Witam serdecznie, śledzę stronkę od jakiegoś czasu, staram się czytać co nieco no i być na bieżąco ze wszystkim, jednak dzisiaj postanowiłem się tutaj zarejestrować licząc na Waszą pomoc w pewnej sytuacji, która szczerze mówiąc lekko mnie przerasta 
Postaram się mniej więcej opisać wydarzenia, które tak niepokoją moją osobę, a więc do rzeczy!
Okres praktyk zawodowych, trzeba odbębnić, a więc postanowiłem udać się do placówki, w której jest zatrudniony mój kolega, z kimś kogo się zna zawsze raźniej, okres kilku tygodni tracenia czasu za darmo, czyli to co każdy lubi 
Pierwsze dni jak to pierwsze dni, poznaje się ludzi, jest się na uboczu, że tak powiem bada się grunty, jednak w oko wpada mi pewna dziewczyna, kontaktowa, miła, fajna, ładna, otwarta, no ciężko mi wskazać jakiekolwiek minusy, także postanawiam mieć ją na uwadze i dowiedzieć się delikatnie paru rzeczy o niej.
Także mijają dni, widujemy się dosłownie chwilę, nie mieliśmy okazji być na tej samej zmianie, ale zawsze z jej strony rozmowa, uśmiech, no jakbyśmy się znali już jakiś czas, jak już wcześniej podkreślałem - wrażenie pozytywne.
W końcu udaje nam się trafić na te same godziny, a więc mimo obecności jeszcze innych osób, mam szansę na dłuższy kontakt no i obserwację. Nie przedłużając, dostaje zaproszenie na portalu społecznościowym (bez reklam), czyli jeszcze bardziej zwiększony kontakt, a tam prawie codzienna wymiana zdań, wyglądało to bardziej na emaile, nie mogliśmy się "trafić" w jednym momencie online, więc nie wyglądało to źle.
W międzyczasie w pracy jest okres, gdzie jesteśmy sami przez godzinę,codziennie, staram się delikatnie dowiedzieć co w trawie piszczy, a więc:
-że miała chłopaka 4 lata
-że cały czas są w kontakcie
-że raz się schodzą raz rozchodzą
-że jak są razem to nie dba o nią
-że wszyscy odradzają jej kontynuowanie tego związku, jednak ona nie jest w stanie tego zrobić.
Telenowela po prostu... Jednak aktualnie nie są ze sobą, dla mnie to było najważniejsze.
W ostatni tydzień mojego pobytu trzeba było zabrać się do działań, wprost określiłem, że jest osobą, która zrobiła na mnie wrażenie (niestety jestem za bardzo szczery zawsze), no i zapytałem czy miałaby ochotę kiedyś gdzieś wyskoczyć, na co dała pozytywną odpowiedź. Działając dalej narzuciłem kilka terminów 3-4 dokładnie nie pamiętam, ale zawsze trafiałem na odmowę: a to że zmęczona po pracy, zajęta, nie ma czasu, co innego na głowie, także trochę traciłem nadzieję.
W międzyczasie pojawiły się częstsze rozmowy na portalu, że nie wie co robić z tym chłopakiem, że ja się pojawiłem do tego i nagle pojawia się wiadomość, no która szczerze mocno mnie zglebiła: "że nie chce mi robić nadziei (...) bo na dzien dzisiajszy to jestes dla mnie kolega....i nic wiecej- chce zebys to wiedzial,chcac sie ze mna spotykac"
Odpowiedziałem , że no niestety szkoda, jednak trzeba żyć dalej, ale zrobiła na mnie tak pozytywne wrażenie, że i tak chciałbym się z nią zobaczyć jak z koleżanką, co było... prawdą 
Na co od razu zaproszenie do siebie, że z koleżankami będą siedzieć, odmówiłem tłumacząc się niechęcią do niczego, że to babski wieczór, oraz że wolę oglądać ją, a nie jej koleżanki.
Wieczór, no już w sumie noc, 23 telefony od niej, łącznie kilka, że zaprasza, te i tym podobne, takie gadki szmatki (dzwoniła pod wpływem) jednak za każdym razem odmawiałem przyjazdu, mimo że już wcześniej mnie zapraszała i tak 2 razy termin mi nie pasował, zobowiązałem się że na nastepnym spotkaniu bedę na 100%.
Tyle o tym co było, trochę się rozpisałem, ale chciałem wyjaśnić sytuację
Teraz wydarzenia z ostatnich dni...
Środek tygodnia, wiadomość, że ma wolny wieczór, że jak mam czas można się spotkać, po krotkiej wymianie zdań ustaliliśmy, że mam przyjść do niej do pracy i razem pojedziemy do miasta, całkiem w porządku, myślami byłem w sytuacji, że jako koledzy pijemy 2 piwa w barze, rozmawiamy i idziemy do domu, bo pewnie musi się wyspać, jednak myliłem się... 
Owszem skończyło się na dwóch piwach w barze, jednak postanowiliśmy "poraczyć" się czymś mocniejszym w plenerze, także znowu rozmowy, śmiechy, opowieści, w pewnym momencie stwierdza, że jej zimno i chce żebym ją objął, dalej kontynuujemy rozmowę wkraczając w tematy bardziej szczere, intymne, dochodzi do pocałunku.
Jako, że jest już późno postanawiam ją odprowadzić do domu, ona stwierdza, że muszę zanocować, bronie się jak mogę, że jeszcze nie tak poźno, że wróce na piechote bo wcale nie mam tak daleko i tym podobne, na uwadze miałem, że po alkoholu może do czegoś dojść, że później będzie się z tym źle czuła, nie tak chciałem to rozegrać i niestety miałem rację...
Jesteśmy w domu, leżymy, przytulamy się, całujemy od czasu do czasu, trzymamy się cały czas w objęciach, krótko mówiąc jest dobrze
Przez jej sugestie dochodzi do bliższego kontaktu, wiedziałem że później będzie rozdarta emocjonalnie, kolejny raz się nie myliłem...
No i na drugi dzień się zaczęło: że przeprasza za to co się wydarzyło, że to nie miało się prawa stać, że źle się z tym czuje, że nie chciała mi robić nadziei, bo nie jest w stanie zapomnieć o tym chłopaku, że bardzo mnie szanuje, że nie potrafi nic zmienić w swoim zachowaniu z tym chłopakiem, że nie może mi nic obiecać i że nie chce mnie skrzywdzić.
Wszystko okej, jednak pare dni poźniej pada tekst który mocno ograniczył moje pole działania: ".ja jestem w nim po uszy zakochana!! i nie wyobrazm sobie kogos innego obok mnie....przynajmniej na razie!! sama tego nie rozumiem ale tak jest!" No i że wyjeżdża bo musi przemyśleć wszystko na spokojnie.
Dałem sobie teraz spokój na kilka dni, pisujemy bardziej sporadycznie w jakiś błahych sprawach dosłownie kilka razy.
Ot cała historia! Mam nadzieję, że przybliżyłem mocno Wam sytuację, teraz kieruję moją prośbę: Ludu, co robić?!
Nie chcę rezygnować z tej znajomości, chcę o nią powalczyć, mieć świadomość, że zrobiłem wszystko co mogłem, więc proszę o rady, jak się za to dalej zabrać, bo aktualnie nie mam w ogóle pomysłu, jestem w kropce, bladej dupie czy jak kto woli.
Zaproponować spotkanie? Proces odkochiwania się jest żmudny i długi, ale myślę że jestem zdeterminowany do tego.
Liczę na konkretne odpowiedzi, i tekstów typu "daj sobie spokój" nie chcę widzieć w tym wątku, z każdej sytuacji musi być jakieś wyjście 
Z góry dzięki za rady, no i przepraszam za te wypociny ale pisałem na spontanie 
Pozdrawiam!
Najpierw:
1. Zamiast rozmów na portalu społecznościowym - Spotkanie w Realu było by lepsze, widziałbyś jej reakcję, zresztą nie porównujmy Neta do Realu...
2. Jak proponujesz spotkanie to nie pytasz , ja wybrałbym określenie - "zabiorę Cię tu i tu..." co często udaje się dobrze zastosować..
zxc
Olej tą laskę i tyle, Ona będzie tak latać między Tobą a Nim...
zxc
A Ty co? Wrozbita Maciej?
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Tak wiem, dlatego tak jak wspomniałem narazie zachowuje ciszę, bo nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji, widywaliśmy się codziennie, jednak po tej sytuacji właśnie z zachowania twarzą w twarz można się wiele dowiedzieć.
Co do drugiego to wiem
Czyli proponujesz spotkanie? O tak po prostu widzimy się tego i tego dnia na piwie? Trochę za banalne to dla mnie w tej sytuacji
Chodziło mi o to, że w tamtej sytuacji mogłeś być stanowczy a nie pytać, wtedy co miałem 3-4 terminy...
zxc
Myślę, że dwa był konkretne, a dwa rzucone w przyszłość, jak mam określać. Ale szczerze napisałem do niej, były 4 propozycje, powinienem Cię teraz olać
@diesel78
Ty byś proponował odrazu spotkanie? Właśnie niezręcznie się teraz czuje po tym i myślę, że ona też, a stosować chłodnika tak długo nie chcę, mówie zgłupiałem kompletnie
Jesteś plastrem? Uważaj bo gość kiwnie palcem, a ona od razu do niego pobiegnie i przez jakiś czas będzie miała dwa psy. A potem - nie oszukujmy się 4 lata to szmat czasu i tyle samo emocji - Ty pójdziesz w odstawkę. Moja dobra rada - nie angażuj się, nawet o tym nie myśl. Nie wiem na ile jest wyrachowana, ale jeśli dobrze manipuluje to możesz sporo nieprzyjemnych rzeczy jeszcze przeżyć, jeśli choć trochę się wkręcisz.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Trza było ją porządnie przelecieć - chociaż tyle byś miał z tego. A tak - dupa zbita. Laska rozdarta emocjonalnie. Nie zawracaj nią sobie głowy bo ci mózg rozjebie swoimi emocjonalnymi problemami. Chcesz tego ? A może chcesz spać spokojnie ? Więc nie zajmuj się nią - od tego ma koleżanki i przyjaciółki - tudzież "koleżanki z penisem".
Im bardziej coś będziesz chciał od niej - tym bardziej ona będzie się odsuwać od Ciebie. Poza tym, trzeba było jej przyznać rację. Że sam jesteś zaskoczony tym obrotem sprawy. Nie jesteś gotowy na bliższe relacje z nią i pozostaje tylko stopa koleżeństwa - zobaczyłbyś, jak by za Tobą ganiała.
Idź ogarniać inne panny i nie baw się w romantycznego kochanka. Jakie nie odpuszczanie ? Jaka walka ? Tym myślisz, że przekonasz pannę do siebie - nie sądzę.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
@matti6657
Niezłe porównania
Dzięki za rady, zobaczymy co tam z tego się wykluje, po waszych komnetarzach troche sceptycznie podchodzę do tego, lekka zlewka.
Moim zdaniem śmiało możesz się czuć "wykorzystany". Ciekawe jakby pruła jadaczkę jakbyś to Ty był z drugiej strony barykady
Wywal ją z głowy jak radzą wyżej, co nie znaczy, że utnij zupełnie kontakt.Zwyczajnie zamień rolę z marionetki w rozgrywającego.
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////