Witam.Podchodziłem juz setki razy do kobiet, dostawałem numery umawiałem się na spotkania, sypiałem z nimi, robiłem wiele rzeczy, ale za każdym razem kiedy widze kobiete czuje strach, podejde do niej mimo wszystko, bo jestem bardzo surowy wobec siebie i nie pozowle by strach zawladna mna ale czuje go, pozniej rozmowa idzie już tak jak powinna, ale strach jest przed otwarciem, szczegołnie kiedy otwieram pierwszy zestaw wieczoru, czy tez tak macie?
Chłopie, spontan i loozik... Ja sam, nawet nie wiem jak to się stało zacząłem gadać z kobietami, tak jak chłopaki pisali - wyjebane... Ale pokazałem, że znam życie, czytam książki, ogólnie że mam dużą wiedzę, do tego humorek (jakiś kawał), wszystko na loozie-zero myślenia i analizowania... Wyniki...? Kobiety chcą się spotykać
I nie powiem, cholernie mnie to motywuje... 
jeśli musisz podchodzić, i "otwierać", to znaczy, że jesteś (jeszcze) w dupie. i budujesz swoją wartość na kobietach/laskach/panienkach.
jeśli na panienkach (blacharach z dicho), to kiepsko.
Natomiast!
Ty masz podejść do laski, która już Ciebie chce. Pragnie poznać.
Inaczej - dalej jest to do bani, te całe podrywanie...w twym wykonaniu.
Mi się właśnie podoba ten strach, bo czuje satysfakcje, że po raz kolejny się przełamałem. Jednak wymówki to już jest chwast, którego trzeba wypierdolić z głowy.
Życie da Ci tyle, o ile je poprosisz
Nie wiem jak inni userzy ale ja osobiście lubię tę dawkę adrenaliny jaka towarzyszy podczas podejścia. W końcu każdy z nas lubi nowe doznania
Nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać
by Jerzy Stuhr
RED; Dokładnie ! też to lubię !
chociaż od niedawna dopiero zacząłem podchodzić do kobiet i zagadywać, pomogła mi w tym praca ponieważ jestem doradcą klienta, więc to trochę pomaga
ale czasem przy niektórych sytuacjach strach jest wiekszy , wtedy próbuję powtarzać sobie w głowie "przecież nie mam nic do stracenia, przecież mnie nie zje ;)" nabieram wtedy większej pewności siebie, pokonuję strach i podchodzę, a jak nie wyjdzie, trudno będzie następna okazja 
Hmm. Mialem bardzo podobnie. Nie wiem jak u Ciebie sie to objawia, ale u mnie bylo to nagle przyspieszenie bicia serducha i uczucie miedzy szyja a klatka. I wiesz co? Zaczalem praktykowac. Podchodzilem, byl strach. W koncu sie zastanowilem kurwa co jest ze mna. Zaczalem go tlumic w zarodku. W pierwszej sekundzie kiedy czulem zblizajace sie to uczucie po prostu bralem ogromny 20 sekundowy wdech powietrza i dzieki temu zachowywalem spokoj wewnetrzny. Do tego ..myslalem o jakims jamajskim klimacie, pelen chillout, lekko przymykalem oczy. Z biologicznego punktu widzenia to kiedy robisz wdech to praca serca zwalnia takze to na pewno zadziala w mniejszym lub wiekszym stopniu. Nawet teraz kiedy przychodzi sytuacja stresowa tak robie. I u mnie jest pelen luz
sprobuj, moze u Ciebie to tez sie to uda 
Twój Mistrz.