Witam was serdecznie 
Sporo się zmieniło od ostatniego czasu jak tu zaglądałem, długo się zastanawiałem czy podjąć ten temat na forum czy nie, ale jestem cholernie ciekawy waszego punktu widzenia na sytuację jaka mnie się przytrafiła, a jest ciekawa 
Temat z tą dziewczyną jest na bloga, ale o tym kiedy indziej - generalnie jest to koleżanka, którą znam niedługo i niebardzo, ale jest wyjątkową dziewczyną, ze względu, że porozmawiać z nią można o wszytkim, dużo rozmawiamy o rozwoju osobistym i filozofii, dlatego też uważa, że jest jej ciekawie ze mną przebywać. Generalnie relacja bardzo dobra, przeprasza mnie za wszytko jeśli coś nie tak zrobiła, spotkania sama inicjuje itd. po prostu dobra relacja.
No i na tym koniec - jest tylko relacja jak kumple, bo eskalacji dotyku było mało, calusy na przywitanie/pozegnanie no i czasem takie w rozmowie zaczepki.
Sprawa wygląda tak, że oboje wyprowadzilismy się od kumpli i stwierdzilismy ze trzeba miec mieszkanie, to mozemy razem wynajmowac. Dodatkowo dodaję, że wynajmujemy mieszkanie jednopokojowe w kamienicy. Odremontowaliśmy wszystko było fajnie, fajnie spędzalismy czas przy remontach, ale jakotako jeszcze nie mieszkalismy bo ja dopiero w przyszlym tygodniu będę się wprowadzal.
Nie wiem jak ona to sobie wyobraża, ale ona rozmawia ze mną i często napomina o swoim gościu z którym się spotyka, ( wspominam ze to nie mój problem i nie jestem przyjaciółką od takich spraw )raczej rozmowa z jej strony wskazuje, że będziemy mieszkac jak kumple a nie jak para. Wiadomo, że z mojej strony powinna wypłynąc inicjatywa w tej sprawie, i powinienem dążyc w satysfakcjonującym mnie kierunku, ale z drugiej strony będzie to idiotyczne, bo jeśli np. ona nie miała wogóle w głowie myśli o tym, że będziemy mieszkać jak "para" to będzie to napięcie stosunków lub wogóle nie mam pojęcia co może się wydarzyć.
Wspomnę też, że razem poruszaliśmy nawet temat PUA i jak ja podrywam dziewczyny, ona mówiła o swoich itd.
Zrobiłem błąd, że powiedziałem pewnego dnia, że chce ją pocałować, ona powiedziała wtedy, że nie wie czy jest to dobry pomysł, bo będziemy razem mieszkać, ale mimo to była bardzo ucieszona kiedy później rozmawialiśmy.
Piszę długo, ale sprawa jest dla mnie skomplikowana - gdyby to były zwykłe randki to dawno szedł bym po pocałunek i dalej, ale tutaj wchodzi w gre to, że razem mieszkamy i mam dużo do zaryzykowania.
Od was oczekuję tylko opinii na ten temat. Czy dziewczyna, z którą genialnie mi się rozmawia i spędza czas, kiedy widzę, że ona jest bardzo zadowolona i czeka na to żeby się spotkać i coś razem porobić, czy pójście dalej ( tzn pocałunek dotyk itd.) będzie dobrym rozwiązaniem i takim jakie ona sobie wyobraża, czy może będzie to dla niej szok, bo widzi we mnie tylko człowieka, z którym fajnie się spędza czas, ale nic więcej.?
Co zrobilibyście na swoim miejscu?
Dziękuję, jeśli doczytaliście i BARDZO proszę o waszą opinię.
Pozdrawiam, Venom
Hmm, jak dla mnie pomysł wspólnej wyprowadzki w waszym wydaniu jest idiotyczny, Ty ją podrywasz, ona tak średnio na to idzie ale się wyprowadzacie? Coś mi tu pachnie nadmierną nieodpowiedzialnością. Ile masz lat, bo na profilu nie ma wieku?. Wydaje mi się głupim pomysłem zamieszkać w jednym pokoju z laską którą słabo znasz i na dodatek ją podrywasz. Jest to po prostu głupie, co jeśli ci ostatecznie powie że jesteście tylko kumplami? Będziesz się na nią wkurwiać, obrzydnie Ci to mieszkanie z nią. Teraz się napalasz bo masz nadzieje że podczas tego mieszkania ze sobą do czegoś dojdzie, szybko ci to przejdzie jak coś nie wyjdzie.
Myślę,że poczekaj do momentu aż się tam wprowadzisz. Zamieszkacie razem, będziecie widzieć się zapewne dzień w dzień. Polecam przede wszystkim NA SPOKOJNIE. Rób swoje, urządzaj się tam, zadomawiaj w nowym miejscu i bądz dalej sobą- fajnym,otwartym, sympatycznym gościem.Wydaje mi się, że sprawa sama się ułoży siłą rzeczy. Albo będzie między Wami chemia, uczucia i po prostu stanie się naturalną drogą pocałunek, romantyczne wieczory we dwoje, aż w końcu seks. Albo będzie pewien dystans i po prostu z czasem Ty znajdziesz jakąs ciekawą pannę i będziesz randkował zapominając o swoich odczuciach do współlokatorki... Wiesz mieszkanie wspólne płci przeciwnej, gdzie nie jest się stricte przyjaciółmi i nie wyklucza się seksualności bywa skomplikowane, a często konczy sie w łożku szczególnie po imprezach czy jak jedno ma gorszy humor a drugie stara się wprowadzac miłą atmosferę. Poczekaj.. Nie myśl co bedzie, jak wyjdzie itp. Wiadomo ona nie chce na wstepie jakiś kwasów, nieporozumien więc stąd jej dystans do kina. To zrozumiałe.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
zgadnij_kto dzięki za opinię, chociaż nie do końca o to mi chodziło
mam 20 lat, staram się decyzje podejmować racjonalnie i w tym wypadku - też była racjonalna, bo mieszkać gdzie mieszkam musze, a musze miec z kim więc sytacja była sprzyjająca, poza tym ona sama to zaproponowała. Wychodzę z założenia, że warto przeżywać różne w życiu historie i zawsze wybierac najbardziej "pojebane" z pomysłów i zawsze jak narazie na dobre mi to wychodzi
Dlatego też napisałem o tym, że długo się ZASTANAWIAŁEM czy ten temat podjąć, bo zgodnie z moim założeniem jakośc to będzie, a napewno wydarzy się coś czego nie przewidzę
Chodziło mi tylko o opinię w stylu tej jaką udzieliła sukotarcza, bo jestem ciekaw, jak wy postąpilibyście w mojej sytuacji.
Ucieszyła mnie dlatego opinia sukotarczy, bo podobnie sobie to wszystko wyobrażałem, stawiam raczej na naturalność, bo to jak narazie było u nas najważniejsze i jak widać - owocowało dobrą relacją. Nię mam zamiaru nic robić na siłę, bo wiem, że z czasem, jeśli ja będę wg. swojego planu prowadził do sytuacji "romantycznych" to w końcu dojedziemy do momentu w którym pocałunek będzie jedynym słusznym rozwiązaniem.
Jeśli ktoś ma jeszcze ciekawe pomysły to piszcie, zawsze chętnie przyjmuję krytykę
pozdrawiam i dzięki za opinię zgadnij_kto i sukotarcza !! 