Jest godzina 4:55, od godziny już nie śpię. Po przeczytaniu zwykłych sms od "mojej" dziewczyny jakoś nie mogę usnąć. Niby jest wszystko ok, niby.
Jak to wszystko się zaczęło.
Ponad dwa miesiące temu doszło do pierwszego spotkania, Byłem z panną nazwijmy ją X(18 l.) ale czegoś mi brakowało i umówiłem się z Y(20 l.). Z Y pełen spontan, pierwsze spotkania lizanie, szaleństwo na mieście, randki, które trwały po 6 h. I postanowiłem, że z nią będę. Pomimo, że X niczego mi nie zabraniała, zależało jej cholernie na mnie, była ładna i inteligentną dziewczyną.
23.11 pamiętam jak siedziałem z Y i wyjechałem jej o związku, zgodziła się. Powiedziałem jej, że chcę aby w tym związku panowały takie zasady jak: SZCZEROŚĆ, ZAUFANIE I SZACUNEK. Zgodziła się.... Ta data to początek mojej męczarni? Trudno powiedzieć ale sądzę, że tak. Od samego początku popełniłem wiele błędów.
Pamiętam jak pierwszy raz miała do mnie przyjechać na dyskotekę jak już byliśmy "parą" co mnie zmanipulowała i napisała sms: napisz mi co do mnie czujesz bo nie przyjadę, na odjebkę napisałem, że jest ważna czy coś takiego. Laska widać fest się wkręciła, przez te dwa miesiące zrywałem z nią trzy razy bo nie była ze mną szczera. Pisałem tutaj w piątek i sobotę o moim problemie. Że laska nadal kocha byłego. Czy coś takiego. Z tego co mi mówi to podobno ze mną straciła dziewictwo, gdzie jak kiedyś się o to pytałem to podobno dwa lata temu to zrobiła. Ale ostatnio mi powiedziała, że się wstydziła do tego przyznać. W czym był ode mnie lepszy? W niczym. Pieskował, codziennie przyjeżdzał do niej do domu... Taka przyjaciółka z penisem. Byli ze sobą w maju w tamtym roku, chłop z nią zerwał bo mu nie pozwalała na nic, naw yjscie na browara itd. 2 miechy byli razem. Ja przeciwieństwo niego. Dawałem pozytywne, negatywne emocje. Jak mnie wkurwiała w czymś to jej po prostu mówiłem zmień to bo z nami koniec. Przestań mną manipulować bo mi się to nie podoba.
Miałem z nią zerwać w poniedziałek... Miałem. Nadal nie była ze mną szczera. O tym, że powodem rozstania piątkowego nie było moje chujowe zachowanie tylko to, że były jej w głowce siedzi dowiedziałem się po tym, że nie wylogowała się u mnie w tel z facebooka. Spotkaliśmy się, nie widzieliśmy się prawie tydzień bo była na chorobowym. Wypisywała do byłego jak to baaaaaaardzo go kocha itd. Koleś z tego co wiem to ją olał. Laska z serii: chodź zjebię Ci życie. W poniedziałek jak z nią siadłem nadal nie była szczera, sam wymusiłem w niej prawdę. Szedłem na to spotkanie z przekonaniem, że jest to już nasze ostatnie. Skończło się na tym, że się poruchaliśmy, jakiś film pooglądaliśmy i pojechała do domu. Widzę, że jestem jebanym PLASTREM. Uzależniłem się od ruchania. Od samego początku nic do niej nie czułem, tylko to uzależnienie. Wczoraj jej wszystko wypomniałem. Powiedziałem, że nie chcę być jej pocieszeniem po byłym fagasie, że chce mieć dziewczynę która na prawdę mnie kocha a nie szuka wyłącznie pocieszenia u mnie. Mówi, że dla mnie wszystko itd. I wtedy jest kłótnia, bo kuuuuuurwa jak możesz mnie kobieto kochać skoro pisałaś swojej psiapsióle, że nikogo innego nie pokochasz tylko były CI w glowie siedzi....
PANOWIE! Ratujcie bo widzę, że jest strasznie ze mną kiepsko. Jeżeli czegoś z tym wszystkim nie zrobię to będzie pewnie kolejny blog z serii: jak kobieta może doprowadzić do ruiny... Błąd zrobiłem bo zamknąłem się wyłącznie na tą jedyną kobietę.
Co zrobić? Da się cokolwiek naprawić? Jest sens siedzenia w tym bagnie? Na pewno będzie mi brakowało tych sms;ow ktore do mnie wysyła codziennie, głosu jej, jej ciała.
Uzależniłem się od niej do tego stopnia, że w piątek jak mi napisała, że z nami koniec zostańmy przyjaciółmi to ścięło mnie z nóg. Wziąłem kurtkę i jak ten fraaaaajer pojechałem prosić o drugą szansę, którą mi zresztą dała, a w sobotę była oziębłą suką już.... W sobotę powiedziałem sobie dość. O 16 urwałem kontakt całkowity. Wydzwaniała, pisała. W niedzielę już nie wytrzymałem. Odezwałem się do niej. Kurwaaaa a mogłem siedzieć i pójść z kumplem na fajny koncert. Napisać tak po prostu: OK ROZUMIEM
. Teraz starałem się odwrócić rolę i myślę, że mi się udało, to ona wczoraj mnie prosiła o to żebym jej zaufał... Fuck. Jak mogę jej zaufać teraz.
Co zrobić? Co zrobić można? Da się wrócić do normalności?
Cieszę się z tego, że jest to forum i że mogę komuś ogarniętemu to napisać. Z kumplami nie pogadam o tym, kompletne frajery. Mówią, żeby za nią latać, a ja im prosto w twarz się śmieję.
JEszcze mogę dodać to, że pisaliśmy dużo sms, dzwonienie do siebie itd. Spotkania jak tylko jest to możliwe. Laska wiedziała, że inne panienki lecą na mnie, zazdrosna była w chuj, kontrolowała. Zrobiłem dużo błędów, mam nadzieję, że ich więcej nie popełnię.
Tylko teraz mam wrażenie, że jestem tym jebanym plasterm i że mnie oszukuje co do swoich uczuć.
Jak to rozegrać, żeby jak najmniej bolało?
To chyba na tyle, piszcie jak to widzicie
"Laska z serii: chodź zjebię Ci życie"
"Widzę, że jestem jebanym PLASTREM."
"Mówią, żeby za nią latać, a ja im prosto w twarz się śmieję."
Przecież ty doskonale wiesz co zrobić, myślę, że po prostu chcesz by ktoś powiedział to głośno
Zostaw ją
Możesz jeszcze spróbować jakoś przenieść te relację na fuck-friends, wtedy ona wróci do byłego, będzie mu mówić że go kocha, a Ty będziesz ją i tak posuwać (Przecież nota bene już to się dzieje!)
Ale jak się nie da, to nic, uciekaj. Jeśli związek z kimś nie jest przyjemnością no to po chu... j
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Widzę tylko jedno rozwiązanie. Poszukaj bloga jak zapomnieć o byłej i to zrób. Będzie ciężko ale z nią lepiej juz Tobie nie będzie. Czytając to co napisałeś to trafiłeś na niezły egzemplarz, juz na początku Ci wciska bajer ze byłeś jej pierwszym,dno zachowania tej laski.
Pajczk
Musisz się wykazać siłą charakteru i mimo tego, że Ci na niej zależy to ją zostawić i urwać kontakt. Będzie ciężko, ale uwierz że za pare miesięcy sam sobie za to podziękujesz. Inne też mają
a przed tą panną jeszcze dłuuuuuga droga zanim zbuduje z kimkolwiek poważny związek. Toksyczny przypadek.
"Jesteś jedyną osobą, która może wykorzystać Twój potencjał."
Mar - Ty nie jestes w stanie jej zostawic, dopoki nie powie Ci w oczy "spierdalaj", albo nie odbędzie stosunku ze swoim byłym na Twoich oczach (a i tego nie jestem pewien). A nie zrobi, bo po co? Jestes na zawołanie...
W moich oczach jawisz się jako facet bez zasad i szacunku do siebie, z zajebiscie niskim poczuciem własnej wartości.... No aż się prosisz, żeby cię wydymać (pożyczysz mi kasę?)
Mechanizm będzie taki, ze bedziesz pytał i pytał i drążył i dociekał do czasu, gdy jakis nieogarnięty pipek napisze Ci komentarz, żebyscie dali sobie szanse, i skwapliwie tego sznurka się złapiesz...
Można to zrobić na dwa sposoby: mój(nasz) albo chuj!
Szybka decyzja!
czy jestes na to gotów, czy wolisz jeszcze parę tygodni pobiegać wokół panci, dopoki byly sie nie zdecyduje, albo nie pojawi ktos nowy...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
"Cieszę się z tego, że jest to forum i że mogę komuś ogarniętemu to napisać. Z kumplami nie pogadam o tym, kompletne frajery. Mówią, żeby za nią latać, a ja im prosto w twarz się śmieję."- Co z tego, że śmiejesz się im w twarz, skoro dalej za nią latasz i prosisz o drugą szansę. Daj spokój, jesteś zaślepiony, niby dostrzegasz jej wady, ale w dalszym ciągu brniesz w te bagno. Widać, że właśnie kluczowym słowem w tej sprawie jest uzależnienie od panny. Kolejny raz potwierdza się zasada, że każdy jest dobrym doradcą, ale nie w swojej sprawie. Do tej pory zauważyłem, że potrafiłeś fajnie poradzić wielu osobom na tym forum, natomiast kiedy sam się w coś wpakowałeś, to kompletnie już głupiejesz. Postaraj się te ogarnięcie, rozsądek, wcielić w życie, ale tym razem we własnej sprawie. Wiem, że może się to wydawać głupie, czy proste tylko w gadce, ale tu naprawdę aż prosi się o podejście do sprawy na chłodno i zdroworozsądkowo. Nie wiem jak jest z tym u Ciebie, ale mi honor nie pozwoliłby na kokoszenie się z laską, która kocha (lub twierdzi, że kocha) innego faceta, a ja mam poważne podstawy, żeby tak sądzić. Wybacz, ale coś tu jest nie halo. W tym momencie idziesz na wyniszczenie, a to zwyczajnie nie ma sensu, bo nie warto tracić życia dla i poświęcać się dla osób, które są w stanie odwdzięczyć się za to kopnięciem Cię w środek dupy.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Lepsze jest wrogiem dobrego - to tak a propos zerwania z panną X dla panny Y
Przeczytaj pięć razy swój post. My wiemy co musisz zrobić, Ty wiesz co musisz zrobić. Tylko trzeba to zrobić!
Panowie wyżej wyczerpali temat, ale jedno moje spostrzeżenie.
"Wypisywała do byłego jak to baaaaaaardzo go kocha itd. Koleś z tego co wiem to ją olał." Koleś jest twardszy od Ciebie. A Ty nie jesteś plastrem, tylko pieskiem.
"Laska widać fest się wkręciła, przez te dwa miesiące zrywałem z nią trzy razy bo nie była ze mną szczera".
Po tym wpisie uważam, że już jesteś stracony. Laska się wkręciła mówisz. Ja tu widzę, że ktoś inny... Nie jesteś konsekwentny to teraz masz. Ja się zrywa to nie ma *uja. Koniec. A nie jakieś pseudo zrywanie.
"Uzależniłem się od niej do tego stopnia, że w piątek jak mi napisała, że z nami koniec zostańmy przyjaciółmi to ścięło mnie z nóg. Wziąłem kurtkę i jak ten fraaaaajer pojechałem prosić o drugą szansę, którą mi zresztą dała, a w sobotę była oziębłą suką już....".
Kobieta owa stosuje jakże popularną strategię. Jak ja to nazywam tzw. metodę "kija i marchewki". Niby coś Ci daje, ale jednocześnie zabiera. A Ty zapierdalasz jak ten osioł.
Tylko się nie obrażaj. Wyciągaj wnioski. Zerwij raz a porządnie. I zero kontaktu.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
"Nie koncentruj się na obawach Obi-Wan. Skup się na tym co jest tu i teraz... W tej chwili".
Nie stoję przed przepaścią. Stoję przed kanionem. Nie przeskoczę go. Przelecę samolotem.
Pokazałeś jej, że nie zerwiesz z nią i laska jest pewna. Tak jestes pieskiem i plastrem ale na swoje życzenie. Jak ktoś napisał już, poszukaj bloga naszego gracjanka, jak zapomnieć o byłej i tam masz pięknie cacy opisane.
Weź ją pierdol, bo skoro kocha byłego to na chuj w tym siedzisz? WYRUCHAJ JĄ PORZĄDNIE i powiedz przy drzwiach że dziekujesz za związek z uśmiechem i odejdz.
Będzie płakać ale na dobre Ci wyjdzie.
To nauczka dla Ciebie, bo każdy się uczy na błedach i teraz wiem, że przy następnym związku lepiej sobie poradzisz
Ja pierdole. Jestes prawie 2 lata na forum, widac znaczącą przewagę punktów pomocy (kurwa.. za co?) a zachowujesz się jak totalna pizda.. sorry ale taka prawda. Przeczytaj to wszystko co napisales.
Z tego wszystkiego mozna wywnioskowac tyle:
-masz niskie poczucie wlasnej wartosci
-robisz wszyskie zagrywki typu wzbudzanie zazdrosci tylko po to zeby sie sztucznie dowartosciowac - i zeby niby jakas zazdrosc wzbudzic, bo sam samym sobą nie reprezentujesz na tyle zajebistej postawy zeby przyciagnac laske do siebie
-pieskowanie
-błaganie o drugą szansę
-żałosne napierdalanie smsow i rozmawianie..
-spotykaliscie sie jak tylko sie dalo. A gdzie kurwa czas na wlasne pasje, swoje hobby, wyjscia z kumplami na piwo? Domyslam się ze to bylo moze 4-5% czasu, reszta jak sam wspomniales poswiecales lasce, ktora miala Cie bliżej dupy niz serca.
Wlasnie tak widze wiekszosc ludzi na tej stronie.. bez samodzielnego myslenia - nasiąknięci pewnymi regułkami ze strony próbują byc kurwa Macho, bad-boyami a tak na prawde są niepewnymi facecikami, ktorym wydaje sie ze umieją uwodzic i caly czas myslą o swojej dziewoi, najchetniej trzymali by ją w klatce i obserwowali czy czasem ktos sie nie probuje przedostac przez kratki.
Ogarnij się kurwa bo z takim podejsciem to gówno zbudujesz a nie kolejny związek - nie wspomiam o tym bo tutaj juz ruiny nie do pozbierania.
Jak dla mnie masz wiele opcji ale 2 takie najwyrazniejsze:
-albo bedziesz dalej pieskowal i probowal to naprawic, skladac jakis gówniany dom z totalnych ruin na grząskim fundamencie co lada moment rozpierdoli się szybciej niz dokonczysz budowac. Bedziesz frajerem z niskim poczuciem wlasnej wartosci i iona dalej bedzie sie Toba bawic jak do tej pory
...
-albo wezmiesz sie w garsc, bedziesz pewny siebie, docenisz własne JA i szacunek do wlasnej osoby (to jest kurwa meritum, czemu tak malo osob docenia i szanuje siebie?) i zaczniesz byc prawdziwym FACETEM z jajami i poznasz kobietę z którą zbudujesz cos zdrowego, fajnego, normalnego opartego na autentycznym uczuciu i szczerosci a nie jebanych gierkach, szit testach i pierdolonej zazdrosci ;].
Chcesz czuc sie komfortowo i stąpać po ziemi pewnie i dumnie czy grac w jebaną grę, na niepewnym i ciągle zawalającym się gruncie?
na koniec aż z ciekawośi zobaczyłem jakie masz blogi i proszę, jeden z pierwszych cytatów Twojego bloga o zatrzymaniu kobiety:
"Należy pamiętać, że w związku mniej Ciebie oznacza lepiej! Kobiety są jak psy. Gdy uczysz psa jakiś sztuczek np. podaj łapę, czy zatrzymaj się i żeby się lepiej uczył dajesz mu za to nagrodę np. kostkę pedigree to pies ten dalej się uczy i słucha się pana. A co się stanie jeśli dasz temu psiakowi natychmiast garść nagrody? Zgadłeś!!! Nie będzie już chciał się Ciebie słuchać. Rozleniwi się i będzie miał dosyć tresury."
pozdro