Po krótce, byłem z tą dziewczyną dosłownie o krok od związku, zrobiłem bezzasadną scenę zazdrości, śmiertelnie się obraziła, potem stwierdziła, że już nie jest zła tylko zrażona i że nie potrafiłaby zerwać ze mną kontaktu, ale nie wie czy chce wrócić do poprzedniego stanu naszych relacji, bo nie chce kogoś kto jej nie ufa. Powiedziałem jej, że wszystko albo nic, ona, że musi to wszystko przemyśleć. Powiedziałem, że zadzwonię na drugi dzień. Napisałem smsa z pytaniem czy chce pogadać, nie odpisała więc zadzwoniłem, nie odebrała. Rano napisała smsa 'nie wiem po co piszesz o takiej godzinie skoro wiadomo, że już pewnie śpię.'
Nie wiedziałem jak zareagować, ale wkurwiłem się i po 2h odpisałem 'teraz będziesz mnie traktować jak wroga? Zawsze chodziłaś spać bardzo późno.' Po godzince odpisała 'nigdy nie będę cię tak traktować, teraz też tego nie robię.'
Pewnie zjebałem z tym smsem, ale chciałbym, żebyście mi doradzili jak to dalej rozegrać, bo nie mam żadnych pomysłów.Ciekawi mnie też, czy odpisała mi z wyrzutów sumienia i z litości, że mnie ignoruje, czy że wkurzyło ją to, że odezwałem się tak późno bo naprawdę chciała pogadać? Może zaproponować jej spotkanie mówiąc, że musimy odbyć poważną rozmowę? Jak to widzicie?
Były i pocałunki i seks. Spotykamy się kilka miesięcy, wyraźnie dawała mi do zrozumienia, że jestem tylko ja i że liczy na mnie.
Była np. sytuacja, że dla żartów powiedziała mi, że ma wolny dom, żeby sprawdzić czy się wkurzę i dodała, że jakby miała to byłbym pierwszą osobą, którą by zaprosiła.
Kiedy opowiadałem jej coś o koleżankach od razu słyszałem zmianę tonu, czyli zazdrość, jak wyjaśniałem to mówiła rzeczy w stylu 'uspokoiłeś mnie'. Uważam, że mocno coś do mnie czuje, ja z resztą podobnie.
Po pierwsze to nie powinieneś się jej tłumaczyć. Ty jesteś facetem, ty masz się dobrze z tym czuć co powiedziałeś lub napisałeś. Mówienie w stylu: przecież zawsze chodziłaś spać o późnej porze, tylko zaniża twoją wartość. Pamiętaj! Aby zdobyć kobietę, musisz być gotowy ją stracić. Spróbuj się nie odzywać przez kilka dni, nie daj się w ciągnąć w rozmowy typu: nie przyjdę może kiedy indziej. Nie pisz a może to a może tamto. Ale napisz: ok spoko. Zobaczysz jak szybko odpisze z uśmieszkiem. Chcesz z nią być ale pamiętaj że musisz mieć wartościową kobietę, poszukaj w niej wartości a jednocześnie pokazuj swoją wartość. Powodzenia i pozdrawiam ;p
lepiej żałować tego czego się spróbowało niż później całe życie sobie w twarz pluć że się nie spróbowało
a radę Snoofiego poprzedzilbym tylko jednym jedynym zdaniem: "Przepraszam. Postąpiłem źle. To się więcej nie powtórzy" - jeśli chodzi o scenę zazdrości, o ile faktycznie nią zjebałeś... I zadnych dalszych komentarzy...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Siemanko
Czujesz do niej dużo ? Ok ważne jest to żebyś nie czuł więcej niż ona bo wtedy ją zniechęcisz. Wrzuć na luz nie od razu Kraków zbudowano. Nie zachowuj się jak napalony burek i daj jej odczekać a w między czasie baw się
Użyj czasem poczucia humoru aby bardzo łatwo odbić shit testy. Nie bądź śmiertelnie poważny w tym co mówisz. Spotkaj się z nią ,ale nie na poważną rozmowę. Niech to będzie fascynujące i pełne przygód spotkanie po ,którym będzie zadowolona.
Nie wiem czy zrobiłem dobrze czy źle, ale zadzwoniłem do niej, spotkałem się z zaskakująco ciepłym powitaniem, na samym wstępie zaczęła opowiadać mi jakieś pierdoły, coś o szkole, o koleżance, jak gdyby nigdy nic. Nie wdałem się w pogawędkę tylko zapytałem czy znajdzie jutro chwilę, żeby się spotkać, zaznaczyłem, że chcę jej coś powiedzieć i wystarczy mi na to choćby 10 minut. Zgodziła się i zaczęła dociekać o czym chcę pogadać, ja na to, że powiem jej wszystko jutro i że nie chcę o tym gadać przez telefon. Zaczęła błagalnym tonem prosić, żebym jej powiedział o co chodzi, że muszę jej powiedzieć, bo inaczej będzie cały czas o tym myślała. Co chwilę powtarzała pytanie, czy chcę jej powiedzieć, że nie chce już z nią rozmawiać. Nie zgodziłem się i powiedziałem, że nie ma po co prosić bo i tak jej dzisiaj nie powiem. Zaszantażowała, że się ze mną nie spotka jak jej teraz nie powiem, wysiliłem się na obojętność i odparłem 'jak uważasz, muszę kończyć, bo wraca instruktor.' (byłem w elce, instruktor wyskoczył do biedronki po chipsy i akurat wracał do fury). Kolejny raz zadzwoniłem będąc w domu, przed chwilą i przywitanie było nieco mniej gorące, odebrała pełnym wyrzutów głosem. Zapytałem na jaką godzinę się w końcu umawiamy, tym razem usłyszałem, że nie wie. Liczyła chyba, że tak jak zawsze będę się przed nią płaszczyć, żeby się zgodziła ale znowu udało mi się zachować obojętność i spytałem kiedy się dowie, bo muszę sobie jakoś zaplanować wieczór. Ona złagodniała i zaczęła tłumaczyć, że na pewno znajdzie czas tylko nie wie dokładnie o której, bo ma jakiś tam konkurs i dodała, że jak będę taki niemiły (mówiłem dość stanowczo, ale grzecznie, koleżanka jest przyzwyczajona, że mówię do niej czułym głosikiem, zdrabniając każdy wyraz)to wcale się nie spotkamy. Po raz kolejny, z trudem, odparłem 'nie musisz mnie szantażować, bo to ci nic nie da, jak nie chcesz to nie, chciałem porozmawiać, ale jak nie masz ochoty to spoko'. Potem kontynuowała, że jestem bardzo niemiły, że nie chce żebym mówił takim dziwnym tonem itd., odpowiedziałem szybko, że mówię normalnie i 'muszę kończyć, do jutra'.
Teraz moje pytania:
Czy dobrze to zrobiłem?
Czy może jednak znowu spierdoliłem?
Co robić teraz?
Kto powinien się teraz pierwszy odezwać?
I w ogóle, co sądzicie o tej sytuacji i jak ją postrzegacie?
Ps. Odnośnie waszego zdziwienia, że był seks i nie próbowała pakować mnie w związek, był tylko 2 razy, bo mieszkam z rodzicami i nie mieliśmy gdzie się pukać.
Stosowałeś tutaj bardzo znaną i bardzo prostą metodę poprawy sytuacji związku. Jeśli widzisz że zaczyna się psuć, piszesz w esemesie że musimy się spotkać i poważnie porozmawiać. I nawet sobie nie możesz wyobrazić co się wtedy lasce dzieje w głowie. I nagle jest milsza i zaczyna się starać itp. bo myśli że może chcesz to zakończyć ;p. To działa na podobnej zasadzie jak na początku znajomości, kiedy grasz kolegę traktujesz ją jak kumpla i nagle do niej tekst: Tylko się nie zakochaj. I mózg rozjebany ;p. Jak za jakiś czas ona powie tak do ciebie to znaczy że chce się zakochać ;p.
lepiej żałować tego czego się spróbowało niż później całe życie sobie w twarz pluć że się nie spróbowało
"Napisałem smsa z pytaniem czy chce pogadać, nie odpisała więc zadzwoniłem, nie odebrała"
Pierwszy błąd, stary! Jak już spaliłeś z zazdrością, i fajnie wybrnąłeś, czyli kiedy się pogubiła, dałeś jej czas na zastanowienie, to trzeba było od razu potem zacząć milczeć.
"Rano napisała smsa 'nie wiem po co piszesz o takiej godzinie skoro wiadomo, że już pewnie śpię"
Drugi błąd, stary! Jak już ślesz niepotrzebne smsy i wykonujesz telefony, które zabijają jej uczucie do Ciebie, to przynajmniej nie w nocy!!! Jedna dziewczyna wysyła mi ostatnio smsy około północy, kiedy biegam lub śpię, mam ochotę wyskoczyć wtedy w kosmos.
"po 2h odpisałem 'teraz będziesz mnie traktować jak wroga?"
Trzeci błąd. No co Ty, Synku, robisz?! Nigdy w życiu nie emocjonuj się przy dziewczynie, w życiu nie strzelaj focha! Sam sobie strzelasz gola do bramki, ona od Ciebie ucieknie z przyspieszoną prędkością!
Po prostu: nie-rób-tak-wię-cej!
"po 2h odpisałem [...] Zawsze chodziłaś spać bardzo późno"
Czwarty błąd, stary. Wypomniałeś jej, kiedy chodziła spać. Serio?! No co Ty robisz w ogóle?
"Pewnie zjebałem z tym smsem"
O, a tu akurat masz słuszność
"chciałbym, żebyście mi doradzili jak to dalej rozegrać"
Zamilknij. Proszę. Nie odzywaj się do niej więcej, póki ona tego nie zrobi. Mój Przyjaciel, Wspaniały, kiedy się dowiedział, że - niestety - popełniam podobne błędy do Twoich, wyrzekł znamienne słowa:
"Cześć to powinno być pierwsze i ostatnie słowo, które powiesz".
Wbij to sobie do głowy:
masz się nie odzywać
i masz czekać, aż dziewczyna się sama do Ciebie odezwie.
Lub nie czekać, jeśli nie chcesz, bo Ci się znudzi.
Ale na pewno masz się NIE ODZYWAĆ!!!
!
"Może zaproponować jej spotkanie mówiąc, że musimy odbyć poważną rozmowę?"
Taaaa, narzucaj się dalej, jasne, pokazuj, że jesteś słaby, taaaak...
(to była ironia)
"Uważam, że mocno coś do mnie czuje"
Też tak uważam. Dlatego: zamilknij i zaczekaj. A ona się odezwie, zobaczysz!
@Underground
Teraz już za późno, lepiej mnie opierdol lub doradź co do ciągu dalszego, opisałem w drugim poście !
No dobra, już mi wszyscy powiedzieliście jaka ze mnie pizda, przyjąłem do wiadomości, że muszę zmienić nastawienie, ale muszę też wiedzieć, jak najlepiej wybrnąć z sytuacji na tą chwilę !!
Wiem, że zjebałem, ale nie ma tego złego. Ludzie uczą się na błędach. Zrobiłem po swojemu, wpakowałem się w jeszcze gorsze gówno i właśnie dlatego pytam, żeby tego nie powtórzyć, znowu robiąc po swojemu. Nie ma sytuacji bez rozwiązania. Potrzebuję wskazówki, co zrobić, żeby to chociaż drgnęło w dobrą stronę. Moje frajerskie nastawienie wymaga pracy, ale jest do ogarnięcia.
nie no... nie demonizujmy.... nie bylo tak zle: konkretny ton, poinformowales o zamiarach, nie slodziles... wyczula, ze jest inaczej i dzis nie bedziesz wchodzil w dupe, przynajmniej nie bez wazeliny...
Tylko jedna rzecz: o czym chcesz z nią rozmawiać? Jaki ma być przebieg tej rozmowy?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Zjebałem czy nie, raczej zadziałało, bo odezwała się, co prawda na fejsbuku.
Ona: Hej
Ja: hej : )
Ona:łał
uśmiech
Ja:przeciez nie bylem nie mily...
Ona:oj byłeś
Ona:ogólnie idziesz dzis raczej pozno spac czy nie?
Ja:mysle ze tak
Ona:chce omowic czy w koncu to nasze smieszne spotkanie sie odbedzie czy nie
Ja:smieszne?
Ja:moim zdaniem jest raczej powazne, powazniejsze niz wszystkie poprzednie.
Ona:a jak zadzwonie o 3?
Ona:no odpisz bo musze isc
Ja:az tak pozno? bede spac. moze byc pozno ale nie nad ranem ;P
Ona:no ok to nie zadzwonie
Ja:daj spokoj z tym wymuszaniem. 3 za pozno.Jak inna godzina ci nie pasuje to nie
Ona:no dobrze
Ona:wczesniej nie moge
Ona:spytalam, nie mozesz ok
Ona:ale jak ty dzwoniles pijany w nocy to bylo Ok ale to tak btw
Ona:muszę iść pa
Ja:pa
Zachowałem się poprawnie? Czy znowu nieświadomie coś spierdoliłem? Za słabo, za ostro?
@Guest
Ta rozmowa to już nie jest żaden patent na zwrócenie jej uwagi ani nic, chcę po prostu krótko jej powiedzieć, że nie zamierzam czekać całe życie aż jej minie foch i albo wóz albo przewóz. Chcę ją zmusić do podjęcia decyzji tu i teraz, bez względu na to jaka będzie, bo męczy mnie obecna sytuacja. To, że jestem słaby w relacji z nią, wynika z tego, że zaczęło mi zależeć. Koleżanki, które są mi w gruncie rzeczy obojętne nie sprawiają mi żadnego problemu, dlatego mam dość tej wegetacji.
no to odpowiedź już masz... przecież rozmawia z Tobą, i rozmawiała chwile wczesniej... czyli jej przeszło... Ona jest teraz cholernie podniecona faktem zaistnienia jakiejś niesamowitej i tajemniczej rozmowy w niedalekiej przyszłości... Jak jej tego nie dasz to dopiero bedzie foch!
so?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tak, ale dwa pytania:
Czy czekać na odzew, czy sam do niej jutro zadzwonić? W końcu musimy jednak uzgodnić tą godzinę spotkania.
Drugie pytanie, czy mój plan na rozmowę jest ok, czy może macie jakieś lepsze pomysły, które można podpiąć pod ważną, tajemniczą rozmowę? bo wolałbym jednak, oczywiście jeśli istnieją takie opcje, urobić dziewczynę bez stawiania relacji na czarne albo czerwone.
Dobra, rozumiem, że czujesz się ważny i wszechwiedzący, bo masz 823 wpisy i 1449 punktów pomocy, ale naprawdę twój post nie wniósł nic, a i poprzedni nie okazał się zbyt przydatny. Jeśli nie odpowiadam ci ja, mój wątek, lub masz zły dzień, to nie czytaj tego tematu, nikt ci nie każe. Druga sprawa. Te okularki w twoim avatarze to chyba nie bez powodu co? Skoro czytałeś mój poprzedni wątek, to powinieneś zauważyć, że również 'wyraźnie stoi pismem' wzmianka o tym, że z seksem wyszło nieco później. Może gdybyś czytał z zamiarem pomocy, a nie dojebania się o co tylko się da, to byś to dostrzegł. W związku z tym, na trzeci akapit twojego postu, detektywie, nawet nie odpowiem. Nie wysilaj się na kolejną pseudo błyskotliwą ripostę, bo ci nie odpiszę. Nie założyłem tutaj konta po to, żeby wdawać się w głupiomądre dyskusje z kolegą sic! panem (jak taki gówniarz mógł cię nazwać kolegą, wybacz), który myśli, że pozjadał wszystkie rozumy.
wylatujesz, Marlon... może troszkę ochłoniesz... daj znać, kiedy "jatrząca" postawa Ci minie, ale nie wczesniej niż za tydzień i przed 24, bo jadę na ferie...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
off top... po raz kolejny... i próby wywołania konfliktu...
dzięki za życzenia... paaa
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
i do tego, idiota, sam sobie punkty daje....
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dobra, Smoker, stop, stop, stop, stop. Zaczekaj, spokojnie, wyluzuj
MrSnoofie naprawdę dobrze Ci radzi. Przeczytaj jego posty w tym wątku od początku do końca, przynajmniej jeszcze raz. Napisał wszystko, co należy, co wyjaśniłby Ci każdy doświadczony mężczyzna w rozmowie w cztery oczy. Szczerze? Dla mnie tu nie ma nic do dodania. MrSnoofie wyczerpał temat.
Doceń, że napisał Ci tyle dobrych rad. Popatrz: są ludzie, którzy Ci pomagają (nie tylko na forum, ale w ogóle wszędzie). Oni coś mówią, jakoś starają się Ciebie przekonać, ale to nie dociera, bo jest za słabe. To Cię dotyczy, więc słuchasz. Ale nie słyszysz.
Wiem, bo u mnie było tak samo
Musi Cię dotknąć, żebyś usłyszał. Musi Cię zaboleć. Musi Tobą wstrząsnąć. Musi Cię obrazić (jak Ci się będzie wydawać), żebyś zrozumiał.
Z mojej strony oczywiście foch i wielka obraza. Ale wiesz, co? Podziałało. I mam nadzieję, że to, co Ci pisał MrSnoofie, też na Ciebie podziała.
Wiesz, co się stało parę dni temu u mnie w domu, kiedy nie pozostało mi nic innego, niż poprosić o radę własną matkę?
Sorry za wulgaryzm, one mnie zawsze mocno rażą, ale to akurat trzeba tutaj napisać. Więc: wiesz, co się stało?
Zjebka
Od góry do dołu! Pierwszy raz od... uuuu... chyba od czasów liceum
Więc:
Przemyśl, co Ci ludzie piszą. Zwłaszcza MrSnoofie. Przeczytaj tylko jego posty, zastanów się, przemyśl.
I nie rób nic więcej. Dziewczyna Ci w tym czasie nie wyjedzie z kraju, nie przestanie Cię kochać (zakładam, że ona coś czuje). Po prostu to przemyśl - to, co Ci MrSnoofie napisał.
EDIT:
Aaaaaaaaa... Coooo taaaam, nie mogę się powstrzymać. Skrócę trochę Twój (niezbędny!) proces myślowy
Otóż.
Synku, nie-dzwoń-do-niej-wię-cej!
Pod żadnym, ale to żadnym (zabraniam Ci, rozumiesz?) pozorem nie-proś-ją-o-rozmowy!
Idź się przebiegnąć. Albo na spacer. Teraz, w nocy, zamiast siedzieć przy komputerze i kłębić myśli. Nic Ci tak nie oczyści umysłu i nie zrównoważy emocji jak świeże powietrze i trochę ruchu. Ochłoń. Dosłownie.
I przestań wreszcie rozkminiać i kombinować. Daj sobie spokój z tłumaczeniem, prośbami, wyjaśnianiem i rozmowami z tą dziewczyną.
Twój podstawowy błąd to kontaktowanie się z nią teraz. Usilne wydzwanianie. Przekonywanie. Myślenie.
Musisz ją sobie odpuścić, całkowicie, na kilka dni (minimum konieczne).
Zabrania się dzwonić i pisać. Olej. Co z tego, że się umówiłeś? Daj spokój.
Pozbądź się tych emocji, wyładuj się w sporcie czy coś...
Bo przekombinujesz!
Ja nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce i wierzę, że wasze rady są dobre. Moja reakcja wynikła z faktu, że MrSnoofie zaatakował mnie, zarzucając kłamstwo, a nie raczył nawet porządnie przeczytać wątku o którym wspomniał. To tyle jeśli chodzi o mój poprzedni post.
Zgadzam się, że czasem trzeba przeżyć wstrząs, żeby coś dotarło, ale internetowy opierdol po prostu nie jest w stanie wzbudzić we mnie większych emocji, jest mi obojętny. Inna sprawa, kiedy używa się go w celu zwiększenia przekazu. Niestety ten ostatni, nt. kłamstwa był po prostu bezcelowy i żałosny.
Żeby nie tracić wątku, dziewczyna znowu podbija. 90 min. temu dostałem kolejną wiadomość w stylu 'jeszcze chciałam tylko dodać, że nie próbowałam nic wymuszać, ale ty oczywiście musiałeś tak sobie pomyśleć,'. Coś jakby tłumaczenie się? Zaczynam odnosić wrażenie, że ona panikuje, bo boi się, że naprawdę chcę to skończyć i właściwie zapomniała, że to ja narozrabiałem i jej foch zszedł na drugi plan. Poprawcie, jeśli źle myślę. Co jest teraz najlepszym wyjściem w sytuacji, w której przegrzewają jej się zwoje od rozkminiania co takiego jutro usłyszy, chyba odpada odwołanie spotkania i zastosowanie się do zaleceń, tj. odpuścić na jakiś czas? Czy nie koniecznie?
edit.
Pisałem zanim zedytowałeś swój post, nieaktualne.
edit2.
Teraz jestem trochę zdziwiony, że to o czym się tu pisze, naprawdę wywołuje określone reakcje. Ból został zastąpiony fascynacją, bo info zawarte na tym forum to jak wrota do raju 
Nie czuję aktualnie tego duszącego uczucia, które spędza sen z powiek i gotuje umysł
Ostatnie pytanie, telefonów też nie odbierać? Jestem przekonany, że jutro to ona będzie mnie bombardować.
"internetowy opierdol po prostu nie jest w stanie wzbudzić we mnie większych emocji"
Moje zdanie jest takie, że lepszy internetowy, niż żaden. Ale teraz najlepiej zrobisz, jeśli weźmiesz sobie do serca posty MrSnoofiego. Każde, każdziusieńkie zdanie. Jeśli tego nie zrobisz, czeka Cię nędzny koniec. Teraz lub później. I cenna nauczka, ale tym razem na własnym, nie cudzym doświadczeniu.
Spoooko
"dziewczyna znowu podbija. 90 min. temu dostałem kolejną wiadomość"
Po pierwsze, ani mi się waż odpisywać.
Po drugie, kto Was nauczył smsować o tej porze, dzieci? Nie odpisuj nikomu, kto wysyła Ci wiadomość po 22:00 i przed 6:00. Rób to dopiero następnego dnia. W ten sposób nauczysz znajomych, że pora nocna jest święta. Poza tym, kiedy zaczynasz wymieniać z dziewczyną gorączkowe smsy po pierwszej w nocy, to wiedz, że coś się dzieje. Coś złego. W Twoim związku.
Po trzecie, ona raczej nie podbija (nie schlebiaj sobie). Zwyczajnie poniosły ją emocje i sprawdza, czy Ciebie też nadal ponoszą. Zatem: milcz. I przeczytaj posty MrSnoofiego, te wyżej
"'jeszcze chciałam tylko dodać, że nie próbowałam nic wymuszać, ale ty oczywiście musiałeś tak sobie pomyśleć,'. Coś jakby tłumaczenie się?"
Jasne, że chciałbyś, żeby tak było. Ale - szczerze? Nawet nie chce mi się analizować i interpretować smsa wysłanego przez jakąś małolatę o pierwszej w nocy. Obawiam się, że on prawdopodobnie nic nie znaczy. Także...
"Zaczynam odnosić wrażenie, że ona panikuje, bo boi się, że naprawdę chcę to skończyć"

Psychologia zna takie podstawowe zjawisko jak przeniesienie. Kiedy tęsknię za drugą połową, ale się do niej nie odzywam, żeby nie zawracać jej głowy przed sesją - uważam, że ona też się nie odzywa, bo też mnie chroni. Kiedy odracam głowę, przechodząc obok niej, bo w moim spojrzeniu byłoby widać emocje, i ona też się odwraca - uważam, że z tych samych powodów. Wg Ciebie Twoja dziewczyna panikuje, bo się boi rozstania - zgadnij, dlaczego tak uważasz?*
Już? Zgadłeś?
"Co jest teraz najlepszym wyjściem w sytuacji, w której przegrzewają jej się zwoje od rozkminiania co takiego jutro usłyszy
Faciu, se nawarzyłeś piwa, to se je teraz wypij. Skąd ja mam niby wiedzieć, co powinieneś powiedzieć dziewczynie, której naobiecywałeś przez telefon złote góry w trakcie ledwie 10-cio minutowej rozmowy? Nie umiem wróżyć. Mogę się przespać z tą myślą, a nuż coś się przyśni, ale nawet moje sny się nie sprawdzają. Więc?
Na razie, jak rozumiem, żeby ustalić porę spotkania, musiałbyś do niej zadzwonić.
Znowu. Mnie się zdaje, że na Twoim miejscu należałoby tego uniknąć. Ale zrobisz co zechcesz.
Taka mała dygresja:
Wyjaśniaj każdy niuans swoich emocji i przeżyć. A potem...
Wiesz, jednak zadzwoń do niej. Umówcie się na spotkanie. Powiedz, że Ci na niej zależy, ale nie wiesz, co się między Wami dzieje. Zapytaj, co ona czuje. Plus: wyznaj jej miłość. Lub użyj słowa "kocham", w jakimkolwiek innym miejscu lub kontekście, byleby padło. A na koniec najlepsze: jeśli zobaczysz, że ona jakimś dziwnym trafem nie jest skora do uzewnętrzniania się, zacznij tłumaczyć
...patrz jak ucieka
(jeszcze trochę goń ją telefonami i wiadomościami na Facebooku, niech zacznie uciekać szybciej)
OK, koniec dygresji.
"Nie czuję aktualnie tego duszącego uczucia, które spędza sen z powiek i gotuje umysł"
I dlatego nie spałeś o drugiej w nocy, ślęcząc na forum podrywaj.org. Tak, wiem, rozumiem. Jaaaaasneeeeee. Ściemniać to my, ale nie nas.
"telefonów też nie odbierać? Jestem przekonany, że jutro to ona będzie mnie bombardować"
Nie znam się na bombardowaniu telefonami. Chociaż, kiedyś, być może... Dziś uważam, że lepiej było wtedy nie dzwonić ani tego nie odbierać, tylko przeczekać. To znaczy nie ciągnąć rozmów przez telefon, za to rzeczywiście spotkac się i przytulić, pouśmiechać się do siebie, pogadać o tych najfajniejszych, zwykłych rzeczach.
No, ale ja to wiem dzisiaj, kiedy do kogoś, kogo kocham, uśmiecha się inna osoba. Ty - zrobisz jak zechcesz**. To w końcu Twoje życie
A ja idę pobiegać.
Odpowiedzi na zadane pytania:
Więc wrzuć na luz i ciesz się tym, co masz 
* Bo Ty panikujesz i Ty się boisz.
** Trzymaj się, jakkolwiek będzie, będzie dobrze
Smoker,
nikt nie będzie czytał tego Twoje wątku, bo?
BO SZKODA CZASU, kumasz?
Bo wszystko jest takie samo.
Schemat.
2+2 ty chcesz, by wyszło 4,6. i to w calach, a nie centymetrach. Proponuję poczytać sobie coś na tym forum.
i wiesz co?
Praktyczna rada:
Weź kartkę papieru.
Flamaster, najlepiej czarny
narysuj PRZEPIĘĘĘĘĘĘKNy okrąg
Powieś na ścianie, w pokoju.
gotowy?
Zrób to najpierw, potem poczytaj dalej
a potem:
Ciekawe, czy zrobisz. Czy masz w sobie tyle siły. Czy masz w sobie tyle samozaparcia.
Wyłącz telefon.
na 3 dni. Kartę daj koledze. żeby laska nie mogła zadzwonić do Ciebie.
i wyłącz komputer na 3 dni.
ściągnij sobie strony, otwórz, w trybie Off-line, które chcesz, i poczytaj sobie różne blogi. z 10, powinno Ci na te 3 dni do potrawienia wystarczyć.
Jak laska nie dostanie żadnego znaku życia, to POSRA SIĘ NA RÓŻOWO.





w jeden dzień.
-------------------
a teraz.
Wisi kartka na ścianie?
Jak nie wisi - to KURWA ZRÓB, CO CI DOBRZY LUDZIE RADZĄ!!!
;-P
----------
i teraz,
gotowyś?
no?
gotowyś?
Przygotowany?
Masz silną wolę?
Jesteś mężczyzną?
Na pewno?
Czy aby na pewno?
Wszystko gotowe?
Ok. To tylko Ty możesz siebie sam okłamać. Ty i tylko Ty. Ty możesz siedzieć, i dalej biadolić, i pierdolić nam farmazony, jak to jest wspaniale, i prawie ją masz.
Powiem Ci w sekrecie...
Na uszko..
Bo wiesz,
szeptem
Wiesz... mnie to jeeeeeebie, czy to zrobisz, co ludzie Tobie wcześniej napisali.

i czy zrobiłeś to, co ja Ci napisałem.
Dla mnie możesz tam szczeznąć.
Rozumiesz?
to tylko Twoje życie, a nie moje.
---------
masz już kółko na ścianie?
masz już telefon wyłączony?
Masz strony off-line otwarte?
to teraz:
Głową~! Koniecznie na ostudzenie łba zaczadzonego
Gdy przyjdzie Ci na myśl zadzwonić do swojej Kochanej Lubej => z rozpędu przypierdol w środek tego kółka na ścianie
Powodzenia!
Hahaha. Może mój problem brzmi jakbym miał 12 lat, ale telefon jest mi jednak potrzebny do pracy a to, że dałem się jej wjebać w to całe, zasrane, zauroczenie, nie znaczy, że nie mam innych znajomych, więc tel. off odpada, ale nie ma szans, żebym do niej zadzwonił. Znowu zabrzmi żałośnie, ale dzisiaj nie odebrałem i nawet nie oddzwoniłem, a jak mnie nachodzi niepewność to sobie tutaj wchodzę i czytam, jak mi dopierdalacie. Nawet niezły sposób na walkę z emocjami. Co do kółka to obejdzie się bez rozkurwiania głowy na ścianie, naprawdę. Dzięki jednak za propozycję.
Wybieram się na miasto, więc potrenuję wiedzę, którą zacząłem przyswajać. 
Wielkie dzięki panowie, podziałało. Co prawda tylko 3 dni ale najwyraźniej wystarczyło. Nie odzywałem się, nie poszedłem na tą całą poważną rozmowę, dostawałem pełno telefonów, smsów, wiadomości, tylko brakowało żeby list napisała Przedwczoraj odebrałem i pękłem, bo rozpłakała mi się do słuchawki. Mówiła, że nie wytrzyma jak będę taki oschły, że zachowuję się jak nie ja. Powiedziała też kilka rzeczy, które trochę wyprowadziły mnie z równowagi, tzn. że powrót do poprzedniego stanu naszej relacji jest narazie nie możliwy i że możemy przecież zostać PRZYJACIÓŁMI. Odpowiedziałem, że to w ogóle nie wchodzi w grę i pożegnałem się beż żadnych wyrzutów ani zbędnych emocji. Wieczorem dostałem smsa 'pewnie już śpisz, dobranoc :*'. Nie odpowiedziałem, bo uznałem to za podpuchę, żebym napisał 'nie, co ty, nie śpię, dzwoń!' (doskonale wiedziała, że nie śpię). Wczoraj zadzwoniła z rańca, tłumaczyła się, że chciała przyjechać na mój egzamin(miałem na 7), ale nie zgadaliśmy się, bo nie odpisałem, chwilę pogadaliśmy o bzdurach i do widzenia. Telefon powtórzył się koło 17, zaczęła się pogawędka o niczym, nagle wyskoczyła z tekstem 'ehh dzisiaj chyba będę sama w domu na noc i będę się bała, ale może sobie coś wypiję, bo mam pełno alkoholu, bo ty do mnie pewnie nie przyjedziesz, co?'. Znowu podpucha, bo wiedziała, że wstaję rano do roboty i tak też odpowiedziałem. Jako, że moim szefem jest mój ojciec, zapytałem na wszelki wypadek, czy mógłbym jutro wziąć wolne, okazało się, że bez problemu. (no nie mogłem przepuścić tej okazji) Dostałem kolejnego smsa 'szkoda, że nie przyjedziesz bo moich starych nie będzie prawie na 100%', odpisałem 'dobra, zaryzykujemy, przyjeżdżam. Będę przed 21'
Po tym dostałem serię panicznych wiadomości 'czekaj!', 'moment!','weź odbierz telefon!!'. Zaproponowała spotkanie na mieście i potem do niej, w razie, jakby wieczorem wrócili rodzice. Tak też zrobiliśmy, dotarliśmy do niej, grzmociliśmy się pół nocy i poszliśmy spać. Na drugi dzień odprowadzała mnie na przystanek i zaczęła się jakby trochę dziwnie zachowywać. Pokazywała mi smsy od swojego byłego (o którego notabene wyszła cała afera z początku tematu) w których pisał o mnie, że widzi, że nam się dobrze układa, że pewnie niedługo będziemy razem i tego typu pierdoły. Na końcu dopisał, że też ma rano egzamin, a ja nie chcąc wdawać się w dyskusję na ten temat rzuciłem tylko 'życz mu powodzenia na egzaminie'. Pani jednak nie odpuszczała, bo zaczęła temat związku naszej wspólnej znajomej, że ona jest trochę dziwna, bo cały czas go pilnuje i chciałaby przy nim siedzieć 24/7, że cały czas go sprawdza. Myślałem, że to celowy zabieg, żeby wyciągnąć jak ja bym to widział w związku i powiedziałem, że ja bym tak nie chciał, że takie coś by się szybko znudziło. Następnie ni z gruchy ni z pietruchy zadała pytanie 'ty mnie już nie lubisz co?'. Powiedziałem 'nie lubię? ja cię nienawidzę, ale wrogów należy trzymać blisko'. Takim tonem, żeby nie wzięła tego na poważnie. W autobusie po kilku minutach dostałem smsa 'zostawiłeś szalik, ładnie pachnie, cieszę się, że został' po 15 minutach znowu 'jaka jestem głupia, podałam ci zły autobus, dotarłeś jakoś?' Co miały na celu te gadki, o których wspomniałem pod koniec? i co do kurwy nędzy ma znaczyć wspominka o przyjaźni, kiedy na drugi dzień prawie mnie zgwałciła?
ale Ty facet, Smoker, JESTEŚ DEBIL.
że zacytuję Frosta "nic żeś z tego wpisu nie zrozumiał" oraz "pierdolnij się w łeb".
za tydzień przyjdziesz znowu z płaczem.
Weźcie - moderatorzy - do kurwy nędzy zamknijcie mu ten temat.
Może wtedy zacznie słuchać dobrych rad, jak nie będzie mógł tutaj pierdolić, jak to jest już wspaniały i ąę w każdej kwestii.
Carlo Ci to napisał, koleś. Wprost.
Gdybym uważał, że jestem wspaniały w każdej kwestii to nie szukałbym porady. Rozumiem twoją reakcję, bo nie wątpię, że zrobiłem przy okazji milion różnych gaf, ale po to tutaj piszę, żeby się czegoś nauczyć i przestać je popełniać. Wydawało mi się, że zastosowałem się do poprzednich rad, przynajmniej próbowałem. Mógłbyś sprecyzować, co tym razem świadczy o moim debilizmie ? Byłem przekonany, że wyciągnąłem wnioski z Waszych rad.