Hej,
Mój pierwszy wpis na tym forum - tylko dla wytrwałych, bo mam ochotę się rozpisać. Właściwie, żeby być uczciwym wszelkie wpisy czytam i wdrażam w życie dopiero od trzech dni - nie mogę powiedzieć, że nie bez sukcesów. Trochę o sobie i dlaczego tu trafiłem jeszcze napiszę, ale wszystko w swoim czasie.
Konkrety:
Wczoraj w ramach przełamywania barier i testowania porad zawartych na tym portalu poszedłem na DayGame po jednej z większych galerii w centrum.
W trakcie realizowania z góry założonego zadania pt. "Podejdź do 10 pięknych kobiet i porozmawiaj z nimi" gdzieś w połowie roboty, patrzę przed siebie i oto jest - długonogie blond cudo, świetna figura i wymiary, idealny make-up - sam dla siebie nie lubię szufladkować kobiet liczbami, ale żeby ułatwić podejście do tematu, mówię wam: rasowa HB10
Mówię sobie "Nie ma opcji, nie podejdę - raz) Nie mój poziom, dwa) Blondi na pewno nie leci na rodzaj faceta reprezentowany przeze mnie, trzy) naczytałem się jakiś durnot w internecie i mnie nosi, co ja sobie wyobrażam"
Ale na całe szczęście w tej samej sekundzie mój diabeł stróż dźga mnie widłami w dupę i mówi.
"NIE! Szafir, kurwa, do roboty! Pokaż, że jesteś facetem, dla którego ta HB jeszcze zwariuje!"
No to Ok, ustalone - muszę podejść - 30 sekund na rozeznanie się w sytuacji:
- Sytuacja - Korzystając z tego, że zdarzało mi się pracować jako promotor wiem, że większość ludzi w takiej robocie wręcz PROSI o rozmówcę, który zajmie im te 10-15 minut zbliżoną intelektualnie konwersacją.
- Target - Przyklejony uśmiech zawodowej hostessy, prawdopodobnie modelka (bawiłem się trochę w modeling - nie jest ciężko poznać kogoś z "branży") - ale przez całość przebija się totalna blaza.
- Teren - środek galerii, dookoła kawiarenki, widzę kilka ukradkowych spojrzeń facetów siedzących przy okolicznych stolikach, ale nikt do dziewczyny nie podchodzi. HB siedzi za wysokim kontuarowym stolikiem - promuje drogą samochodową markę.
- Ja - czuję się dobrze - udało mi się poflirtować z kilkoma ekspedientkami, zaczepiłem wcześniej parę dziewczyn, kupiłem sobie naprawdę dobrze wyglądającą koszulę. Przed wyjściem poświęciłem jakieś 20 minut + prysznic na ogarnięcie się po wczorajszej imprezie.
No to raz! Szeroki uśmiech, pewny krok i leci otwieracz w stylu -"Dużo masz klientów na te autka?" Oczywiste było, że nie - za dobre auta w zbyt pospolitym miejscu, ale dziewucha mówiąc, że "nie" ślicznie się uśmiechnęła. No to uderzam w ton podobieństwa (ma to jakąś profesjonalną nazwę?) i pytam czy się nie nudzi, bo kiedy sam pracowałem jako promotor zawsze koszmarnie się nudziłem. Ona, że faktycznie, że najgorzej jest pomiędzy 12-14 bo wręcz przysypia. Dalej cha, cha, cha, bla, bla, bla - banały w stylu skąd jesteś, czy studiujesz etc. (tak wiem, "Ankieta" - przeczytałem dzisiaj o tym w artykule Karła, ale dziewczyna wydawała się ucieszona rozmową). Pogadanka szczęśliwie zeszła na temat podróży - farta mam tyle, że mogę się w tej materii spokojnie wypowiadać - samodzielnie od czterech lat podróżuję stopem w najdziwniejsze zakątki świata, a wcześniej dzięki rodzicom alpinistom też było się tu i ówdzie - zaczęło się chyba od tego, że opowiedziałem historyjkę pt. "Jak, jako wówczas grzeczny jeszcze chłopiec przez przypadek trafiłem do burdelu w Kopenhadze" w drodze stopem do Norwegii. Śmiech i jej opowieść o tym jak to ona też była w Norwegii - przejęła inicjatywę w rozmowie i zaczęła opowiadać o swoim niedawnym wypadzie do Londynu z koleżankami - nie omieszkała wspomnieć, ze wypad do stolicy Wielkiej Brytanii był efektem jej problemów z chłopakiem (Jak to odczytać? Daje mi subtelnie do zrozumienia, że ma faceta, czy że jego rating ostatnio mocno spadł?). Jeszcze trochę rozmowy. Zakończyłem mówiąc, że "gdzieś mi kolega zniknął, powinienem go poszukać, ale tak dobrze mi się z Tobą rozmawia - powiedz jak się nazywasz - znajdę Cię na FaceBook'u" (Po ledwo kliku godzinach teorii i praktyki + wspomnieniu o chłopaku nie miałem pomysłu, ani odwagi na domknięcie tego numerem telefonu. Z drugiej strony stwierdziłem później, że domknięcie FaceBook'iem nie jest takim złym pomysłem - mam tam albumy poświęcone moim podróżom, a przeczytałem, że to buduje portret spontanicznego.) Całość nie zabrała więcej niż 10-15 minut.
Imię i nazwisko oczywiście dostałem, po ok. 24h (dziś rano) wysłałem zapro, po godzinie dwóch była akceptacja. Myślę sobie - no ok, teraz jestem zajęty, lecę na pociąg etc. ale wieczorem coś do niej napiszę - no to usiadłem około 23 - najpierw 2-3 minuty zastanowienia, żeby nie walnąć ankiety, ale bez przesady, żeby nie przedobrzyć. No to poszło krótkie podsumowanie wczorajszego spotkania i building własnego wizerunku - dosłownie 5 linijek w stylu - "Hej mam nadzieję, że po naszej rozmowie było bardziej kolorowo w pracy" + "wróciłem nad ranem z imprezy i podziwiałem wschód słońca" - myślę, że udało mi się to ująć w całkiem zgrabnej kompozycji.
Pytania do was moi drodzy artyści i masterzy:
1) Przede wszystkim ocena - szczera i konkretna, plusy i minusy sytuacji - starałem się całość opisać możliwie obiektywnie.
2) Jak zdobyć jej numer?
3) Jak ominąć faceta? Facet jest realny, nie shit-testowy - mamy nawet 6 wspólnych znajomych - studiuje na tym samym uniwersytecie - przekrój znajomych sugeruje nawet ten sam wydział (co oczywiście podbudowuje "panikę" przed ewentualną demaskacją). Wygląda na typowego macho-mana - motocykle, siłownia etc. Jak wykorzystać wiedzę o tym, że mieli już wcześniej spinę?
4) Jak zaprowadzić ją do łóżka? W samym łóżku nie mam żadnych kompleksów, bo największą satysfakcję sprawia mi gdy widzę, że kobiecie jest dobrze i wiem jak się do tego zabrać.
Wiem, że to banalne i typowe pytania, odpowiedź na większość można znaleźć rozsypaną po wielu tematach na podrywaj.org - Sam miałbym kilka pomysłów na ich rozwiązanie - ale chciałbym wzbogacić to o wasze doświadczenie i być może pomysły dotyczące tej konkretnej sytuacji - może ktoś z was był już w podobnej z tak małym bagażem doświadczenia jak Ja 
Pozdrawiam,
Szafir
podstawowe pytanie. Odpisała na Twoją wiadomość?
Cenna rada : Nie naciskaj !
nie będę Cię oceniał, bo nie uważam się za lepszego/gorszego i nie będę pisał co było zrobić, zresztą pełno tu znawców...heh
a co do tematu:
"(tak wiem, "Ankieta" - przeczytałem dzisiaj o tym w artykule Karła, ale dziewczyna wydawała się ucieszona rozmową). "
z tego co pamiętam autorowi chodziło w tym blogu o imprezy/kluby (jeśli się mylę to mnie poprawcie) zresztą uważam, że wszystko można stosować w granicach rozsądku
"Pytania do was moi drodzy artyści i masterzy:" - udam, że tego nie przeczytałem...
przełamałeś pewne bariery i to jest wg. mnie najważniejsze...doświadczyłeś na własnej skórze, że poznawanie nowych kobiet nie jest takie straszne, co do reszty nic już nie napiszę, bo po prostu nie mam fb i nigdy nie byłem w tego typu sytuacji
)
(nie oceniam Cię, tylko stwierdzam fakty
1) Akcja rozegrana całkiem nieźle, jedyny minus na koniec z tym numerem, bo sam się wkopałeś teraz że go nie masz xd
2)Napisz do niej za kilka dni znowu co u niej, pogadaj o jakimś temacie jak wtedy o podróżach tylko nie za długo, im więcej odkrywasz w necie tym mniejsza szansa na spotkanie w realu, postaraj się zbudować jak największe zainteresowanie z jej strony a potem walnij ściemę że musisz lecieć i że nie będziesz miał dostępu do neta, nie wiem jakiś remont w domu/ wyjazd na wieś/ i wtedy spytaj się o ten numer bo chciałbyś się do niej odezwać(nie wiem czy to nie będą zbyt duże sygnały zainteresowanie i czy się nie skapnie).
3/4)Zależy jaka to spina i relacja jest teraz między nimi xd może to być tylko chwilowa sprzeczka i wtedy masz dość małe szanse na nią a jeżeli jakaś duża kłótnia i są chłodno nastawieni no to masz okazję, więc proponujesz spotkanie jej, im większe zainteresowanie wcześniej w niej wzbudzisz tym większe szanse na spotkanie, wtedy dobrze rozegrane spotkanie i nawet może łóżko się przytrafi xd
Nie jestem jakimś doświadczonym w tych sprawach a na tą sytuację miałbym taki plan działania ;] powodzenia
Nie przejmowal bym sie chlopakiem. Pytanie jaki jest twoj cel i czy warto jej mieszac w glowie, bo jesli ja po wszystkim zostawisz a to bedzie jej pierwszy raz, to pewnie wroci do kolegi z studiow, jednym slowem szkoda dziewczyny, chodz co do budowania relacji z dziewczynami w zwiazkach jest wiele teorii i ja sam problem w okresleniu sie swojej pozycji do tej teamtyki.
- Vimes - dzięki za podpowiedź z "roztargnionym" - to brzmi dobrze i myślę, że to wykorzystam nie tylko w tej sytuacji.
- Musashi - Postaram się przełamać, choć z całą pewnością brak mi praktyki - nie wiem jak zacząć tematy o seksie (bo raczej same z się na to nie zejdą), żeby jej nie spłoszyć. Rady?
- Dickinson - Fakt, nie odpisała na wiadomość, ale wszyscy mówią, że dziewczyny to nie jest główny cel, więc sam tez podchodzę do tego bez parcia. Jak na razie od wysłania wiadomości minęło 19 h, na jej profilu nic się nie dzieje. Jedynym niepokojącym faktem może być, że oprócz mnie dodała jeszcze jakiegoś faceta, więc podejrzewam AMOG'a.
- Emel - racja, fakt, "Ankieta" dotyczy głównie klubów, ale stwierdziłem, że nie ma co z tym przesadzać, także poza nimi.
- Mentalista11 - Dzięki za info, może to ją trochę sprowokuje
z reszta nie będzie z tym problemu bo walśnie jestem w domu w górach (mieszkam 300 km, od miejsca studiów), a w połowie sierpnia planuje kolejną podróż stopem (Azerbejdżan, albo Kosowo)
- Questions - Mój cel jest prosty - dać sobie nawzajem z HB parę radosnych chwil w sypialni. Jestem po dwóch, półtorarocznych związkach, których zakończenie bardzo mnie bolało. Nie zamierzam się z nikim wiązać, nie zamierzam nikogo krzywdzić - zamierzam być szczęśliwy i dzielić sie tym szczęściem z poznanymi kobietami.
Nic nie jest słodsze nad zwycięstwo...
Hmm... tytuł sugeruje, jakby w grę wchodziło tu wręcz niespotykane zjawisko, coś, w stylu: "Jak poderwać leworęczną, czarnoskórą, portugalską zakonnicę z afro, będącą przedstawicielką mniejszości żydowskiej w Tybecie?". A to przecież kobieta, jak każda inna. Bez względu czy HB100000 czy HB7, to zwykła kobieta i podrywając ją obowiązują Cię takie same zasady, jak w każdym innym przypadku. To, że jest atrakcyjna, zakładam, że podnosi lekko poprzeczkę, ale jednocześnie bardziej motywuje do działania. Zresztą, jak widać, poradziłeś sobie dobrze.
"sam dla siebie nie lubię szufladkować kobiet liczbami, ale żeby ułatwić podejście do tematu, mówię wam: rasowa HB10"- Ja tu będę jednak zawsze upierał się przy tym, że nie należy w ten sposób oceniać kobiet, bo nie każdemu podoba się ten sam typ urody. Dla Ciebie HB10, dla mnie może być co najwyżej 7 i odwrotnie, dlatego ja porzuciłem tego typu nomenklaturę. Wiadomo: jeden lubi, jak mu cyganie grają, drugi, jak mu buty śmierdzą.
Co do samej sytuacji, to szkoda, że jednak nie wziąłeś od niej numeru telefonu, bo teraz jesteś uzależniony od tego, czy Ci odpisze na tę wiadomość, czy nie. Może to zrobić, ale nie musi, a jeśli Ty zdecydujesz się napisać kolejną wiadomość, lub, nie daj Boże, zasypać ją jeszcze następnymi, to wyjdziesz na desperata. Gdybyś miał numer, mógłbyś zadzwonić i wg mnie miałbyś większe pole do popisu, chociaż oczywiście i tu mógłbyś nadziać się na zlewkę, bo jak panna chce zlać, to zleje bez względu na sposób komunikacji. Jak na razie, to zalecam cierpliwość, bo i tak nie pozostaje Ci nic innego, jak czekać na ewentualną odpowiedź (oczywiście nie w jakimś zawieszeniu
). Opcji może być tyle, ile różnych humorów i nastrojów może mieć kobieta. Może Ci odpisze, jak nie teraz, to za kilka dni. Może po prostu była miła i otwarta wówczas, bo to jej praca i za to jej płacą, a jednocześnie ze względu na rodzaj wykonywanej pracy, można wywnioskować, że jest osobą, która odznacza się właśnie takimi cechami charakteru, jak: otwartość, towarzyskość, komunikatywność etc. Może nawet wywarłeś na niej w tamtej chwili bardzo pozytywne wrażenie, ale to wszystko może dać w łeb, gdyż jednak ma ona faceta i nie ma ochoty kręcić nic na boku. Trudno powiedzieć. Co do samej akcji, według mnie trudno się do czegoś przyczepić, może z wyjątkiem tego facebooka.
"Don't trust the smile, trust the actions"
- LeTombeur - Twoje porównania i epitety są boskie
gdybyś był kobietą, tylko z tego powodu wyznałbym Ci miłość. Jeżeli chodzi o ocenę, wiadomo, dla każdego jest subiektywna - ja podałem swoją, żeby każdy radząc mi, odnosił swoje porady do swojego wyobrażenia HB10.
Ale, ale, ale!
Odpisała!
I to jak!
Każcie mi się Panowie opanować bo drżę z cholernego podniecenia - bynajmniej nie wywołanego łóżkowymi fantazjami z nią, ale samym faktem, że do cholery się udało! W 3 dni! Dziewczyna do, której 3 dni wcześniej bym nawet nie pomyślał o podejściu! A co dopiero jakimś bajerowaniu - z resztą wyobrażam sobie jak ubogie byłoby moje bajerowanie bez kilku porad z tego portalu.
Ok. Wyentuzjazmowałem się (jakie długie, wielosylabowe słowo). Szafir do rzeczy podejdzie z chłodnym umysłem - trzeba przynajmniej udawać profesjonalistę.
W skrócie: dziewczyna się nie rozpisuje - podobnie jak ja 5 linijek. Mówi, że praca jakoś zleciała i że zazdrości imprezy bo już nie pamięta kiedy ostatnio na jakiejś była, ale obiecuje sobie w niedalekiej przyszłości to nadrobić. Mówi, że moje podróże zainspirowały ją do tego stopnia, że sama zaczęła szukać pomysłów na wakacyjny wyjazd i pyta mnie o moje plany na resztę wakacji.
Odpowiem jej jutro wieczorkiem, na spokojnie - jeżeli macie jakieś porady to walcie. Na razie szablon widzę w ten sposób:
Wspominam o tym, że w tej chwili jestem w moim rodzinnym domu w górach (myślę, że to wartościowy plusik - góry dobrze się kojarzą - górale sudeccy też ponoć nieźle). Nawiązując do tematu imprez widzę szansę wyciągnięcia numeru pt."umówmy się kiedyś wspólnie na jakieś wyjście". Odnośnie podróży, kilka zgrabnych zdań rozlewających przed nią niebezpieczne, ale piękne wizje zjechania stopem ruin cywilizacji mezopotamskiej, czyli dzisiejszej Armenii i Azerbejdżanu oraz chęć zdobycia szczytu Kazbek (gruzinski pięciotysięcznik). Building raportu w oparciu o spontaniczność, niezależność oraz pewną twardość której wymagają podróże do takich "dzikich krajów". W kwestii jej pomysłów na wycieczkę, może propozycja spotkania, aby lepiej przedyskutować potencjalne wyjazdy? Z waszych wypowiedzi wywnioskowałem, że nie ma co przedłużać facebookowej znajomości bo mi SHB ostygnie - wniosek, dążyć do złapania numeru telefonu i spotkania. Całości nie chciałbym rozrzucić na więcej niż 5 do max 10 linijek.
Teraz pytania do was:
Jak na podstawie jej odpowiedzi możecie ocenić jej wrażenie odnośnie mnie? (ponoć nie ma głupich pytań - dla mnie to oczywiste, że wrażenie jest bardziej pozytywne niż bym się spodziewał - ale może się mylę, więc pókim zielony to pytam) Mocno liczę również na wasze podpowiedzi oraz wytknięcie potencjalnych plusów i minusów mojego zamysłu. I przede wszystkim - jakie macie pomysły na zostawienie jej tego magicznego niedosytu?
Nic nie jest słodsze nad zwycięstwo...
Haha, dzięki, miło mi.
Resztę ciekawie opisał henk, więc weź pod uwagę jego wypowiedź.
W takim razie ok, skoro odpisała, to już część głupich wątpliwości odpada i możesz spokojnie swoje działania skanalizować na uwodzenie tej pani. Po wpisie widać, że jesteś na pewno inteligentnym, ogarniętym i interesującym facetem oraz masz także w garści ogromny atut w postaci ciekawego życia, jakie prowadzisz. Te podróżne i styl życia to kopalnia tematów do rozmów z kobietami, gdzie praktycznie dalej możesz sobie układać masę różnych historyjek DHV, w wyniku czego socjal i atrakcyjność windujesz bardzo wysoko, a jednocześnie pokazujesz się jako faceta inteligentnego, który ma coś w głowie, spontanicznego, odważnego, o ciekawym życiu i kobieta może mieć ochotę być jego częścią, przeżywać te przygody, aby poczuć dreszczyk emocji etc. Z tym, że również proponuję poskromić nieco emocje i ostudzić głowę, bo zauważyłem, że dosyć bardzo się już nakręcasz i jarasz jak proboszcz nowym ministrantem po tym, jak odpisała Ci na wiadomość. Serio, warto trochę jednak chłodnym okiem spojrzeć na tę sytuację. Jak na razie wszystko idzie ok, masz duże pole do popisu. Fajnie, jakby udało Ci się wyciągnąć pod jakimś pretekstem od niej numer telefonu i umówić się na spotkanie. Nawet również pod pretekstem głupiej rozmowy, jakby udało Ci się wcześniej nakręcić ją na te wyjazdy, lub przynajmniej jakoś zainteresować i zaproponować, że resztę rozmowy dokończycie już w realu. Na spotkaniu mógłbyś niejako w pewien sposób zasugerować jej, że jesteś osobą o ciekawym życiu i nie cierpisz na brak pozytywnych wrażeń, a jednocześnie u niej jest wręcz odwrotnie i w jej życiu trochę jednak brakuje szalonych, spontanicznych akcji, ale to może się zmienić, bo przecież poznała Ciebie.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Wygląda na to, że dziewczyna jest tobą zainteresowana. Skoro pyta o twoje plany na resztę wakacji, to możesz, niby żartem, zaproponować jej, żeby się z tobą gdzieś wybrała, ale niech to nie będzie zbyt konkretna propozycja.
Kurwa -.- pieprzony "Enter = wyślij" na Facebooku - nacisnąłem Enter zamiast Backspace - późna godzina robi swoje. Nie udało mi się odpowiednio zakończyć i jest jeden błąd... zacytuję co się wysłało, sami ocenicie:
"Szkoda, bo to brzmi jakbyś nie miała czasu dla siebie, czy wręcz w ogóle możliwości rozerwania się trochę poza domem. Ale w sumie dobrze się składa - oferuję małe wyrwanie z rutyny - Ty szukasz pomysłów na wakacyjny wyjazd, ja też zastanawiam się się nad nowymi celami moich podróży. Bardzo fajnie nam się ostatnio rozmawiało, czuję, że mogłabyś mi coś doradzić do tej pory myślałem o zjechaniu stopem Armenii i Azerbejdżanu, oraz ewentualnie o wejściu na gruzinsko-rosyjski 5-tysięcznik "Kazbek" - ale nie wiem czy starczy mi na to czasu, bo mam również trochę innych planów. Moja propozycja wygląda następująco: W tej chwili pomagam meblować Tacie nowy dom w górach (wspominałem, że wychowałem się w górach?), ale na weekend jestem umówiony ze znajomymi w Poznaniu. W związku z tym któregoś dnia mogę porywać Cię do XXX na jakieś 30 min i robimy "wakacyjną burzę mózgów"."
Btw. ogromnie dziękuję za wasze rady - są naprawdę nieocenione - co z resztą da się zaobserwować w konstrukcji wiadomości. Wszyscy macie u mnie piwko
A korzystając z okazji (cholera, niedługo będzie trzeba zmienić nazwę tematu na "Wszyscy pomagamy Szafirowi w stawianiu pierwszych kroków") - udało mi się sprowokować niezwykle atrakcyjną koleżankę do napisania do mnie wiadomości (Organizowałem pewną Terenową Grę Fabularną na 60 osób. Zagrywka pt. koleżanka chce pewien filmik na którym tańczy, a ja chcę coś w zamian) - wiadomość następująca:
"Co do filmiku - nic nie przekonuje lepiej niż moje urocze towarzystwo tak więc zapraszam do Wrocławia...albo mogę Cię odwiedzić, ale dopiero po new age'u...założę gorset"
Wyczułem zakładanie ramy - odbiłem, że sprawdzimy czy jej urocze towarzystwo równa się mojemu. Przed chwilą dostałem odpowiedź, że żałuje, że w trakcie terenówki nie mieliśmy trochę czasu, żeby pogadać - pyta czy wolę dwuosobową imprezę w plenerze czy clubing - bo nie wie co zaplanować (wolę tet-a-tet)- powiedziałem, żeby mnie zaskoczyła bo lubię niespodzianki
Nic nie jest słodsze nad zwycięstwo...
2 rady: przestań się podniecac jak pedofil w Disneylandzie, a po drugie bierz numer i z wirtualnej płaszczyzny przenieś na tą bardziej namacalną
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Trzy cenne rady Henk - przyznam, że nawet nie zwróciłem na to uwagi. Dzięki.
Drugą koleżankę skłoniłem do tego, żeby urządziła mi niespodziankę, a kontakt przeszedł na telefoniczny
spotkanie mamy umówione na Piątek. Głównie będę testował nowo zdobytą wiedzę, zobaczymy jak daleko mnie to zaprowadzi - mam pomysł na dobry otwieracz z dużą dozą kina na początku, jak się trafi okazja, albo sam ją stworzę, chcę zobaczyć jak mi wychodzą kwalifikacje, rutyny i truizmy.
Nic nie jest słodsze nad zwycięstwo...
Nie planuj co zrobisz, co powiesz itd. stawiaj na naturalnośc i spontanicznośc i pamiętaj o co chodzi w podrywaniu, że to tak naprawdę zabawa. Zero spin, zero smutów bo coś nie wyszło, wyciągam wnioski i lecę dalej.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Tak jest Komendancie podrywu Kokoskop ;D
Wiadomość sms od trzeciej koleżanki z którą widziałem się wczoraj -
"No tak, jak zwykle pozno pisze ale wlasnie w tej chwili uswiadomilam sobie ze... WIEM! Wiem, na prawde. Wiem ze faktycznie drugiego takiego jak Ty nie znajde. Umów się ze mną! tzn nie teraz, nie jutro, tylko kiedyś tam..."
Chyba robię postępy...
Nic nie jest słodsze nad zwycięstwo...