Witam!
Po krotce: z dziewczyn jestem ponad 5 miesiecy. Ona zainicjowala kontakt przed pierwsza randka. Od momentu startu kontakt byl 30/70 (ja/ona) - jakos specjalnie tego nie pilnowalem po prostu jak mialem ochote to sie odzywalem, proponowalem itd ale zazwyczaj ona mnie ubiegala w tym wszystkim. Seks byl - jej pierwszy. Wyznanie milosci padlo z jej ust pierwsze. Pierwsza klotnia przyslza dosyc pozno.
Jak juz sie dobrze poznalismy zaczelelo wychodzic szydlo z worka. Ona uwaza mnie za super przystojnego, widziala mnie w towarzystwie innych partnerek, ktorych bylo pare. Wie o moim bujnym zyciu towarzyskim jakie prowadzilem i teraz prowadze ( nie zdradzam).
Problem polega na tym, ze czuje, ze ona jest zakochana czy kocha mnie. Planuje ze mna przyszlosc. Jest wkrecona w relacje. Czego chciec wiecej? P&P serwuje czasem. Nie jestem typem czlowieka, ktory nie ma zycia poza dziewczyna. Mam swoje pasje, znajomych, zajecia. Prawie zawsze uwzgledniam ja w jakis swoich planach m.in. wyjscie na impreze itp.
Zawsze jak ona nie chce ew nie moze wyjsc ze mna jest klotnia, ze ona jest na drugim planie bla bla bla. Zawsze chce sie spotkac akurat o tej godzinie kiedy ja mam cos zaplanowane. Jakby chciala zobaczyc co wybiore.
Sprawy zaszly tak daleko, ze nie pyta dlaczego jest tak a nie inaczej tylko swoje wnioski uwaza za fakt, ze tak bylo.
Klotnie sa nawet o to, ze nie zauwazylem nowego zdjecia na facebooku a innej laski bym zauwazyl i ze juz sie jej pewnie nie podobam bo mam mase ladniejszych kolezanek.
Panowie co robic, meczy mnie ta sytuacja! Panna jest rozkochana i robi takie problemy i chodzi po kruchym lodzie?
pogadaj z nią o tym co Ci nie pasuje, a jak to nie pomoże to zastanów sie czy czujesz sie w takim związku dobrze. jeśli nie to nie ma czego przeciągać na siłe.
siema.
miałem podobna sytuacje. skończyło się tym że odszedłem bo miałem dosyć chorych awantur. w moim wypadku było to ze dziewczynie trzeba bylo pokazywac jak bardzo ci na niej zalezy non stop( miala obnizona swoja wartosc) tacy ludzie staraja sie oderwac partnera od wszystkiego i wszystkich oprocz niej. Chca poswiecenia im 100% uwagi.
Powiedz jej wprost ze nie podoba ci sie jej zachowanie i jesli dalej tak bedzie to odejdziesz.
Gadanie z nią mniemam że gówno da. Powiedz jej stanowczo że czujesz się źle w tym związku i nie chcesz aby tak było bo nie będziesz się męczył z nią i jej chorymi wyrzutami. Jak coś to odejdziesz.
Warto się męczyć??
Jeśli się tak na to nakręciła (wyrzuty, zazdrość itd) to prawie niemożliwe jest aby ją przystopować teraz. Dlatego związku trzeba pilnować non stop, bo kobieta jak stery dostanie to się rozbije i Ty z tego w całości nie wyjdziesz i ona.
Pozdrawiam,
Paweł!
zwyczajnie sie uzaleznila od Ciebie, nieraz przez to przechodzilem, proponuje na odwyk (czytaj. zaproponuj jej by zyla wlasnym zyciem, wychodzila ze znajomymi, ograniczaj kontakt mimo ze to Twoja dziewczyna; musi zobaczyc ze istnieje jeszcze inny swiat niz TY ).
Pieprzyc to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją,
Nie ma takiej opcji żeby zapał nasz miał zgasnąć
Panowie, jej znajomi sa starsi od niej i wyjechali z miasta.
Glupi przyklad wyjazd 100km z moimi znajomymi, ktorych swietnie zna. Ma byc to 3 noce przed sylwestrem plus sylwester.
Najpierw ze chce bo za dlugo. Potem ze przyjaciolka do niej ma przyjechac jak akurat wyjezdzamy. Wiec pytam czy mam zostac w domu i siedziec w domu bez znajomych jak ona bedzie z przyjaciolka? Ona ze we trojke mozemy siedziec... Wysmialem ten pomysl.
Zaproponowalem, ze ona posiedzi z przyjaciolka a ja pojade z ekipa a ona do nas dojedize busem. Na co ona, ze busem to nie bedzie jechala i chuj. I czy nie boje sie jej puscic z obcymi ludzmi. Ze potem przesiadka. Odpowiedzialem ze bez przesiadki, bo potem juz po nia przyjade i przywioze ja na miejsce. Ona, ze nie i ze w ogole chuj chuj chuj i tak wyglada rozmowa.
Panowie wczoraj byla klotnia o to, ze nie dalem lajka pod jej zdjeciem a kolezankom czasem klikne. To sie robi chore. Mowilem jej ze odejde jak sie nie uspokoi i nie zmieni zachowania. Dzisiaj podobna akcja. Odchodzic czy co?
Stary, kolokwialnie mówiąc olej ją. Będzie tylko gorzej. Znam z autopsji. Będzie chciała na pewno do Ciebie wrócić, a wtedy zrobisz to na swoich zasadach, jeśli oczywiście będziesz chciał, aby wróciła.
Witam, temat prehistoryczny ale dopiero teraz mam szansę go odkopać i skomentować. Może ktoś wyciągnie jakieś wnioski z tego co napiszę.
Jestem dziewczyną o której parkerM pisał. Postuje z jego konta, ponieważ poprosiłam go o hasło żeby móc napisać tu to co myślę i więcej nie zaglądać na tę stronę.
Po pierwsze, widzę w tym poście sporą hipokryzję... Był napisany między jednym, przypadkowym spotkaniem "przyjaciółki" a następnym, zaplanowanym. Moja zazdrość wzięła się z faktu, że od początku naszej znajomości z chłopakiem słyszałam o tej dziewczynie jaką jest super - zwolniła dla mnie miejsce na wyjeździe (nieprawda), z jej numeru chłopak do mnie pisał kiedy miał zablokowany telefon, on dzwonił przy mnie w jej obronie do chłopaka ktory niezbyt za nią przepadal (delikatnie powiedziane), ogólnie robił wszystko co zbijalo moja samoocenę z nóg. M. byl jedynym chłopakiem któremu zaufalam na tyle, żeby zostawić go samego w klubie na jakiś czas, potem okazało się ze był umówiony z inną dziewczyną tam, a przyjaciółce pisał że dotykal tamtą dziewczynę itd. Wtedy o tym nie wiedziałam i za wyjątkiem tej zazdrości o K. byłam najszczesliwsza osoba na świecie, do czasu kiedy on wybrał spotkanie z nią zamiast ze mną. Jako dziewczyna zdradzona zareagowalam postawieniem ultimatum, wystarczyło że on powiedział ze mnie kocha a ja już byłam w stanie wszystko mu wybaczyć. Jednak pewne rzeczy nie dawały mi spokoju - to, ze on długo nie odpisywal, wydawal się rozkojarzony w rozmowach ze mną, mówił że idzie spać a siedział jeszcze na Facebooku, nie mogłam dotknąć jego telefonu choćby po to żeby sprawdzić godzinę. Najpierw nieśmiało, potem intensywnie oskarzalam go o to ze ma romans. Jego odpowiedzi zawsze robiły ze mnie histeryczke, wmawial mi że mam urojenia. 2-3 dni przed napisaniem tego postu poszedł na zakupy i spotkał tą przyjaciolke, przypadkiem czy nie, widziała ich dziewczyna za którą conajmniej nie przepadałam. Nie wiedziałam nic o tym, aż kilka dni po tym poście poszłam kupić dla M. prezent na święta. Wybrałam się tam z przyjaciółką, która Kiedy dowiedziała się o celu zakupów kazała mi usiąść i powiedziała mi to co przeczuwalam. On tego dnia spotkał się z przyjaciółką i orzypadkiem widziała ich ta sama dziewczyna, powiedziała o tym mojej przyjaciółce. Okazało się ze M. podszedł do niej i piwiedzial że "jego tu nie było". Poryczalam się na miejscu, ale on znowu mnie tak zmanipulowal że zaczęłam się zastanawiać czy dziewczyna która ich widziała nie zmyśla. Rozeszlo sie po kościach, chociaż nadal miałam problemy z zaufaniem. Sytuacja z sylwestrem - to, ze przyjeżdża do mnie przyjaciółką wiadomos było wcześniej, przyjezdzala do mnie w tym czasie prawie co roku. Nie chciałam jechać na tego sylwestra z jego znajomymi, bo za nimi najzwyczajniej w świecie nie przepadałam, a on naobuecywal mi że spędzimy tę noc sami. Potem studniówka, matury, kłótni było wiele Ale ogólnie się nie psulo. Zaraz przed końcem maja doszliśmy do punktu krytycznego związku, dowiedziałam się wtedy o jego wpisach na tej stronie. To co przeczytałam doprowadziło mnie do bardzo złego stanu, poprosiłam o hasło do Facebooka. On plakał przede mną, zarzekajac się, ze nic już go z tą przyjaciółką nie lacyz, że nie ma z nua kontaktu, przysiegal na życie własnej matki. Kiedy tylko nie mogąc patrzeć na jego łzy przytulilam go, przeszło mu i pewny siebie powiedział ze musi iść. 13 grudnia zmusilam go żeby zablokował tamtą dziewczynę, kiedy weszłam na jego Facebooka (po długim konflikcie ze samą sobą) cały mój związek okazał się jakąś fikcją. Przyjaciółka była wtajemniczana w najdrobniejsze i najbardziej intymne szczegóły naszego związku, była powierniczka tego jak bardzo ja jestem niedobra (bo rozmowa ze mną na temat tego co robię źle nie byłaby orzeciez dobrym pomysłem), smieli się razem z mojej nienawiści do niej, a przede wszystkim okazało się ze ich rozmowy pełne były... Seksu? Nie wiem jak to ująć, ale wybujale opisy jak on lizalby jej okolice intymne i jak bardzo chciałby żeby to ona była jego pierwszą a nie ja rozbiły mnie na kawałki. Wszystko co nas łączyło rozsypalo się. Przecież pisał, że nie zdradza. Przysiegal.
Nadal jesteśmy razem, choć to niekończące się pasmo kłótni, braku zaufania z mojej strony. Nie umiemy się rozstać, chociaż próbowaliśmy. Moglagym jeszcze wiele napisać o tym, jak fałszywy jest jego pierwszy post w temacie, ale wydaje mi się ze wszystko sprowadza się do trgo, że widział we mnie tylko złe zachowania, wyolbrzymial je, a rolę tej dobrej pełniła tzw. Przyjaciółka. Zamiast rozmawiać ze mną o tym co jest złe, pisał tu i rozmawiał o tym z nią.
Panowie, na pewno znajdą się wśród Was tacy, którzy mój post wysmieja, jednak to co napisałam pomoze mi zebrać się w sobie po dowiedzeniu się ze 11 miesięcy byłam jedną z dwóch, z czym nie daje sobie rady od czerwca. Pewnie, nie byłam idealna, czepialam się, byłam zazdrosna, chciałam spędzać z osobą która kochałam ponad wszystko każda chwilę, a każda chwila oddzielnie była męką. Jednak nigdy, przenigdy M. nie usłyszał ode mnie kłamstwa. Proszę, zastanówcie się dwa razy jeśli znajdziecie dziewczynę która nigdy Was nie oklamala i oddalaby za Was życie, czy warto dla kilku chwil uniesienia z inną zniszczyć drugiej osobie spojrzenie na związki.
Zwrot akcji jak w Annie Marii Wesołowskiej
A nie możecie Wy poszukać sobie szczęścia gdzie indziej, osobno? Bo razem nie znajdziecie.
Walnij gówniarza w kąt... Szacunku do siebie kobieto nie masz?
Rozumiem zaufanie zaufaniem ale na zaufanie trzeba sobie przede wszystkim zasłużyć. Poza tym widzę tu same kłamstwa i nawet jak nie doszło do zdrady, powinnaś coś z tym zrobić.
Przeczytaj: http://www.podrywaj.org/blog/jak...
A Pan parkerM niech się odrobinę zastanowi. Dziecinada...
Zważywszy na okoliczności poproszę o bana dla tego Pana bo jest NIEGODNY uczestniczenia w jakiejkolwiek dyskusji.
W sumie, to gdyby każda ex. wbiła tutaj i przedstawiła swoją wersję zdarzeń, to mielibyśmy wiele podobnych wpisów
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."
No niestety panowie medal ma zawsze dwie strony. Z wypowiedzi tej nieszczęsnej dziewczyny też wynika,że popełniła wiele błędów,jednak przynajmniej była uczciwa. Cóż udzielając odpowiedzi na forum wszyscy raczej zakładamy,że nikt nie będzie tu ściemniał,ale wiadomo,że znajdą się i tacy co właśnie w sposób zademonstrowany i za pomocą waszych (czasem też moich) opinii sami przed sobą będą próbowali usprawiedliwiać szczyt własnego chamstwa i hipokryzji .
"Poginęły mi rady od mamy
By w zimie się ciepło ubierać,
Nie zadawać się z chuliganami.
Cholera!"
Po prostu oboje nie dorośliście do związku i dlatego to wygląda jak wygląda ...
on lubi pobajerzyć z dziewczynami, ty zazdrosna oszukujesz samą siebie że wszystko sie zmieni i będzie na wyłączność tęcza i jednorożce ...
najsmutniejszy jest chyba cytat "Nadal jesteśmy razem"
nic, tylko współczuć
they hate us cause they ain't us
uuuu..... a dlaczego jesteś masochistką?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"