Witam, jestem tutaj nowy, nigdy nie miałem problemu z dziewczynami przynajmniej tak uważam. Ale mam idiotyczny problem. Mianowicie czasami zerka na mnie taka fajna dziewczyna gdy ja na nią zacznę patrzeć to odwraca głowę, więc czemu nie spróbować. Problem jest taki że większość czasu jestem w pracy, jeżdżę od pewnego czasu po Polsce, jako informatyk. Bywam tylko w domu w weekendy, a do tego jeszcze kończę magisterkę, więc z czasem u mnie ciężko. Żadnego kolegi nie chce prosić żeby mnie z nią zapoznał, wole zrobić to sam. Tylko właśnie jest ten problem że bardzo rzadko ją spotykam, nawet rzadziej. I teraz co zrobić, bo szczerze nigdy nie byłem za tym, żeby dziewczynę poznawać na FB, NK, czy jakimś innym portalu. Ale widzę że nie mam wyjścia. Co waszym zdaniem zrobić? A i zaznaczam że nie mam zamiaru szukać jej po całym osiedlu lub koczować pod jakimś blokiem.
Proszę o wyrozumiałość.
To ja zapropnuje taka taktyke która posługuja się prawdziwe sławy podrywu, wiesz to jest coś naprawde mega i mało który smiertelnik stosuje tą technike, a więc konkrety:
gdy ją znowu zobaczysz.. Uwaga teraz najwazniejsze!! Skup sie!! Podchodzisz i rozpoczynasz rozmowe, tylko tyle i az tyle...
Witam, jestem tutaj nowy, nigdy nie miałem problemu z dziewczynami przynajmniej tak uważam. Ale mam idiotyczny problem.
Czyli jednak..
Skoro fb to ostateczność, to chyba nie masz wyjścia nie?
Jeśli zerka, znaczy że jest zainteresowana, więc ucieszy się nawet, jeśli napiszesz wiadomość. Wszystko da się zrobić, ale w przemyślany sposób.
Proponowałbym coś w stylu:
hej, póki co nie mieliśmy okazji się poznać, więc proponuję wyjście na kawę. Co Ty na to?
"Wzajemnie zasilamy się dobrem, wzajemnie przygaszamy się złem."
- Mieczysław Maliński
ja bym jeszcze nawinął coś w stylu "widywaliśmy się, ale zabrakło mi odwagi, żeby podejść, a teraz już Cię nie widuję".
Zamiast tego o odwadze napisałbym, że nie było okazji...
To duża różnica nie sądzisz?
"Wzajemnie zasilamy się dobrem, wzajemnie przygaszamy się złem."
- Mieczysław Maliński
no na pewno lepiej, ale chyba nie do końca zgodne jest to z prawdą ;p
Dałem minusa za tą wiadomość. Sorry, ale jeśli nawet się nie spotkali to w pierwszej wiadomości się nie proponuje spotkania! Zapoznajcie się, pogadajcie i dopiero jak chociaż przez fejsa będzie o czym pisać to np. poproś ją o kobiecą opinię w kwestii wyboru perfum. Taki direct ja podałeś, byłby dobry, ale na żywo a nie przez neta.
Showtime, motherfucker, it's on.
Nie robiłem tak, nie jestem ekspertem, ale uważam, że lepiej prostu z mostu, tak jak kolega tu zaproponował, a nie takie owijanie w bawełnę. Gość nie zna jej o czym ma z nią gadać? Czy osiedlowy sklepik jest dzisiaj czynny? Już w jej oczach jest uważany za nieśmiałego, takie rozpoczęcie indirectem wg mnie tylko by go jeszcze pogrążyło.
Idąc Twoim tropem, to o czym by mieli rozmawiać na faktycznym spotkaniu? O zmianie proboszcza?
Normalna rozmowa z dziewczyną na czacie. Nic specjalnego. A nie walcie od razu z grubej rury spotkaniem. Żeby na spotkanie się zgodziła jakaś minimalna więź musi być.
Showtime, motherfucker, it's on.
Ale tu już minimalna więź jest. Ona go zna z widzenia, nie musi się obawiać jak na czacie, że na spotkanie przyjdzie jakiś psychopatyczny morderca, metr pięćdziesiąt wzrostu bez dwóch zębów na przedzie. Teraz już wszystko zależy od tego czy on jej się podoba czy nie.
A na takie rozmawianie z nieznajomym(trochę znajomym) przez neta ona raczej nie będzie miała ochoty(uzna to za stratę czasu), w realu rozmowa to co innego.
Powiem ci że tak mogę zrobić (napisać). Ostatnio ją widziałem ale z matką była na zakupach, więc jakaś była bariera. Gdyby byłą sama nie byłoby problemu.
Ewentualnie gdy zerka może zawsze sobie pomyśleć że jestem frajerem, taka możliwość też istnieje. Ale cóż kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. Gorzej będzie jak palnie że ma kogoś.
Pozdrawiam,
Greg.
Czyli jednak ją widujesz... to wstrzymaj się z tym napisaniem jeszcze trochę może?
p.s najgorzej będzie jak Ci nie odpisze...
gdy zerka może zawsze sobie pomyśleć że jestem frajerem
No z takim podejściem sukcesu Ci nie wróżę.
Gorzej będzie jak palnie że ma kogoś.
Odpowiesz, że nie jesteś o niego zazdrosny i spytaj czy ze znajomymi też nigdzie nie wychodzi.
"Wzajemnie zasilamy się dobrem, wzajemnie przygaszamy się złem."
- Mieczysław Maliński
Dzięki za rade. Zobaczymy jak to wypali, co do kolegi to widuje ale bardzo rzadko raz na miesiąc, pewnie widywałbym ją częściej gdyby nie moja praca i studia.
Cóż, wole zaproponować spotkanie niż, poznawać się pisząc. Wole poznawać ludzi w realu jest to bardziej naturalne i fajniejsze niż pisanie z dziewczyną.
Co do tego mojego podejścia, to takiego oczywiście nie mam ale różnie to bywa z kobietami. Po 4 latach z jedna byłą, niczego człowiek już nie jest czasem pewien.
Pozdrawiam,
Greg.
Wybacz, ale pierdolisz kolego i sam robisz sobie wymówki. Te granice i bariery, o których mówisz, to też tylko i wyłącznie sam stwarzasz. Jednocześnie w moment potrafisz usprawiedliwić to, że nie zagadałeś. A, bo to czasu nie ma, a bo to tamto. Wiesz, z takim nastawieniem, jak nie jesteś w stanie poświęcić chociaż odrobiny zaangażowania w to, aby doprowadzić do sytuacji, w której ja poznasz, to ja nic dobrego tu nie wróżę. Niby uważasz, że zagadanie przez fb jest beee, ale założę się, że gdyby choć jedna osoba tutaj na forum zaproponowałaby Ci te rozwiązanie, to uczepisz się go i w końcu tak zrobisz, natomiast wg mnie jest to średni pomysł, a to dlatego, że MASZ tak naprawdę możliwość zagadania w realu (co zawsze jest o niebo lepszym sposobem na poznanie kobiety), tylko już sam zapodajesz sobie masę argumentów na potwierdzenie tego, że łatwiej będzie poprzez komunikator. Jasne, będzie łatwiej, ale nie sądzę, że łatwiej oznacza też skuteczniej i z lepszym efektem. Takie zagadanie w realu jest po prostu dużo bardziej naturalne, pokazuje też Twoją pewność siebie, odwagę i wiele innych fajnych cech. Nie można tego powiedzieć o napisaniu wiadomości via fb, ponieważ już na starcie musisz kombinować z jakąś wymówka, pretekstem i to dosyć dobrym, dlaczego nie odważyłeś się odezwać w świecie realnym. Można wiele mówić, ale nikt mi nie powie, że w sytuacji, w której istnieje możliwość odezwania się, będąc z osobą face 2 face, lepszym wyjściem będzie uciekanie się do sklecenia jakiejś tam pokrętnej wiadomości na fb. Wg mnie na starcie pokazujesz się wówczas, jako osoba, która jest mało pewna siebie. Takie jest moje zdanie w tej sprawie.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Ok szanuje twoją wypowiedz. Poniekąd masz racje. Tylko szwendanie się po mojej starym osiedlu jest bezsensu, a w domu także też nie siedzę. Tak jak pisałem mam taka prace jaka mam wiec za dużo czasu na szwendanie też nie mam. Wiem że real zawsze jest dużo lepszy i nie można tego porównywać. Nie mam zamiary jak większość ludzi w moim wieku koczować pod jej blokiem czy spędzać codziennie czas w ulubionych jej sklepach czy też knajpach, restauracjach.
Gdyby była to dziewczyna którą często spotykam, widuje nie miałbym z tym problemu.
Pozdrawiam,
Greg.