Cześć, potrzebuję kogoś kto spojrzy z boku na mój problem i dokona rzeczowej analizy (wypunktowanie wszelkiego zła co zrobiłem+może jakieś rady jak najmilej widziane)
Zacznijmy od tego, przeszło miesiąc temu poznałem pewną dziewczynę w pracy (praktyka, więc umyka problem jakiegoś wyrywania panny z pracy). Początkowo zacząłem od krótkich wymian zdań, potem odchodziłem do grona osób z któymi współpracowałem w robocie. Tak praktyka mijała, z dnia na dzień rozmawialiśmy ze sobą coraz więcej, zaczęliśmy wracać tym samym autobusem z pracy (studenci, więc nie oczekujcie samochodów
). Normalnie dojeżdżałem do pracy na inną godzinę niż ona, ale pod wymyślonym pretekstem zacząłem jeździć o tej samej porze (wszyscy uwierzyli w pretekst). Normalne rozmowy, dziewczyna przez całą drogę z reguły miała uśmiech na twarzy, ale taki szczery. Pod koniec praktyki nawet sama zostawała dłużej w robocie, żeby mogła wrócić ze mną (mogła wyjść z pracy godzinę wcześniej, ale mimo to pytała się mnie o której wychodzę i wychodziliśmy razem).
Pod koniec naszej kariery na praktyce, zaproponowałem jej spotkanie, ale akurat powiedziała, że ma plany na ten dzien i następny, więc odpada. no to dobra, przeszedłem do porządku dnia dziennego. Minęły dwa dni, podczas powrotu sama zaczęła wspominać, że spędzi popołudnie w domu po raz pierwszy od długiego czasu. Wykorzytsałem ten moment i umówiłem się z na taki normalny wypad na piwo. Fajnie spędziliśmy czas, było wesoło (dziewczyna lubi piwo, więc to był dobry pomysł)
Praktyka się skończyła, zaczął się rok akademicki. Zadzwoniłem do niej i umówiliśmy się na obiad (tak, tak... wiem skopałem- ja płaciłem), wypad uznany za udany. Nastepny raz spotkaliśmy się po dwóch dniach, akurat oboje mieliśmy okienko na uczelniach, więc poszliśmy na kawę (drugi błąd- ja płaciłem). kolejny dzień i znów się spotkaliśmy (obiad, za który tym razem ona płaciłą). Dodam tylko, że jak się z nią umawiałęm,że za chwilę wpadnę do niej to wprost biegła do domu, żeby jeszcze zdążyć wziąć prysznic przed moim przyjściem. Wszystkie 3 spotkania mogę uznać za naprawdę bardzo udane, nieczesto widziałem, żeby dziewczyna przez tyle czasu chodziła z uśmiechem na twarzy.
Dalej, kilka dni absolutnej przerwy w kontaktach (dokłądnie 5). po tym czasie zadzwoniłem do niej i się po raz kolejny umówiliśmy (jak z nią rozmawiałem zaproponowałem kino, dziewczyna była jakby zaskoczona, stwierdziłą, że nie lubi na takie spotkania umawiać się z dnia na dzień, że musi się zastanowić, ale możemy spotkać się następnego dnia "tak po prostu" jak to określiła). No i spotkaliśmy się, kawa, ciastko spacer (ona płąciła za kawe, ja w innym lokalu za deser).
Dobra, sytuacja nakreślona, teraz precyzujmy rzeczy, któe wzbudzają moją wątpliwość:
1. Prawie zawsze to ja dzwonię, żeby z nią porozmawiać i umówić się, procentowo przekłąda się to na jakieś 80%-20% inicjowania kontaktu. Jednak jak dzwonię to nie ma problemu z jakąs niezreczną ciszą czy coś, rozmowa zawsze się klei, czasem nawet sporo czasu. jak pytam się o spotkanie to nie odrzuca takiej mozliwości tylko sie spotkamy.
2. To co mnie najbardziej boli- kwestia kontaktu. O ile nie mam najmniejszych problemów, żeby ją objąć, złapać za rękę, czy nawet odgarnąć jej włosy z policzka to o tyle, że gdy widzi, że zbliżam się twarzą zbyt nlisko do jej twarzy to się odchyla (SHIT). Nie ma problemu z utrzymaniem kontaktu wzrokowego, często patrzymy sobie w oczy. Przyznam, że brakło mi jaj, żeby postawić sprawę na ostrzu noża- po prostu ją pocałować i najwyżej zebrać tosta na twarz (ale sytuacja byłaby jasna wtedy). raczej wynika to z obawy, żeby za szybki krok do przodu nie okazał sie w ostateczności głebokim krokiem w tył.
3. Nie zwierza mi się jakbym miał być jej przyjaciółką, nie opowiada mi o swoich byłych ani nic w tym rodzaju
No i teraz proszę Was o analizę moich poczynań, analize jej zachowania no i jakieś ewentualne rady co dalej. Dziewczyna jest wg mnie po prostu śliczna, wesoła i naprawde inteligentna dlatego wiem, że warta zachodu...
Zastanawiam się po przeczytaniu tego czy to nie zaszufladkowała Cię właśnie w ramach kolegi/przyjaciela i po prostu miłego gościa. Pewnie jesteś dla niej bardzo miły i ma Cię na każde zawołanie. Ty dążysz do czegoś innego. Za dużo rozmawiasz przez telefon, tak mi się wydaje. Telefon mi służy do umawiania z dziewczynami i długo z nimi nie konwersuje. Ja jak chcę pocałować dziewczynę to zadaje jej pytanie jak ocenia swoje pocałunki od 1 do 10, a następnie że ciekaw jestem czy to prawda. No, a może za mało seksualnych aluzji w waszych relacjach. Z mojego doświadczenia wynika, że jak laska spotyka się z Tobą po raz drugi to też tego chcę. Dlatego druga randka jest najlepsza do pocałunku ewentualnie trzecia. Tylko czy ona odebrała te wasze wypady jako randki? czy spotkania z kumplem... a w ogóle jak wygląda sprawa z kinetyzacją ?
Kintyzacja, czyli o dotyk Tobie chodzi? napisałem, że nie ma problemu jak idziemy to aprobuje jak ja chwycę za talię, jestesmy gdzies w jnajpce to nie ma problemu, żebym chwycił ją za dłon i przytrzymał dłuższa chwilę. Jak też pisałem, odgarnę jej włosy z policzka lub pogłaszczę palcem po brodzie. Dłonią zacznę ja gładzić po karku to tez nie ma problemu. Czasem jak coś mówi, to sama chwyci mnie za rękę, złapie za kolano czy polozy reke na udzie. Przyznam, że byłem przekonany, że jest na tak jesli chodiz pociagniecie dalej znajomosci, ale ta odmowa pojscia do kina i te problemy kiedy z abardzo zbliżam się twarzą do jej twarzy całkowicie zbiła mnie z tropu. Może i jest jak mówisz, ale to mnie bardzo niepocieszy...
Jeżeli spotykacie się codziennie, albo bardzo często i to z Twojej inicjatywy, to bym teraz zrobił kilka dni chłodniaka. Czyli się nie odzywał, miał ważniejsze sprawy itp. Czekał aż sama się odezwie. Potem poczekał jeszcze z dwa dni i przystąpił znowu do ataku. Przez ten czas będziesz miał czas aby zapoznać się z podstawami uwodzenia. Musisz jej dać emocje, żeby teraz ona zaczęła się starać. Ja się staram trzymać zasady ja Ci grosza, Ty mi dwa, a Ci trzy i tak dalej i tak dalej.
W przeciągu 9 dni spotkać się 4 razy to uważam za dość częste spotkania. Tym bardziej, że w tym czasie zdązyła jeszcze wyjechać na weekend do siebie do domu. No właśnie to mi najzupełniej nie odpowiada, że wszelka inicjatywa spotkań wychodzi ode mnie, nawet jeśli z wielką ochotą aprobuje moje propozycje. Choć z drugiej strony to całkiem naturalne, że to facet zaprasza. Czyli zalecasz, żeby w ten weekend być zajętym i nie mieć dla niej czasu (w ten weekend nie wyjeżdża) i czekać, aż sama do mnie zadzwoni lub napisze.
Tak jak koledzy wyzej zrobiłeś siebie kolezanka z FIutkiem .Bo jak sam stwierdziłeś nie miałeś jaj i sb teraz na zbierałeś ze to ona określa cie mianem kolegi , pRzyjaciela z ktorym moze wyjsc miło spedzić czas.Za inicjuj cos bedziecie przechodzic po parku złap i na spatanie swoim ciałem dopchnij ja zdecydowanie lecz nie za mocno do drzewa i zacznij całować jak powie co ty robisz .Powiesz ze od poczatku znajomosci chciałeś to zrobic i cos w tb pekło i nie mogłes sie pochamować by w te słodkie namietne usmiechniete usta nie pocałować. Zrob poprostu tak by było to napiecie seksualne tam na stronie masz pokazace wrazlize miejsca kobiety.Na spotkaniu jak jestescie sami za inicjuj jak zrobisz konfort ze jestescie sami nikt wam nie przeszkodzi.Po budź ja fizycznie by poczuła cos wiecej niż jak teraz przyjaciela z ktorym sie spędza miło czas.POzdrawiam i mam nadzieje ze pomogłem jeśli jakieś chcesz rady chetnie pomoge na ile bede mogł szybko pisze wiec troszke chaotycznie ale mam nadzieje ze to co miałem do przesłania jest widoczne pozdr by Chaninng;]
To polecasz chłodnik czy jednak samemu wystapić znów z propozycja spotkania i wted wdrożyć plan w zycie?
ja zalecam chłodniaka... u mnie się sprawdzało za każdym razem. ale decyzja należy do Ciebie.