Moi drodzy
Jest tak: Wczorajszego wieczoru zaprosiłem kolegę z dziewczyną, dwie sąsiadki i brata do mnie na chatę, i postanowiłem, że sobie potańczymy, ale nie bez celu, bo głównym założeniem było to, żeby się pobawić, pośmiać... A celem było to,żebym się "na nowo przełamał", a dokładnie przypomniał jak się tańczy... Qrwa a tak na prawdę, to żeby zwiększyć swoją pewność siebie w tańcu, bo przez spory brak zabawy na parkiecie już po prostu zapomniałem
Nie zrozumcie mnie źle
jak ktoś coś zapomniał, to sobie przypomni, ale jak ktoś nie umiał i zapomniał, to sobie za chuja nie przypomni
Ale do sedna...
Z tańcem, to rzeczywiście idzie mi jak ostatniej łajzie, ale mnie to nie boli, bo wiem,że to tylko kwestia WPRAWY i PRAKTYKI
Właśnie problem polega na tym,że rzeczywiście w towarzystwie ludzi, kobiet których nie znam tak dokładnie czuję się sztuczny i taki jestem!!!, mówię sztucznie, zmienia mi się barwa głosu, gdy coś opowiadam, gdy mówię o czymś wzniosłym, brzmi to wzniośle, gdy mówię o czymś smutnym, brzmi to smutno, gdy coś mnie zdenerwuje to jestem zdenerwowany i staram się nie pokazywać tego,żeby atmosfery nie psuć. Ktoś powie "Dobrze,że potrafisz..." ale to nie o to chodzi,żeby potrafić, ale żeby to wyłączyć, gdy jest to nie potrzebne... Qrwa nie wiem dlaczego tak może być, kumpel powiedział,że jego dupa to doskonale wyczuła, on również i oczywiście ja wiem,że jest coś nie tak,bo jak rozmawiam z kumplem, jest totalny LAJT i WYJEBANE... Domyślam się, ale opinia innych ludzi może mi wskazać "kierunek" gdzie mogę coś zmienić...
Może po prostu jesteś niepewny siebie i masz głowie zakodowane, że musisz zrobić na nich wrażenie, przez co tak się podświadomie zmieniasz? Nie jesteś luźny i nie jesteś sobą?
Jak dla mnie po prostu praca nad akceptacją samego siebie i tyle
.
Haha normalnie zaproponowałbym 2/3 dawki SETAnolu, ale to tylko chwilowe rozwiązanie problemu
Real niggaz do they wanna do, bitch niggaz do what they can't
"Może po prostu jesteś niepewny siebie i masz głowie zakodowane, że musisz zrobić na nich wrażenie, przez co tak się podświadomie zmieniasz? Nie jesteś luźny i nie jesteś sobą?"
Nie spinam się
jestem sobą, ale tak trochę nie swojo się czuję...
-I To jest właśnie pytanie... Jestem "pewny siebie..."
-jestem luźny
To jest tak, jakbyś dzikie zwierze zamkną w klatce, a po dłuższym czasie wypuścił na wolność.
Mam sporo pracy nad sobą, i myślę, że dość szybko sobie poradzę z tym, jak znacie jakieś ciekawe blogi odnośnie właśnie motywacji do zmian i pokonywania iluzji, to podeślijcie, czytam pokolei blogi, tyle,że jest bardzo dużo tematów typu,zostawiła, przemieniam się, jest fajnie po przemianie, nie wracam, wracają itd. ale tak trafić nie mogę na coś, co mnie zdopinguje, i zrozumiem, gdzie leży mój błąd... Heh może tylko wam dupę zawracam, bez potrzeby, a może dowiem się czegoś sensownego
"Jak dla mnie po prostu praca nad akceptacją samego siebie i tyle"
-Dajcie coś na akceptację, tyle,że kompleksów mi brak, mimo,że mam swoje wady... Dzięki.
i plusik za pomoc...