Siemano!
Zacznę od początku.
Nie polecam czytać całości, dla tych, którzy myślą jednoznacznie.
Byłem z kobietą. Była to kobieta z problemami psychicznymi, którą potrafiłem wychować. Dziewczyna ta, to była typowa blokowa szmula, która stałą się taka przez to jak wyglądała jej rodzina, a raczej jej brak. Ciężkie zadanie, prawda?
Widziała kilku chłopów swojej matki, a matka to taka "nie ma to tamto" wielka panna. (nic nie muszę robić, ty masz mieć siano, zapierdalaj!).
Zacznę od tego, że byłem (z podkreśleniem) facetem. Nie okazawełm uczuć, kocham powiedziałem dopiero po pół roku, równo pół roku od kiedy ją poznałem. A dodam, że spotykaliśmy się minimum 5x w tygodniu. Z perspektywy następnego roku wszystko się załamało. Zacząłem podchodzić do związku nad wyraz emocjonalnie. Po prostu jak pizda!
Oczywiście wydawało mi się ciągle, że to ja trzymam pion, że to ja tu rządzę, ale... zerwałem z nią kilka razy, z tym, że ona wracała po max 12h i ulegałem, bo uwiezyłem jej w to co czuje.
Teraz słuchajcie. Mieszkała u mnie przez pół roku. Przestała, bo jej babcia zaczęła nachodzić moją rodzinę, a babka jest chora psychicznie. Postanowiliśmy, że wróci do siebie do domu i odpoczniemy od siebie. Ale jak?! Była u mnie przez cały tydzień i spała raz, dwa razy w tygodniu u mnie. Dobrze. Po tym, że kilka razy z nią zerwałem nadszedł czas na nią. (Dodam, że zrywałem przez swoje frajerstwo. Nie potrafiłem rozwiązać błachych problemów i uważałem, że to ją wzmocni do bycia ze mną). Tym razem ona zerwała. Powiedziałem jej ładnie "żegnaj", że nie ma szans na spotkania ze mną. W końcu do niej zadzwoniłem po około 6h i powiedziałem, żeby się ze mną spotkała, bo coś musimy omówić. Ja poszedłem w hejnał z chłopakami z osiedla, wypiliśmy kilka piw i poszedłem z nią na spotkanie, na które umówiła się od razu i się nie spóźniła! Powiedziałem, że po tym wszystkim co przeżyliśmy nie ma co ze sobą zrywać kontaktu, że za dużo pracowaliśmy, żeby to wszystko spierdolić jedną rzeczą. Przyznałem się do krzywych akcji, które we mnie siedziały. Tj. że ją wyzywałem od szmat i kurew za jej przeszłość, że ją nie raz szturchnąłem (nie uderzyłem) na odmułkę, bo sama stosowała wobec mnie różne podobne chwyty. Ale to przyznanie było zupełnie szczere, bo nie to sobie obiecalismy i ponosiły mnie emocje. Tak, te jebane emocje.
W końcu po kilku dniach teoretycznego nie odzywania się zadzwoniłem do niej i spytałem co z bankiem, bo jej siano ma do mnie przyjść i zaproponowałem spotkanie na dzisiaj. Odmówiła, bo siedzi w pracy ze swoim ojczymem, przez którego się wyprowadziła do mnie i, że możemy spotkać się jutro rano, bo stwierdziłem, że wieczorem nie mam czasu. Ok, najpierw odmowa na moją godzinę trzynastą, to zaproponowałem jej godzinę jedenastą i się zgodziła.
Teraz... potrzebuję nakierowania na moje zachowanie żeby urosnąć w jej oczach, tak jak kiedyś kiedy stanęliśmy się parą.
Oczwiście wyciągnąłem wnioski i wiem, dlaczego posunęła się do tego ruchu, żę ze mną zerwała i nie ubolewam sobą, ale wewnątrz, że jest to moja porażka, po której muszę się podnieść. Skoro już się umówiła, to wiem, że jak jej nagle coś wypadnie, to nie mam co się pierdolić, tylko olać jeśli nie zadzwoni. Jeśli zadzwoni, to powiedzieć jej, że przełożymy termin spotkania na późniejszy. No dobrze, ale jutro jak się zachowywać? To jest moje główne pytanie! Do dziełą chłopaki, mam nadzieję, że mnie jakoś nakierujecie.
"Oczwiście wyciągnąłem wnioski i wiem, dlaczego posunęła się do tego ruchu, żę ze mną zerwała"
skoro wyciągnąłeś wnioski ze swojego postepowania, wiesz co spieprzyłeś i dlaczego Cię rzuciła to poco pytasz co robić?
Dzięki, rozumiem dokładnie Twoje pytanie. Taka odpowiedź mi wystarczy. Różne poglądy mają tutaj ludzie, ale ten widzę, że jest bliski mojemu.
1. Utrzymać dobre relacje
2. Pokazać, że dobrze się czuję (nie czuję się wcale tak dobrze, ale doszedłem już prawie do siebie)
3. Jeśli chciałaby niebawem wrócić, to nie dać jej tego jednoznacznie. Skoro zerwała, to sama musi zapracować na powrót. Tak jak kiedyś.
Czy Ty chłopie wiesz czego wgl w życiu chcesz? Po co wgl się spotykać? Kobiet się nie krzywdzi, zapamiętaj to sobie.
Ty twierdzisz, że ją krzywdziłem. Nie napisałem wszystkiego. Smaa tez mnie krzywdziła. Po co się spotykać? Po to, żeby zacząć żyć normalnie.
edit: Stwierdziłem, że uważasz tak po tym jak to napisałem. Nie napisałem wielu szczegółów. "Zrywałem przez swoje frajerstwo", to napisałem po wyciągnięciu wniosków, ponieważ jest tak, że to była kara za to, że przyprawiała mnie do białej gorączki swoimi ST, których miała nie robić, przez złamane obietnice dotyczące warunków mieszkania u mnie z moją rodziną itd.
Teraz już wiem, że gdybym na to nie reagował, ale dał do zrozumienia, że tak nie można to by tego nie robiła.
Zrobiliście ze mnie tyrana, a po prostu się zagubiłem. Owszem, była toksyna, ale oboje ją sobie zrobiliśmy. Pod koniec wychodziło nam już nieźle, ale... dałem dupy i jestem teraz silniejszy, bo wiem czego chcę. Chcę, żebyśmy byli razem i zdobywali szczyty, nie łapać doła. Nie chcę pisać jak wyglądało zerwanie, ale dodam, że zostałem podjebany, tylko, że wywinąłem się jak prawdziwy samiec w filmach akcji.
Wyobraźcie sobie, że wszyscy jej mówili, że jestem zły, bo nie mam pieniędzy, że mieszkam z rodzicami. Kurwa! Mam 19 lat, idę na studia, a to nie o to tu chodzi.
Jedno jest pewne. Ja to zepsułem, to to naprawię. Poszło po moim ego.
A! To nie tak, że wszystko dla niej, to tak, że dostałem porządnego kopa od niej, w najlepszym momencie jaki mógł być i nie nastawiam się na to, że wróci od razu, bo skoro jestem facetem, to myślę logicznie. Ona ma nie wracać od razu! Ona ma pokazać, że potrafi wrócić, ma pokazać, że tego chce, bo do mnie się tak nie wraca, trzeba po prostu zapracować.
PS Zapomniałem, że kobieta ma być dodatkiem do mojego życia, a złapałem takiego lenia, jakiego jeszcze nie miałem. Szybko wyciągam wnioski, w porę.
Stary...to co piszesz mnie tak boli i kłuje w oczy że wybacz ale nie moge tego czytać do końca...przeczytalem pierwszy post przez chwile i juz naliczyłem z 6 poważnych BARDZO POWAŻNYCH błędów.
1."Kocham Cie"...tego się nie mówi przypadkowej osobie,to dziewczyna ma na to sobie zapracować i czuć moc tego slowa.Najlepiej gdy sama Ci o tym pierwsza powie.A Ty zjebałeś,dając jej do zrozumienia tymi słowami że cały jesteś jej i może robić z Tobą co chce.
2.To że nie okazywałeś uczuć,nie znaczy że jesteś facetem.Poczuj różnice między pieskiem wypisującym co chwile smski typu "kocham Cie,nie moge bez Ciebie żyć skarbie LOFFFCIAM ;**** " a mężczyzną mówiącym np "Gdy jesteśmy sami,uwielbiam gdy mnie dotykasz,całujesz,i wtedy wiem doskonale,że chce się z Tobą długo i namiętnie kochać,byśmy oboje czuli z tego niesamowitą przyjemność..."
3.Nie zrywa sie dla umacniania związku,co to ma w ogole znaczyc !? jezeli jestes prawdziwym facetem to ta decyzja musi być powaznie przemyślona...rozstajesz sie z jajami tylko i wyłącznie raz w życiu...bo facet który ma jaja nie wraca do byłych i nie patrzy wstecz.
4.Podchodzileś do życia emocjonalnie,zerwales a za chwile chcialeś wracac.Krzyczaleś na nią,szturchales...bo ONA TEZ TAK ROBILA?
Ty masz byc jej przykładem,a nie papugować po niej
5.To nie Ty dążysz do związku tylko ona,masz być jej opraciem jak prawdziwy facet,ona ma czuc ze przy Tobie czuje sie bezpiecznie,i to ona musi tego chciec.A nie Ty.0 jakiego kolwiek gadania o zwiazku,tylko dążysz do zbliżenia z nią
6.Poczytaj arykuly ze strony od początku...bo mi liter na klawiaturze nie starczy zeby Ci to wytlumaczyc
Pozdro
Jestem po spotkaniu. Seks na spontanie w parku, wczesniej dużo płaczu z jej strony, była mokra i rozpalona, bo... Kurwa pokazałem, że mam jaja i powiedziałem jej wprost, że nie miałem jaj, że bardzo dużo się nauczyłem po tym, że wyciągnąłem wnioski i opowiadałem jak mi się wiedzie, że nowa klientka mnie spotkała, że się umówiliśmy, że zacząłem swoje fobie wymazywać z życia, że nowe zajęcia sobie znalazłem, że jestem szczęśliwy i ciągle byłem przy niej. Dalej już nie muszę pisać. Mówiła, że wyglądałem tak jak wtedy kiedy mnie poznawała. ST odbijałem porządnie. Teraz jestem podbudowany nie dlatego, że się kleiła itd. tylko dlatego, że wiem, że jestem lepszy i teraz czas na realizację siebie i kontakt między mną, a nią to zależeć będzie tylko od tego, czy się odezwie. Piona!
A ja Ci powiem że nic się nie nauczyłeś. W kilka dni , godzin nie wyciągniesz ŻADNYCH wniosków. Jak dla mnie sfrajerzyłeś się i to jeszcze bardziej. Co z tego że był seks ... Za jakiś czas znowu coś się spieprzy i wrócisz z płaczem na stronę . Problem zniknął na chwilę.
Słuchaj, to nie tak, że sobie nic nie dam wmówić, ale nie piszę wszystkiego, nie opisuję w całości, bo to zajęłoby bardzo dużo czasu. Opisałem na szybko, zdawkowo, być może trochę nie zrozumiale. Nie stwierdzisz, czy wyciągam wnioski i ile czasu na to potrzebuję, bo to zależy od człowieka. Nie ma na to po prostu reguły.
Wygląda to tak, że jest mega zazdrosna o X, którą dzisiaj odwiozłem do domu po treningu. Zacząłem pracować nad sobą i dałem jej do zrozumienia, że nie interesuje mnie jej życie, żeby nie dzwoniła do mnie z płaczem jak coś się stanie, a także, żeby nie krępowała mówić mi się o nowych znajomościach, bo to mnie nie rusza. Teraz czekam na ST z jej strony, to pokaże jaki jestem silny. Pytała, czy mogę obiecać jej wspólną noc, to odpowiedziałem, że nie mogę obiecać, bo nie chcę rzucać słów na wiatr, ponieważ są różne sytuacje, a wszystko wyjdzie w praniu. Dzisiaj odbiłem też ST, który polegał na jej odpychaniu mnie od siebie i stwierdzeniu, że dobrze będzie jak będziemy kolegami. Stwierdziłem, że nie ma co tak gadać, bo mi koleżanki nie są potrzebne, a spotykać się możemy pod warunkiem [patrz wyżej].
Ja teraz wychodzę z założenia, że to mój dodatek do życia, który chce wejść w moje życie, ale... NIE TAK SZYBKO! Pozostanie dodatkiem do tego zajebistego żywotu, który sprawia, że jestem szczęśliwy jak kiedyś. Dałem jej też do zrozumienia, że teraz jej kolej i jak chce to może się nie umawiać, ale, żeby pamiętała, że mogę się nie zgodzić, bo mam sporo swoich zajęć.
Problem zniknął na chwilę, bo nadejdą ST.
PS to mój ostatni post w najbliższym czasie. Większą satysfakcję sprawiać mi będzie dochodzenie do tego samemu.
Pozdrawiam!
To opisz wszystko
Mogę stwierdzić to na podstawie tego co czytam po tym wpisie. Nadejdą Shit Testy które za chwile wszystkie oblejesz
Napisałam to co myślę i podejrzewam.