Siemanko, jestem w związku od pół roku. Wszystko teoretycznie wygląda ok, nie mieliśmy wcześniej żadnych większych spięć. W ostatnią niedziele w ogóle nie wychodziliśmy z łóżka, było dużo zajebistego sexu cały dzień. Leżąc ze sobą w łóżku zaczęła się gadka o uczuciach i jakieś tam chuje muje w każdym bądź razie nie wiem jak rozmowa doszła do tego że ona zaczęła mówić że boi się zostać zraniona, że boi się podjąć ryzyko. W głowie mi zabłysło - kurwa to co my tu w ogóle robimy, wydaje mi się że ryzyko to Ty podjęłaś pół roku temu. Takie myśli miałem w głowie ale zamiast tego powiedziałem - znasz mnie i trochę fajnych chwil ze sobą przeżyliśmy, to Twoja decyzja ja nie mam zamiaru Cie do niczego zmuszać. Kobieta przytuliła się mocno do mnie i leżała tak z 10 minut, potem ja dla rozluźnienia atmosfery zacząłem jej opowiadać jakąś śmieszną historie z życia, ogólnie nie wracaliśmy już do tego tematu. Cały weekend biegała za mną, a kiedy powiedziałem że jadę już do domu nie chciała mnie puścić (to tak dla zobrazowania moich myśli że wydaje mi się że zależy jej na mnie). Przez te nasze 6 miesięcy nigdy nie powiedziała mi że mnie kocha, ja jej powiedziałem to pierwszy miesiąc temu, ale nie oczekiwałem od niej niczego w zamian. Żebyście mnie źle nie zrozumieli, broń Boże nie biegam za nią jak kundel, ale skurwysynem też nie jestem, okazuje jej uczucie kiedy na to zasługuje. Te dwa słowa "kocham cie" powiedziałem wtedy tylko ten jeden raz, żeby nie straciły sensu. I teraz punkt kulminacyjny mojej historii- Siedziałem sobie wczoraj w domu po pracy i napierdalałem z nią esy. Gadka szmatka ona coś tam wyskakuje z tekstem- "Czy możesz być dla mnie jeszcze milszy niż jesteś?" Ja odpowiedziałem na to że pewnie, mogę ale pod warunkiem że Ty będziesz bardziej miła dla mnie. Coś tam coś tam i ona z tekstem że "mogło by być między nami jeszcze lepiej". Wtedy przypomniały mi się jej słowa, że boi się zostać zraniona i o całym tym ryzyku. Wale jej z tekstem że- "było by między nami lepiej gdybyś podjęła ryzyko" ona odpisała że nie boi się zaryzykować tylko że próbuje się w pewien sposób chronić i wie że nie powinna ale nie jest to dla niej łatwe aby przestać. Po tych słowach powiedziałem jej o moich myślach kiedy to usłyszałem po raz pierwszy, że w takim razie dlaczego ze mną jest. Ona odpisała że jest ze mną szczęśliwa i że już w sumie jest za poźno bo gdyby coś się stało teraz, została by zraniona, bo zależy jej tak bardzo. Ja jej zacząłem cisnąć że powinienem się do niej trochę zdystansować bo chyba za bardzo się przed nią otworzyłem, że po tym co usłyszałem chyba coś się powinno zmienić. I teraz panowie mam pytanie bo nie mam zielonego pojęcia o co jej z tym chodziło. Kiedy jesteśmy razem biega za mną jak posrana, szuka czułości, jest dużo sexu i nagle wyskakuje z takim tekstem. Ja tego kurwa nie rozumiem. Chodzi o to że mnie jeszcze nie kocha?
Nie myśl za kobietę. Myśl za siebie.
Dąż do seksu, a ona niech dąży do związku.
A jeśli mimo wszystko zależy ci na miłości, wprowadź element zazdrości, niech ma wrażenie, że może cię stracić.
Mnóstwo kobiet zauważa, że jest w kimś zakochana gdy ten ktoś jest niedostępny.
-------------------------------------------
Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.
Oskar Wilde
-------------------------------------------
Heh... Spokojnie moim zdaniem możesz być spokojnym, kobieta po prostu szuka potwierdzenia,że może się na Ciebie otworzyć, wiesz... ona chce na logiczny rozum się upewnić, że jej nie zostawisz(nie zranisz),chce potwierdzenia, oczywiście wiesz, że nie możesz jej tego dać, tej pewności, bo wtedy zaczną się gierki i zastanawianie, czy aby jesteś odpowiednim partnerem itd. co do emocjonalnej strony, to ona z tego co piszesz już jest na takim etapie, że sama nie zrezygnuje i gdy ty chciałbyś odejść oczywiście będzie się źle czuła... Tak czy inaczej nie jesteś pewny, więc radziłbym Ci zrobić pewien eksperyment skoro nie macie wiele powodów do kłótni, to wymyśl coś błahego, skoro piszecie smsy, to pokłóć się z nią w ten sposób, heh chodzi o to, żebyś ją umyślnie nie zrozumiał w jakieś sprawie i dał jej odczuć,że może Cię stracić,niech poczuje,że nie dasz jej żadnej deklaracji, wręcz przeciwnie, jak zaczną się jakieś gierki, lub niezrozumiałe pytania, to nie będziesz zadowolony, a na pewno nie będziesz grał, jak Ci ona zagra... zagraj jej trochę na emocjach i daj jej zamiast deklaracji niepewność, a gwarantuję, że wyjdzie wam to tylko na dobre... Co do kłótni, to niech to będzie coś błahego, żebyś mógł łatwo z tego wybrnąć mówiąc jej, że nie zrozumiałeś, ale teraz jest ok... I przy godzeniu się żadnych przeprosin z Twojej strony i pieskowania, po prostu, jakby nic się nie stało nadal jesteś sobą, a odnośnie samej gry, to gdy dasz jej do zrozumienia, że coś jest nie tak, to daj jej trochę czasu, ile uważasz, że jest potrzebne, żeby się kobietka pomartwiła, kobieta uwielbia kontrast emocji... Powodzenia i pozdrawiam
sluchaj z tym kocham. to sa tylko slowa. dla kazdego znacza co innego i kazdy inaczej je bedzie interpretowal. moja byla mowila mi w jedna sobote,ze mnie kocha i jestem jej calym swiatem,a w kolejna ze soba zerwalismy. zreszta ona mowi ,ze boi sie zostac zraniona. jesli dajesz jej powody zeby sie tego obawaiala bo np lubisz wyrywac wszystkie dupy na miescie to sie boi,ale jesli z Twojej strony wszystko jest ok to sie nie przejmuj i dalej rob co robisz. stary zreszta ona Ci mowi,ze jest z Toba szczesliwa,a Ty szukasz dziury w calym jak bys byl kobieta bo one tak zawsze robia. dam Ci jedna rade, na nikim nie wymagaj na sile uczuc bo to zawsze daje odwrotny skutek.
Jak ja uwielbiam, jak kobiety (jakiś tam %-dla jasności) zamiast się cieszyć związkiem zaczynają myśleć i gdybać. I przez takie pierdolnięte doszukiwanie się akceptacji i uczuć wszystko się sypie, zamiast być lepiej.
Rób swoje, bądź taki jaki jesteś, zaskocz czasami ją czymś (zabierz na ryby i naucz łowić - może być dużo frajdy). Nie myśl o tym, czy ona coś czuje czy nie... Zamiast słuchać jej gadania, domyślania się, zapytaj jej się konkretnie co ją boli... Być może powie Ci prawdę. Może ona sama nie wie co czuje do Ciebie, czy w ogóle darzy Cię miłością (być może Cie nie kocha, ale jest jej dobrze z Tobą). To że kobieta dobrze się czuje z facetem nie znaczy,że go kocha (kobiety umieją tak się maskować pod pozorem uczuć). Bądź dalej sobą...pozdr
Jak na moje, to panna szuka sobie tylko dodatkowych dramacików, aby mieć co przeżywać, analizować i rozkminiać, żeby nie było za spokojnie i te emocje nie były wyłącznie na maksa pozytywne, bo jak jest za słodko, to też się można porzygać. Widocznie potrzebuje takiego małego mixu i nie wiem, czy nie pomylę się, jeśli zaryzykuję stwierdzenie, że nie byłoby źle, gdyby poczuła, że nie może być tak stuprocentowo pewna, że już jesteś jej raz na zawsze.
Co do wyznania miłości, ja nie będę tego krytykował, powiedziałeś tak, bo tak czułeś i tyle. Natomiast istnieje opcja, że nie był to do końca dobry moment na tego typu słowa, a co za tym idzie, panna od tamtego momentu jest Ciebie pewna, tzn. jest pewna Twoich uczuć względem niej (przy założeniu, że nie rzucasz słów na wiatr), czego Ty nie możesz powiedzieć o niej. Nie wiesz, co ona czuje do Ciebie, nie wiesz, jakie są jej plany względem Ciebie i waszej relacji w ogóle. To z kolei powoduje, że ona w tej chwili, niejako ma Cię w garści i może pozwolić sobie na wiele więcej, niż na początku związku, bo "przecież on mnie kocha, to zrobi dla mnie wszystko". Może teraz naginać zasady i przekraczać jakieś granice tak tylko dla eksperymentu, aby Ciebie przetestować, sprawdzić na ile może pozwolić, czy może wejść Ci na łeb oraz na ile silny masz charakter. To może być coś w rodzaju takiej próby Twojej męskości. Może, ale nie musi. Idąc tym tropem, jeżeli ona widzi, że mocno już wsiąkłeś i zależy Ci na niej bardziej, niż jej na Tobie, to ona trzyma rękę na pulsie i to ona kontroluje tutaj sytuację. Na tyle może to być niekomfortowa pozycja wyjściowa dla Ciebie, aby uzyskać od niej jakąś konkretną deklarację, czy tam sprawić, aby ustosunkowała się i zajęła jakieś stanowisko w kwestii waszego związku.
"Don't trust the smile, trust the actions"