staz to jakies 1,5 roku bylo kilka akcji,ale problem jest tego typu: od marca zaczalem przygotowywac sie do egz wstepnych na bardzo dobra uczelnie, stres na maksa mam od tamtego czasu bo to moje marzenie zeby sie dostac. mamy czerwiec czulem,ze oddalamy sie od siebie,ale jak sie pytalem jakos w maju to ona,ze wszystko ok i mam sie nie przejmowac bo teraz najwazniejsze sa moje studia. wiec ja sie uczylem, spotykalismy sie czesto nawewt bardzo,ale to byly takie spotkania na szybkiego albo ja w glowie mialem naukea jak nie nauke to bylem po calej nieprzespanej nocy bo sie uczylem. kilka dni temu mielsmy rozmowe z ktorej wyniklo,ze ona jednak czuje sie totalnie zaniedbana. twierdzi ,ze miedzy nami zrobila sie przepasc wielka. powiedziala,ze czula sie przez ostatni czas jak moj rozladowywacz napiecia fizycznego. co teraz radzicie? to jest moja wina jak by nie patrzec i ja musze to naprawic, tylko jakie kroki podjac? nie piszcie o dawaniu kwiatow i kinie bo tu chodzi o ten rozjazd emocjonalny miedzy nami, kiedy rozmowy trwaly godzinami,a teraz chwila i nie mamy o czym pogadac, czesto tez sie klocilismy z mojej winy, chyba odreagowywaylem na niej.
Skoro traktowałeś ją cały czas jak maszynkę do rozładowywania stresu to teraz potraktuj ją jak kobietę... Uspokój się trochę. Daj na luz z tym zapierdolem w szkole bo dzień czy dwa odpoczynku na pewno wyjdą ci na dobre. Weź sobie koszyk. Zapakuj do niego coś dobrego do jedzenia, coś do picia. Weź jakiś kocyk i zabierz tą dziewczynę do jakiegoś parku albo gdzieś za miasto. Nie wiem, nawet nad rzekę. Powiedz jej kilka dobrych słów, podziękuj że wspierała cię w szkole itp. Spędźcie milo czas. Niech to będzie taka odskocznia od codzienności ;p Ja bym w takiej sytuacji tak zrobił.
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
Zdecydowanie najlepsza rada w tym temacie.
"wyżej dupy nie podskoczysz"
Po prostu wypadałoby wypełnić jakoś tę lukę, która się wytworzyła między wami. Masz świadomość, że ją zaniedbałeś przez swoją naukę. Z jednej strony miała prawo poczuć się niechciana etc., ale z drugiej to też nie były jakieś fanaberie, nie przepieprzałeś czasu na głupoty, tylko na ważne sprawy, sprawy Twojej przyszłości. Nie zmienia to jednak faktu, że wasze drogi nieco się rozeszły i musisz ponownie wypracować odpowiedni poziom komfortu u dziewczyny. Pokaż, że nie tylko Ty czerpiesz z tej relacji i niej ogólnie takie wartości jak wsparcie, rozładowywanie napięcia i tym podobne, ale teraz sam daj coś od siebie. Uważam, że powinieneś jakoś jej wynagrodzić te nieciekawe momenty między wami, ale też bez popadania w skrajności i wpadania w wyrzuty sumienia. Postaw na szczerą rozmowę, pokaż jej, że jest dla Ciebie ważna, zrób coś dla rozładowania tej atmosfery, czyli np. tak jak mówi Spark, zabierz ją gdzieś, jakiś piknik, kręgle, wspólny wypad- cokolwiek, aby uzdrowić trochę tą napiętą atmosferę.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Powiedz mi co Ci miała powiedzieć podczas Twojej nauki na studia?
Z tego co piszesz dziewczyna nie jest samolubna. Piszesz, że dopadł Cię ogromny strach.
Może to właśnie przez niego się zmieniłeś. Wróć do bycia sobą.
Zobacz: przez 1.5 roku byłeś z nią wiec masz coś co ją pociąga.
Powodzenia!
Żyj pełnią życia!
Uczyłeś się na studia, powinna to zrozumieć, zdałeś, dostałeś się ??
No to teraz zróbcie coś razem, może jakiś romantyczny wypad na weekend...
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Tak moja kobieta nie jest samolubna ani troche, zawsze mysli o mnie. Tylko widzicie z tego myslenia tylko o mnie wyszlo jak wyszlo bo gdyby powiedziala,ze nie wyszstko jest ok to zmienilbym cos,a tak nic nie robilem bo bylem skupiony na czyms innym. Teraz nie ma co rozpamietywac, tylko zeby nie bylo zbyt latwo w moim zyciu ona w przyszla niedziele jedzie na 4 tyg na praktyki i nie bedziemy sie widzieli. Jeszcze niewiem czy sie dostalem, jutro godzina 8 w auli SGH sie okaze, jak bede pisal test.
Kobieta to też obowiązek. Zajmuje czas. Trzeba się nią zajmować i nie można tego robić na odpierdal. Jak nie masz czasu na związek to się w niego nie pakuj
Lubię spuszczać się do buzi!
Tylko nie popadaj w skrajnosc. Mialem podobna sytuacje i panna wypominala mi, ze sie nia nie interesuje, ze ona dla mnie wszystko, poswieca sie itp, a ja nic nie daje. Miala poniekad racje. W 3 roku zwiazku pomyslalem sobie dobra koles czas zaczac myslec powaznie, myslalem nad zareczynami. No i mialo byc dobrze, wyszlo tak, ze 4 lata zwiazku chuj strzelil. Takze rob swoje. Studiuj, pracuj, rozwijaj sie. Jak kocha to zrozumie.
Będzie dobrze;)
nie tu nie chodzi o popadanie w skrajnosc i wielkie zmiany siebie nagle. chcialem poprostu poznac Wasza opinie na ten temat. jak np lako powiedzial o swiom przypadku. mam takie podejscie,ze jesli sie naprawde kochamy to wszystko bedzie dobrze,a jesli sie popsuje to na zawsze bedzie tylko milym wspomnieniem.
Ale w tym też wydaje się być pewna przykrywka do gierki, mówi że " czuje sie jak rozladowywacz napiecia fizycznego ". I ten tekst wywołał u Ciebie żal, przez który masz wyrzuty sumienia i chcesz to naprawić. Boję się tylko, że za bardzo sobie to dobrałeś. Uważaj, żeby tylko teraz nie wpaść w taką opcje, że będziesz sie starał a jej ciągle będzie mało. Porozmawiaj z nią i powiedz jej " Ostatnio poświęcamy dla siebie mało czasu ", i nie mów, że Ty poświecasz mało. Zaproponuj jakiś wypad, ale żeby też było coś z jej inicjatywy, lub żeby się odwdzięczyła w jakiś sposób w najbliższym czasie. Tak to widzę. . .
Jeśli chcesz być szczęśliwym człowiekiem - zostań ogrodnikiem. Gdy ogrodnik śpi, sieje diabeł zielsko.