' To prawda. Miłość potrafi oślepić, z miłości można oszaleć... Tylko że czasami jest tak że już nad tym nie panujesz, za bardzo się angażujesz i jak wiadomo - wszystko się sypie. Tak bardzo ją "kochasz" że nie możesz bez niej żyć, dzwonisz do niej i spotykacie się tak często że jej przynudzasz - chociaż ona ci tego nie powie, ma już ciebie dość ale nie mówi...
'
Jak nad tym zapanować? Jak nie dać się oślepić? Tak, wiem - nie ma na to konkretnego sposobu ale jejku... Pomóżcie aby się nie zaślepić i nie idealizować kobiety przez którą potem za tak duże zaangażowanie się cierpi 
Śmieszne? Dziecinne? Nie, takie życie...
jednym slowem byc Mezczyzna która ma Swoje zycie prywatne jak i pasje / nie poswiecac kazdej wolnej i jedynej chwili kobiecie tylko miec Swoje zycie, a ona zeby w nim byla jako pewna czastka a nie calosc to wtedy nie zglupiejesz...
ale i tak niektórzy odpadaja po jakims czasie bo zatracaja sie i zaczynaja pieskowac.
"Odkryj w sobie mężczyzne, bo sam fakt posiadania kutasa tego nie czyni" > Pure-O
Odpowiedzią na twoje pytanie jest jeden, drugi, trzeci solidny kopniak od "miłości" twojego życia - ale od tej jednej jedynej, prawdziwej - w myśl zasady złe sytuacje nas kształtują. A myślę z dnia na dzień sam sobie odpowiesz na to pytanie.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
trzeba byc gotowym odejsc w każdej chwili
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
1. Mieć swoje życie.
2. Nie dawać od siebie tylko 100%, niech i ona się też stara. Jeśli będziesz sie starał i ona, to związek będzie szedł w górę równomiernie, ale gdy tylko jedna osoba, to Ty będziesz chciał mówić "Kocham Cie" itp. a ona będzie na poziomie "Lubię Cię"
3. Być gotowym do odejścia, ale nie wtedy gdy już coś nie wychodzi, tylko gdy kobieta coś odwala.
4. Nie uzależniać się od kobiety.