Witam,chciałbym wam opisać moją znajomość z pewną dupą. Otóż poznaliśmy się przez gg. Było to tak gdzieś 2 lata temu. Nie oczekiwałem niczego od tej znajomości, tylko takie pierdolenie z nudy. Gadaliśmy raz na jakiś czas
( codziennie, potem raz na 2 miesiące). W tym czasie miała jakiś tam frajerów, ale parę razy nalegała na spotkanie,ale miałem wyjebkę. Typiara była z tego samego miasta co ja, co prawda potem zaczęła studia. Przez parę miesięcy nie pisaliśmy ze sobą, aż do początku tego roku. No i się zaczęło. Codziennie smsy,gg,fb. Widać było, że jej zależy, ja to miałem taki średni stosunek. Pisaliśmy tak do wiosny, w końcu się spotkaliśmy. Bała się tego spotkania, że się rozczaruje, z tego co pisaliśmy uznawała mnie za kogoś "ważnego", stworzyła sobie jakaś iluzję mojej osoby. Jak się spotkaliśmy było wszystko ok, żadnych blokad, gadka szła jak miło. Na 2 spotkaniu pojechałem do niej do miasta na weekend i były już pierwsze pieszczoty, wspólna noc, choć bez sexu. Te 2 spotkania narodziły we mnie zaangażowanie, ona też była szczęśliwa, ale zauważyłem, że mi zaczyna bardziej zależeć. Mówiła, że nie chce na razie związku bo już nie zniesie roczarowania
i nie chce znowu krzywdy, chce bliskości i co czas pokarze. Zaczęły się wakacje z racji, że dostała pracę spotykaliśmy się co weekend. Wszystko szło w najlepszym kierunku, szczególnie po 1 naszym sexie. Myślałem, że to już kwestia czasu, taka kropka na i. Zaczęła mi pisać, że się bardzo zbliżyła do mnie, że zaczyna coś czuć. W między czasie awansowała w pracy, no i się zaczęło. Jeszcze dzień wcześniej mówiła mi o uczucia, a na drugi dzień kompletny brak odezwu. 2,3 dzień to samo, tłumaczyła się pracą, że siostrę jej zwolnili i teraz ona utrzymuję rodzinę. To ciuj nie odzywałem się do momentu jej urodzin. Wysłałem jej pocztę kwiatową do pracy. Za jakąś godzinę dostałem smsa, że nie życzy sobie takich akcji w pracy i koniec kontaktu. Pogadaliśmy wieczorem przez tel i powiedziała, że zaczynam ją drażnić i że sama się odezwie. Dowiedziałem się też, że ma iść na wesele ( wiem nie jesteśmy razem to nie mam prawa wytykać). 3 dni po weselu zmieniła status na fb " w związku". To ja się pytam co to ma znaczyć, a ona, że nikogo nie ma, że to fb bla bla. To chuj nie odzywałem się 2 tyg, chciałem spotkania, to się tłumaczyła pracą, że za 2 tyg będzie w naszym mieście. Mineły te 2 tyg to ja spytałem o spotkanie. Odpisała mi po dobie, że nie wie czy kiedykolwiek się spotkamy bo układa sobie życie. Ja nic, napisałem, że takich spraw nie załatwia się przez tel, wytknałem jej, że egoistka, że niepoważna. Wchodzę za 2 dni na gg i wiadomość od niej, że w życiu nie dostała bardziej chamskiego sms i,że koniec jakiegokolwiek kontaktu. Wyjebała mnie ze znajomych z gg, na fb niby jestem. Nie mam już z nią jakiekolwiek kontaktu. Nie mogę tego pojąć. Tyle miesięcy mówiła mi, że jestem taki i taki, że szukała tego w mężczyźnie i raptem taki obrót w 2 stronę i to w momencie kiedy wszystko było na ostatniej prostej. Nie mogę pojąć tego, codziennie od paru tyg. mam banię z tym.
A co tu pojmować. Po prostu do Ciebie jej uczucie wygasło. Czemu to nastąpiło. Dowiesz się czytając swój post.
Teraz ma kogoś nowego. Proste jak dwa dodać dwa.
Odpuść sobie ją i lecz się tym czym się strułeś, czyli poznawaj inne kobiety
Wszystko w porządku
Nie no dobre to jest ! Zajebiste. Chłopak się zaangażował, "pani" narobiła mu nadziei, a jak wysłał jej kwiaty do pracy to dostał zjebkę - sms-em. Na sam koniec już, panna ustawiła sobie na FB - "w związku". I tak naprawdę nie jest w związku, bo to tylko FB. Ale to pojebane.
Ty się kolego ciesz, że ona w miarę wcześniej pokazała swój harakterek - i widać, że emocjonalnie też nie jest dojrzała. Zwodziła Cię przez kilka dobrych miesięcy, a tak naprawdę rozglądała się za kimś nowym. Zasada jest taka, jeśli ktoś kogoś ma, to druga osoba będąca z nim w związku, czy bliższej relacji zaczyna po prostu przeszkadzać. Jest takim blokerem, z którym w końcu trzeba sobie poradzić.
I ty właśnie zostałeś kimś takim. Panna sobie kogoś znalazła, a każdy Twój gest, telefon, czy próba kontaktu wkurzała ją coraz bardziej. Tak to już jest.
Przebolej ten fakt, że się wypięła na Ciebie. Chlipnij sobie raz czy dwa, następnie podnieś głowę. Zaakceptuj ten fakt i zacznij żyć. Na początku nie jest łatwo, myślenie rozpierdala banię, ale z kolejnym dniem jest coraz lepiej. No i wyjeb wszystkie jej rzeczy jakie masz, aby Ci się z nią nie kojarzyły. Koniec, to koniec. Dlatego to nazywa się właśnie koniec. No i wiadomo już na koniec, że nie szukasz z nią kontaktu. Jak się odezwie - wiesz co robić. Ja jestem zdania, że jeżeli ktoś mi nie okazuje szacunku, ja tym bardziej nie jestem zobligowany, aby tej osobie ten szacunek okazywać.
Powodzenia.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Pizgnięta laska.
chcesz być z pizgniętą laską?
tyle na temat
"Strach" to tylko rzeczownik
Może w pracy szefa zbajerowała dlatego awans dostała i się wkurwiła za kwiaty. Powiedziała mu że jest sama a ty taki numer odstawiłeś.
Widocznie na początku pociągała ją w Tobie Twoja niedostępność.
Wszystko już koledzy wyżej powiedzieli. Słowo ode mnie - nie szukaj kontaktu z nią choćby Cię gięło i skręcało. Koniec to koniec. Olała Cię, zero szacunku - odezwie się? Wyjebane miej i zero odzewu. Wyleczysz się z tego jak każdy inni. Łyknij z kumplami kilka głębszych, poznawaj nowe kobiety i życie toczy się dalej. Każdy z nas przechodził takie lub podobne sytuacje i każdy znasz nadal żyje. A co najważniejsze przez takie jazdy jesteśmy silniejsi. Powodzenia !
Dlaczego ludzie wchodząc na tą stronę zaczynają od wpisu na forum żeby mu pomogli zamiast samemu sobie pomóc. Przecież gdybyś kolego przeczytał przynajmniej podstawy to byś sobie zdał sprawę że zachowałeś się jak leszczyk... Najlepiej dostać odpowiedź od kumatych i to wystarczy. Nawet jeśli otrzymasz pomoc to tylko chwilową bo niczego się w taki sposób nie uczysz. albo weź się do roboty albo nie zawracaj dupy.
Ostatnio sporo szperałem po necie na temat wahań emocjonalnych i zobaczyłem temat borderline i dało mi to sporo do myślenia. Otóż 7 lat temu zmarła jej matka i coś jej zaczęło odpierdalać. Z tego co słyszałem stała się bardzo nerwowa, nieufna, taka zimna suka. Ludzie z przypadłością borderline mają zaburzenie spowodowane jakąś sytuacją z przeszłości i bardzo szybko potrafią zmieniać zdanie. Była nerwowa i czasami jej zachowanie było irracjonalne. Czaicie na początku naszej znajomości pisaliśmy kilkadziesiąt smsów na dzień, pamiętam jednego dnia nie chciało mi się pisać, to już, że olewam. Za 3 miesiące, że ją osaczam, a kiedyś było całkowicie odwrotnie. Dla mnie to jest pojebane, mówi mi, że byłem pierwszym gościem, który był czuły, namiętny, potrafił zaskoczyć i 2 tyg jeb w pizdu. Jak zmieniła ten status na fb piszę do niej, że chce wiedzieć na czym stoję, a ona stój na ziemi i tego się trzymaj :/ Zamiast powiedzieć prostu z mostu, a co najlepsze sama zawsze mi mówiła, że brzydzi się ludzi, którzy kłamią.
Tak kolejny syndrom i choroba jak usprawiedliwić czyjeś chamstwo i brak kultury. Próbujesz nam wytłumaczyć, że panna Cię zlała, bo 7 lat temu umarła jej mama, litości.
Olała Cię, nie usprawiedliwiaj jej i wybij ją sobie z głowy.
Wszystko w porządku
Ja jej nie usprawiedliwiam, tylko nie mogę pojąć nagle takiej zmiany. Zawsze mi mówiła prosto z mostu co myśli czy coś dobre czy złe. Pamiętam jak jeszcze te kilka dni przed tym napisała mi, że będzie chciała mnie sprawdzić, to ja chuj olałem nie odzywałem się bo myśłałem, że chce sprawdzić moją cierpliwość. Tyle raz pierdoliła, że miała chamów, a ja wkońcu jestem dobrym człowiekiem. Była kłótliwa, nie powiem, ale jakoś nie pieskowałem. Jedynie czego oczekiwałem to spotkania i żeby prosto w twarz mi powiedziała, to jeszcze bym życzył jej powodzenia, a nie taką dziecinadę, dlatego coraz bardziej podejrzewam u niej zaburzenie wahań emocjonalnych.
Powoli się podnoszę, tylko nie lubię jak ktoś robi mnie w chuja i ta hipokryzja. Może jeszcze dojrzeje, ale kurwa 22 lata i do tego taki tekst do mnie, że jest dojrzała i potrzebuje stabilizacji, a nie skakania z kwiatka na kwiatek. ehee