Witam. Na początku opiszę trochę moją sytuację. Otóż jestem z dziewczyną prawie od roku. Na początku wiadomo jak było
jednak dość szybko popadłem w jej gry. Mogę to złożyć na małe doświadczenie ale... to moja wina. Ostatnio często narzekałem, że mało się stara itp, ale tak naprawdę to ja byłem frajerem i jestem? Zdarzało mi się rozkleić, a wiem że ona mnie potrzebuje, bo jest chora( nowotwór). Powiedziałem jej jakiś czas temu, że chce się zmienić, czas znaleźć jaja itp. Powiem, że przez jakiś czas mi się to udawało, ale do czasu. Później znowu powoli wróciło to samo. Ostatnio na spotkaniu powiedziałem jej, że chyba nie potrafię się zmienić na teraz, chociaż bym chciał, bo wiem że nawet w przyszłości nie wyjdzie mi z nikim będąc takim jakim jestem. Wiem też,że ona tego potrzebuję, wsparcia ode mnie. Dodam, że jest starsza ode mnie o 4lata.
Niedawno planowaliśmy wyjechać na urlop razem. No i zarezerwowałem mieszkanie nad morzem. I właśnie pod koniec ostatniej rozmowy, gdy nie powiedzieliśmy jeszcze "koniec", powiedziałem jej że jestem głupi bo nadal chcę z Tobą spędzić ten czas. Zgodziła się, ale powiedziała mi że chcę, żebym był taki w jakim się zakochała, spontanicznym, odważnym, nie ryczał po nocach itp itd. Wyglądało to mniej więcej tak" Z tego co wiem oboje jesteśmy wolni, więc możemy się zabawić ;)" Poźniej dodała jeszcze, że może wybralibyśmy się na dyskotekę w sobotę.
Było to w tą środę, jednak już następnego dnia gdy zadzwoniłem mówiła że ma zły humor i nie chcę rozmawiać, zaprosiłem ją na lody, ale też odmówiła... pociągnąłem jeszcze chwilkę, i życzyłem wszystkiego dobrego. Później wieczorem napisała mi, że dobra koleżanka poprosiła ją, aby przyjechała na pogrzeb jej babci, więc nie wie jak będzie z sobotą. Napisałem, że oczywiście rozumiem i wiem, że to jej dobra znajoma i niech do niej jedzie. A jak się spotkamy to będzie fajnie, a jak nie to też ok. No i od tamtej pory cisza, ja się nie odzywam, ona też. Narazie dwa dni, ja poczekam spokojnie.
No i tak to się przedstawia. Odpowiadając na Wasze pytanie. Tak wiem, że kim jestem, ale chcę to zmienić, wiem też, że głównie dla siebie, ale też i dla niej, bo nie chcę być taki, jak teraz. Znam swój charakter i to co robiłem do teraz nie pasuję do niego. Także mam pytanie, co radzicie? Dobry jest to pomysł, abyśmy pojechali nad te morze razem? Zgodziła się, ale miałem jej jeszcze dopowiedzieć kilka szczegółów odnośnie wyjazdu, jednak narazie z tym się wstrzymam, aż się odezwię. Warto? 
Aha, nie powiedzieliśmy otwarcie koniec, tylko rozmowa miała taki charakter.
Nie pakuj się w niepotrzebne finanse stary.
Straciłeś kontrole i przez to się psuje wszystko, będzie się psuło bardziej jak na tym etapie zaczniesz przejmować kontrole ale trzeba być silnym...
"Zgodziła się, ale powiedziała mi że chcę, żebym był taki w jakim się zakochała, spontanicznym, odważnym, nie ryczał po nocach itp itd"
Ona nie chce dupy tylko faceta...
Nie wiem czy na tym etapie coś dobrego wyszłoby z tego wyjazdu za wcześnie...
Co mnie nie zabije to mnie wzmocni!
Dzięki za odpowiedzi, prosiłbym o dalsze. Jestem ciekaw co myślicie. Ja myślę, że poczekam do środy, jak się nie odezwie, zadzwonię do niej, podam jej wszystko co powinna wiedzieć odnośnie wyjazdu( jest w sobotę) i tyle. Jak będzie chciała to pojedzie, ja już chyba i tak nie mam nic do stracenia? Trzeba zacząć działać i przekonać się na własnej skórze, czy w krótkim czasie idzie coś w sobie zmienić... Jak nie trudno. Nie chcę się dalej frajerzyć.
Cześć
Odezwała się wczoraj, ze myslala ze sie odezwe zapytam co i jak itp... odpowiedziałem dzis, że równie dobrze mogę to samo do Ciebie powiedzieć. Dopisałem, że zadzwonie później, zeby przedstawic szczegoly wyjazdu, jak skontaktuje się z włascicielem...
Odpisała za chwilę, że nie może jednak jechać, bo była wczoraj u lekarza i będzie musiała odwiedzać co dzień szpital. Myślę, że to prawda.
hmm... i co podpowiadacie teraz? Zadzwonić, umówić się na spotkanie? Czy to nic nie da, a ja dalej jestem dupa... Wiem, że się pewnie kiepsko czuje, ale do tej pory też nie było zakolorowo, a ja żadko kiedy mogłem jej w tym pomóc i pewnie teraz by było tak samo.
Dzięki za odpowiedzi.