Witajcie! Jestem tu nowy i dzisiaj trafiłem na to forum. Mam wielki problem i chciałbym się was doradzić co mam czynić w takiej sytuacji.
2 lata temu poznałem dziewczynę. Szybko zaproponowałem jej związek, bo wiedziałem, że to ta z którą już będę 4ever. Stopniowo się poznawaliśmy... swoje ciała zainteresowania etc. Ona w sumie właziła mi w dupę i wiedziałem, że jej zależy na mnie. Ja jej źle nie traktowałem mówiąc szczerze, bo żadnych przykrości jej nie robiłem. Ale zawsze była zazdrosna o to co robię (tu nie mogę wspomnieć a noż sama trafi na to forum ;p). Tak jakby inaczej mówiąc działam publicznie i kulturowo ;p A więc często mijam się z tłumem dziewczyn. Ona zawsze była o to zazdrosna chociaż nie dawałem jej powodów... żadnych powodów. Pierwszy rok minął bez problemów. Pierwszy pocałunek... seks (gdzie tutaj mieliśmy szeroką gammę wymysłów i zawsze kombinowaliśmy coś nowego by nie był to zwyczajny seks
). Psuć zaczęło się kiedy trafiliśmy do klasy maturalnej (jesteśmy z tego samego rocznika). Spotykaliśmy się w szkole codziennie i nie raz jeździłem do niej do domu (minimum raz w tygodniu). Ona zaczęła mieć problemy w szkole i tutaj pojawiły się pierwsze problemy i zaczęliśmy się od siebie oddalać. Coraz bardziej i bardziej... Tutaj nie będę dużo opisywał bo wiadomo jak wszystko się wali to się wali. Jedyne to co mnie boli to fakt, że od roku ja zachowuję się jak wytresowany pies, bo tak bardzo mi na niej zależy, że robię wszystko, by ze mną była i żeby to wszystko naprawić. Kiedy miała trudne chwile wspierałem ją, a teraz ona ma mnie w dupie. Kiedyś uprawialiśmy seks spaliśmy ze sobą (w sensie, że przytuleni razem zasypialiśmy) i to było naprawdę coś pięknego... razem bardzo przeżywaliśmy tę chwilę bo jednak jest ona jedna z tych niezapomnianych. W skrócie zakończę bo nie będę się rozpisywał. ona zaczęła pracę co drugi dzień ma wolny i jest wielce zmęczona jakby w tartaku pracowała, ja natomiast pracuje codziennie od poniedziałku do niedzieli
Ona mnie olewa, jak pisze do niej długie smsy to ona odpisze może w jednym krótkim zdaniu. Już nie chce uprawiać seksu bo nagle zaczęła się bać, że będzie w ciąży i nawet w grę nie wchodzi sam wspólny sen bez niczego. Ale minetke to chce żebym jej robił, bo w końcu to jej przyjemność sprawia więc mam to robić. Zresztą już kilka razy płakałem przy niej, że chce z nią być bo ją tak bardzo kocham i tęsknie za nią. Ona ma to daleko w 4 literach na to wychodzi, ale mówi, że też mnie kocha... pff jasne... teraz tylko czekam co będzie jak się dostaniemy razem na studia bo w planach było, że razem kawalerkę wynajmiemy. Ale coś mi się wydaje, że te wszystkie nasze plany już legły w gruzach skoro ona mnie nie szanuje myśli tylko o sobie i o niczym innym. udaje wielką dorosłą a tak naprawdę jest nie dojrzałą egoistką... hmmm stała się nią bo jak ja poznałem taka nie była. Była całkiem inna osobą niż teraz. I zaraz do niej jadę autem bo rzekomo ma mi wszystko wytłumaczyć. Czekam na wasze rady co mam zrobić w takiej sytuacji. Czyt dalej być psilizusem i być na każde jej zawołanie kiedy tylko chce. Czy... no właśnie czy co? Mam nadzieję, że mi pomożecie w tej okropnej sytuacji w której się znalazłem, bo już naprawdę nie wiem co robić. Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi.
P.S. jak wrócę zdam raport jak potoczyło się spotkanie...
Cześć,
czytając o Twoim problemie, jakbym widział swój problem sprzed kilku miesięcy.
Powiem tylko tyle, że nie jesteśmy już razem (staż-3,5roku).
Mogę Ci jedynie powiedzieć co ja bym zrobił w tej sytuacji jakbym miał drugą okazję.... Powiedz jej papa. Prawda jest taka, że i tak nie masz nic do stracenia, bo ona zrobi to sama prędzej czy później NA PEWNO!!! (tylko musiałbyś poczekać aż znajdzie sobie kogoś w zastępstwo, a wtedy poczujesz to jeszcze gorzej). Poza tym, jak Ty to zakończysz, a rozumiem, że Ty chcesz z nią być, to Ty będziesz w tym momencie rozdawał karty. Po tym daj jej i sobie jakiś czas na zmiany, tęsknoty itd. Jak Ty to skończysz dasz jej więcej do myślenia, niż jak ona to zrobi...
Powodzenia...
A mi się wydaje że jesteś po prostu za miękki... Skaczesz wokół panny i to strasznie.
"Zresztą już kilka razy płakałem przy niej, że chce z nią być bo ją tak bardzo kocham i tęsknie za nią."
i tym właśnie sprawiasz że ona Cie odpycha. Okej rozumiem płacz ... ale pomyślmy ze strony dziewczyny - ona widzi już nie Ciebie tylko nieznośnego nieporadnego małego gówniarza, któremu a to pieluchę trzeba zmienić a to ukołysać to snu. Wywołujesz w ten sposób presje na niej żeby ona była "z litości" By Cie nie zostawiła bo jej będzie żal ... Albo tym bardziej Cię zostawi bo uzna Cie za płaczliwego. Bądź twardszy. Jakoś wcześniej jak z nią nie byłeś potrafiłeś być szczęśliwy. Jeśli Cie kocha to nie zostawi. Jeśli chcesz ratować to co masz zainwestuj w siebie.
Ktoś mi kiedyś powiedział "jeśli macie się zejść to się zejdziecie , jeśli macie być razem to jeszcze będziecie. Jak na prawdę kochasz to po prostu puść wolno"
Zgadzam się z Tobą Odox. Opisałeś po prostu powód, którego już nie wytykałem tylko dałem "program naprawy". Tym zachowaniem co opisałeś u laski zainteresowanie spadło poniżej 50% a to prowadzi już tylko do rozpadu z lawinowym przyspieszeniem.
no właśnie... Ale opcja "a weź zerwij z nią od razu" jest nieco hmm bez sensu. Poczekajmy na rozwój wydarzeń. Skupić się na sobie a jej dać spokój. Bo najłatwiej jest powiedzieć "okej zerwij z nią". Oki ten związek jest na drodze rozpadu, ale jeśli chce on coś tutaj ratować to musi sam dać pannie czas. Jak nie ogarnie się i on i ona to koniec. Separacji nie proponuje... Dla mnie separacja to już dobicie się. Mało par z separacji wychodzi cało. Nie powinien robić na pewno na niej pewnego rodzaju "szantażu" ale być hmm biernym. "okej chcesz kochanie odejść spoko". W tym wypadku każda jego wylewność będzie źle interpretowana. Z drugiej strony nie może chłopak zostać sukinsynem prawda ?
Na razie pass.
No w sumie bierność jest dobrym wyjściem, może nóż widelec się uda... Tylko, żeby wytrzymał w tym i nie cisnął jej jeszcze bardziej... Druga strona medalu to ona też musi tego chcieć, żeby coś naprawić... U mnie niestety tak nie było...
hmm kobieta potrzebuje odczuwac caly czas emocje a ty jakiej jej dajesz
?? zazenowania ze nie stac ja na nic lepszego
?? facet ktory placze i wyznaje jej milosc romantyczne ale tylko w flimach takie cos sie dzieje.. miej jaja badz facet
zaczni zyc miej swoje zycie i niech dla niej bedzie to cudowny dar ze jest w tym twoim zyciu.. z tego co przeczytalem to cale zycie ukladasz nie pod siebie lecz pod nia a gdzie w tym wszystkim jestes ty?? to jest kurwa twoje zycie nie ta to inna to ty je przezyj najlepiej jak umiesz bo nikt za ciebie tego nie zrobi..
Nie zgadzam się, że zrywanie po to, żeby pokazać, że jest się twardym, ma sens. Zrywanie to komunikat: "nie chcę z Tobą być". A GetTheLove chce, żeby było lepiej, chce naprawić sytuację.
1. Brak seksu i czułości (przytuleń ZWŁASZCZA w czasie snu) to fatalny znak. Z doświadczenia wiem, że to znak końca związku, i to bardzo szybkiego.
2. Obojętność na Twoje starania, brak zaangażowania, poczucie, że wszystko musisz "ciągnąć" sam - rozstanie jest bliżej, niż Ci się wydaje.
3. Zdawkowo odpowiada na wiadomości - "odpływa" z tego związku. Ucieka Ci.
Rozstanie jest tuż za rogiem. Zapobiegaj, nim będzie za późno.
Pomyśl: Twoje dotychczasowe zachowanie nie działa, wszystko się psuje. Zbliżanie się do niej nic nie daje, ona się i tak oddala.
Czyli pora coś zmienić.
Czy powinieneś bardziej się starać? Wyjaśniać jeszcze dokładniej, jak bardzo kochasz i Ci zależy? Kupować kwiaty? Robić dla niej w seksie jeszcze więcej? Przytulać więcej? Przyjeżdżać częściej?
Nie.
To bez sensu, ona się wtedy jeszcze szybciej oddali.
O ile z Tobą jeszcze nie zerwała (a wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to zrobi), musisz się zatrzymać.
Tu, teraz.
Powiedzieć sobie "stop".
Nie zrywaj. Ale: zachowuj emocje i uczucia dla siebie. Przestań się o nią starać. Na siłę będziesz ją uszczęśliwiać? Daruj sobie, nie warto.
Weź się w garść i zacznij się starać o siebie. Zmień nawyk sprawiania jej przyjemności na nawyk dbania o siebie.
Jeżeli nie masz ochoty, nie odbieraj jej telefonu. Jeżeli chcesz, wyłącz telefon na kilka godzin lub kilka dni. Zajmij się sobą.
Na początku może być naprawdę trudno. Ale kiedy ochłoniesz i się wyciszysz - zmiany przyjdą prędzej, niż Ci się wydaje.
Ten związek w tym momencie jest już nad przepaścią i nieuchronnie zmierza to wszystko do upadku niestety. Tak będzie- albo Ty się przebudzisz i to zakończysz, albo w końcu ona da Ci kopa w dupę i będzie to tylko jeszcze bardziej bolało. Ratować tego chyba się nie da, podkreślam "chyba", bo nie wiem dokładnie jak to wygląda, ale dla mnie to jak wskrzeszanie trupa. Ty w jej oczach teraz sprowadzasz swój obraz superhero do mikroskopijnych rozmiarów przez to, co robisz, a de facto popycha Cię do tego jej zachowanie w stosunku do Ciebie. Błędne koło i ani Ty się dobrze w tej relacji obecnie nie czujesz, ani ona.
"Ona w sumie właziła mi w dupę i wiedziałem, że jej zależy na mnie. Ja jej źle nie traktowałem mówiąc szczerze, bo żadnych przykrości jej nie robiłem. Ale zawsze była zazdrosna o to co robię (tu nie mogę wspomnieć a noż sama trafi na to forum ;p). Tak jakby inaczej mówiąc działam publicznie i kulturowo ;p A więc często mijam się z tłumem dziewczyn. Ona zawsze była o to zazdrosna chociaż nie dawałem jej powodów... żadnych powodów. Pierwszy rok minął bez problemów."- Spójrz na ten długi fragment i zastanów się sam co stało się z tym pewnym siebie facetem i z jakiej przyczyny nagle nastąpił punkt zwrotny w waszej relacji i to ona przejęła stery tego związku. Mam nadzieję, że wiesz, iż oddanie sterów kobiecie skutkuje tym, że rozpieprzycie się na najbliższym zakręcie. Straciłeś w tej relacji niestety jaja i to widoczne nawet dla postronnych osób.
Nie wiem co chcesz z tym zrobić. Jak dla mnie, to ta relacja i tak rozpieprzy się jak nie zaraz, to w najbliższej przyszłości. Jest to kwestia czasu. Ty się starasz, a ona ma to serdecznie w dupie. Nie szanuje Cie, chce abyś spełniał tylko jej zachcianki, mając jednocześnie w dupie Twoje potrzeby. Z pewnością nie jest to szczyt Twoich marzeń. Zrób sobie tę przysługę i zakończ to, a oszczędzisz sobie tylko dodatkowego prania mózgu i cierpienia. Pracuj nad sobą i swoim charakterem, bo obecnie zostałeś wręcz wciągnięty nosem przez pannę, która bezwzględnie wykorzystuje fakt, że ma Cię w garści.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Dzięki LeTombeur że mnie popierasz...
Ja coś o tym wiem bo dokładnie to samo przechodziłem. Z tego już nie ma odwrotu. Też próbowałem to ratować (tym czego tu się nauczyłem) i jedyne co się przydało to to co zrobić jak ona powie papa i tobie też radzę przyswoić sobie te informacje (blog jak odzyskać byłą - dział podstawy). Jestem zdania, że jak facet zauważa, że w jego związku jest coś nie tak to już jest za późno na naprawy.
Jak chcesz jeszcze kiedyś z nią być (nie mówie ze na 100%) to wasz związek potrzebuje czasu na oddech
Wszystko rozumiem, tylko osobiście wolę naprawiać zanim podejmę decyzję, żeby wyrzucić.
I cały problem polega na tym, że zawsze, w każdym związku, coś będzie źle. Gdzieś będzie czegoś brak lub za mało. Nie istnieje 100-procentowa doskonałość, nie ma takiej opcji, że nigdy nie zauważysz, że coś jest nie tak.
Ja wiem, też byłbym za tym, jeżeli bym nie wiedział, że to się rozwali NA BANK !!! Na prawdę życzę mu tego, żeby się udało, ale po prostu jestem pewien, że to się nie uda...
No... coś w tym jest. Właściwie wygląda na to, że dziewczyna zamiast cokolwiek wyjaśniać na tym umówionym spotkaniu, będzie zrywać...
Dexter: Szacunek. Pozdrawiam.
lunie czytać posty użytkowników z medalami pod avatarem:)
Ha ;p nie żebrałem ;p tak jak to napisał gen ;p Co do mojego płaczu hmm... on pojawił się tylko ostatnio więc to nie jest tak, że jestem miękki ;p I tak co do wczorajszego spotkania. Przyjechałem do niej i najpierw się rzucił na mnie jej pies i nie dał mji spokoju i musiałem go głaskać przez 10 minut
i to obiema rękami bo jak widział, że jedną nic nie robię to od razu ją gryzł ;p Potem Ona mnie przytuliła pocałowała i powiedziała, że mnie kocha. Co do seksu przyznała się, że się boi wpaść i chce poczekać trochę (trochę rodzinę ma nie tego i byłby by wielkie problemy). Potem pojechaliśmy na kebaby potem do galerii tam pochodziliśmy po sklepach i w końcu wybraliśmy się do kina na "Czarnobyl". W kinie trochę pocałunków ona była przytulona do mnie. Więc wydaje mi się, że było ok
Potem odwiozłem ją do domu wstąpiłem na herbatkę jeszcze i wróciłem do domu koło 21 więc pół dnia byliśmy razem i tak jakby było ok wszystko
I jeszcze dopowiem, że troszkę jej się łzy polały jak rozmawialiśmy u niej w domu 
Co wy na to? Dalej uważacie, że to koniec? A jeśli chodzi o zgrywanie twardziela... wydaje mi się, że to raczej nie o to chodzi w związku. Bo co? Mam się zachowywać jak świnia skoro nią nie jestem?
Edit: >Le Tombeur< nie straciłem jaj tylko po prostu stałem się bardziej czuły w stosunku do niej
Serce nie pozwalało mi zostawić ją z problemami, bo i tak sama stała nad przepaścią...
Kolega tonie ... tonie ... a wokoło tyle pomocnych dłoni ...
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
No widzisz, skoro dziewczyna CHCIAŁA naprawy tego związku to trochę inaczej to wygląda widocznie
jak to się skończy to chyba nikt nie jest w stanie powiedzieć. Powodzenia Wam życzę 
dzięki Dexter
Mógłbym to zakończyć i szukać innej... w sumie nie szukać, bo to one mnie szukają ;p ale w tym sęk, że ja chciałbym z nią sobie ułożyć życie pomimo naszych kłótni
Ale postaram się zrobić wszystko żeby było elegancko jak przystało na związek 
Edit: Gen no właśnie nie... mówiła tlyko, że teraz nie ma czasu na nic bo zajmuje się pracą. A pies mnie nie pogryzie bo leci na mnie i jest zazdrosny (bo to suka) jak przytulę dziewczynę
szczeka na cały dom i gryzie xD
Nie myśl, że jesteś na wygranej pozycji, nie spoczywaj na laurach tylko czas za zabranie się za siebie. Jakoś mi się wydaje, że to początek wojny dopiero także nie opuszczaj gardy. Dobrze, że ona też chce to utrzymać, bo to jest podstawa. Moją ex przy "rozwodzie" zapytałem się tylko, czy chce spróbować to naprawić, bo mi na niej zależy i rozstać idzie łatwo a powrót jest raczej niemożliwy. Jak powiedziała, że nie to podziękowałem jej za wszystko i wyszedłem...
Poczytaj sobie podstawy z blogów... masz czas na wyciągniecię wniosków i próbę naprawy. Tylko ostrożnie z tymi swoimi zmianami na lepsze bo jak w jakimś momencie przegniesz to laska się skuma, że coś/kogoś zgrywasz kim nie jesteś i skutek będzie opłakany...
Pozdrawiam...
Osobiście jestem zdania, że w ten sposób w jaki postępujesz w stosunku do niej w tej chwili, ona bardzo szybko ucieknie od Ciebie. Twoja sytuacja przypomina mi mój związek z przed dwóch lat. Sam napisałeś przecież że jej "pieskujesz". Wczoraj bylo między wami dobrze ale za kilka dni Ciebie dopadną wątpliwości co do szczerości jej uczuć, będziesz od niej wymagał miłości wciąż za nią biegając a ona kopnie Cię w końcu za przeproszeniem w dupe.
Zgadzam się z Tobą. Autor postu ma po prostu różowe okulary. Widać jeszcze nie przejechał się porządnie na żadnej kobiecie. Cóż, będzie okazja. Ale skoro koledzy mu radzą i to dobrze, czemu nie chce skorzystać ? No tak, wolna wola ...
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Ehh no właśnie xD... W poniedziałek było ok tak jak mówiłem, ale już wczoraj nie... 3 dzień miała wolny i spała do 12 do tego jak wstała męczyła się z drukarka więc nie pisaliśmy bo zajmowała się drukarka, a jak skończyła myślałem, że normalnie popiszemy, a tu ona idzie na truskawki, a jak wróciła zaczęła oglądać jakieś wesele z tamtego roku na którym byliśmy razem... I znowu olewka w stosunku do mnie... a może mi się tylko wydaje i wyolbrzymiam... sam już nie wiem. A wy jak myślicie?
Tak mi się wydaje, że to właśnie to o czym mówiłem... Ona żyje znów swoim własnym życiem i Ciebie w nim nie ma. Skoro poważna rozmowa nic nie dała to rób to samo co ona... Nic innego mi nie przychodzi do głowy... Niech bardziej ogarnięci koledzy się może wypowiedzą...
Dlatego już zachowuję się normalnie tak jakby jej nie było w mojej głowie chociaż nadal jest
Jeśli kocha to się sama postara ja zrobiłem wszystko by uratować ten związek 
Ty nie masz ratowac zwiazku, tylko siebie!
Poki jeszcze nie przegrales tej partii!
Możesz się pomału już pakować z waszego związku.
A zachowaniem :
"Zresztą już kilka razy płakałem przy niej, że chce z nią być bo ją tak bardzo kocham i tęsknie za nią. "
Dla mnie to jest od razu dyskwalifikacja.
Bo co? Bo jak facet jest czuły i naprawdę coś czuje do kobiety to źle? Pff... jasne. Bo na tym świecie nie ma miłości. Są tylko pipy, które myślą, że są zakochane i to mówią, gdzie po roku okazuje się, że to tylko zauroczenie. Ha. Najważniejsze jest to, żeby wiedzieć czego się chce w życiu... postawić sobie cel/cele i je osiągnąć. Do tego trzeba dążyć.
Czuły facet nie jest zły, ale jak do tego jest nie męski i rozkleja się z byle powodu
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Zerwanie tak świetnego związku to byle powód? Nie dla mnie
Ale już się trochę zmieniłem, a tak btw to chcemy to wszystko naprawić, bo idziemy razem na studia i zobaczymy co z tego wyniknie 