Czołem!
Gdzieś w okolicy lutego tego roku miałem już tak przepełnioną głowę to całą teorią że postanowiłem to jakoś użyć. I tak też się stało. Gadka szmatka z targetem(x) o jej planach na przyszłość pasji itd. i wyciągnąłem nr. To było w trakcie takiego wspólnego ze znajomymi wyjazdu. Do końca już była we mnie non stop wpatrzona. No ale po powrocie do domu szczerze mówiąc chciałem ciągnąć sprawę z taką dłuższą znajomą(Z) (teraz uważam to za zmarnowanie czasu). Nie zadzwoniłem ani nie wysłałem SMSa do X. Dopiero jakoś na FaceBooku zauważyłem że są jej urodziny to pomyślałem że nie mam nic do stracenia więc zadzwoniłem i złożyłem te całe życzenia. W każdym bądź razie jak zrozumiałem przez telefon i po jej reakcji jak się dowiedziała że to ja to dobry prezent jej sprawiłem. (wcześniej tylko ja miałem jej nr. ona mojego nie) No i dalej nic z mojej strony
(wiem to już powinna być zmarnowana okazja ale co jak co z "Z" chciałem być - wiem zjebałem). No to tak wyszło że dowiedziałem się że jest w takiej jednej miejscowości na wakacjach a ja akurat niedaleko z kolegami namiot rozbiliśmy na 1 dzień (nie udało mi się z nią spotkać) ale ciekaw jej reakcji wysłałem jakiegoś tam SMS-a że jestem niedaleko. Gadka szmatka i wyszło około 40
(może i przesadziłem) Gadka była dobra ale uznałem że przesadziłem więc się z nią umówiłem po jej powrocie (a w zasadzie powiedziałem że się jakoś spotkamy po jej powrocie a dzień jeszcze ustalimy) no i tak doszedł dzień dzisiejszy tydzień po jej powrocie. Wiem że niby za późno aby się umawiać ale nie mam nic do stracenia ale widać że wciąż jej jakoś zależy na tym. (kurde "zależy" to za mocne słowo w tej sytuacji)
No i w najbliższych dniach zadzwonię i się umówię.
No i tu główne pytanie. Jak nie wpaść w tej sytuacji w ramę przyjaciela ? Ostatnio z Z spróbowałem directem po pewnym czasie znajomości i prze**erdoliłem sprawę. Więc jakoś nie jestem skłonny aby od razu mówić "zamiary".
wiem wiem mogłem nie pisać tej całej historii ale ją chciałem pokazać niektórym że jak się zbuduje dobre attraction i się zaryzykuje to i taki odstęp czasowy nie stanowi problemu
Jak nie stanowi problemu skoro piszesz tu o tym?
Jak nie wpasc w rame przyjaciela? Nie wciskaj mi ze przeczytałes podstawy. W regulaminie jest: nie obrazaj inteligencji uzytkownikow.
Przeczytaj podstawy i zrozumiesz.
A i nie pisz wiecej sms.
Powiedz zyciu TAK !!!
uzasadnij dlaczego już wpadłem? bo po paru sms-ach które miały treść nie jak do przyjaciela i po tak krótkiej znajomości nie da się nim zostać i to jest moja opinia
czytać, przeczytałem podstawy i znam ale nie zamierzam działać zamkniętymi schematami i rutynami bo po prostu nie daje to pełnej elastyczności dostosowania się do każdej sytuacji, ja w tym przypadku "eksperymentuje" i próbuję różnych rzeczy co działa a co nie, w tym przypadku też nie zamierzam trafić do szufladki przyjaciela a jeśli uważasz że już to się stało to powiedz dlaczego bo jak mam nie popełnić jakiegoś błędu ponownie jeśli nie zostanie wskazany ?
a jeśli chodzi o SMSy to nie zamierzam a pierwszy wysłany był tylko na zasadzie "testu"
Dobra, ok, trochę za dużo tego smsowania, ale bez przesady, w nic jeszcze nie wpadłeś. Tylko niepokojąca w tym wszystkim jest Twoja postawa, a konkretnie fakt, że JUŻ w tym momencie rozkminiasz i pytasz się jak nie wpaść w ramę przyjaciela. JUŻ na samym starcie, przed podjęciem jakichkolwiek działań możesz być przez takie myślenie o kilka kroków w tyle. To samo w sobie może być niepokojące i bije to na alarm, żeby pójść po rozum do głowy, bo w przeciwnym razie wpieprzysz się w bagno, chcąc zapobiegać jakimś skutkom, zamiast skupiać się na tworzeniu możliwości osiągnięcia sukcesu. Wiesz do czego może to doprowadzić? Paradoksalnie właśnie do tego, że w tę ramę się wpierdolisz po kolana i po same łokcie. To działa trochę na takiej zasadzie, jak wyszukiwanie sobie wyimaginowanych problemów i stwarzanie ich sobie tam, gdzie ich tak faktycznie nie ma. To zwykła strata czasu, który można przeznaczyć na to, żeby dopomóc swemu losowi, bo sam w sobie, stwarza Ci on tylko sytuacje, okazje do działania, natomiast nie podejmie on za Ciebie konkretnych, wiążących decyzji. Skoro w Twojej głowie rodzą się takie domysły, że jest możliwość wbicia się w tę ramę, to oznacza, że nie jesteś do końca pewny swoich działań i nie wiesz, jak postępować, aby sprowadzić tę znajomość na właściwie tory. Otóż powiem Ci (i nie będzie to odkrycie Ameryki), że najlepiej zrobić to konkretnymi działaniami, ukierunkowanymi na dążenie do czegoś więcej, niż stosunków koleżeńskich. Odpowiednio tego, czego oczekujesz, czyli związku/seksu etc. Jak to zrobić? Chyba nie trzeba tłumaczyć. Wiadomo nie od dziś, że ze zwykłą koleżanką nie dążysz do eskalowania dotyku na erotycznym poziomie, nie dokonujesz prób KC, ani nie uprawiasz seksu (chyba, że mówimy o relacji fuck friends). Jest to kwestia posiadania jaj w odpowiednim miejscu i umiejętności zrobienia z nich pożytku. Niby łatwo się mówi, ale prawda jest taka, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Jeśli chcesz mieć najlepsze rzeczy w życiu, to musisz sam po nie odważnie sięgać, bo nikt Ci ich za darmo nie da. Od życia dostaniesz tylko tyle, ile sam sobie wyszarpiesz, więc działaj i walcz o jak najlepsze rzeczy dla siebie. Pierdol to, że możesz przegrać, bo lepiej polec w walce, podejmując jakieś starania i konkretnie działając, niż przegrać swoją biernością i przespaniem momentu, w którym były jakieś szanse na końcowy sukces.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Wiesz co Ci powiem ? całkowicie się z tobą zgadzam. Opisujesz to jakim jestem na co dzień od kiedy "odkryłem" tą stronę. Przed jej poznaniem zawsze wpadałem do tej szufladki i tym razem nie chciałem powtórzyć tych samych błędów.
Wielkie dzięki za pomoc w przejrzeniu na oczy ;] (nie będę miał z tym jakichkolwiek problemów)
"No i tu główne pytanie. Jak nie wpaść w tej sytuacji w ramę przyjaciela ?" ---> przecież ta strona jest jedną wielką książką odpowiadającą na to pytanie, które nurtowało już wielu przed tobą i jeszcze większej ilości gości będzie niszczyć umysł przed spaniem...
Jedyne co widzę w tobie to brak zdecydowanie i usprawiedliwianie się. Zamiast porządnie wziąć sprawy w swoje ręce to ty czekasz, czekasz, czekasz i czekasz na jakąś wyjątkową sytuację, która się nadarzy... Tak się nie robi, z kobietami trzeba konkretnie bo jeśli nie to one będą konkretne w wmawianiu ci, że przecież jesteś tylko przyjacielem. A usprawiedliwianie widzę po tym, że nie odzywałeś się niby do tej poznanej panny bo inna była, później napisałeś ale po czasie i tak wolałeś co innego... I tak krążysz usprawiedliwiając swoje działanie. Jeśli porządnie nie zrobisz jakiś kilku konkretnych kroków na spotkaniu - chociażby podstawę taką jak zbudowanie raportu to wróżę ci przyszłość, w której pojawi się u boku tej dziewczyny inny facet, który ma jaja i nie zawaha się działać konkretnie i w razie problemów pokazać ci miejsce w szeregu... więc do dzieła!
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
Jak nie byc przyjacielem?
po prostu nie zachowuj sie jak przyjaciel
Zasady portalu
1) Eskaluj dotyk, nawet ten intymny. Łap za tyłeczek:), albo od razu całuj.
2) Wprowadzaj seksualne tematy.
3) Nie słuchaj żali i lamentów tylko zmieniaj temat.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."