Witam wszystkich panów, jestem tu nowy i zawitałem na tą stronę ponieważ mam pewien dylemat więc przejdę do naświetlenia całej sytuacji.
Mam przyjaciółkę poznałem ją na studiach i nasza przyjaźń układała się do tej pory bardzo dobrze, mogliśmy na siebie liczyć. Nasza przyjaźń jak ja to nazywam była głównie wirtualna bo jak wiadomo na Realu dochodzi do szeregu komplikacji damsko męskich których wolałem uniknąć. Po czterech latach znajomości działo się w naszym życiu, ona spotkała chłopaka też z naszego roku z którym jest aż do teraz ze skutkiem takim że on jej nie szanuje i nie jest dla niej dobry a ona boi się zostać sama i jest nieszczęśliwa. Ja jako jej przyjaciel poznałem ją bardzo dobrze i po 3,5 roku przyjaźni w mojej głowie urodziła się myśli pod tytułem „To bardzo fajna kobieta jest” i podczas jednych z jej żali na chłopaka odsłoniłem się z tych myśli co zmieniło naszą relację ja odsunąłem się i ochłodziłem nasze stosunki o dziwo ze skutkiem że zaczęliśmy się widywać w weekend, przyjeżdżała na imprezy do mojej miejscowości ze swoim koleżankami i bawiliśmy się w połączonej ekipie moich kolegów i jej koleżanek. Sytuacja jak do tej pory jest dziwna bo nadal jest z chłopakiem, spotykają się od czasu do czasu ale to nie jest to było kiedyś, jak wspomina o tym to wygląda to tak jak by chodziła na siłę na spotkania z tym człowiekiem a dopiero ze mną bawiła się i robiła to co z tamtym już nie jest możliwe a mianowicie spędzanie miło czasu, czasami mam wrażenie że ona dostrzega to że ja do niej coś więcej czuje a czasami się wycofuje i znowu traktuje mnie jak przyjaciela. Nasuwa mi się jeden wniosek z tej całej sytuacji że jestem zabawką która ma sprowokować jej chłopaka do działania a, który nie bardzo się ku temu kwapi, jestem odrobinę zirytowany bo jestem tylko przyjacielem i nikim poza tym a głupio by było przejść do działania i rozkochiwania, bo nadal jest w związku i to było by nie fajne względem jej obecnego jaki by nie był to rozbijanie związków jest nie fajne ale też nie chcę trwać w tej uciążliwej momentami sytuacji, zależy mi na przyjaciółce i chciałbym być kim więcej, więc pytam was panowie co począć z tą chorą sprawą czekać aż ich związek wygaśnie być przy niej trzymać rękę na pulsie i w odpowiednim momencie wkroczyć czy olać zasady i zdobywać ją już teraz licząc że nie dostane po buzi 
Raven
Wkraczaj w tym momencie! 0 kontaktu internetowego i jedziesz chłopie
(mam nadzieję, że wiedzę z blogów już przyswoiłeś)
Real niggaz do they wanna do, bitch niggaz do what they can't
"Ja jako jej przyjaciel poznałem ją bardzo dobrze i po 3,5 roku przyjaźni w mojej głowie urodziła się myśli pod tytułem „To bardzo fajna kobieta jest”"
Nie kurwa to moim zdaniem nie pyknie... a Twój wniosek o tym, że jesteś płachtą na byka czyt. jej chłopaka wydaje mi się słuszny.
Nie ma sensu bawić się w takie historie, naprawdę łatwiej jest poznać nową kobietę i zbudować coś od podstaw a nie po 3,5 roku! "kapnąć" się, że może jednak....
Dokładnie...jestem tego samego zdania.
Nie wiem jak mozna sie "przyjaznic wirtualnie". Nie mam zamiaru Cie ganic, ale w takim tempie, to braknie Ci zycia, zeby Jej dobrze zrobic.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
ja tez mialem przyjaciolki internetowe ale to bylo jak mialem 15 lat
a ja bym sprobowal lubie wyzwania ale napewno zgadzam sie z przedmowca ze zero kontaktu przez internet niech zateskni, po za tym wzbudz w kobiecie zazdrosc a jest twoja moze na ta wasza imprezke wezmiesz jakas kolezanke??
Kurcze, nie chce zaczynać swojego komentarza od naśmiewania się, jednak wypowiedź o "szeregu komplikacji damsko męskich" z kontaktem w realu brzmi dość ironicznie, wręcz komicznie i nie sposób jest to ominąć czytającym okiem - ale oczywiście rozumiem, nie mam co do tego pretensji.
Kolego Raven1945, musisz zrozumieć na początek jedna ważną rzecz. NIGDY, ale to nigdy nie możesz być pewny czegoś co nie jest - dosłownie - "Tobą". Kobieta potrafi okazywać zainteresowanie na naprawde tysiące różnych sposób; gestykulacjami, głębokimi spojrzeniami, dotykiem, dwuznacznością, wspólnymi tematami, mową ciała, czy nawet pocałunkami. Jednak są to jedynie zaloty które każda kobieta może okazywać każdemu innemu mężczyźnie, niekoniecznie Tobie. Chciałbym więc, abyś nie przejmował się tym, aż tak i nie robił sobie złudnych nadzieji z tego powodu, w tym momencie piłka powinna być prosta i szybka - dzisiaj ten temat nie powinien się pojawić - a jutro powinna być już u Ciebie świetnie się bawiąc. Panowie!! Nie utrudniajmy sobie życia, życie jest zbyt proste. Tak więc jeśli Ci zależy i jesteś PEWNY swoich działań, tego, że naprawdę pragniesz i możesz mieć to czego pragniesz - działaj, nigdy nie oglądaj się za siebie. Takie nawiązanie teraz mi się przypomniało, mianowicie ostatnio widziałem reklame bodajże wody Playboy która przedstawiała scenke mężczyzny i kobiety w jednej windzie, stojących obok i spoglądających na przycisk "stop". Chwila akcji, po czym padł tekst coś na wzór; "Jest tylko jedna droga która pozwala zobaczyć co będzie później". Oczywiście, wg. komercyjnej reklamy nawiązanie pada to do ich marki, perfum. Dodałbym od siebie tylko tyle, ze odpowiedzą na ten cytat może być - "postęp". Czyli coś czego nie dowiesz się na forum, coś czego nie zyskasz jeśli nic nie zdziałasz, coś co wiąże się jedynie z POZOREM ryzyka.

Dodam jeszcze na koniec, że miałem podobną sytuacje jeszcze nie dawno, można powiedzieć, że nim z głębsza zainteresowałem się tematyką tej strony. Nie, nie wpadłem w ramę przyjaciela, nie, nie wpadłem w ramę chłopaka. Doszło do zupełnie czegoś innego, czegoś do czego dojść nie powinno. W czym problem utkwił? Mianowicie, spóźniłem się, za dużo myślałem, za dużo kombinowałem, za dużo szukałem rozwiązań na problemy które praktycznie nie istniały, nie miały prawa istnieć. Oczywiście, załowałem. Byłem głupi, choć nie twierdze, że teraz też nie jestem - może ciupulke mniej. Tak więc nie pozwól sobie, abyś i ty załował, ból tak czy siak Cię dosięgnie, czy zainwestujesz w wasze relacje, czy nie, będzie się za tobą ciągnął. To od Ciebie zależy czy wyjdziesz z tarczą czy na tarczy.
PS Oj tam ojtam, przestańcie bawić się w statystki. Może się chłopak cackać z panienką 1000 lat, ważne, że teraz chce coś zmienić, lepiej później niż wcale.
Powodzenia!
Ares18,
Emel trwało to tak długo bo jak ją poznałem to miałem problemy i głowy nie miałem na takie rzeczy tak zwany okres dupy wołowej wtedy miałem no ale się człowiek wziął w garść chwalmy bogów.
Pepeers1 napisz coś więcej proszę.
Baudelaire nom istnieje istnieje jak się mieszka kawałek od siebie i ma swoje życie i nie ma czasu się spotykać za często tyle tylko co na uczelni, wiadomo doba jest za mała i tylko był czas pogadać przed snem.
Box twój pomysł muszę wypróbować zobaczymy co z tego będzie.
Ares18 co do tych znaków to ona bez przerwy mi przypomina jakieś rzeczy typu co było wtedy jak jeszcze nie była z tym swoim, że się znamy tak długo itd. i jak troszkę ją po olewałem to na drugi dzień było złapanie mnie za szmaty i miałem wyjaśniać czemu itd. no i jej dziwne zachowania typu raz się da objąć i wziąć za rękę dotknąć itd. a nieraz się odsuwa dziwnie jak by miała zawieszenie „jest fajnie o obecnym nie pamiętam” a zaraz „chwila ja mam chłopaka co ja robię” widać że ona jest skołowana momentami nie mniej ode mnie. Jak to się mówi każdy ma tyle szczęścia na ile sobie pozwala dzięki panowie za wpisy czekam na kolejne wypowiedzi i obiektywny chłodny punkt widzenia.
Raven
PS. A co z tym jej chłopakiem bo o tym chyba nikt nie wspomniał ??
on dla ciebie nie istnieje
Emel ale ty zagadkami mi tu piszesz
bo ja się rozłączanie wagoników nigdy nie zajmowałem, wyjaśnij coś więcej.
"Emel trwało to tak długo bo jak ją poznałem to miałem problemy i głowy nie miałem na takie rzeczy tak zwany okres dupy wołowej wtedy miałem no ale się człowiek wziął w garść chwalmy bogów."
Widzisz, więc jako kogo ona ciebie zna. Wziąłeś się w garść super, tylko pamiętaj, że te 3,5 roku nie pójdzie ot tak w zapomnienie.
Z drugiej strony wkurwia Cię sytuacja, w której się znalazłeś, więc w sumie nie ma tu żadnych przeszkód aby zrobić krok w przód w tej relacji - emocje, pocałunki, rozpalenie, seks, gdyż tego przyjaciel zwykle nie daje.
edit: i jeszcze z 3 strony (doczytałem kilka rzeczy): chcesz uwieść zajętą przyjaciółkę, z którą masz czas widzieć się tylko na uczelni -> prze....ciężko, naprawdę łatwiej poznać nową panienkę
Emel trafne ale tamto troszkę się zatarło bo od ponad pół roku nie płacze mi na ramieniu i ja jej też o wszystko wyhamowałem ją i siebie z tym i ochłodziłem tą płaszczyznę zniknąłem z jej życia i może nie przyznała się w prost to jej brakowało mnie tak zwany powrót bohatera.
A co do znaków najważniejszy chyba jaki pominąłem to ona do mnie jeździ nie ja do niej i chwalenie dosłownie za to że słońce świeci u mnie koło domu ładniej i ptaki ładniej śpiewają niż u niej ttd
noooooo i to jest bardzo ważna informacja - wreszcie konkret!
W takim wypadku uważam, że wszystko w Twoich rękach. Jej facet nie istnieje, zapomnij o nim, jeśli ona o nim wspomni zmień temat, albo powiedz szczerze, że nie masz ochoty o nim rozmawiać. W żadnym wypadku nie okazuj też zazdrości o niego.
Więź mdz. wami jest na pewno. Panna jest zainteresowana, teraz tak jak napisałem wyżej przede wszystkim emocje i do dzieła