Siemanko, zastanawialem sie czy pisac czy dalej dzialac samodzielnie, ale
wole znac kilka opinii i potem zdecydowac. przejdę od razu do rzeczy. Rok
temu flirtowałem z taką znajomą dziewczyną przez jakis czas. Nie
pamiętam juz dokladnie ale zrobilismy jakis zaklad ze kto przegra ten
zaproponuje spotkanie, wiec bylo nieuniknione ;]. Spotkalismy sie raz,
zabralem ja na spacer do parku, nad rzeczke itp. było fajnie. Potem było
tak, że ją praktycznie olałem, a się okazało, że ona była mną w
pewnym stopniu zauroczona. Zapewne ją zraniłem tym urwaniem kontaktu ;/.
Potem jednak mineło troche czasu i relacje znowy byly względnie dobre.
Ponad miesiąc temu spotkalem ją na baletach i oboje sie ucieszylismy z
tego
spotkania, poszalelismy troche na parkiecie itp. Niedlugo potem ona
skonczyla
swoj związek z jakims typem. Nieukrywam, ze ona bardzo mi sie teraz podoba
i
nie mam na mysli tylko wyglądu. Zacząłęm działać, doprowadzilem do
spotkania. 5 godzinek zlecialo nawet nie wiedzielismy kiedy, tak nam sie
dobrze razem czas spędzało... coraz wiecej dotyku, droczenia się
nawzajem,
żartów itp ;] tydzien pozniej, wieczorem nie uprzedzając jej, wyrwalem
chwasta z ogrodka ciotki, siadłem na rower i pojechalem w poblize jej domu
i
zadzwonilem ze ma 3 minuty na wyjscie, bo jestem pod jej chatą, cos sie
tlumaczyla ze juz w pizamie, powiedzialem ze za 3 minuty ją widze moze
byc
nawet w samych majtkach. Wyszla, siedzielismy przy drodze przed takim
wielkim
budynkiem, bylo juz ciemno i tylko latarnie przy drodze cokolwiek
oswietlaly.
Wyjąłem z kieszeni tą zwichrowaną białą różyczke i powiedzialem ze
wyrwalem ją z ciotki ogródka, bo jak ją zobaczylem to mi się z nią
skojarzyła, ponieważ kiedyś wspomniała że lubi białe róże. Potem
siedzielismy, rozmawialismy, wprowadzilem stopniowo dotyk, w pewnym
momencie
powiedzialem ze pokaze jej sztuczke tylko musi zamknac oczy. Pocałowałem
ją, a ona nie dala mi w ryj lecz sama przedluzyla ten pocalunek. Wszystko
byloby pienknie, ale pozniej powiedzialem, ze wiem ze rok temu zle ją
potraktowalem i zachowalem sie beznadziejnie, ale dopiero po czasie to
skumałem. Prz pozegnaniu w objęciach powieedziala mi ze teraz musi to
wszystko przemyslec, po tym co jej powiedzialem. Stwierdzielm, ze OK idz
do
domu i myśl a ja juz musze spadac, cmoknelismy sie jescze i pojechalem.
Bylo
to w niedziele, czyli 4 dni minely, od tamtej pory nikt z nas sie nie
odezwal, oprocz tego ze napisalem jak dojechalem do domu bo jednak to
kawalek
rowerem i kazala mi napisac jak dojade. Zastanawiam sie co teraz, czy zyc
swoim zyciem i ona sie odezwie, czy zapytac czy juz sobie przemyslała co
chciała? Czy moze normalnie zaproponowac spotkania jak gdyby nic?
EDIT: Zadzwoniłem, żeby się umówić zwyczajnie , ale dwa razy nie odebrała.
nie odebrała dwa razy,poczekaj parę dni i zadzwoń raz, za 2-3 godziny drugi, nie odbierze jej strata
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
"nie dala mi w ryj lecz sama przedluzyla ten pocalunek."
Widzę że kolega to pesymistą jest?
tak jak napisał Koko-poczekaj jeszcze i potem zadzwon-najlepiej wtedy gyd bd uwzalal to za stosowne , ze juz sie ""wyczekala"
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Może nie pesymistą, ale miałem w głowie to, że ją zraniłem. Okazało się, że nie potrzebnie. Odezwę się za dzień, może dwa, tak bedzie najlepiej.
wiesz co, jeśli nie chcesz tego zjebać to wrzuć na luz i najlepiej w tym tygodniu już nie dzwoń do niej.. Tyle wytrzymasz ( no jeśli masz parcie na nią i te kilka dni to sporo, to sobie odpuść bo wszystko na spotkaniu speierdolisz i przemyśl to.. )
Co z nią zrobisz, to już Twoja sprawa, ale uwierz że teraz krok należy do niej.
dwa razy nie odebrała - powinna się teraz sama odezwać - ja na twoim miejscu poczekałbym do przyszłego tygodnia i zadzwonił tak we wtorek- środę dopiero, a w tym tygodniu dał sobie z nią spokój i wyszedł się bawić gdzieś w weekend - taka moja rada..
** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...
Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić..
**
W którymś z artykułów na stronie była taka metafora:
kiedy do kogoś dzwonisz, to tak, jakbyś grał w tenisa i rzucał piłeczkę na pole rywala. Ty już wykonałeś swój ruch, teraz pora na to, żeby partner odbił piłeczkę z powrotem do Ciebie.
Jay słusznie pisze:
teraz krok należy do niej. Pomysł z Twoim kontaktem dopiero w przyszłym tygodniu też jest świetny. I z tym, żeby wtedy znów zadzwonić 2x, ale drugi raz dopiero po 2-3 godzinach, też jest trafny.
od razu zakładasz że znowu nie odbierze za pierwszym razem, nie ładnie tak, trzeba myśleć optymistycznie..

prawda jest taka że jak sama się do tego przyszłego tygodnia nie odezwie, to w sumie miałbym już mieszane uczucia co do tej laski.. a jak zadzwonisz raz i znowu nie odbierze, to olał bym to - jeśli Ci nawet smska nie napisze co chciałeś czy coś to ma Cię w dupie, albo szuka lizdodupa, który będzie za nią latał i prosił księżniczke o spotkanie..
** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...
Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić..
**
Pewnie, że tak. A dzisiaj lece z kumplem do mielna na balety się rozerwać ;D
Panowie, teraz to wygląda tak: przedwczoraj jak siedzialem z kumplami na browarze i przygotowywalismy sie na balety napisała do mnie SMS, ze dzwonilem i czy cos sie stało? Nie chciałem o niej myslec w tamtem wieczor, tylko dobrze sie bawic to nie odpowiedzialem. Wczoraj zadzwonilem wieczorem, odebrala za drugim razem, powiedziala ze jest bardzo zajęta tylko odebrala ze wzgledu na mnie. Ja bylem na domowce u kumpla na osiedlu, a spytalem czym ona jest zajęta to powiedziala ze sobie spaceruje. Chcialem się umówić na dziś, ale ona dzisiaj pracuje, a w tygodniu powiedziala, że nie wie jeszcze i ze sie odezwie. Powiedzialem normalnie ok milej zabawy i tyle. domyslam sie ze sama nie spacerowala, albo chce zebym myslal ze spotyka sie tez z innymi. JAK TERAZ DZIAŁAĆ??
"domyslam sie ze sama nie spacerowala, albo chce zebym myslal ze spotyka sie tez z innymi."- Tak, one to lubią, ale w sumie to też nasza broń. Swoją drogą ciekawe jest to, że w początkowej fazie znajomości, takiego zauroczenia, to znajdą czas, żeby się spotkać, choćby się waliło i paliło. Dopiero później nagle stają się jakoś tak bardzo zajęte i w ogóle mają tak rozwinięte życie towarzyskie, są zapracowane i nie mają na nic czasu.
P&P jest grane. Z tym, że obecnie oczywiście jest faza push.
"Don't trust the smile, trust the actions"
teraz doszła jeszcze taka sprawa, że jutro prawdopodobnie będziemy na jednych baletach..
Na baletach baw się dobrze i wyrywaj panny na jej oczach, a ją olewaj, ale nie tak dosłownie tylko zagadaj, uśmiechnij się, weź ja do tańca, ale nie biegaj za nią i nie wódź wzrokiem przez całą imprezę. Baw się dobrze i tyle
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
W skrócie było tak... jak wszedłem z kolegą do klubu to z nas ciekło bo na taką ulewe trafilismy ze szkoda gadac, ale w sumie to nawet sie dzieki temu wyroznialismy ;] Spotkałem ją na schodach przywitałem się, poszedłem sie bawić. Ogólnie dobrze się bawiłem przez całą imprezę. 2 KC na parkiecie kiedy akurat tanczylem na takim wyzszym poziomie i ona tez tam byla ze znajomymi ale nie wiem czy to widziała. Potem widzialem ze zjawil sie jej były chlopak z kumplami z osiedla i od tamtej pory widzialem ze miala praktycznie ciągle zjebany humor przez jego widok. Dlatego nie podbijałem do niej, bo to chyba bez sensu jak byla w takim nastroju. Teraz nie wiem czekac az sie odezwie, czy znowu ja mam sie odezwac? Bo wczoraj to zamienilismy tylko kilka słów .
Chyba do usunięcia, bo i tak nikt się nie wypowiada.
Proszę o usunięcie tematu. Daje sobie na luz w tej sprawie