Hej, jestem nowym userem. Prosiłbym o szczerą poradę.Ja 21 lat ona 19. Ostatnich czasy mam problem ze swoją dziewczyną.Kiedy byliśmy razem wszystko układało się po mojej myśli.Kontrolowałem jej gierki i nastroje.Strasznie o mnie zabiegała.Jednak od pażdziernika pojawiła się odległośc, wyjechałem studiowac i pracowac.Na początku było wszystko dobrze czułem jej zaangażowanie ale teraz zaczynają się schody.Obstawiła się starymi przyjaciółmi, w większości to faceci w jej wieku, z tego co wspominała to 1-2 czują coś do niej.Staram się jej nie kontrolowac.Pozwalam jej na wyjścia.W szczególności że ona też daje mi wolnośc.Ostatnich czasy ciągle narzeka że jest nie dojrzała, że nic nie potrafi, zaczyna praktycznie bez najmniejszego powodu kłótnie ze mną, prowokuje mnie, a na wieczór pisze że przeprasza że mnie rani.I tak w kółko.Siedzi po nocach (teraz ma ferie) i pisze do 4-5 rano ze swoimi ,,przyjaciółmi,, , Wychodzi z nimi o 2 w nocy do jakichs pubów nic nie mówiąc.Zaczyna mi to coraz bardziej ciążyc.Czy to jakaś giera w stylu P&P, nie wiem może szuka sobie drugiego fagasa.Dodam że uważam sibie za porządnego faceta,który bez problemu znajdzie kogoś innego.Rzecz w tym ,że szkoda marnowac te 13 miesięcy.Doradzcie coś
.
czemu szkoda marnować 13 miesięcy? ....czasem i marnuje się 13 lat, ale cóż zrobić....jak trzeba to trzeba.
Napisz troszkę więcej, o tym związku.....
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
chyba początek końca, ewidentnie niunia chce się ewakuować z waszego związku, nie chce sama zerwać to wymyśla problemy na siłę
they hate us cause they ain't us
Poznaliśmy się w Sylwestra.Strasznie się we mnie zauroczyła, znała Mojego młodszego brata i przez niego złapaliśmy kontakt.Ja na początku się nie angażowałem ale z czasem zaczęło byc mi z nią bardzo dobrze.Strasznie inteligentna dziewczyna, dużo się wkuwa i często jest zasypana zajęciami.Spędziliśmy sporo fajnych chwil.Na początku byłem zazdrosny z racji tego, że był to mój pierwszy tak poważny związek.Jednak trafiłem na tą stronę i się trochę opamiętałem.Wyjechałem kiedy naprawdę nam się układało.Nie mogłem się pozbierac w nowym mieście miałem sporo problemów finansowych(Utrzymuje się sam)
Zawsze ceniła to że tak sobie świetnie radze bez niczyjej pomocy.Odkąd odnowiła kontakty z tymi wszystkimi ludzmi czuje,że mniej mnie potrzebuje i się nie angażuje.
Strasznie dobrze sie z nimi bawi a ja tylko dostaje jej narzekania,kłotnie.Nie wiem co o tym myślec..
Czasami warto coś zakończyć, aby na miejsce tego, przyszło coś nowego. Skoro robi Ci awantury, to ja na Twoim miejscu bym ją olał w piździec.
LEŃ
Proste. Bliskość emocjonalną i fizyczną, którą straciła z Tobą z racji Twojego wyjazdu zapewniła sobie w łatwy sposób odnawiając kontakty ze swoimi męskimi "przyjaciółmi", którzy sami zapewne wyczuli okazję i zakręcają się obok niej tworząc z jej głowie niezły emocjonalny bigos... tylko czekać jak pewnego dnia powie, że nic do Ciebie nie czuje i zostaniesz sam.
Poza tym związki na odległość nie mają sensu, nawet, jeżeli oboje bylibyście "dorosłymi" i odpowiedzialnymi osobami.
Powinieneś zakończyć to jak wyjechałeś na studia. Wtedy by ci było szkoda tylko dziewięciu miesięcy. A mnie interesuje jak ty sobie ten związek z nią wyobrażałeś ? Myślisz, że sms skype czy inne formy telekomunikacji pozwolą utrzymać związek ? Brak jej czegoś, czego szuka u ,,przyjaciół" to widać. Oni też widzą, że łatwy cel, to czemu by nie skorzystać ? Tobie pozostaje zachować się jak facet i samemu to uciąć. Jak to mówią lepiej późno, niż wcale.