Witam Was. Mam problem z pewną kobietą, choć właściwie zastanawiam się, czy to odpowiednie określenie.
Znamy się nieco ponad miesiąc i spotkaliśmy się dwa razy.
Ona ma 18 lat, więc czasami mam problem, czy stosować się do rad, które dotyczą kobiet, czy do rad odnośnie nastolatek.
Posiadając wiedzę z tej strony wiedziałem mniej więcej co robić. Pokazałem, że jestem facetem, który nie lubi się nudzić. Byliśmy na bilardzie i na ściance wspinaczkowej. Podczas drugiego spotkania było na prawdę nieźle. Po ściance poszliśmy do MC coś zjeść i udało mi się tam zbudować solidny raport. Możliwe, że przy końcu zjebałem, gdy się żegnaliśmy, bo mogłem ją pocałować.
Co do przebiegu znajomości. Nie piszę esek, gdy chce się umówić to po prostu dzwonię. No i tu się zaczyna problem. Otóż dziewczyna już 3 raz odmawia spotkania w przeciągu dwóch tygodni mimo, że wstępnie jej pasowało. Tłumaczyła się brakiem czasu, nauką i lekarzem. We wtorek spróbowałem jeszcze raz. Porozmawialiśmy chwilę po czym zaproponowałem piątkowe spotkanie, mianowicie chciałem ją zabrać na basen. Tłumaczyła się delikatnym brakiem kasy na co odparłem, że sprawię jej prezent na święta, więc wstępnie umówiliśmy się na jutro. Po chwili zastanowienia napisałem jej, żeby nie nastawiała się na basen tylko wymyślę coś bez nakładu finansowego. Dzisiaj dostaję od niej wiadomość, że nie wie, czy się spotka, bo może wyjdzie ze znajomymi, że da mi jeszcze znać, na co odpisałem po prostu OK (we wcześniejszych przypadkach też tak odpisywałem).
Pewnie usłyszę rady, żebym ją olał i szukał innej, ale no kurwa nie ukrywam, że mi się podoba i mamy wspólne zainteresowania.
Może jest po prostu typem kobiety( a raczej jeszcze nie dorosła), że po prostu lubi pisać sms i może spojrzała na to z tej strony, jak nie piszę to pewnie jest mną mało zainteresowany i emocje się ulatniają, nie wiem.
Pomyślałem też, że jak to jutrzejsze spotkanie nie wypali to po prostu zadzwonię do niej i powiem szczerze co myślę, że nie chcę być kołem zapasowym w razie jak inne plany nie wypalą i jak nie chce się dalej spotykać to niech mi po prostu powie.
Pany, jakieś rady?

Po pierwsze: Świetnie napisany post. Niech inni się uczą. Konkretnie, czytelnie, kulturalnie, o to chodzi
Odnośnie sprawy:
Z tym pomysłem wypalenia z kołem zapasowym, to się nie wychylaj... wiesz, urażona duma, rozumiem, ale to ją jedynie zniechęcić może.
Skoro mówisz, że spotkanie przebiegło dobrze, to ( szczerze mówiąc ch#@ wie co jej w głowie siedzi, zatem pojadę ogólnikowo ) zrobiłbym tak:
Specjalnie wybierz się na jakąś imprezę, gdzie ona będzie ze swoim towarzystwem. Poobracaj jakieś laseczki i obserwuj jej reakcje. To Ci dużo powie
Zero nakładu i nic do stracenia. Inna sprawa, to jej odpisywanie hmm... no zlewczo to wygląda, ale co z tym zrobić. Pamiętaj też, że w zależności od laski te smsy.. takie czasy są, że te smsy to jednak jest sposób na szybką komunikację. Nie musisz pisać poematów, ale jebnąć jakiegoś smsa z pytaniem retorycznym, czy ciekawą historyjką, jakąś anegdotką...od tego się nie umiera. A laski lubią czasem dostać coś takiego.
wiesz gdzie mieszka ??
Jeśli tak napisz sms bd za ok 30 min , dojade puszcze strzałe wyjdz:)
I czekaj jesli tego nie zrobi zadzwoniszi wtedy powiesz co myślisz:), czasem postaw laske przed faktem dokonanym
P.S
Mowisz ma 18 lat to powiem Ci wtym wieku laski by tylko na sms i fb siedziały i pisały:), prykre ale jednak prawdziwe:), Mimo to nie łam swoich zasad jesli nie piszesz sms nie pisz ich
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Muszę Ci przyznać, że coś w tym jest. Na początku wyczaiłem (przed pierwszym spotkaniem), że smsy na pewno nie postrzega jako złą rzecz. Wiesz..znaliśmy się z facebooka (potrzebowałem wlotki do klubu
) i wymieniliśmy parę smsów. Udało mi się nimi ją tak zaintrygować, że nawet sama dopytywała się, czy spotkanie aktualne. Czułem, że miałem ją w garści. Więc może faktycznie o to tu chodzi? Co do Twojej propozycji. Przed drugim spotkaniem też się wahała, ale akurat tak się złożyło, że przed tym spotkaniem spotkaliśmy się przypadkowo w klubie. Nie obracałem wtedy za dużo panienek, ale udało mi się zbudować solidny social, co zaprocentowałem tym, że gdy tylko ją zapytałem, czy chcę się spotkać, odparła od razu tak.
@hades było by to niezłe gdyby nie mieszkała ponad 20km ode mnie, a tak poza tym to znam tylko miejscowość, ale nie wiem gdzie dokładnie mieszka.
20 km to nie problemo jesli posiadasz auto
co do miejsca zamieszkania
Plan
A - pytasz sie ludzi gdzie mieszka syz
b - ustawiasz sie w konkretnym miejscu i mowisz czekam tu i tu
Powinna sie zjawić
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Nie mam auta. Lubię biegać, gdyby to było chociaż 10km to jeszcze
Po prostu, gdy jutro odmówi to odpowiem jej tylko, "mogliśmy spędzić świetny wieczór. Trudno."
Po nowym roku uderzę jeszcze raz. Gdy się nie uda, to odpuszczę. Szkoda cennej energii.
Bardzo dobre podejscie! Jak nie ta to inna bajeruj a bedzie Ci dane
Dobrze ogarniasz. Czasami trochę za bardzo chcesz, ale nad wszystkim można popracować.
Na Twoim miejscu bym przystopował. Daj jej czas, święta tuż tuż, ludzi mają mniej, bądź więcej na głowie. Złóż jej świąteczne życzenia i o nic więcej nie dopytuj.
Odezwij się w nowym roku i rób to co do tej pory, bo dobrze Ci wychodzi.
Mała aktualizacja.
Rozmawiałem z nią po świętach przez telefon. Zaproponowałem spotkanie na jutro, sądząc po głosie, przebiegu rozmowy, była chętna.
Dzisiaj mi pisze, że nie wie, czy da radę, bo spotyka się z kimś i nie wie, czy się wyrobi.
Kurwa. Nie ukrywam, że przemawia teraz trochę przeze mnie zazdrość, ale przecież jej tego nie pokażę. Zastanawiam się, czy to z jej strony jakaś gierka, czy faktycznie się z kimś spotyka..i nie wiem co jej w tej sytacji odpowiedzieć, albo czy cokolwiek odpisywać i czekać na jej kontakt jutro?
Nie chce sie spotkać, unika ciebie, co tu chcesz robić, ja bym zluzował, bo chyba codziennie nie będziesz dzwonił co z tym spotkaniem ...
Cisza, nic nie piszesz, to najlepsza opcja.
they hate us cause they ain't us
Tak zrobię Pany, wyjebane jaja. Będzie co będzie.