Cóż, moja historia zaczyna się dokładnie 20 miesięcy temu, bo to wtedy poznałem X, z którą teraz jestem -jak to się teraz mówi- parą. Cóż wiadomo, na początku totalny ogień, nieziemskie wspólne przeżycia, wspaniały seks, ogromne zaangażowanie z jej str.. Cud miód i złote góry
A jednak, postanowiliśmy zamieszkać razem. Pierwsze 4 miesiące poprostu coś niesamowitego. Rzekłbym lepiej nie mogłem sobie tego wymarzyć. I chyba w tym momencie powinęła mi się noga, bo powoli wszystko zaczęło się sypać. powoli traciłem zainteresowanie innymi koleżankami (syndrom "tej jedynej?"), coraz głębiej kopałem swój własny grób. Od miesiąca jest tragicznie, mam wrażenie, że jedyne co nas trzyma przy sobie to wspólne mieszkanie. Ona zaczęła odmawiac seksu, (nie działają żadne metody)
, coraz więcej czasu spędza poza domem... Dziś po powrocie do domu odczytałem wiadomość napisaną na kartce że nie wie gdzie będzie i kiedy wróci, ale nie chce czekać "potulnie" z obiadkiem skoro i tak tego nie doceniam" -> rozjebała mnie totalnie
Cóż, rozumiem że wszystko ma swój kres, wiem, że to ja zjebałem bardziej lub mniej, jednak sądzę, iż choć w niewielkim stopniu jest warta tego by spróbować to "odbudować"., jednak cóż czynić gdy sytuacja jest jaka jest?
Ps. Nie, ona nie ma żadnego sex friend. Wszyscy jej znajomi to kompletne -- no właśnie 
Szczerość która była podstawą dalej obowiązuje i akurat o to bym się nie martwił. Ma swego przydupasa, zaręczonego czarodzieja z magii lasu, ale o niego naprawdę się nie martwię.
Walimy na księżyc...
w końcu jesteśmy już w połowie drogi...
A rozmawiasz z nią w ogóle...? Bo domyślanie się każdej ze stron, dlaczego tak się dzieje napewno Wam nie pomoże. Poza tym... Masz jakieś swoje życie, czy mieszkanie z nią jest Twoim jedynym priorytetem?
Edit:
"Ma swego przydupasa, zaręczonego czarodzieja z magii lasu, ale o niego naprawdę się nie martwię".
No właśnie... Twoje myślenie w ten sposób Cię zgubi. Kobieta pod wpływem emocji, żalu, problemów w związku właśnie pójdzie z takim przydupasem do łóżka (nie mówię, że każda i że zawsze). A wiesz dlaczego? Bo go zna, wie jaki jest, dostanie od niego chwilowe wsparcie a potem będzie tego żałować itd. Co powoduje jeszcze większe komplikacje w jej związku...
Mam swoje życie, ale to jednak mieszkanie, tu nie da się beż końca unikać, a ona poprostu tak niechętnie ze mną rozmawia że mam chec wyjsc i trzasnac drzwiami. :]
Walimy na księżyc...
w końcu jesteśmy już w połowie drogi...
A dlaczego tak niechetnie z Toba rozmawia? Co Jej zrobiles ze ma Cie w powazaniu? Daj troche wiecej info gdzie ja wedlug Niej zraniles, bo ze tak mysli to jestem pewien.
Nie lekcewaz kobiet, bo sie zdziwisz jak bedziesz musial kabrioleta zakupic na poroze.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Przemyśl sobie na poważnie to, dlaczego spadło libido! Ja miałem taką sytuację że jak się pokłóciliśmy, to nie chciała mnie nawet pocałować w usta (zawsze na powitanie to robiliśmy) jak ja próbowałem to nie było reakcji. Zapytałem wprost czy mnie zdradziła, z zimną krwią patrząc w oczy powiedziała że nie. Po czym na następny dzień jednak to z niej wycisnąłem. Jak usłyszałem słowa: "dobra, powiem Ci prawdę" to mnie taki kurwa dreszcz przeszedł, że myślałem że zawału dostanę. Ją ktoś kiedyś zdradził nigdy, ale to nigdy nie przypuszczałem, że ona zrobi to samo.
I zadaj sobie pytanie, czy nie było ostatnio rutyny w łóżku? Jak często miewała orgazmy?
Poważnie to potraktuj, bo one mają taką samą chęć na seks jak my, więc skoro nie chcą to muszą gdzieś to robić.
powoli traciłem zainteresowanie innymi koleżankami (syndrom "tej jedynej?")
ten sam blad zrobilem ja, mysle, ze to jest glowna przyczyna, oddales jej sie zupelnie, skupiles sie na niej - dales poczucie, ze nikt ani nic nie zmieni Twoich uczuc do niej.
Dlaczego to uwazam? To samo przezywalem jakis czas temu, nagle mniej rozmow, mniej seksu, mniej czulosci i brak zainteresowania.. a jak sie okazalo, pojawil sie inny gosciu.
Z autopsji i doswiadczen znajomych stwierdzam, ze nie ma zadnych szans, aby kobieta sie przyznala, ze zdradzila - jezeli tak zrobi, to nie dlatego, bo chce byc szczera tylko dlatego, ze ma tak gleboko w dupie i nie interesuja ja juz Twoje uczucia. Takze przyjrzyj sie dokladniej co porabia po godzinach.. niech moc bedzie z Toba.
Porozmawialiśmy, praktycznie nie ma tematu, sam zjebałem. Zaczęło się sypać gdyż zbyt mocno chciałem wyidealizować swą postać co doprowadziło do tego, że ostatnimi czasy nawet kłamałem odnośnie tego co robię i robiłem. Wczoraj przeprosiłem (miałem za co) podziękowałem za szystko i odszedłem.
Walimy na księżyc...
w końcu jesteśmy już w połowie drogi...
To akurat dobrze o Tobie swiadczy.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
"Wczoraj przeprosiłem (miałem za co)"....
no to autorowi doskwiera pomrocznosc jasna, skoro duzy akapit z jego opowiesci mu umknął
rozwin w takim razie, za co to miales ja przepraszac, bo to musial byc gruby kaliber...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Cóż skłamałem jej w twarz by tylko nie wyjść na zapominalskiego, głupiego, niedoinformowanego itp. Strasznie jest mi ciężko odejść, łzy cisnął mi się na oczy, ale przecież nie będe prosił. Wiem ,że to była wyjątkowa kobieta i mam nadzieje, że nie wpłynie to negatywnie na nią w przyszłości. Ale nie wiem już jak o nią walczyć. Czuje się trochę jak obnazony pies no i złamałem zasady które sam kreowałem, skłamałem...
Utrzymuje się jednak dalej problem wsp ólnego mieszkania, bo dopóki czegoś nie znajdę, muszę mieszkać z nią (2-4dni na pewno).
Ps. Otrzymałem "nawet" pozwolenie na spanie z nią w tym samym łozu które dzieliliśmy przez ponad pół roku ale nie robię sobie zbędnych nadziei.
Walimy na księżyc...
w końcu jesteśmy już w połowie drogi...
"Ps. Otrzymałem "nawet" pozwolenie na spanie z nią w tym samym łozu które dzieliliśmy przez ponad pół roku ale nie robię sobie zbędnych nadziei."
Daj se siana. Jak chcesz to skończyć, to śpij na kanapie, a najlepiej to wbij do jakiegoś ziomka na kilka dni, dopóki chaty nie znajdziesz.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.