Czołem.
Nie myślałem, że z moim problemem zwrócić się będę musiał na forum. Jednak po przemyśleniu bałaganu w głowie i nie spieprzeniu (mam nadzieje) jeszcze wszystkiego
zamieszczam zapytanie.
Mając do tej pory dziewczyn naście, w końcu trafiłem na taką o którą (chyba) muszę się postarać. Wcześniejsze jakoś same latały
pomijając ... cóż, w internecie się zgadaliśmy, specjalnie mi się nie podobała. Zagadałem bo sporo wspólnych zainteresowań wynalazłem. Jeden wieczór - rozmowa, drugi dzień - spotkanie, które to sama zaproponowała. Nie chciało mi się iść z jakąś wielką chęcią, ale skoro nic lepszego do roboty nie było ...
Dziewoja wyglądała niczym ... z okładki gazety ... a gdzie tam gazety, czasopisma i to takiego ładnego błyszczącego za 11,99. Wypisz wymaluj modelka :)Raczej nie dałem zaskoczenia po sobie poznać, rozmowa kleiła się jak Super Glue do palców, dużo śmiechu i poznawania (ogólnie dało się odczuć, że psiocha ma poukładane w kapucynie, co na tak piękną kobietę rzadko się zdarza).
Nie umawialiśmy się na kolejne spotkanie, jednak na koniec ona powiedziała, że jeśli będę w jej mieście (mieszkam 200 km od niej) mam dzwonić, wyskoczymy i pozwiedzamy trochę.
I wiecie co? Po powrocie do domu dostaję od niej sms "mam nadzieję, że za bardzo się nie rozczarowałeś" + kilka wzmianek o tym co robiła jeszcze tego dnia. Nie pamiętam co jej odpisałem, ale raczej nic, co mogłoby świadczyć o moim zauroczeniu.
Wieczorem rozmawialiśmy na gg, ogólnie sporo zainteresowania z jej strony, więc pociągnąłem temat i zaproponowałem koncert. Oczywiście zgodziła się. (Jedak koncert dopiero za miesiąc, a ja wcześniej nie mogę być w city)
Ok, po naświetleniu Wam sprawy, czas na mowę końcową
Pierwsze dwa dni od spotkania, odzywała się pierwsza sms-owo, ja wieczorem na gg (miła gadka szatka). Ogólnie za dużo czasu nie mieliśmy na rozmowy, ale zawsze miło było. Później nastąpiła cisza z jej strony, więc po 2 dniach przejąłem inicjatywę i kilka razy sam się odzywałem, na sms odpowiadała zdawkowo, na gg jakoś się rozmawiało, ale nie to co wcześniej.
Raczej nie wydaję mi się bym w którymś momencie był natrętny lub zbytnio zainteresowany. Teraz sam nie wiem czy znów się odzywać, czy czekać na jej ruch. Bym właśnie odzywając się do niej nie wyszedł na natręta.
W ostatniej rozmowie, potwierdziła oczywiście wyjście na koncert (musiałem bilety wcześniej zamówić).
Bądź tu mądry i pisz wiersze ...
Może za dużo analizuję i myślę ... ale kurza melodia, gdzieś jest przyczyna jej ciszy ... i jak to zniwelować?
Pozdrawiam i dzięki z góry za pomoc 
Kolejny raz to samo muszę pisać, po co Ci te gg i sms? Skoro koncert macie za miesiąc to fajnie byłoby jeszcze z 2-3 razy się spotkać i dąż do spotkania, a nie codziennie chcesz pisać i jak dwa dni nie pisała to Ty już musiałeś napisać. Czytaj blogi i inne tematy a zobaczysz że wszędzie jest napisane aby unikać pisania z panienką.
Chodzi o to, że nie mogę wcześniej się z nią spotkać. Czasu brak daje o sobie znać jej i mi. GG i sms uważam za formę podtrzymania kontaktu do czasu spotkania, oczywiście w rozsądnych ilościach ... wiecie, by choć trochę tę "jakąś więź która się minimalnie wytworzyła" podtrzymać. Tak mi się wydaje przynajmniej, że to w tym wypadku dobre rozwiązanie
Na Gadu Gadu masz czas, a spotkać się z nią już nie? Uwierz mi że jedno spotkanie jest o wiele bardziej owocne od godzin spędzonych na komunikatorze...
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
EEee tam gg i smsow mozna uzywac ale z glowa. Moze nie po 5h dziennie, ale mozna. Imo ta cisza cie sprawdza, czy bedziesz za nia latal:p Siedz cicho, ona sie odezwie. I jej tak nie idealizuj, bo troszeczke przesadzasz.
Wydaje mi się właśnie, że jesteś za bardzo natrętny i w tej relacji następuje przesyt tą rozmową. Odłóz te smsy, gg i raz na 2-3 dni do niej zadzwoń po prostu , a tak to czekaj aż sama się odezwie. Daj jej czas ,aby sama zatęskniła, nie można być za bardzo "needy"
.