, że jak odpisze to będzie znów na jej... Że powie sobie co tam najgorszego bedzie chciała o mnie itd...
to tak jak by była piekna waga i teraz ledwo utrzymywala równowagę, może nawet na moja strone trochę, a jak cos bym jej odpisał obojętne co - to by zaraz obróciła tak że moja strona poszla by w chuj w dół xD...
Myślałem jeszcze napisać coś takiego jak np "A o czym mialbym z Toba gadac?" albo po prostu "nie mamy o czym rozmawiac", ale to tez jest chamskie i nie wiem co ona pozniej zrobi...(nawet nie wiem co gorsze napisac jej teraz sygnalizując po raz kolejny, że nie mamy o czym rozmawiać czy olać sprawę i nic nie pisać...) I czy dam rade zachowac zimną krew i trzeżwe myślenie na jej głupie zagrania...
Jeśli nie masz siły to nic nie rób, bo tylko sobie zaszkodzisz i zaczniesz rozpamiętywać.
Showtime, motherfucker, it's on.
Jeśli uważasz, że macie o czym rozmawiać i masz ochotę się z nią przyjaźnić to czemu nie? Chyba, że chodzi o coś więcej, to może jednak nie warto się kontaktować dla wspólnego dobra?? Bo naprawdę szkoda czasu...
ex zawsze wracaja ;d
chcesz gadac to z nia pogadac nie chcesz to nie rozmawiac.
pieprz te zasady rob co chcesz
Delete.
Jakie znow chamskie? Chlopie, jak se Ona innego znajdzie to bedzie Cie miec w najciemniejszym zakatku dupy.
Co Cie na chwile obecna obchodzi co u ex? Najpierw doprowadz siebie do porzadku, bo jak tego nie zrobisz to bedzie na Tobie zerowac. Baby sie czasem jak pies ogrodnika zachowuja, wiec uwazaj na nia.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Wiesz, mnie się też wydawało, że więź, która mnie z kimś łączyła, nie kończy się w momencie zakończenia związku. Kiedy kończyło się bycie razem, zostawało kilka rzeczy:
- szacunek,
- wdzięczność za to, co ktoś dla mnie zrobił,
- świadomość, że to jest druga osoba, którą znam na wylot, wiem o niej dużo i nikomu o tym nie powiem, nie zrobię nic złego, a w sytuacji podbramkowej pomogę (nazwijmy to czysto ludzką lojalnością) itd.
Jak to wygląda w praktyce? Posłużę się genialnym cytatem z filmu Drive:
"You don't need to know the route. You give me a time and a place, I give you a five minute window. Anything happens in that five minutes and I'm yours. No matter what. Anything happens a minute either side of that and you're on your own."
To doskonała metafora bycia w związku. Z tym, że u mnie "po" rozstaniu 5 minut się nie kończy. Kończą się, kiedy dowiaduję się, że moje miejsce zajął ktoś inny. Wtedy puszczam wszystkie delikatne sznurki łączące mnie z daną osobą.
Ale do tego momentu niewykluczone, że:
- kiedy spotkam ją na ulicy, przystanę i porozmawiam,
- kiedy napisze, odpowiem,
- kiedy ma urodziny, złożę jej szczere, głębokie życzenia,
- kiedy dowiem się, że ma problem np. na studiach, wyślę jej mailem materiały do nauki,
- jeśli startuje w jakiś wyborach albo konkursie, pomogę, zagłosuję na nią, itd.
To wydaje godne i ludzkie. Dlaczego nie robię tego, kiedy ktoś jest znów w związku? Bo wiem, jak działam na ludzi. Zawsze chcą wrócić. A nie zamierzam nikomu psuć nowej relacji.
Ale oczywiście jest wyjątek:
kiedy widzisz, że druga strona po rozstaniu ma Cię centralnie gdzieś (=z jej strony nie można mówić nawet o śladowej ilości szacunku, wdzięczności i człowieczeństwa), nie zachowuj się godnie ani po ludzku. Od razu olej.
Przepraszam, eVilek, że post jest o mnie, ale mam nadzieję, że "chwytasz" sens.
Nic złego się nie wydarzy, jeśli odpowiesz byłej na wiadomoć, pod warunkiem, że zrobisz to szczerze.
Nic złego nie stanie się również, jeśli tego nie zrobisz.
To kwestia tego, czego TAK NAPRAWDĘ chcesz:
a) czy tęsknisz, masz odrobinę nadziei tlącą się gdzieś na dnie...
(szczerze polecam rozważyć to wiele razy, bo żeby wracać, trzeba mieć do Kogo. To musi być osoba, o którą warto zawalczyć, najlepsza z najlepszych. Cała reszta niech ginie w odmętach niepamięci)
b) okazać jej człowieczeństwo i szacunek (-> w tym wypadku milczenie i ignorancja są mimo wszystko najlepszym pomysłem),
c) olać ją (-> w tym wypadku milczenie i ignorancja są zawsze najlepszym pomysłem).
Nie odpisując jej okazujesz szacunek sobie, a także jej. Żadnych nadziei, powrotów, męczarni, myślenia po nocach. Do ex się nie wraca, zawsze odgrzewany kotlet nie smakuje tak dobrze jak ten z patelnii.
Aut viam inveniam aut faciam.
Masz ochotę to się spotkaj i pewnie dzięki temu będziesz miał spokój, że tak postąpiłeś. Podejdź do spotkania-rozmowy normalnie bez emocji i tyle. Jeśli człowiek tylko potrafi i ma jakieś zdrowe rozeznanie sytuacji to wg. mnie może utrzymać normalny kontakt z ex.
Czasami lepiej sie nie odezwac i wydać się głupim, niż się odezwać i rozwiac wszelkie wątpliwości"
Zatęskniła bo nikogo innego nie znalazła i buzują w niej emocje, które chce rozładować. To taki egoizm bab, którego należy unikać. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. Olej ją. Każda prędzej czy później zatęskni bo one takie są, ale Ty idź swoją drogą już bez niej. Żale, łzy, robienie z siebie ofiary, bardzo Ciebie potrzebuje, itd. - one są mistrzyniami w tej manipulacji. Ona to robi dla siebie bo jej jest teraz źle, a nie dla Ciebie ani tym bardziej dla was. A to bardzo wiele znaczy bo dla własnej wygody później z kolei kopnie Cię w tyłek jak już się rozładuje. Zapomnij teraz bo jak się wkręcisz to możesz się już nie odkręcić ...
Dokładnie tak:).
Sam się o tym przekonałem. Póki zajmowałem się wszystkim tylko nie dupami, moja była żyła sobie daleko i szczęśliwie:).
Jak tylko się dowiedziała że chyba coś jest na rzeczy, że mi się zaczyna układać z inną i zasadnoczo coraz częściej widuje się nas razem, nagle zaczęły się telefony, później zaproszenie do domu na film, póżniej foch bo mi to zwisało, później pełna obraza bo mam dziewczynę;))).
To nic, że miała świadomość że nie będziemy razem, najgorsza była swiadomość że mogę być spelniony, szczęśliwy z inną:).
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Co bardziej "przenikliwe" próbują zawczasu uświadomić faceta, że "będzie ci bardzo trudno dogadać się z jakąkolwiek kobietą"
Ołłł, I love it, I love it...
Za to moja "była-aktualna-eks" jest sprytna bo z niejednego pieca kutasa jadła i wie jak facetów obsługiwać. U mnie w otoczeniu choć bywało różnie to nikt nigdy się nie rozwodził bo cenił dobro rodziny ponad wszystko. U niej w rodzinie i otoczeniu same rozwody i separacje. Wiem, że nikt jej nie weźmie i ona to wie. A może są jacyś chętni - jest na wydaniu 40 letnia kobieta z jednym dzieckiem i drugim w drodze - każde z innym facetem. Nie widzę, nie słyszę ... Ja dziecko będę odwiedzał tak więc okazji na swoje odjeby będzie miała mnóstwo, ale aktualnie "nie chce już ze mną nigdy być" ... Po prostu, perwersyjna przyjemność z dopierdolenia swojemu partnerowi. Ją to jara bo ma emocje non stop moim kosztem. To jest jota w jotę replay z jej "miłości" jaką otrzymała od matki. Identyczny model. Nieustanna zabawa w odpychanie i przyciąganie. Nauczyła się że ciepłe uczucie należy pogodzić z chłodem i ona już się nie zmieni.
Mam nadzieję, że autor wątku coś wysunie z tej mojej skróconej wersji powrotu do byłej i da sobie siana ... Baba musi mieć non stop emocje, choćby to odbywało się kosztem faceta. A jak w kobiecie się kiedyś coś zepsuje to już tego nie naprawisz bo jej zawsze będzie musiało być na wierzchu.
A jak to dziecko się nie urodzi to będę zapierdalał na kolanach na pielgrzymkę do Częstochowy w ramach pokuty.
jak Tobie to spotkanie czy rozmowa do szczęścia potrzebne nie są, to po co Ci to?
Jeśli masz już na nią naprawde ale to naprawde wyjebane i nie ruszą Cie emocje po tym spotkaniu no to ok, jak bardzo chcesz to sie spotkaj,jak jej pokażesz że dobrze Tobie bez niej, to może wzbódzisz w niej jakąś tam zadzrość, złość. Nie powiem, takie coś potrafi połechtać nawet naszą męską próźność, w czym nic złego nie widze, no ale to wg uznania.
Jak jednak siedzi Ci jeszcze w głowie, to szkoda sobie robić niepotrzebnej emocjonalnej jazdy. Sam niedawno coś takiego zrobiłem i tylko sie niepotrzebie wkurwiłem. Będziesz rozmyślał, analizował, zastanaowiał sie... Szkoda czasu