Witam.
Jestem od roku z kobietą, z którą układało się nam dobrze do niedawna. Wszystko było dobrze, 0 spin, 0 problemów czy kłótni. Lewą stronę stosowałem zawszę, mniej lub bardziej i było dobrze. Zdrowy związek jednymi słowy. Jakoś miesiąc temu niestety zaczęło wiać dziwną nudą. Nie zgadzała się na moje propozycje spędzenia dnia więc cżesto po prostu rezygnowałem i siedzieliśmy u mnie lub u niej oglądając jakiś film. W międzyczasie zanikły gdzieś po drodze pieszczoty z jej strony, stała się niedotykalska i oschła, znacie to, jak nie to możecie sobie wyobrazić. :)Czułem się jakbym został przyjaciółeczką, niby spędzała ze mną czas, ale nie tak jak wcześniej... Cały czas jednak były zapewnienia blablabla kocham cię itd. Dzisiaj poruszyłem ten temat. Na co dowiaduję się, że tak naprawdę to ona NIE WIE co do mnie czuje, że NIE WIE czy chce ze mną być, że to już nie to samo co kiedyś, bo kiedyś to było COŚ NOWEGO(świeżej krwi jej potrzeba czy co?), że jestem DENERWUJĄCY i chce ode mnie przerwy. No cios w samo serce. Zachowałem jednak twarz, nie błagałem, nie prosiłem, dałem jej tydzień na przemyślenia, stwierdziłem, że nadszarpnęła moje zaufanie gdyż nie wydaje mi się, żeby darząca takmi uczuciem o jakim mnie ciągle zapewnia osoba chciała przerw (już ja znam te przerwy, przerwa = koniec), a jak potrzebuje 8234652372849 facetów, żeby ciągle była świeża krew to nie jestem pewnien czy JA JESZCZE chcę z nią być. I jak przypadkiem stwierdzi po tym tygodniu, że chce ze mną być to się będzie musiała napracować, żeby odzyskać moje zaufanie o ile w ogóle będę jeszcze chciał to dalej ciągnąć. I wyszedłem. Kiedy wróciłem do domu, fontanna płaczu na gg, powtórzyłem to co wcześniej i wyszedłem z gg. Dzwoni teraz 15 minut temu zapłakana, tak że wyjąkała tylko, że nie chce już przerwy i, że chce żeby było dobrze już oraz czy spotkamy się jutro wieczorem. Zgodziłem się i się rozłączyła.
Teraz proszę powiedzcie mi co to w ogóle miało być, bo młody jeszcze jestem i nie mam doświadczenia
i czy dobrze postąpiłem, bo mimo wszystko trochę jestem... confused (zapomniałem słowa po polsku -.-).
I co mi możecie poradzić na przyszłość?
Dzięki za odpowiedzi.
btw. zdrady żadnej nie było, jestem pewnien
...tak jestem pewnien.
Towarzyszu! Twój okręt tonie!
Dobrze, ze zauważyłeś to rychło w czas, ja NA SZCZĘŚCIE nie znałem tej strony i dostałem kopa w dupę (Boże, jak zajebiście, że mnie kopnęła w dupę! Teraz wiem, że się męczyłem w chuj!).
Wszystko zależy od tego czego Ty tak na prawdę chcesz od tej kobiety.
Jeżeli kochasz ją, jesteś tego pewien bez żadnych znaków zapytania (przyzwyczajenie jest cholernie zjebanym uczuciem, szczególnie gdy nie miałeś wcześniej innych związków. Powoli zatracasz etap "zauroczenia" wkrada się rutyna, przechodzi wszystko w przyzwyczajenie. Pojawiają się setki głupich pustych argumentów, przecież znamy siebie, swoje rodziny znajomych - za dużo nas łączy blablabla).
Jeżeli jesteś pewien miłości - musisz zrobić wszystko aby dziewczyna poczuła, że w każdej chwili może Cię stracić.
Związek ma składać się z obupólnego wkładu, 50% do 50%. Jeżeli proporcje gdzieś po drodze się zmieniają znacznie na twoją niekorzyść wtedy jest już tylko równia pochyła do końca związku.
Byłem w bardzo podobnej sytuacji do twojej.
Jeżeli wiem, że kocham tą dziewczynę na pewno - zrobił bym przerwę około miesięczną. W tym czasie będziesz mógł zweryfikować własne uczucia - co tak na prawdę do tej kobiety czujesz.
W tym czasie również ona zweryfikuje to co czuje, miota się jak gówno w przeręblu nie wiedząc czego chce, najpierw mówi takie rzeczy później dzwoni rozłączanie się..
Będzie miała czas na przemyślenia, wnioski albo przepierdoli ten czas i będziesz pewny, że ta kobieta nie jest warta twojego zachodu.
Po miesięcznej przerwie, doszkoleniu się na stronie zdystansowaniu się do wszystkiego sam będziesz dobrze wiedział jak poprowadzić dalej ten związek.
Nie możesz dopuścić do sytuacji w której kobieta rzuca takimi tekstami a następnie zachowujecie się po kilku dniach jakby nigdy nic. Niech wie, że musi ważyć swoje słowa, szanować twoje uczucia bo może Cię stracić w każdej chwili. Tylko taką postawą będziesz w stanie utrzymać przy sobie kobietę bez wkradania się znudzenia czy żądzy innych atrakcji...
Jeżeli jej nie kochasz.. tracisz swój czas, życie jest na prawdę piękne tylko trzeba chcieć z niego korzystać. Ja przejebałem półtora roku w związku bez perspektyw, żałuje tego czasu.
Jeżeli jej nie kochasz zrób sobie i jej przysługę kończąc to wszystko, nie marnuj swoich nerwów, energii i... życia, bo nie kochając jej tkwiąc w takim związku właśnie to robisz, może nie będąc do końca tego świadomym.
Mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję, decyzję którą sam powinienem kiedyś podjąć gdy zabrakło mi jaj.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
jutro będzie tak zwana poważna rozmowa, która najprawdopodobniej wzmocni zwiazek lub go zrujnuje.
A ja tam na Twoim miejscu trzymałbym się tego co powiedziałeś. Czyli dałbym jej faktycznie x czasu na to przemyślenie. Albo poczuje, że może dużo stracić, albo nie. Grunt, że wyjaśnisz tym sytuację...
Real niggaz do they wanna do, bitch niggaz do what they can't
Nic straconego.Daj jej mase intensywnych emocji ,śmiej sie,żartuj z niej i baw się tym WAŻNE!! [rób to dla siebie nie dla niej]. Pozytywne emocje działają jak narkotyk ,i nigdy nie myśl o tym że może wybrać kogoś innego zamiast Ciebie. Pamiętaj!to Ty jesteś 'dilerem' i trzymasz najlepszej jakości towar od którego ona jest uzależniona.Nie rozumiem gości którzy bawią się w częste organizowanie randek aby utrzymać związek..Nonsens nie bądź taki jak reszta frajerów ,bądź najlepszą wersją siebie dla siebie ,a ona to podchwyci. Skąd wiem? Kobiety mają słabe poczucie rzeczywistości i muszą symulować swoje emocje czynnikami zewnętrznymi kino,spa, etc.
Dzięki wam za wszystkie odpowiedzi.
@nomen: Kocham czy nie, jest mi z nią dobrze, bo ma wszystkie(nooo... większość zalet niż wadami) te cechy, które mi w kobiecie odpowiadają + z wyglądu też jest OK
chociaż nie jest to tzw. mityczna 10. Bzudra jest ocenianie w takiej skali moim zdaniem, ale nie o tym teraz. Chcę z nią być póki co, w pażdzierniku jedziemy do różnych miast na studia i wtedy i tak pewnie cała sytuacja będzie miała niestety swój koniec. Zastanawiając się głębiej to faktycznie to może być tylko przywiązanie.
Już wiem co zrobię. Dzięki wam wszystkim za rady. Jak jeszcze możecie mi coś poradzić to proszę się nie wstydzić.
"Dzwoni teraz 15 minut temu zapłakana, tak że wyjąkała tylko, że nie chce już przerwy i, że chce żeby było dobrze już oraz czy spotkamy się jutro wieczorem. Zgodziłem się i się rozłączyła."
Trzeba było powiedzieć, że teraz to ty potrzebujesz tydzień spokoju na zastanowienie się czy chcesz z nią być, szczególnie po takiej akcji z jej strony. Gdy prawie że wprost tobie powiedziała, że się znudziłeś i chciała by innego, zapewne lepszego.
Rozłączyła się gdy tylko zgodziłeś się na spotkanie, dla mnie wygląda to tak: zadzwoniła zapłakana, że chce jak dawniej, ty natychmiast się zgodziłeś w jej głowie zaświtała myśl acha, ok jesteś nadal mój, bez żadnego najmniejszego wahania. Jeszcze się możesz zdziwić jak szybko jej się może odmienić i znowu zawieje chłodem...
Dobrze Jac mowi, nie powinienes sie zgadzac na wszystko co ona mowi. Mogles powiedziec ze to TY potrzebujesz teraz tygodnia na zastanowienie sie czy po TAKIEJ akcji TY CHCESZ dalej z nia byc. Ona przejela w tym momencie kontrole w WASZYM zwiazku,wiec nie jest ciekawie.
Osobiscie jej bym napisal SMSA,ze potrzebujesz kilka dni na zastanowienie sie ,bo czujesz niepewnosc co do przyszlosci tego zwiazku. Dodalbym,ze nie pozwolisz sobie wejsc na glowe bo ona ma dziecinne zachcianki z przerwami. A kobiety to zajebiste manipulantki i dla nich placz to dla Ciebie jak puszczenie bąka:D
I BAYT ma rowniez rację, ktos sie pojawil na jej celowniku.
Fakt wdarła się rutyna. Z doświadczenia mogę ci powiedzieć, że prawdopodobnie ona kogoś poznała i mniej lub bardziej kręci z tą osobą. Nie oszukujmy się straciłeś w jej oczach, przestałeś być dla niej atrakcyjny. Odpowiedz sobie na pytanie '' CO TY MASZ Z TEJ TRANSAKCJI'' czy jesteś szczęśliwy z tego związku? czy ty chcesz to ciągnąć. Nie zważaj na jej babskie łzy, ona dobrze wiedziała co robi chcąc przerwy. Po prostu zobaczyła ,że cie straciła i nagle jej się odwidziało. Nie daj się wozić za nos. Powiem ci że nawet jak wrócicie do siebie to znowu za tydzien,dwa będzie chujnia wielka. Nie przeciągaj tego związku tylko go zakończ.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Powiedziałeś tydzień i nie byleś spójny z tym co mówisz. Zgodziłeś się na spotkanie dość szybko. Ja bym poczekał ten tydzień jednak i dopiero się spotkał. Ale no już po fakcie.
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
Trochę odkopuję, ale może komuś się coś przyda z tego. Zaraz następnego dnia zaskoczyła mnie w przyjazdem do mnie. O 10 rano. Kupa łez, przepraszanie itp. itd. Ja za to odświeżyłem sobie sporą część wiedzy z tej strony jeszcze tamtej nocy, zauważyłem kilka moich błędów, nawet nie wiem kiedy mi się sypnęła ta rama, którą ona tak uwielbiała. Mianowicie jak ktoś wcześniej napisał, zabrakło emocji. Za grzeczny byłem, zabrakło tego skurwiela, którym byłem wcześniej, przstałem już jakiś czas temu używać zazdrości na moją korzyść. Dałem jej poczucie, że ma mnie na wyciągnięcie ręki w każdej chwili.
Przypomniałem sobie jak pół roku temu się tą grą bawiłem i czerpałem satysfakcję z tego co robiłem. Nadszedł czas na zmianę.
Po tej jej wizycie i podczas byłem jeszcze naturalnie zimny, bo sam musiałem sobie jeszcze poukładać wszytko pod kopułą. Ostatecznie wytłumaczyłem jej w tzw. 'poważnej rozmowie', że nie jest moim pierdolonym obowiązkiem organizować jej czas za każdym razem i że było dobrze dopóki nie zaczęła marudzić. Nie mam zamiaru jej nadskakiwać, żeby potem być wypierdolonym jak stara zabawka. Stwierdziłem, że biorę urlop. Jak chce to niech ona coś organizuje i mnie zaprasza jak chce wspólnie spędzić czas. Nadszarpnęła moje zaufanie i teraz to jej problem co z tym zrobi dalej i czy uda się zatrzymać mnie przy niej, bo na chwilę obecną nie wierzę w dalsze powodzenie tej 'misji'.
Póki co wszystko działa dobrze, ba nawet lepiej niż wcześniej, teraz czuję co to jest to 70/30. Nie widzę u niej niezadowolenia z takiego obrotu sytuacji i chyba znowu prowadzę ten związek. Znowu widzę tą samą dziewczynę co kilka miesięcy temu, no i seks wrócił
Ciekawe jak długo teraz taka sielanka potrwa... Muszę się jeszcze wiele nauczyć, ciągle jeszcze gdzieś siedzi we mnie ta pizda sprzed lat.