Jestem z dziewczyną 2,5 roku. Obecnie mieszkamy razem już 4 miesiące, jesteśmy studentami.
Odkąd mieszkamy razem czasem ciężko nam się dogadać, albo to mi się ciężko z nią dogadać. Jest parę dni kiedy jest na prawdę super, a są takie, że nie da się wytrzymać i wyprowadzam się totalnie z równowagi, mózg chce mnie zjeść.
Przykładem jest wczorajsza sytuacja kiedy to staliśmy na peronie czekając na opóźniony pociąg, który miał być za 20 min. ona zaproponowała żeby iść do budynku dworca, ja nie byłem co do tego przekonany bo z PKP różnie bywa i pociąg mógł być za chwile, więc powiedziałem żebyśmy poczekali, potem jednak to przemyślałem, przypomniało mi się, że babka przez radio zawsze informuje o nadjeżdżającym pociągu, powiedziałem jej o tym, a ta do mnie w chamski sposób "nie bedziemy tutaj marznąć już nie chce tam iść" powiedziałem jej żeby się uspokoiła ta kontynuowała swoją jazdę dalej, aż w końcu powiedziałem jej, że tego nie wytrzymam i odszedłem kawałek do momentu kiedy pociąg przyjeżdżał nie odzywając się wsiedliśmy do pociągu usiedliśmy obok siebie i nie gadaliśmy ze sobą. Po następnej przesiadce w kolejnym pociągu ta się do mnie przytuliła więc stwierdziłem, że wpadła na to, że trochę przesadza. Więc już później było normalnie gadaliśmy i w ogóle. Aż do wieczora kiedy ona z rozmowy powiedziała że ta kłótnia to moja wina. Zlałem to i nic nie powiedziałem ale siedziało mi to w głowie i kiedy ona zapytała mnie kiedy się jej oświadczę to jej powiedziałem, że najpierw to musimy się mniej kłócić i to... już był koniec odwróciła się tyłem i powiedziała, że ona się nie zmieni i że tak nie chce i że mogę sobie iść(akurat wtedy byłem u niej bo co weekend wracamy do domu), że czekałem na samochód to poczekałem jeszcze chwile i poszedłem. Ona teraz czuje się wielce obrażona, ale mi się wydaje, że nie może tak być żeby kobieta się darła o byle pierdołę.
Inna sprawa jest taka, że wiecznie mi mówi "ty zawsze musisz wszystko lepiej wiedzieć", a ja nigdy jej do głowy swojego zdania nie wbijam powiem jedynie co myślę i to wszystko. Mam pewien swój światopogląd trochę inny od tego jej i też go jej nie wpajam do głowy, czasem coś tam sobie pogadam co mi tam do głowy przyszło to ta bla bla bla ze nie może tego słuchać żebyśmy o tym nie gadali bo ją denerwuje. I tu mi się nasuwa pytanie kto tak na prawdę chce wszystko lepiej wiedzieć. A już nie mówię o tym, że wszystko co jej ojciec powie to święta prawda i jak on tak mówi to tak jest, a sama go sympatią nie darzy.
No i jeszcze pozostaje kwestia moich pomyłek, zrobienia czegoś źle. Zdarza mi się chyba jak każdemu, że zrobie coś inaczej niż ustawa przewiduje. Zazwyczaj są to rzeczy których nigdy w życiu nie robiłem, albo nikt mi nie powiedział, że tak się nie robi..(wychowywałem się tylko z ojcem i nie mam ekstra wiedzy na temat prania czy mycia podłóg). Takie moje potknięcia to dla niej świetna okazja żeby mi powiedzieć że jestem głupi, albo że jak mogę takich prostych rzeczy nie wiedzieć, jak by po ludzku nie można było wytłumaczyć.
"Takie moje potknięcia to dla niej świetna okazja żeby mi powiedzieć że jestem głupi, albo że jak mogę takich prostych rzeczy nie wiedzieć, jak by po ludzku nie można było wytłumaczyć."
Mnie takie coś STRASZNIE wkurwia, ja bym już podziękował pannie, bo to nie jest materiał na żonę...
Mam nadzieję, że się mylę, ale historie chociażby z tej strony pokazują, że niektóre panny (faceci z resztą też) muszą raz czy dwa dostać po dupie, żeby się ogarnąć.
Jak jeden z drugim zostawią taką dziewoję, to o ile panna jest zdolna do szczypty autorefleksji, to następnym razem zamiast wytknąć głupotę czy nieudacznictwo facetowi, to ugryzie się w język, bo będzie wiedziała, że znowu może spierdolić.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Nietypowy charakter. Jak reagować?
uciekać
they hate us cause they ain't us
Obawiam się, że nie zmienisz jej charakteru. Z czasem jej fochy mogą tylko przybrać na sile. Moja ex miała podobne jazdy, aż z nią w końcu zerwałem. Wtedy latała za mną jak szalona i prosiła o kolejną szanse, zapewniając że zrozumiała co robiła źle i że to się zmieni. Na szczęście nie kupiłem tego i nie wróciliśmy do siebie.
Wiem że moja rada Cię nie zadowoli, ale ja osobiście bym z nią zerwał. Jest masa cudownych kobiet
Proś, a nie dają bierz sam...
W ramach poszerzania zasobów wiedzy nikomu niepotrzebnej czytałem ostatnio o tym, jak dawniej przeprowadzało się zabieg lobotomii. Otóż przez oczodół wprowadzano szpikulec do lodu i dłubiąc nim zawzięcie, niczym łychą w gęstej zupie uszkadzano czołowe płaty mózgu odpowiedzialne za emocje i procesy poznawcze, co skutkowało magiczną przemianą człowieka w dorodne warzywo. Z medycznego punktu widzenia była to metoda ryzykowna i niestety często nieskuteczna. Nie jestem specjalistą, ale jakieś tam doświadczenie w tej materii mam i wydaje mi się, że lepszy, pewniejszy i zdecydowanie bardziej powtarzalny efekt można było osiągać zamykając delikwenta w pokoju razem z jakąś zdeformowaną emocjonalnie panną (zupełnie taką jak ta Twoja) na okres czasu zależny od stopnia normalności pacjenta i voila, za każdym razem MÓZG ROZJEBANY!
No, to żeśmy sobie pożartowali, a teraz zupełnie na poważnie: uciekaj chłopie, póki masz jeszcze siłę i zdrowe odruchy, inaczej czeka Cię takie tsunami gówna, że domywać się z tego będziesz przeszczepami skóry.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Dzięki Panowie za nieocenione rady, będziemy działać
"Takie moje potknięcia to dla niej świetna okazja żeby mi powiedzieć że jestem głupi, albo że jak mogę takich prostych rzeczy nie wiedzieć, jak by po ludzku nie można było wytłumaczyć."
Miałem to samo, a jak coś dobrze zrobisz to nawet miłego słowa nie usłysz
Zastanów się czy warto to dalej ciągnąć. Wiesz jaka ona jest poznałeś ją i dużo Ci cech w niej nie odpowiada. Jesteś "dopiero" z nią 2,5 roku i już nie wytrzymujesz to pomyśl co będzie za 10 lat
Porozmawiaj z nią powiedz co Ci nie pasuje i domagaj się od niej zmian. A jak nie to do widzenia "Bo to zła kobieta była" 