W tym wpisie nie mam zamiaru sie uzalac. Zadziwia mnie tylko to co sie wyprawia(ło) w moim życiu. Zastaniawia mnie, jakim cudem nie miałem jeszcze dziewczyny, jakim cudem jeszcze nie włożyłem, nie całowałem sie, nie uprawiałem seksu, nie spotykałem sie. Pomimo tego, że siedze tu od dobrych 3 lat (powinienem juz zostac monumentem tutaj, wpadlem na nia od razu kiedy powstała), pomimo zmuszania (tak, zmuszania) sie do ZMIANY, nic sie nie zmieniłem. Dochodze do wniosku że to było głupie pierdolenie, te wszystkie moje płaczliwe próby zmiany siebie - do niczego kurwa nie mogłoby dojsc, z jednego prostego powodu. Ja niby tak bardzo pragnę zmiany, super relacji z kobietami, ale to co naprawde robie to UNIKAM I ODPYCHAM od siebie baby. Mozliwe, ze gdyby jakas sama wskoczyła by mi na kutasa, i tak do niczego by nie doszło (no dobra, bez przesady, nie jestem gejem).
Mam teraz 20 lat. Jestem wysoki, dobrze zbudowany, przystojny (stan ktory ,,predestynowałby mnie do ruchania naokrągło,, - Bruno Własciwy). Kurwa podobałem sie juz wielu dziewczynom. I to jest własnie dziwne. Ktorys z moich kolegow, gdyby zobaczyl mnie jak cos kręce z jakas laską, byłby raczej pozytywnie zaskoczony. Bo raczej nie bylo im nigdy dane widziec mnie z jakas dziewczyna, poza sporadycznymi, kolezenskimi kontaktami. Dziwne jest to, ze wszystkie dziewczyny w jakich sie zakochiwalem chodziły do moich klas. Bylo zazwyczaj tak: dziewczyna pokazywala mi, ze jej sie podobam, ja czulem sie wspaniale, sprawiało mi to wielka przyjemnosc, czasem nawet flirtowaliśmy, ale jednoczesnie unikalem jakichkolwiek (zbyt niebezpiecznych, narazajacych sie)ruchow. Z jednej strony pragnąłem tego wszystkiego, tych zalotnych spojrzen, usmiechow, z drugiej od tego uciekałem. Jakos wewnetrznie uzalezniałem sie od tego, chciałem zeby to trwało, zakochiwałem sie, ale to mijało, a ja zostawałem z rączką w nocniku, dodatkowo z iluzjami ze ona mnie kocha, z wszystkimi takimi fantazjami. Tak było kilka razy. Z jedną taką, powiedzmy Kaśką, to juz same dziwy. Ona tez mysle ze na mnie leciała. I to długo trwało. Byłem wtedy w tzw. fazie PUA (nieokazywanie zainteresowania). Poza tym, nie wiedziałem jak przejsc z jednego etapu znajomosci na drugi. Fajnie nam sie rozmawia, no i co dalej? Czy zrobic jakąs desperacką deklarację, typu ,Podobasz mi się, czy co innego.
Nie wiem. Nie rozumiem siebie. Byc moze moje zachowanie ma jakies podłoze neurotyczne. To jest tak - nawet za bardzo nie chce mi sie z dziewczyną rozmawiac, nie wiem o czym, ale chcę jej UWAGI, chce wiedziec ze jej sie podobam. Tylko zebym nie wiem jak bardzo sie jej podobał, nic z tym nie robie. Potem ona mnie olewa. A potem ja wyobrazam sobie, jak ja to będę ją zdobywał, jak wytrwale przełamywał jej opory i shit testy. KURWA, PRZECIEZ NIEDAWNO MIALEM JA NA TALERZU!
Tak to jest mniej wiecej. Niby tak strasznie chce cos zmienic, ale sam odpycham od siebie tą zmianę. Najpierw odrzucam dziewczyne, a pozniej cierpie jak kretyn z powodu ,niespełnionej miłosci, , mysląc jaka to ona (ta dziewczyna)jest nieosiągalna i wyjątkowa i ze bez niej nie osiągnę ,absolutnego szczęscia,. A potem mi przechodzi. Tylko ze nic z tego nie mam, i ostatnio coraz bardziej ogarnia mnie zdumienie. JAK TO?! JAK TO MOŻLIWE!?
Do tego jescze dochodzi trzepanie. Odkąd przestałem uprawiac regularnie sport,tzn. piłke nozną, w 2008, trzepałem dosyc potężnie, obficie. Mój dzien wygladał tak: szkoła, powrót do domu, ciągłe myslenie o kobietach, ciągłe rozmyślanie i roztrząsanie, trzepanie przy pornosach, powtórka z rozrywki. Nawet nie znajdowałem powodu, czemu mialbym tego nie robic. Przeciez podobno Davidx oglądał pornosy, i wycinał te fragmenty na których były cipka i cycki. No, teraz chociaz widze ze to chujostwo, bo po co mi baby zza ekranu, jesli unikam prawdziwych? Jesli boje sie spojrzec prawdziwej dziewczynie w oczy?
Co mam z tym zrobic?
Przez to że zaspokajasz się ręcznie możliwe, że Twój mózg nie odczuwa potrzeby kobiety... Ogranicz chłopaku! Nie masz 15 tylko 20 lat więc czas najwyższy na podjęcie jakiegoś kroku.
Piszesz, że na stronce jesteś już 3 lata... I CO Z TEGO?
Odpowiedz sobie na proste pytanie... Czy oglądając mecze i czytając książki nauczysz się grać w piłkę? Czy oglądając tutki z filmików z samoobrony będziesz zabijaką?
NIE!
Dla efektów trzeba ćwiczyć...
Osobiście proponuje Ci coś takiego: Porzuć wiedzę, którą gorliwie zdobywałeś przez 3 lata i zacznij od samego początku... Czyli? Wychodź do ludzi, rozmawiaj z kobietami! Rozwal ten swój kokon! Wszystko przyjdzie z czasem i praktyką
Pozdrawiam
Real niggaz do they wanna do, bitch niggaz do what they can't
wyraźnie tutaj widać że nie pracowałeś nad sobą jak należy. brakuje ci pewności siebie, wiary we własne możliwości a do tego sam nie wiesz czego chcesz:-P nie przejmuj się miałem podobnie;-) wróć do korzeni zastanów się nad sobą raz jeszcze spróbuj wykonać misje znowu albo wymyśl sobie własne;-) z koleżankami z klasy bywa ciężko ja np mam tak że mimo że bardzo się zmieniłem one dalej mają w głowie mój obraz sprzed zmiany czyli zwiędłej cipki. mógłbym wyjść z tej ramy ale to za trudne na początek oraz nie jest warte... te dziewczyny nie są takie jakie myślałem że są;-) weź przemyśl sobie to co ci napisałem tutaj;-)
moim zdaniem nie powinieneś odpószczac kina na pierwszym spotkaniu, uważam że to jest najważniejsze i buduje to relacje między partnerami tyle że nie wolno przesadzic... nevermind nie wiem dlaczego uważasz ze pierwsze spotkanie to formalność... przeciez pierwsze spotkanie jest najwazniejsze jeżeli oczekujesz czegoś więcej, musisz zbudowac atrakcje dla siebie i to porządnie a kino jest tego elementem
nie chodzi mi od razu o przytualnie:P ale jakieś miłe przywitanie powinno być;) również jak powie cos smiesznego mozesz ją tak lekko klepnąc w ramie wiesz o co mi chodzi:) to nie ma być obmacywanko jak w policyjnym areszcie;) chodzi o te delikatne znaki które powodują że dziewczyna wariuje;) ja tez bym sie czuł dziwnie jakby nowo ponana laska od razu mnie przytulała całowała itp. a co innego jeżeli by mnie klepnęła w ramię czy poprawiła mi marynarkę...
kolego! Podejdź do dziewczyny z nastawieniem, że będzie wszystkim, tylko nie Twoją potencjalną partnerką. Wyobraź sobie, że to twoja dawno niewidziana kuzynka. Gadaj z nia jak z członkiem rodziny. Nie nastawiaj się na podryw. Ot - zwykła rozmowa dwójki znajomych. Potem zapytaj ją o zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu, hobby, znajomych, potem co sądzi o relacjach damsko-męskich, przyjaźni, miłości... następnie zaproponuj dokończenie rozmowy - no bo przecież nie omówiliście wszystkich zaczętych tematów... itd itd itd Wszystko potoczy się samo... (szczegóły po lewej, ale w Twoim przypadku chyba Ci zaszkodziły)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Przestań koniecznie czytać !!!
Podejrzewam, że masz pełno informacji co i jak i to jest największa krzywda jaką możesz sobie zrobić. Zbyt wiele informacji bez przetwarzania ich w działanie prowadzi do frustracji !!!
Masz wystarczająco informacji by wykorzystać je w praktyce, tylko MUSISZ TO ROBIĆ !
Ogranicz masturbację, zbyt częsta masturbacja bez kontaktów z kobietami objawia się problemem w nawiązywaniu sensownej rozmowy.
Guest dał Ci świetny pomysł, jak możesz sobie poradzić z tym co w Tobie siedzi, żeby nie wyglądać na napaleńca.
Najważniejsze - PRZETWARZAJ JUŻ ZDOBYTĄ WIEDZĘ W DZIAŁANIE
Pozdrawiam i powodzenia !
Dzięki, ale ja wcale nie czytam duzo. Juz mi to dawno przeszło.
Myślę że Twoim głównym problemem jest masturbacja. Wiem że fajnie jest sobie "ulżyć" ale to w cale nie pomaga... Spada Ci ochota na wszystko... Stajesz się leniwy, bez energii, mało zdecydowany i pewny siebie. Ja też wziąłem się za siebie w tej kwestii i widzę poprawę. Więcej mam energii, po prostu aż mnie od środka rozwala, bardziej wesoły i rozgadany się zrobiłem. Polecam powoli zmniejszyć trzepanie do raz na tydzień potem raz na dwa, potem raz na miesiąc itp. Trzeba w końcu kobietę sobie znaleźć bo "jak to mawiał Święty Łukasz ręką chuja nie oszukasz"
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Częściowo widziałem siebie w Twoim poście, podobnie jak Ty nie mam jeszcze żadnych podbojów miłosnych, tj. ani seksu, ani związku, ani nawet pocałunku. Koleżanek prawie nie mam, a rozmowy z kobietami wychodzą mi bardzo różnie (raz naprawdę przyjemnie, a raz wieje nudą). No ale co zrobić?
Działać, po prostu.
Nie trzeba od razu latać po klubach czy po centrach handlowych i zbierać numery od panienek. Po prostu jak się trafi jakaś okazja (np. miła dla oka samotna dzierlatka siedząca w parku czy coś) to spróbować coś podziałać, nawet po prostu w celu zdobycia doświadczenia. Ja ostatnio złapałem tak znajomość z pewną panną, która niestety okazała się dla mnie nieco zbyt nieśmiała, ale było w miarę miło (chociaż do niczego nie doszło)
Sam nie zdziałałem na razie zbyt wiele, ale staram się działać w w/w sposób ;]
Kiedyś również sporo trzepałem, teraz odstawiłem to na amen (bo po prostu tak sobie ustaliłem). Fakt, jeszcze czasem mnie sporo nosi, ale jestem w stanie nad tym zapanować.
Sporo pracuję nad pewnością siebie, nie ma jeszcze wielkich efektów, ale (co najważniejsze) czuję postępy :] Odkryłem, że dobrze na to wpływa kształtowanie tego, co wychodzi Ci dobrze i może być pomocne w kontaktach z kobietami. U mnie to np. głos, który kształtuję już od paru tygodni. Barytonowy (jak masz tenor to trochę gorzej), niski i spokojny działa jak zajebisty afrodyzjak
Gdybyś może był z Wawy to a nuż byśmy zrobili jakiś wypadzik?
Życzę Tobie powodzenia (i sobie również
)
Skończ walić i tyle. Masz osobowość, masz wygląd, masz coś w sobie skoro potrafiłeś zainteresować te wszystkie dziewczyny. Ale przeświadczenie, że wrócisz do domu i sam się zaspokoisz przeszkadza Ci w nawiązywaniu kontaktów z kobietami. Spróbuj nie walić przez dwa tygodnie i będziesz miał taki pęd na laski, że sam się zdziwisz.
"New is always better" - Barney Stinson
Serwus
Urzekła mnie Twoja historia, gdyż, ponieważ, bo wygląda ona tak jakbym opisał ją też ja. Z tym, że ja jestem na tej stronie od blisko pół roku i jestem troszkę chudszy. By the way. Nie mniej jednak przeczytałem większość Twoich wpisów i doszłem do wniosku, że pełno w nich tzw. "nadziei na lepsze jutro".
Chcesz pomocy. Ale niby jak mam Ci pomóc. Przecież napisałem Ci, że jestem w podobnej sytuacji. Jednak chyba mogę Ci pomóc.
Wiem co czujesz i myślę, że wiem jak na to zaradzić. Ale po kolei. Z tego co wywnioskowałem z Twoich blogów wynika:
kobiety przewijały się przez Twoje całe życie i opiekowały się Tobą (mama i ciotki); masz powodzenie u kobiet, ale boisz się zagadać (podobnie u mnie); jesteś leniem (ja też zresztą); nie masz za chuj pewności siebie (mam niewiele; jest coraz lepiej).
PEWNOŚĆ SIEBIE
Moim zdaniem to jest problem. U Ciebie i u mnie. Mamy niezbędną wiedzę, wiemy jak ją wykorzystać, ale nie robimy tego. Inni użytkownicy mogą się dziwić, ale tak niestety jest.
Sytuacja "podrywu" wygląda tak: laska daje wyraźne IOI, my to wiemy, mamy świadomość i robimy nic. Skąd to się wzięło u mnie? Cała podstawówka i gimnazjum (ciągłe wyzwiska, poniżanie psychiczne zrobiło swoje). Odzyskałem życia
Kurwa, niestety te czasy nie wrócą.
w szkole średniej (specjalnie wybrałem szkołę z dala od domu, żeby nie mieć kontaktu z tymi skurwysynami). Na moje szczęście w nowej szkole poznałem wspaniałych znajomych, najlepszych w moim życiu.
MatPollack, jakiś tydzień temu zapoznałem się z pewnym ebookiem na temat jak w znaczącym stopniu poprawić swoją pewność siebie. Powiem jeszcze, że to nie jest e-book dla leni; trzeba wykonywać ćwiczenia. Ale pomaga i jest krótki i zwięzły. Jeśli chcesz, pisz na priv to dam Ci namiary na autora. Powiem, że warto tylko trzeba się zawziąć.
Pozdrowienia.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
"Nie koncentruj się na obawach Obi-Wan. Skup się na tym co jest tu i teraz... W tej chwili".
Nie stoję przed przepaścią. Stoję przed kanionem. Nie przeskoczę go. Przelecę samolotem.
Nie wal, bo od walenia, swiat sie zmienia...dostaniesz sporo energii i checi do dzialania. Zrob sobie test. Cwicz na silce program A+wolne+B+wolne+C tak przez 2 tygodnie walac jak walisz. Potem to samo, ale zero walenia. Bedziesz miec 15-25% lepsze osiagi a Twoj mozg zacznie inaczej funkcionowac, bedziesz bardziej agresywny i mobilny. To normalne. Sportowcy w fazie przygotowan celowo maja taka abstynencje. Koniecznie wyjdz do ludzi. Moze pomysl o pilce od nowa?
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.