Witam. W zasadzie powinienem zacząć od oficjalnego bloga, w którym to mógłbym - przy okazji - podziękować całej społeczności uwo za to, iż przejrzałem na oczy i zacząłem kształcić swoje umiejętności w interakcji z kobietami we właściwy sposób.
Jednak to nie teraz... w tym momencie chcę was prosić o pomoc, a konkretnie:
Jestem w ponad półrocznym związku, na którym - nie ukrywam - mi zależy. W jego początkowej fazie, zdarzyło się, iż było parę spięć. Basia(B) robiła mi liczne wyrzuty, iż np. wybrałem się na imprezę nie mówiąc jej o tym, itp. Taka sytuacja miała miejsce dwa razy. Sprawa zakończyła się tym, iż przyznałem się do błędu, co prawda nie przeprosiłem, ale z argumentowałem, iż poznajemy się wzajemnie i tym samym dostrzegamy, co i w jakim stopniu jest dla nas istotne (dodam, iż w momencie przeniesienia naszej interakcji na wyższy poziom, wykorzystałem rady Gracjana i zapytałem, czy jest ona w stanie dać mi związek, który jest oparty na wzajemnym szacunku, itd.). Ok, to zostało wyjaśnione... do tego momentu. Otóż jak pewnie wiecie (dużo nie ryzykuję tym stwierdzeniem
) niedawno rozpoczęło się oficjalnie Euro 2012. W dzień jego rozpoczęcia mieliśmy się spotkać, jednak godzina spotkania nie była sprecyzowana. Tego dnia miałem ochotę obejrzeć mecz naszych Orzełków (miałem z tego tytułu propozycje od znajomych co by oglądnąć go z nimi w klubie - odmówiłem, bo uznałem, że będzie to nie fair w stosunku do B). Przed tym jednak postanowiłem odwiedzić B i powiedzieć jej o tym fakcie. Przyjechałem więc godz. wcześniej, żeby ją o tym poinformować. Dodam, że w owej informacji zawierał się również fakt, że po meczu mam chęć przyjechać i spędzić resztę wieczoru w jej towarzystwie. No i tutaj zonk! B strzeliła focha...
Stwierdziła, iż już coś mówiła mi na ten temat (stawia się w roli autorytetu, heh) i że powinienem jej powiedzieć wcześniej... Tutaj nie kryję się z tym, że zareagowałem dość emocjonalnie. W prawdzie wiedziałem, że muszę zachować spokój (dlatego też mówiłem spokojnym głosem), ale niestety słowa jakie wypowiedziałem (w większości) były nieodpowiednie. M.in. Przyjąłem jej ramę (:/) mówią, że ok, zgadzam się, że mogłem ją uprzedzić wcześniej (przy czym zaznaczyłem, że przesadza) i że - auć - w takim wypadku mogę zrezygnować z meczu. No reakcja B była taka, jak to mogłem przewidzieć... widząc, że ma mnie w garści kontynuowała focha i powiedziała żebym jechał do domu, dodając, żebym po meczu już nie przyjeżdżał. Z trudem, ale wziąłem się w garść i powiedziałem oziębłe "na razie", chwyciłem kluczyki i pojechałem na mecz. Po przyjeździe do domu nie wytrzymałem i napisałem SMS-a, w którym - w dużym skrócie - zaznaczyłem, że nie podoba mi się takie zachowanie z jej strony, przy takiej intencji, jaką miałem i nie będę tego tolerował oraz to, że "Przepraszam, że urodziłem się bez genu 'X' i nie potrafię czytać w jej myślach". Odpowiedzi na ową wiadomość nie otrzymałem.
Na koniec dodam, iż postanowiłem zastosować chłodnik i od tamtego czasu w ogóle się do B nie odzywam. W weekend u niej się nie pojawiłem, a także nie reagowałem na pewne aluzje (tj. np. opisy na gadu typu: "Ufność niewinnych, jest największym darem dla kłamcy" - nie czuję się kłamcą, tak więc czemu miałbym być reaktywny?). I tutaj pytanie: czy trwać w tym chłodniku aż B się odezwie, czy może działać inaczej?
Bardzo dziękuję za wszelkie rady w tej sprawie. Pozdrawiam. 
Po pierwsze poczekaj, aż sama się odezwie, tylko wtedy jest szansa że zrozumie, że takim zachowaniem działa na swoją niekorzyść.
Po drugie miej swoje życie, nie pozwól się ograniczac i powiedz jej o tym, że chcesz czasem wyjść gdzieś bez niej.
Jeśli mówisz prawdę nie musisz niczego pamiętać.
Miałem niedawno podobną sytuacje, ale ze znajomą..
Napisałem pierwszy i dowiedziałem się, że to ona się fochała o coś tam, i później w rozmowie też się posprzeczaliśmy. Wyszło na to, że już się nie odezwała.
Mogę się mylić, ale moim zdaniem najlepiej poczekać i jeśli Twoja kobieta nie odezwie się po tygodniu, to zadzwoń jak gdyby nigdy nic i się z nią umów..
Pozdrawiam.
Nie udało się? Nic się nie martw, podnieś głowę i próbuj dalej.
taki chłodnik, co go bardziej Ty przezywasz niz ona
przyłoz sie do czegos - masz pasje? Poswiec jej wiecej czasu niz zwykle a bedzie dobrze tylko zimna krew i rob instynktownie wszystko
Czekaj az sie odezwie tylko wez Ty cos porob pozytecznego przez ten czas - spotkaj sie ze znajomymi w klubie czy gdzies moze poznasz jakies dziewczyny tym samym
Powiedz zyciu TAK !!!
Artist---> Heh, no co racja, to racja... dość mocno przeżywam chłodnik, który w zasadzie sam nałożyłem.
Dziękuję wszystkim, którzy się wypowiedzieli. Już wiem, że na pewno nie odezwę się jako pierwszy. Oczywiście, jeżeli ktoś ma jeszcze coś do dodania w omawianej sprawie, to ja chętnie przeczytam - każdą radę docenię (tzn. każdą sensowną
).
Dzięki raz jeszcze i pozdrawiam.
Edit: Pardon, jeszcze jedno pytanko.
Zakładając, iż B odezwie się w niedługim czasie, to - jak myślicie - jaką postawę powinienem przyjąć? Tj. czy powinienem trzymać ramę, że to ona przesadziła i w gruncie rzeczy, nie miała racji, ani prawa się w ten sposób zachowywać, czy może w inny sposób podejść do rozmowy po tym okresie? Za odp. - z góry dzięki. 
"Absurdem jest dzielić ludzi na dobrych lub złych. Ludzie są albo czarujący, albo nudni."
Pomyśl jak się czujesz. Niech wie, że spierdoliła, tylko nie przesadź z tym bo sam dałeś jej okazję do takiej zagrywki. A laski to nie polska reprezentacja i wykorzystują okazję z niemal 100 procentową dokładnością
.
Dzięki Panowie za odpowiedzi.
"Absurdem jest dzielić ludzi na dobrych lub złych. Ludzie są albo czarujący, albo nudni."