Witam Panowie.
Otóż moja dziewczyna wybrała się ostatnio na imprezę z koleżanką. Pożegnaliśmy się pod klubem, bo miałem na drugi dzień ważą sprawę i nie mogłem sobie pozwolić na balet. Powtarzała mi tysiąc razy, że jej się nie chce, ale obiecała itd. Nie miałem żadnego problemu z tym, że chce tam iść, pod klubem widziałem, że chyba rzeczywiście nie za bardzo ma ochotę tam być, bo spaliła 3 papierosy pod rząd, zanim w końcu się rozstaliśmy. W klubie była króciutko, jakieś trzy godzinki. Zaniepokoił mnie jednak fakt, że zadzwoniła do mnie po i poruszyła lekko dziwny temat. Konwersacja wyglądała mniej więcej tak:
Ona - hej
Ja - hej
Ona - co tam?
Ja - w porządku, jak się bawiłaś?
Ona - było głupio, ale {imię} powiedziała, że jesteś bardzo fajny
Ja - ona też jest ok, czemu było głupio?
Ona - bo ja chyba się nie potrafię bawić w takich miejscach, mam dziwne przyzwyczajenie po byłym, ze wszystkiego musiałam się spowiadać i nie mogłam z nikim gadać, chyba mi to zostało i nadal zgrywam świętoszkę
Po tym zmieniłem temat, żeby tego nie kontynuować, ale dalej wyszło coś takiego:
Ona - ja bym pewnie już od ciebie nie odebrała telefonu w odwrotnej sytuacji...
Ja - czemu? nie lubisz jak chodzę na imprezy?
Ona - zawsze tworzę sobie od razu w głowię miliony głupich sytuacji, chociaż próbuję w ogóle o tym nie myśleć
Potrzebuję żebyście ocenili, czy zebrało jej się na alkoholową szczerość, czy mocno zaplusowałem tym, że nie zareagowałem negatywnie na jej wyjście (będąc w przeszłości zaborczy i zazdrosny), czy może, jak w temacie, odwaliła jakąś krzywą akcję i całą tą gadkę stworzyły wyrzuty sumienia? Wiem, że to dość żałosny kłopot, ale jednak mnie nurtuje.
Z góry dziękuję za waszą ocenę sytuacji.
Niema teraz sensu się domyślać czy odwaliła jakąś "krzywą akcję"... bo i tak się nie dowiesz. Dobrze zrobiłeś, choć warto było to pociągnąć dalej, a nie zmieniać tematu.
Mogłeś dodać, że jej ufasz i liczysz na jej szczerość i szacunek w takich sprawach jak wyjście do klubu bez Ciebie, oraz nie masz zamiaru jej ograniczać, w końcu związek nie polega na więzieniu drugiej osoby. ( szczere mówienie o sytuacji naprawdę popłaca i mentalnie rozpierdala dziewczynę, ja często ostatnio jak się to mówi: "myślę głośno", co dziewczyny zauważają, a efekt jest piorunujący, bo 99% ludzi boi się mówić co myślą...)
Ogólnie nic nie zjebałeś, ale porozmawiać z swoją panną o zaufaniu i tym co napisałem wyżej.
Zacząć możesz prosto: nawiązując do Twojego ostatniego telefonu, bla bla bla...
ps: Będąc z dziewczyną już w związku, nie musisz omijać tematów rodziny, byłych, szkoły, pracy... to codzienność, to wspomnienia, historia i przyzwyczajenia(akurat tu jest zazdrość i ciągłe kontrolowanie przez jej byłego), teraz w tym stadium znajomości musisz rozmawiać na takie tematy z swoją dziewczyną i być otwartym, powiedzieć swoje zdanie na ten temat i swoje zasady.
Goodluck.
Aż się boje pomyslec jaką bys miał rozkmine jak by powiedziala, że bylo fajnie......
Dziewczyna po prostu była szczera z toba
Tak, tak, nie rezygnuj. Próbuj zrozumieć kobiety. Słuchaj i rób notatki z tego, co mówią.
@Sluchacz
Nie omijam żadnych tematów, bo jak ona tak i ja mieliśmy w przeszłości podobną w złym tego słowa znaczeniu sytuację rodzinną, więc mówimy sobie prawie wszystko. Co do jej byłego, to on w sumie nadal do niej wypisuje, ale wiem na 200%, że chłopak jest u niej spalony na popiół. Desperackie akcje, typu 'jestem nad rzeką i się utopię jak do mnie nie wrócisz' pogrążyły go totalnie. Mieliśmy też o niego spory, więc ich historię znam w całości. Nie mamy tematów tabu, po prostu nie chciałem rzucać żadnych podejrzeń, bo ze względu na moje wyczyny sprzed dwóch miesięcy, każdy zarzut mógłby się odbić rykoszetem prosto w mój łeb.
Dziękuję za rady.
@pass7
Wiem, że mam problem, jeżeli chodzi o moje rozkminy, ale skoro już są, to wolę zapytać tutaj o radę niż na podstawie błędnych wniosków zareagować i zjebać sobie relację.
Kolego, stanowczo za duzo analizujesz i doszukujesz sie niescislosci tam, gdzie [bynajmniej] na pierwszy rzut oka ich nie ma...
Ja na Twoim miejscu tylko lekko zastanwoilbym sie nad TYM:
Ja - czemu? nie lubisz jak chodzę na imprezy?
Ona - zawsze tworzę sobie od razu w głowię miliony głupich sytuacji, chociaż próbuję w ogóle o tym nie myśleć
Jak dla mnie, to stwierdzenie posrednio zalatuje takim moze malym brakiem zaufania, pytanie: DLACZEGO oraz skad sie to bierze [o ile tak jest]? Z wlasnych doswiadczen/zachowan Twojej kobiety? Z Twoich? Czy to wlasnie przez tego 'bylego'?
Poza tym nie widze tu nie wiadomo czego, ale jasnowidzem nie jestem.
Pozdro;)
COOL AS ICE - ICE-COOL!
"I think the most important thing is to be happy with yourself beacause if you're not happy with yourself you can't be happy with somebody else." - Solarstone-Greenlight (Original Mix)
jak moja była powiedziala ze na imprezie "było dziwnie" to potem sie okazało, ze spotkala bylego i bawila sie z nim do 5, a mnie na drugi dzien jebła w kąt, więc uważaj %-)
Przede wszystkim fakt faktem. Masz jaja człowieku. Z własnego doświadczenia wiem że obojętnie jak blisko jesteś z dziewczyną ZAWSZE gdzieś w głowie siedzi myśl pt. "Co ona tam robiła". Osobiście nienawidzę takich sytuacji i zdarza mi się reagować niewłaściwie :/. A co do jej reakcji. Zdecydowanie zapunktowałeś ale to nie wszystko. Moim zdaniem dałeś jej do zrozumienia że może czuć się swobodniej, a to już można interpretować dwojako. Z jednej strony będzie szczęśliwsza a z drugiej strony bardziej narażona na "dziwne, przypadkowe sytuacje". Ja bym nie martwił się co odwalić mogła (dobrze Ci to idzie
) a raczej ustalił z nią zasady tej waszej wolności, zanim stwierdzi że chce poeksperymentować w celu sprawdzenia, ile jej wolno.
"When I get sad, I stop being sad and be awesome instead...True story" Barney Stinson