Witam,
Niedawno pisałem, że umawiam się z dziewczyną, która ma faceta. Tak jakby wlazłem w czyjś związek. Z tym, że ona też tego chciała. Było kilka spotkań, KC, trzymanie za rączkę, aż w końcu sex na czwartym spotkaniu. Trochę głupio wyszło, gdyż brakowało czasu. Z jej strony sukces (orgazm), słowa "kocham Cie", miłość od pierwszego wejrzenia.
Z mojej strony nieco gorzej, zabrakło czasu... Na słowa kocham Cie, odpowiedz, że dla mnie to trochę za szybko, nie jestem jeszcze w 100% pewny co czuję, a słowa Kocham Cie są tak ważne, że nie chce ich rzucać na wiatr. Później kolejne spotkania, pocałunki, trzymanie za rączkę. Ona chciała rozstać się z obecnym facetem dla mnie, powiedziała to rodzicom, z tym, że nie wspomniała o seksie i częstych spotkaniach. Tak wiec wszyło, że zakochaliśmy się w sobie tylko dzięki rozmowom.
Jest jeszcze na utrzymaniu rodziców, ja można powiedzieć podobnie, tyle, że u mnie rodzice nie wtrącają się w to co robię. U niej już tak. Kazali jej ograniczyć kontakty ze mną do minimum, dać kolejną szanse byłemu partnerowi. I tak się stało. Powiedziała, że już może nigdy się nie spotkamy, choć bardzo by tego chciała, jednak musi podporządkować się woli rodziców. I chu... trochę pościły mi emocje, powiedziałem, że mi zależy, że nie chcę tego kończyć, że to co jest między nami jest dla mnie bardzo ważne. Ona kolejny raz stwierdziła, że nie jest w stanie się z dnia na dzień odkochać, że też bardzo jej zależy. Ja powiedziałem, że musimy to wszystko uspokoić, bo być może jej rodzice przestraszyli się co może dalej z tego wyniknąć skoro wystarczyło kilka rozmów, aby się zakochać. I tu stwierdziłem, że powinniśmy przestać się spotykać, przynajmniej do czasu, aż rozstanie się z obecnym chłopakiem, a jej rodzice zaakceptują to, że nie spędzi z nim reszty życia. W końcu było to związek 4 letni. I być może trochę przegiąłem, była to znów zbyt szybka decyzja. Taka nagła zmiana o 180 stopni. I tak jakby zauważyłem, że coś jest nie tak. Że oddala się ode mnie. Teksty, że jeżeli nie mam siły czekać, to ona choć mnie kocha da mi odejść. I ja oczywiście zacząłem nad tym myśleć, zastanawiać się czy może nie przegiąłem z tym brakiem spotkań, powiedziałem jej, że jednak możemy się spotkać, za kilka dni, na początku pytanie o co chodzi, co się stało, czemu tak nagła zmiana decyzji, skoro ona już pogodziła się z tym, że musi zostawić tamtego faceta jak chce być ze mną. Powiedziałem, że jeżeli nie chce to możemy się nie spotkać, zgodziła się, jednak chciała wiedzieć jakie jest powód mojej zmiany decyzji. Kilka dni temu zmarła mi koleżanka i potraktowałem to jako pretekst, powód spotkania, taki jakby znak, że naprawdę ciężko byłoby mi już jej nigdy nie zobaczyć. Choć tak naprawdę powód jest trochę inny, chce z nią szczerze porozmawiać, co się z nami stało, jednak nie pisząc SMSy, czy na FB, tylko tak normalnie w cztery oczy. Później dalsza kilkugodzinna rozmowa na FB o jakiś bzdetach, o tym co nas podnieca, trochę o jej chłopaku, choć zawsze staram się ucinać temat. Można powiedzieć, że cały czas jest między nami gra, komu bardziej zależy. Raz jest super, a raz daje mi sygnały, że pozwoli mi odejść bez słowa. Ja można powiedzieć robię to samo.
Sam już nie wiem co myśleć, już powoli się w tym gubię, przestaję być spójny ze samym sobą, myślę, że ona też. Dlatego proszę o jakąś radę bardziej doświadczonych użytkowników. Ja jestem jeszcze mało doświadczony w związkach.
Pozdrawiam.
Dobra panie zaczniemy od początku. Przede wszystkim widzę, że laska bardzo emocjonalnie do wszystkiego podchodzi skoro tak szybko mówi Ci, że Cię kocha. Poza tym jest bardzo niestabilna emocjonalnie. Nie mów, że zakochała się dzięki rozmowom, bo to iluzja. Mogła się co najwyżej zauroczyć i to dzięki emocjom które jej zafundowałeś. Domyslam sie ze ona Ci powiedziala, że rodzice kazali jej ograniczyć kontakt z Tobą. Tutaj widzę dwie opcje: laska Ci ściemnia lub ma pojebanych zdrowo rodziców. A dalej to już widzę błędy z twojej strony bo po prostu wyszedłeś na needy pokazując jak to Ci zależy. Ochłoń trochę, zniknij z jej pola widzenia, nie szukaj kontaktu. Jak się odezwie nie proponuj od razu spotkania, nie bądź nachalny. Pozwól jej pomyśleć trochę o Tobie i zasiej to ziarno niepewności w niej, że może Cię stracić. Sorry, że mój styl pisania nie powala może na kolana, ale jestem zdecydowanym ścisłowcem, aniżeli humanistą.
Pozdrawiam
Nie zakochała się we mnie tylko od rozmów, jedynie swoim rodzicom tak powiedziała. Tak jak napisałem, spotkaliśmy się ze sobą 6-7 razy. Na czwartym spotkaniu doszło do sexu. Na wszystkich innych spotkaniach były pocałunki, dotykanie po szyi, gładzenie po twarzy. Tak jak byśmy byli parą. A może nawet, aż za bardzo.
Ziarno niepewności jest cały czas, gdyż zawsze jak rozmawiamy to twierdzi, że nie jest pewna czy naprawdę chce z nią być.
I ona chyba zaczyna robić dokładnie to samo. Mówisz, że pokazałem, że mi zależy, ale tak naprawdę to kiedy niby miałem to zrobić? Kochałem się z nią i co nadal mam napierdal.. negi, pull and push i może jeszcze jakieś inne gówna tylko żeby nie mówić o tym, że mi zależy? To chyba też do niczego dobrego nie prowadzi...
A teraz jak już się z nią na spotkanie umówiłem po tym gdy na początku nie chciałem, znów mam zmienić zdanie?? To już byłoby całkowite przegięcie. Takie trochę traktowanie drugiej osoby jak zabawkę. I jak ona ma się czuć moje wsparcie w przyszłości skoro nawet ze spotkaniem takie cyrki odwalam.
Nie wierz nigdy do końca w to co mówi kobieta. To że ona twierdzi że nie jest pewna czy chce z tamtym typem być wcale nie musi być prawdą. Może tak mówić tylko po to by Ciebie zmanipulować i mieć w zanadrzu jakby z tamtym nie wyszło coś. Niepotrzebnie po prostu powiedziałeś jej że Ci zależy. Sam zobacz miałeś miłe spotkania z seksem, więc co chciałeś osiągnąć przez te słowa. To kobieta ma inicjować takie wyznania czy dążyć do związku. No i ostatnia rzecz to rób to na co masz ochotę. Chcesz to się spotykaj i nie odwołuj spotkań. Musisz być KONSEKWENTNY, a nie możesz być chorągiewą....
Ona jest pewna, że nie chce być z tamtym facetem. Jednak nie chce go zranić, bo typ miał już ciężkie przeżycia. Stracił ojca. Więc trochę się jej nie dziwę. Skoro cały czas powtarza jej, że ją kocha itd. to musiałaby być bez serca aby zerwać z nim z dnia na dzień.
Wyznania z jej strony zaczęły się dużo wcześniej niż z mojej. Co do dążenia do związku nie jestem pewny. Wszystkie problemy zaczęły się gdy wtrącili się rodzice. Być może to był jakiś shit test, jednak nie wieżę, że można byłoby aż tak grać. Płakała gdy miała mi powiedzieć, że możemy się już nigdy nie spotkać. I od tamtej pory już się nie widzieliśmy. To spotkanie ma być pewnego rodzaju testem z mojej strony. Mam wrażenie, że tylko udaje taką twardą. Pisząc SMS czy FB jest czas na dostosowanie odpowiedzi. Podczas rozmowy w cztery oczy tego czasu nie będzie. Poza tym wie, że jeżeli ten tekst z rodzicami był bajką, nie miałaby na co liczyć... Nie znoszę kłamstwa.
Właśnie dlatego, że już raz zmieniłem zdanie, nie chce tego robić ponownie. To byłby jeszcze gorsze. Mam nadzieję, że wszystko rozwiąże się podczas spotkania, bo już mnie trochę wkurza ta niepewność...
Przykry niezmiernie jest dla mnie fakt że ta strona zrzesza ludzi twojego pokroju Bremen, jesteście siebie warci. Zakłamanie tej dziewczyny, to z jaką perfekcją oszukuje swojego 4-letniego partnera woła o pomstę do nieba. Jeśli już chciała odejść od obecnego partnera to niech to zrobi, ma odwagę spojrzeć mu w oczy i powiedzieć wprost. Cała to zdradzanie, iluzja jaką ona tworzy wokół siebie, ze to rodzice jej zabraniają jest szopką i jest po prostu śmieszne. I Ciebie Bremen też puści kantem, to kwestia czasu bo już.. lekko mówiąc zjebałeś. Aż dziwi mnie, że pchasz się w ramiona w tak dwulicowej, zachwianej emocjonalnie kobiety. Nie wiem może seks jest aż tak zajebisty.. a może nie ma innych kobiet. Mówię co myślę, mimo że zdanie wielu ludzi pewno jest odmienne.. ale ręki do tego przykładać nie będę.
Tak wiem, że wjebałem się jakieś gówno. Jest to pierwszy raz kiedy w coś takiego się wwaliłem... I już zastanawiam po co mi to. Sam nie wiem, ale coś mnie ciągnie, dlatego chcę to sprawdzić. Być może będę cierpiał. Jestem na to gotowy.
Co do jej rodziców to znam ich od 3 lat. I to co mówi wydaje mi się wielce prawdopodobne.
PS. Nie znasz mnie, a już mnie oceniłeś. Nie będę się kłócił bo i tak to nie ma sensu. Wiem, że w tym przypadku zjebałem, ale uważam, że na aż taką krytykę nie zasłużyłem.
Sam fakt że podszedłeś do moich słów bardziej z pokorą niż z agresywnym nastawieniem świadczy o tobie bardzo dobrze. Nie znam Cię i nie mi Cię oceniać, zresztą i nikomu innemu. Bardziej krytykuje zachowanie tej kobiety niż twoje bo ty jesteś singlem ona jednak stworzyła związek z tamtym mężczyzną a to w jaki sposób go oszukuje jest odpychające.. przynajmniej dla mnie.
"Ona jest pewna, że nie chce być z tamtym facetem. Jednak nie chce go zranić, bo typ miał już ciężkie przeżycia. Stracił ojca. Więc trochę się jej nie dziwę. Skoro cały czas powtarza jej, że ją kocha itd. to musiałaby być bez serca aby zerwać z nim z dnia na dzień."
Jak słyszę takie usprawiedliwienia to z jednej strony mnie krew zalewa w środku, a z drugiej strony na twarzy pojawia się ironiczny uśmiech. Nie jestem doświadczony w sprawach PUA, czytam głównie artykuły, ale z doświadczenia wiem, że laski w kwestii rozstania mają wyjebane czy masz problemy, czy będziesz się przejmował czy nie. Z zimnym nastawieniem i wyrachowaniem potrafią dać kopa w dupę ot tak. Stąd moja reakcja jak widzę takie tłumaczenie.
Być może jestem tak głupi, że dałem się na to nabrać. A być może ona taka naprawdę jest. Nigdy nie wrzucam każdego to tego samego worka, do puki sam tego nie sprawdzę.
Piszesz że nie jesteś doświadczonym w sprawach PUA. To nie są sprawy PUA, tutaj jest szara rzeczywistość, codzienność
I po co dążysz do bycia PUA? Bądź sobą, i uwierz mi będziesz miał więcej prawdziwych znajomych.. więcej kobiet.. będziesz szczęśliwszy. I co najważniejsze będziesz żył w zgodzie z samym sobą a nie w jakiejś iluzji własnego Ja ;J
A gdzie ja napisałem że dążę do bycia PUA???? Moim zamiarem nawet nie jest uwodzenie jak największej ilości kobiet. Aktualnie jestem na drodze do poznania odpowiedniej kobiety z którą będę szczęśliwy i tyle
Witaj w klubie.
Co do Pani "niechceznimbyćalejestem"... Daj spokój stary, czy to jest kobieta, której będziesz w stanie zaufać? Zawsze będziesz się zastanawiał, czy ciebie w tym momencie nie kantuje.
Typ stracił ojca, jest załamany. Nic dziwnego, że już nie jest dla niej atrakcyjny. Zawsze jednak myślałem, że kobieta powinna wspierać w takich momentach, budować pewność swojego partnera, żeby jak najszybciej z tego wyszedł. A ona? Nie rzuci go tylko z litości i jeszcze kręci na boku. Trzymać się z daleka od takich. Pozdro.
Be yourself!
Masz wręcz identyczną sytuacje jak ja. Tyle, że ja już nie mam siły brnąć w to dalej, bo nie ma po co. Jest niby fajnie ale do czasu aż zaczniesz trochę nad tym poważniej myśleć czy dobrze robisz starając się dążyć do związku z nią. A to dlaczego? a to dlatego, że nie warto budować związku z dziewczyną, która mimo tego, że jest z chłopakiem 4lata to się spotyka z Tobą, uprawia sex i już mówi, że Cie kocha... Odpuść chłopie bo dajesz się unieść jej iluzjom. Nie wiem też dlaczego niby ma być to dla Ciebie ciężkie? Nic na tym nie straciłeś a zdobyłeś jakieś doświadczenie. Aby brnąć do związku wydaje mi się, że najlepiej aby kobieta miała czyste konto. Mężczyzna musi mieć swój honor, zerwij z nią kontakt tak będzie dla Ciebie najlepiej. Nie masz czego żałować ale pora już odpuścić.
Co ty sobie myślałeś? Że ot tak rozbijesz czteroletni związek? Że ja zaliczysz i od razu kopnie go w dupę i przyleci do ciebie? Dla mnie ta sprawa była przegrana przed pierwszym spotkaniem, ale jak chciałeś to masz, sam jesteś sobie winien.
Nigdy Jak Niewolnik, Zawsze Jak Król
Szczerze, niech robi co sobie chce. Ja na pewno nie będę czekał, aż w końcu się namyśli. Powiedziałem jej co na ten temat myślę. Trochę po drodze popełniłem błędów, ale przynajmniej mam nauczkę na przyszłość.
daj sobie spokój olej tą szmate... Potrafi robic swojego chłopkawa w chuja to uwierz Ciebie też zrobi.
Tylko że jak zerwie z obecnym to nie leć jak piesek z merdającym ogonkiem
"Strach" to tylko rzeczownik
Odpuść sobie - ONCE A WHORE, ALWAYS A WHORE. Pomyśl, koles straciłojca,aonamu wycina taką chujnie... Ty będziesz następny, powinieCi się noga w życiu, prędzej czy później, tak to ju jest, a ona Ci jeszcze rogi doprawi.