Nie jest to sprawa niecierpiąca zwłoki, mimo wszystko napiszę. Jestem ciekaw, co robię źle. Kiedyś twierdziłem, że potrafię wyjść z siebie i obserwować swoje zachowanie z boku. Grubo się przeliczyłem. Sprawa niejako oczywiście dotyczy dziewczyny, ale żeby zrozumieć moje położenie trzeba wyłożyć całą papierologię, tak jak to ma miejsce w gabinecie u doktora. Sprawa dotyczy studniówki. Na początku roku trafiłem do szpitala. Nie było to nic groźnego, straciłem świadomość na kilkanaście godzin. Zważywszy na fakt, że zdarzyło mi się to kilka lat temu potrzymali mnie koło 2 tygodni, aby postawić diagnozę. Przyjechała do mnie koleżanka. Korzystając z okazji, w bandażu na głowie zaprosiłem na studniówkę. Zgodziła się bez żadnych pytań. Dogadywaliśmy się dobrze, nie była to ekstra znajomość, ot taki szkolny kolega i szkolna koleżanka. Zrobiłem trochę źle, bo do studniówki było wtedy szmat czasu, ale bałem się, że wyhaczy ją kto inny, kogo się trochę obawiałem (niesłusznie zresztą). Po wyjściu ze szpitala zacząłem się nakręcać, przez kilka tygodni chodziłem napompowany, przejmowałem się, że skoro udało mi się ją zaprosić to trzeba coś w tym kierunku robić. Przestałem się do niej odzywać, ot tak. Nic między nami nie zaszło. Chodziło o taniec. Od niepamiętnych wieków mam z nim problem. Coś mnie tknęło, jak kolega na tańcach w liceum wirował jak Maserak. Z siostrą zacząłem tańczyć, bo umie, ale wiadomo jak to jest z amatorem. W końcu zaczęła mi wysyłać IOI , jakby chcąc mnie zachęcić do jakiejś aktywności. Patrzyła się, szukała wzrokiem, węszyła, cudy nie widy. Odwzajemniałem, czy to uśmiech, czy to spojrzenie. Na nic innego nie było mnie stać. Zaczęła się migdalić do mojego kolegi. Co ciekawe, robiła to tylko wtedy, kiedy miałem tą sytuację przed oczyma.
Zaczaiłem się na nią dzisiaj po lekcjach. Poszła niestety innym kierunku, w którym się spodziewałem. Korzystając z jej byłego chłopaka, powiedział mi gdzie mieszka. Podbiegłem cicho na drugi przystanek, by w razie czego złapać ją na ostatnim i ją zaskoczyć. Przebiegłem całe miasto, żeby z nią pogadać i omówić sytuację - gdy biegłem jej autobus musiał mi śmignąć między oczami. Gdy ją złapałem była zdziwiona, pytała, czy mi się przypadkiem nie nudzi.Zaczęła ironizować,że jest strasznie ciepło i na pytanie, czy ma już kogoś odpowiedziała, że oczywiście tak i sprawa jest zakończona. Nie chciała mi powiedzieć, kto to taki. Oczywiście, sztampowa sytuacja - Nie powiesz to znaczy że nie masz. Gdy to powiedziałem jej ex, to ten zaczął się śmiać. Zna ją lepiej ode mnie, więc mu uwierzyłem. I tu dostałem olśnienia, że może robić na mnie te swoje shit testy. Nie chcę, abyście rozwiązywali problem za mnie. Pora się ruszyć, żeby w końcu posuwać takie sprawy do przodu. Piszę to tutaj jak do dobrego przyjaciela i mam nadzieję, że nie zostawicie mnie na pastwę losu. Jak facet ma problem i się żali to musi to być problem przecież nie? 
Jak mógłbym dać jej do zrozumienia, że nie może mnie testować? Jak się odgryźć? Są różne techniki, ale czuję, że tutaj potrzeba naprawdę fest złotego środka. Takiego leku na całe zło.
P.S. W najbliższym czasie idę do jej matki dowiedzieć się, czy faktycznie kogoś znalazła. Jej ex zasiał we mnie ziarenko niepewności, ale i kroplę nadziei.
"Zaczaiłem się na nią dzisiaj po lekcjach. Poszła
niestety innym kierunku, w którym się
spodziewałem. Korzystając z jej byłego
chłopaka, powiedział mi gdzie mieszka.
Podbiegłem cicho na drugi przystanek, by w
razie czego złapać ją na ostatnim i ją zaskoczyć.
Przebiegłem całe miasto, żeby z nią pogadać i
omówić sytuację - gdy biegłem jej autobus
musiał mi śmignąć między oczami. Gdy ją
złapałem była zdziwiona, pytała, czy mi się
przypadkiem nie nudziZaczęła ironizować,że
jest strasznie ciepło i na pytanie, czy ma już
kogoś odpowiedziała, że oczywiście tak i
sprawa jest zakończona. Nie chciała mi
powiedzieć, kto to taki..."
Scena dobra do akcji w kabarecie:-P musiałem przeczytać kilka razy bo nie mogłem w to uwierzyć...zaczailem,pobieglem,zaskoczyć?Gdybym był na jej miejscu to wziął bym Cię za świra....gonić za baba? pies goni za suką...jesteś. psem?
Laska się Tobą bawi albo faktycznie ma Cię w nosie ale z doświadczenia wiem że jeżeli chodzi o studniowke to każda dziewczyna chce iść więc nie goń za nią jak za księżniczka tylko olej ją...I nie idź do jej matki bo klauna jeszcze przed jej stara zrobisz...
moja partnerka że studniowke zaprosiła mnie 2 dni przed zabawa a poznaliśmy się 3 dni przed zabawa (fakt chodziłem z nią do jednej szkoły przez 4 lata) da rady?
"Piszę to tutaj jak do dobrego przyjaciela i mam nadzieję, że nie zostawicie mnie na pastwę losu. Jak facet ma problem i się żali to musi to być problem przecież nie?" - daruj sobie te głodne kawałki i po prostu poczytaj informacje z tej strony!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ok. Pójdę za waszą radą. A na studniówce i tak i tak ją odbiję.