Witam. Całkiem niedawno wybrałem się na spotkanie z dziewczyną ( pierwsze ). Podeszliśmy do lady w małej pizzeri i dokonaliśmy zamówienia. Zapłaciłem jakieś tam kilkanaście złotych i ok . Siedzimy , gadamy, poznajemy się ... W pewnym momencie panna rzuca tekst : " zjadłą bym lody"
. Niewiele myśląc poszedłęm po menu i jej dałem. Okazało się , że nie mają lodów ( ufff ). Wróciliśmy do rozmowy ... Pytanie moje. Jak postępować w podobnych sytuacjach. Wiadomo, zapraszam dziewczynę , biorę ten obowiązek na siebie , kupuję symboliczna kawę , czy coś tam do picia i nie robię z tego wielkiego halooo. Płacę i cześć . Ale jak kobieta zaczyna ewidentnie próbować naciągnąć mnie na coś , to jak to zrobić , żeby nie wyjść na jakieś skąpca i nie pomyślała , że coś jest nie tak. Są materialistki i większe materialistki
, ale jak to umiejętnie rozgrywać. Macie jakieś pomysły ?
Ps. Nie zamierzam być jakimś sponsorem dla kobiet
.
Jak Ci powie następnym razem coś w stylu ,,zjadłabym to i to" to uśmiechnij się i powiedz ,,to idź sobie kup, ja poczekam przy stoliku".
Jeżeli laska mówi w taki sposób to zdecydowanie chce Cię naciągnąć.
Co innego jak Ty ją zapraszasz, wtedy Ty stawiasz.
Nie ma czegoś takiego jak porażka, jest tylko zdobywanie doświadczenia.
"Co innego jak Ty ją zapraszasz, wtedy Ty stawiasz."
Kto tak powiedział?
Zwycięzcą się jest, wygranym się bywa.
To inaczej napisze. Gdy ja zapraszam dziewczynę na lody, kawę, pizze czy cokolwiek to ja płacę. Jakoś dla mnie osobiście głupotą jest oczekiwać od dziewczyny żeby wyciągnęła te 4 złoty za loda. Nie przesadzajmy... To, że się z nią spotkałem, i kupiłem jej coś za kilka złotych nie stawia mnie w roli sponsora.
Nie ma czegoś takiego jak porażka, jest tylko zdobywanie doświadczenia.
Ja sie wylozylem na piciu ( nie znalem jeszcze zasad ). Bylismy na zarciu, ona stawiala w ramach rewanzu. Pod koniec spotkania powiedziala ze by sie napila. Mowie to idz, poczekam ( i tak powinno sie zrobic moim zdaniem jesli sie z ta osoba slabo znasz). Odeszla 2 metry i wrocila zrezygnowana, a ja glupi wstalem i poszedlem kupic te picie (error!)..., nie powiem chciala oddac kase, ale sobie darowalem(FATAL ERROR!), ehhh frajer ze mnie.
Nie badz nigdy za dobry ani zbyt chojny. One to testuja podswiadomie i wiekszosc nie lubi gosci ktorzy im cos stawiaja. Jak Ci walnie znowu tekst o lodach to powiedz ze nie jadasz lodow, bo sa tuczące i masz z glowy
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
Dużo oczywiście zależy od dziewczyny. W tym przypadku jeśli miałeś wrażenie że chciała Cie naciągnąć, zaproponował bym żeby ona stawiała drugi raz, wyjaśniając że jest to rewanż. W końcu nie wiesz i sie nie dowiesz na pierwszym spotkaniu czy możesz liczyć na coś więcej czy dziewczyna chce sie po prostu zabawić, a w końcu przecież nie chcesz popaść w ramię sponsora do towarzystwa
Pytanie, czy Ty chcesz zapłacić czy nie, znalezienie argumentu za tym żeby nie zapłacić nie będzie takie trudne. Weźcie menu, powódź jej ze jecie na ślepo, wybiera coś z zamkniętymi oczami palcem, a Ty to kupisz i nawzajem ( żeby nie czuła sue poszkodowana) wybierz, po tym pewnie będziecie płacić na przemian, a jak wybierze coś niedobrego, to powiedz że musi zjeść bo przecież Ty jej to kupiłeś. Możesz wyjść na sknere, ale Z zasadami.
Najpierw słowo o mnie, później słowo do Ciebie-
'
w tym tygodniu- Panna wywiozła mnie parę kilometrów za miasto (samochód na benzynę!..), tam zafundowała obiad dla nas obojga, później dla niej sok, dla mnie dwa piwa- nie chce mi się liczyć ile ją to kosztowało- gwoli jasności- był to rewanż za 'głupie' 11 albo 12zł które ja na poprzednim spotkaniu wydałem na jej piwa.
I druga sytuacja z nota bene, dzisiaj- ja wziąłem autem Panienkę w jedno miejsce, dogadaliśmy się, że Ona będzie później prowadzić, więc ja mogłem sobie pozwolić na piwo, Ona- na kawę. Dochodzimy do bufetu, czy jak to się tam zwie, wyprzedziła mnie, poprosiła o cappucino i piwo, rachunek na 13.50zł, (moje piwo chyba 6 czy 6.5zł), położyła dychę, ja dorzuciłem 3.5zł. Na moje późniejsze pytanie, czy ma jakieś pojęcie, ile jej wiszę- usłyszałem- 'weź mnie nawet nie denerwuj
I do Ciebie- takie dziewczyny trzeba szybko ustawiać, i przywoływać do porządku- 'jeśli masz ochotę, to sobie kup', albo 'też bym zjadł/napił się, mi też możesz wziąć'- oczywiście wszystko na luzaka, i z jakimś tam mniejszym czy większym uśmiechem na twarzy.
Jest parę możliwości-
-dzielimy się rachunkiem, każdy za siebie
-płacimy na zmianę, raz Ty raz Ona (na pierwszym spotkaniu Ty)- w tym przypadku bez przesadyzmu, i nie spełniając jej nie wiadomo jakich zachcianek
-i dalej, w jakiejś tam dłuższej relacji (pomysł nie mój, chyba nawet tutaj kiedyś go przeczytałem)- zakładając, że np Ona się uczy, i tylko czasem sobie dorabia- a Ty masz normalną, 'dzienną' pracę- Ty stawiasz piwo w knajpie i barze, Ona- u Ciebie czy u Niej w domu. Ty kupujesz żarcie na mieście- za to Ona kolejnego weekendu szykuje dla Ciebie domowego schaboszczaka z ziemniaczkami i kapustą.
I jeszcze raz do tematu- od Panien w stylu 'mam ochotę na to, i na to, a może jeszcze na tamto, dybnij się, i mi kup'
na pierwszym/drugim spotkaniu należy uciekać..
Uff..
''Słuchaj idę sobie kupić lody/napić się itd. zamówić Ci coś? ewentualnie jak będziesz grzeczna to dam Ci spróbować''
Załatwione
Witam,
Panowie! Od zawsze tak było, że rachunki płaci mężczyzna...czy nam sie to podoba czy nie, nie można naszych obowiązków spychać na kobiety. Mi to kiedyś wytłumaczyła pewna dupeczka - kobieta idąć z facetem na randkę wydaje znacznie wiecej niz te pare złotych za piwo. Przewaznie sie maluje, stroi, perumuje, stylizuje wlosy itd a to sa koszty. Jesli akurat nie jestescie przy forsie nie zapraszajcie w drogie miejsca ale nie robcie z facetow zniewiescialych nieudacznikow, ktorzy nie potrafia zadbac o strone finansowa. Baba nie jest od tego zeby facetowi cos fundowac lub dzielic koszty przy barze.
A jak widzicie po babce,ze was naciaga to skreslacie z listy i tyle.
Pozdrawiam.