Witajcie. Piszę do was, bo mam pewien problem.
Od początku…
Kilka lat temu, byłem na kilkudniowym wyjeździe gdzie poznałem pewną dziewczynę. Miałem wtedy 14/15 lat więc o podrywaniu nic nie wiedziałem . Pod koniec wyjazdu wymieniliśmy się numerami telefonów. Z racji tego że ona mieszka jakieś 120km ode mnie nasza znajomość opierała się tylko na sms’ach. Czasami wymienialiśmy między sobą dużo wiadomości, a czasami nawet przez pół roku nikt do nikogo się nie odzywał. Jakiś czas temu dostałem zaproszenie na wesele. Z racji tego że studiuje na drugim końcu Polski, z rodzinnych stron nie za bardzo miałem kogo wziąć ze sobą (wiadomo kontakty się pourywały). Jednak nie z tą dziewczyną, więc postanowiłem ją zaprosić i ku mojemu zdziwieniu się zgodziła. Nie widzieliśmy się ponad 5 lat, nawet nie wiedziałem jak wygląda. Przyjechała do mnie kilka godzin przed ślubem, więc miałem sporo czasu tak do rozmowy sam na sam. Na początku, wiadomo, było trochę trudno bo niby jakoś się tam znamy, ale muszę ja poznawać od nowa. Z czasem im dłużej z nią przebywałem (poznawałem) tym co raz bardziej zaczęło mi na niej zależeć i ta myśl „ Czy by z nią nie spróbować”. Na weselu jak to na weselu, było dużo kina, dużo rozmów, dużo śmiechu, praktycznie bawiliśmy się tylko ze sobą. Po powrocie do domu, jeszcze 2 godziny siedzieliśmy i rozmawialiśmy ze sobą, ona pokazywała mi swoje miasto, uczelnie, rodzinę jeszcze przed pójściem spać, oboje stwierdziliśmy że następnego dnia przed odwiezieniem ją na dworzec pokaże jej swoje miasto. Mogłem wtedy coś zdziałać, jakieś KC czy coś, żeby pokazać jej że mi zależy na niej, ale miałem pewne wątpliwości czy by się nie wystraszyła. No bo jeszcze kilkanaście godzin temu nie wiedziała jak wyglądam, a chyba jedna noc to za mało aby poznać drugiego człowieka, więc odpuściłem. Następnego dnia, ja robiłem za przewodnika. Dużo mówiłem nie tylko o zabytkach, jeszcze o sobie, więc chyba była zainteresowana tym co mówię. Nie było zbytnio okazji, więc kina było nie wiele, ale nie to że nie było go w ogóle. Odwiozłem ją na dworzec, jeszcze przed odjazdem ją przytuliłem (na KC chyba dalej za wcześnie) i pojechała. Następnego dnia rozmawialiśmy przez FB, skwitowała że bardzo podoba jej się zdjęcie na którym jesteśmy razem (z wesela), jednak rozmowa nie za bardzo się kleiła. Jeszcze dodam, że na weselu przewinęła się rozmowa, w której zapraszałem ją na kilka dni do siebie do miasta w którym studiuję. Ona stwierdziła że jak będzie ciepło to czego nie i chyba żeby nie być mi dłużna też zaprosiła mnie do siebie gdzie studiuje. Ale wydaje mi się ze to było tylko tak z grzeczności. (Bóg wie co mają na myśli kobiety).
Ogólnie znając moją krótką historię chciałbym was zapytać, jak to dalej poprowadzić. Wiele osób będzie mi odradzało „związku/znajomości na odległość” ale ja bym chciał spróbować. Czy warto rozmawiać z nią przez FB, czy wyczekać jakieś 2-3 tygodnie i zaprosić ja jeszcze raz do siebie, na kilka dni ? Co o tym myślicie ? Jeśli macie jakieś rady/wskazówki jak dalej to ciągnąć, chętnie was wysłucham.
Z góry dziękuje za pomoc. Jotosha.
Chciałbym dodać jeszcze że teraz odczuwam takie wrażenie jakby mnie próbowała unikać. Gdy dodałem zdjęcie z wesela, ona zablokowała je u siebie na profilu (czyli się nie wyświetla dla znajomych), a przecież wcześniej mówiła że tak jej się podoba. (O co kaman ?). Gdy wysłałem wiadomość i mimo iż była dostępna jeszcze tego dnia po kilka razy to odpowiedź była za 2-3 dni.
Słuchaj, ja bym poczekał, próbował z nią rozmawiać na FB czy innych poratalach a najlepiej było by jak byś do niej około 2 razy w tygodniu zadzwonił i porozmawiał przez telefon.. Zobaczysz czy Ona jest Toba zainteresowana i czy warto ją zapraszać do siebie. Jeśli będzie zainteresowana to próbuj, zaproś ją do siebie.. Ona zapewne nie odmówi.. I próbuj lecieć dalej z tematem. Powodzeenia!
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Dzięki za pomoc, ale nie wiem czy dzwonienie do niej to odpowiednio dobry pomysł. Normalnie to wiadomo, lepiej zadzwonić jak pisać, chodź w tym wypadku wydaje mi się że będzie trochę zaskoczona że zaczynam do niej dzwonić. Tym bardziej nie znamy się tak bardzo abyśmy potrafili ze sobą rozmawiać nie wiadomo ile przez telefon, inaczej sytuacja wygląda gdy ona jest gdzieś obok mnie.
Niektórzy nienawidzą mnie, bo niczego im nie zazdroszczę...
Skoro nie znacie sie ,aż tak bardzo, i dla tego nie chcesz dzwonic, to jak chcesz przenieśc waszą relacje na wyższy poziom. Albo jesteś zainteresowany i zaczniesz działac bardziej konkretnie, albo będziesz pisał beznammaile następnych parę lat, aż wkońcu ona przyśle ci foto swojego męża i dzieci żeby sie pochwalić. Nie możesz podchodzić do tematu jak pies do jeża. Zadzoń umów się w weekend, zaproś ją do siebie albo ty się do niej wproś. Więcej jaj i inicjatywy
Powiem z doświadczenia, że żałuję nie wykorzystanych takich sytuacji, gdzie mogłem spróbować, a nie spróbowałem ...
Jak masz okazję to uderzaj, życie masz tylko jedne, nie masz nic do stracenia a do zyskania wiele !
dodam jeszcze jak mi powiedziała kiedyś znajoma:
ona - to uderz do niej
Ja - nie, da mi po ryju
ona - czasami warto dostać po ryju
they hate us cause they ain't us
kilroy, dzięki za radę ale to nie jest takie proste zadzwonić i umówić się na weekend. Ja studiuję w Gdyni ona w Białymstoku, samochodu na własność nie mam więc pozostaje tylko pociąg który jedzie 5-6h (strzelam). Jak już pojechać to na dłużej, a to trzeba zaplanować we dwoje...
Niektórzy nienawidzą mnie, bo niczego im nie zazdroszczę...
No łatwo nie masz, ale zdaje mi sie że nie chcesz mimo wszystko odpuścić. Tak czy inaczej mailami czy fc wiele nie zdziałasz.Przynajmniej dzwoń, może sie spróbuj z nią ustawić na którys weekend. Jak pisze Ullrich, życie masz jedno, żebys nie załowal jak nie spróbujesz przynajmniej