Cześć.
Poderwałem piękną dziewczynę.
Spotkaliśmy się, było bardzo dobrze.
Napisała pierwsza, mimo ze miał minąć tydzień zanim się odezwę ja. Ogólnie ona mi się podoba i kurcze, myślę o niej.
Wydarzyło się jednak coś strasznego(śmierć jej najbliższego członka rodziny) kontakt na razie zawiesiłem bo uważam że nie mogę jako osoba postronna
zawracać jej głowy czymkolwiek.
Proszę o radę mających doświadczenie- co byście zrobili w takiej sytuacji?
Ja mam zamiar przeczekać dwa tygodnie i potem się odezwać. Ciężka sprawa , wiem że w takich smutnych chwilach wszystko człowieka przerasta.
Jednak proponowałbym się odezwać i wesprzeć ją trochę, i po prostu powiedzieć jej, że dasz jej czas, żeby spokojnie mogła opłakiwać tę osobę, pokaż jej zrozumienie i odejdź na jakiś czas... Niech ona myśli czasem o Tobie, i niech wie, że ją rozumiesz, i będzie mogła cię lepiej poznać, gdy upłynie jakiś czas, bo gdy znikniesz bez powodu, to ona zapomni o Tobie i nie będzie dalszej relacji... Takie jest moje zdanie.
Ciężka sytuacja szczerze mówiąc.
Dziewczyna traktowała Cię bardziej jako kolegę czy ewentualny materiał na partnera?
Jeżeli wasza relacja zaczęła się dobrze rozwijać, kino, klasyfikacja, czuć było zainteresowanie kobiety, dawała sporo od siebie itp itd. Należało by rozważyć pojawienie się na pogrzebie.
Bez żadnych kondolencji(to jest najgorsze co można zrobić osobie która przeżywa czyjąś śmierć - kto nie wysłuchiwał tego pierdolenia nie zrozumie), po prostu, pojawienie się - sądzę, że przez takie zachowanie możesz jedynie zyskać w jej oczach.
Może dziewczyna potrzebuje teraz wsparcia w kimś postronnym i jest Tobą bardziej zainteresowana niż możesz się spodziewać?
Śmierć bliskiej osoby jest na pewno bardzo traumatycznym przeżyciem dla każdego ale nie trwa wiecznie..
Może pokazując jej, że jesteś przy niej, może na Ciebie liczyć zyskasz w jej oczach więcej niż jaki kolwiek inny facet mógł by jej zaoferować?
Może wasza relacja dopiero nabierze rozpędu?
Oczywiście trzeba uważać aby nie wpaść w ramę przyjaciela, trzeba dobrze kalibrować swoje zachowanie aby pokazać dziewczynie zarówno swoje intencje jak i zrozumienie.
Wydaje mi się, że można dziewczynie lekko zasugerować w jakiś sposób, że może na Ciebie liczyć. (nie mam szczerze mówiąc pojęcia jak - może jakieś tęgie mózgi z forum podrzucą jakiś pomysł?)
W chuj ciężka sprawa według mnie. Sądzę, że powinieneś zachować się jak facet a nie jak pierwsza lepsza pizda która znika przy ciężkiej sytuacji która przytrafiła się kobiecie, bez znaczenia czy to dopiero początek znajomości czy dalsze etapy.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Kiedyś pojechałem z kumplami do naszego wspólnego przyjaciela na pogrzeb jego brata. Spaliśmy u niego w noc przed pogrzebem. Niewiedzieliśmy jak się zachować. Czy go pocieszać, czy w ogóle nie poruszać tematu ? I jeden z nas taki beztroski gość zaczął sobie żartować jakbyśmy siedzieli przy piwie w pubie, poruszał tak sprośne tematy że głupio mi było za niego, ale kiedy zobaczyłem reakcje tego przyjaciela byłem w szoku, zaczął kręcić beke razem z nim więc dołączyliśmy się wszyscy. około 3 w nocy stwierdziliśmy że trzeba iść spać w końcu. Nasz przyjaciel podziekował, że pomogliśmy mu chociaż na chwilę zapomnieć o tym całym syfie jaki go pogrążył...
Czasami warto wesprzeć taką osobę i pokazać jej że życie nadal ma swoje jasne strony, tylko pamiętaj że nie możesz traktować tej relacji jako zabawę bo ta dziewczyna może się zaangażować...
I'm gonna make her an offer she can't refuse
Dzięki koledzy.
Jutro napiszę do niej.
Napiszę poprostu że myślę o niej i żeby nie myślała że jest sama ze swoimi problemami.
Raczej zadzwoń i też ostrożnie. Nie rób z siebie rycerza na białym koniu, który będzie czekał aż ona się otrząśnie. Zrób to delikatnie, ale zdecydowanie.
Zapytaj jak ona sie czuje, pokaż ze nie jestes obojetny poprostu
Lepiej jakbyś ją wspierał w tych trudnych dla niej chwilach. Dziewczyna to doceni i zobaczy że ma w tobie wsparcie.
Masz dwie opcje przeczekać albo ja wspierać...jak będziesz ja wspierał to staniesz się dobrym kolega i wpadniesz w ramę,a ty chcesz ja poderwać...wiec odczekaj daj jej zająć się swoimi sprawami i potem jak już to minie to działaj...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Ja mimo wsyzstko uważam że w takich chwilach trzeba pozostac czowiekiem i wspierac drugą osobę... Twoja siła i pewnosc da jej poczucie bezpieczeństwa..
Dare to be great ;]
Wszystko zależy jak okażesz wsparcie. Nie masz być poduszką do wypłakania, a smsy i telefony (o ile będzie chciała z Tobą gadać)zrobią z Ciebie taką poduszkę. Myślę, że dobrze zasugerował nomen, żebyś pojawił się na pogrzebie. Gdzieś na uboczu, bo nie należysz do rodziny, ale żeby Cię dostrzegła. Jeżeli będzie chciała to sama do Ciebie podejdzie, jeżeli nie to jak się do niej odezwiesz w przyszłości to na pewno doceni Twój gest. Takie moje zdanie.
Pogrzeb odpada. Ja ją znam tylko z jednego spotkania, nawet nie wiem gdzie mieszka. jestem praktycznie obcy. Mam jej numer telefonu i mieliśmy sie spotkać na drugie spotkanie. Nie odpowiadała wiec napisałem
aby sie wzięła w garść i zdecydowała czego chce bo nie mam czasu na takie gierki. Tak się dowiedziałem.
Przeprosiłem ją i tyle.
W takim wypadku ja bym dał jej trochę czasu. Spotkać się z nią nie spotkasz, a słowa wsparcia przez telefon lub sms mogą, mimo dobrych chęci, Ci nie wyjść i później będzie trudniej.
nic nie będzie trudniej; zwykła ludzka życzliwość i współczucie. Może to odebrac tylko pozytywnie
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
sytuacja jest wyjątkowa. Jakikolwiek kontakt z nią w tym momencie nie traktuj w kategoriach podrywu, bycia "pieskiem", wpadania w rolę "przyjaciela" Po prostu zadzwoń do niej, powiedz, że jej współczujesz i gdyby czegokolwiek potrzebowała (pogadać, wypłakać się) to może na Ciebie liczyć. Oczywiście żadnych nacisków na spotkanie. . To nie jest opowiadanie o byłym, żeby ucinać takie rozmowy
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Przysłowie bodajże od Antoniego Słonimskiego. Jedyna rzecz jaka mi zapadła w myślach po trzech lata spędzonych na języku polskim w liceum
Traktuję tą sytuację bardzo wyjątkowo i trochę się bałem. Dalej się boję.
Mimo to postanowiłem że zrobię jakiś krok.
Całe życie podrywacza skłania mnie zawsze ku temu by robić inaczej niż podpowiada mi logika. Tutaj miałem wątpliwości czy zadzwonić czy pisać i czy wogule podejmować działanie.
Zadzwoniłem. Niestety nikt nie odbiera , więc po jednym dzwonku dałem spokój i wysłałem sms.
Napisałem że ma się trzymać i że myślę o niej mimo ze tak mało ją znam wiem że jest silna.
Nie ma odpowiedzi myślę że to nic złego z mojej strony. Powiem szczerze że nie rozpatruje już tu żadnego podrywu z mojej strony. Wiem co to jest śmierć bliskiej osoby i wiem co się czuje.
Chce żeby ona znalazła wewnętrzny spokój i szczerze mówiąc to jest dla mnie ważniejsze od własnych potrzeb czy planów z nią związanych.
Dziękuję za wypowiedzi wszystkim.
Postąpiłeś zgodnie z tym co uznałeś za słuszne i to jest najważniejsze.
Jednak warto coś robić aby coś dostać.
Napisała mi swój drugi numer tel.
Rozmawiałem z nią dzisiaj kilka min.
Ogólnie ma doła to słychać, tego w sumie sie spodziewałem.
Ciężko mi było coś konstruktywnego powiedzieć bo też czułem blokadę , drżał mi głos i trochę zacinałem ale dałem radę zmienić tor tej rozmowy na pozytywne tematy. Nie mówiłem o tym co się stało , ona też. Mijałem ten temat jak moglem i się udało. Przytoczyłem klimat naszego ostatniego spotkania , naświetliłem że ona jest wartościową kobietą pełną ciepła. Myślę że to mimo wszystko poskutkuje trochę lepszym nastrojem.
Napomknąłem tez że może kiedyś jeszcze się spotkamy i dostałem odpowiedz że ,,na pewno,, co mnie też trochę podbudowało.
No i tak się złożyło że mam też następny haczyk