Witam wszystkich.
Mam pewien problem.
Moja panna ostatnio zrobiła się nieco zbyt frywolna.Ale dzisiaj to już mi porządnie zagrała na nerwach.
Sytuacja wygląda tak że nie mamy ostatnio dla siebie zbyt wiele czasu.Szkoła(matura,egzamin zawodowy,poprawianie ocen) do tego praca treningi no ciężko od dwóch tygodni generalnie o chwile czasu dla siebie.kilka już razy odkładaliśmy spotkanie głównie z jej inicjatywy ze wspomnianych już wyżej powodów.Ok spoko nie byłem zły, rozumiem trzeba nieco spiąć poślady żeby wszystko ogarnąć a jeszcze na bieżąco ciągle dochodzi coś nowego.
No ale dziś był już ostatni dzień.Wiadomo przerwa świąteczna się zaczyna.Umówiliśmy się że dzisiaj spędzimy sobie ze sobą sporo czasu i odbijemy te dwa tygodnie.
Niestety wczoraj zachorowała.Dość mocno.No to zrozumiałe że powinna się wyleżeć w domu i wykurować porządnie.Sama tak zaproponowała.No spoko toć rozumiem..
ALE
Okazało się że zamiast leżeć w domu poszła sobie z koleżankami na piwo. Poinformowała mnie o tym sms "Będziesz pewnie zły ale dziewczyny wyciągneły mnie do klubu ale ja pije sok bo jestem na lekach.Zostane na noc u babci to odrazu jej jutro pomoge posprzatac."
No zaraz.Coś nie halo.Żeby ze mną się zobaczyć jest zbyt chora (jeszcze dziś mnie upewniła że naprawde jest chora i nie da rady,że musi odpoczać,że jak się lepiej poczuje to zobaczymy się w sobotę jak będe miał czas) a tu nagle piwo?
To ja sobie organizuję czas tak żeby móc się spotkać w razie co,przekładam swoje plany a ona najzwyczajniej na to nasrała,postawiła mnie przed faktem dokonanym i zdając sobie w pełni sprawe z tego że to nie w porządku (o czym świadczy tekst "pewnie bedziesz zly") i tak zrobiła jak jej sie podobało.
Nie wiem jak wam ale to trąci troche brakiem szacunku.
I żeby nei było to nie jeden powód mojego niezadowolenia.Ostatnio nawet nie ma czasu żeby chwile w szkole pogadać albo po szkole zadzwonić.Co dzwonie to wiecznie zajęta.(chodzimy do tej samej klasy niestety ale trzymamy pewien dystans do siebie w szkole.wiadomo każdy musi mieć jakąś prywatność)
Nie zrozumcie mnie źle.Ja jestem wyrozumiały,widocznie za bardzo skoro moja panna robi sobie co tylko chce kiedy chce i nie liczy się z moim czasem.
powiedzialem jej tylko "rob co chcesz.milej zabawy"
odpowiedziala "oj prosze cie
dlugo nie bede, o co ci chodzi?"
ja jej na to :"ja jestem wyrozumialy duzo moge zrozumiec, odkladas spotkania,nie mialas czasu,chora no ok.spoko. ale jesli te argumenty juz nie dotycza kolezanek i dla nich czas znajdziesz a dla mnie nie pomimo ze organizuje go pod ciebie to jest zwyczajny brak szacunku.a tego tolerowac juz nie bede.zastanow sie nad soba"
i sie rozlaczylem.
jakoś porady jak przywolać ją do porządku?
Nie sądzisz, że panna ci na boku rogi może przyprawiać?
Kael
"Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa"
bitch please,..
jesteśmy ze sobą od dwóch lat.
seks był jeszcze przed związkiem.
w łóżku jest ok.
rogi nie wiem.wróżką nie jestem.nie mam zamiaru się tym zamartwiać jeśli nie mam dowodów.
fakt jest taki że ewidentnie przegina i chcialbym ja jakos ogarnac.
No to jej zajebaj chlodnikiem i lustrem tak jak pisze MRsnoofie, bedzie chciala sie spotkac powiedz ze jestes chory a w tym czasie idz na piwo z kolegami zobaczysz jak sie poczuje.
Powodzenia
Co da chłodnik skoro kobieta ewidentnie nie ma większej ochoty na spędzanie z nim czasu?
Po dwóch tygodniach praktycznie bez spotkań laska powinna sikać po nogach na myśl o spotkaniu. Powinna tęsknić a z tego co autor napisał w ogóle nie widać jakiego kolwiek zainteresowania.
Zacznij podrywać jakieś inne dziewczyny na jej oczach, niech będzie zazdrosna.
Zrób lusterko tak jak poprzednicy pisali przy najbliższej okazji.
Z twojego opisu sytuacji wydaje mi się, że albo podejmiesz jakieś radykalne kroki albo wasz związek się posypie. Jeżeli nic z tym nie zrobisz panna w końcu spuści Cię w kiblu.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Chodzilo mi o chlodnik taki calkowity, czyli zerwanie kontaktu
zbierałem się do tego od dłuższego czasu ale teraz juz odwrotu nie ma.
poprostu przestane się tak starać,nie bede ukladal wszystkiego pod nia.dam jej szanse zeby to ona sie postarala.
bo skoro robie tak zeby bylo jej jak najlepiej a to nic nie daje to nei widze sensu dalej sie meczyc.zajme sie soba.przyleci lub nie.
dzieki
Skoro po 2 tygodniach nie przyleciała i jeszcze Cię w chuja zrobiła to uwierz, nie przyleci.
Zrobisz co zechcesz, jak dla mnie tu musi pójść grube pierdolnięcie aby laska się ogarnęła.
"Jeśli chcesz zdobyć(zatrzymac przy sobie) kobietę, to musisz być gotowy na to żeby ją stracić"
Mysle, ze pasuje jak ulal
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Przecież tak będzie , Gen swoje w życiu widziałeś widzę.
Zmienisz otoczenie i związek szlag trafi . To instrumentalna prawda.
Zajmuję się kryminologią, szukam iluzji, odnajduję prawdę i przechodzę dalej
tzn ze uwazasz ze powinienem ja zostawic?
ok.rozumiem.
czy wedlug ciebie powinienem cos jej jeszcze konkretnie powiedziec i uswiadomic czy zostawic ta sytuacje samej sobie?
ok zrozumiano
"time to say goodbye", jak pisał Kochanowski
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Niepotrzebnie próbowałeś ubrać swoją złość i hmm... rozczarowanie jej postawą w logiczne argumenty. Takie wkurwianie się i wyrzucanie z siebie żalu nie jest skuteczne. Nie trzeba być szerlokiem, by ogarnąć to, że laska sprawdza Twoją cierpliwość, testuje Cię, oraz patrzy na ile może sobie pozwolić. Nie sądzę, żeby wiązało się to z doprawianiem rogów, ponieważ wtedy w ogóle najprawdopodobniej nic by Ci nie napisała. Jak widać osiągnęła swój cel. Moja rada brzmi tak- Stań się bardziej niedostępny, zajmij się czymś... lub kimś
jeszcze. Nie nalegaj na spotkania, nie biegaj, nie wydzwaniaj, nie wypisuj- miej swój własny świat i pierdol te zagrywki. Albo zupełnie nie reaguj, zlewając, albo obracaj to w żart i odwracaj kota ogonem. Zagraj jej na nerwach robiąc podobne akcje (tylko nie rób tego w momencie i w sposób który się spodziewa). Niech to będzie naturalne a nie oko za oko (niech dowiaduje się niby przypadkiem, wtrącaj coś mimochodem, niech kolega, lub ktoś znajomy pomoże Ci mówiąc coś w jej obecności, lub też pisząc np na fejsie czy coś
) Gwarantuję, że przyniesie skutek. Musisz tylko popracować nad emocjami i przyjmować wszystko na chłodno. Jak zrobisz jej awanti i spucujesz się to cały misterny plan w pizdu 
Zasada numer 1: NIGDY nie organizuj niczego pod kobietę. Rób swoje, zajmuj się swoimi sprawami, a z nią spotykać się będziesz wtedy, kiedy znajdziesz na to czas. Ona tego i tak nie doceni, a Ty tylko będziesz tego później żałował - że tyle poświęcałeś, a ona i tak Cię wystawiła.
Paz święte słowa...bez kitu
odezwała sie dzisiaj
"czemu sie nie odzywasz?myslalam ze rano zadzwonisz."
"to jam ma sie odzywac?a po co?dobrze wiesz co wczoraj zrobilas,olalas sprawe jesli uwazasz ze zachowalas sie wporzadku to ok ale ja mam inne zdanie"
"no dobra moze nie wporzadku,wiem ze zle zrobilam ale przecciez nic sie az takiego nie stalo zebys teraz taki byl w stosunku do mnie"
"nie chce mi sie z toba na ten temat juz dyskutowac,wszystko juz ci powiedzialem"
probowala cos tam jeszcze o tym gadac ale powiedzialem ze jak nie przestanie to sie rozlacze no to ona zmiana tematu gadka szmatka .po chwili powiedzialem ze musze cos ogarnac i nie mam czasu rozmawiac.rozlaczylem sie.
coz chyba dobrze ze nei odezwalem sie pierwszy.tak bylo w zamiarze.pozniej napisala mi jeszcze sms czy moglbym podrzucic jej babci nowy telefon ktory zostawila u mnie jakis czas temu bo musi isc jutro(ona ,nie jej babcia) zdjac simlocka.
powiedzialem ze odbierze sobie przy okazji jak bedzie u mnie.
ona ze ale n eiwie kiedy bo zaraz swieta pomagac mamie,ze potem lany poniedzialek ze nigdzie nie wychodzi ze we wtorek tez plany blabla..
napisalem ze ja nie mam narazie czasu specjalnie jezdzic,nie po drodze mi.
takze jak widac z tym spotkaniem nadal jej ciezko..
Ewidentnie chce grać Ci na emocjach. Takie już są te nasze BABY. Kto je zrozumie? Kiedy byś jej powiedział to, co tutaj napisałeś - zapewne odwróciłaby kota ogonem i czuła się poszkodowana. Szczerze to jesteś w cholernie ciężkiej sytuacji, bo one zawsze będą o krok do przodu przed nami..ale ja na Twoim miejscu mimo wszystko postawiłbym na szczerość i powiedział jej to, co napisałeś tutaj, czyli że jej zachowanie to był jawny przejaw braku szacunku i tak nie powinno się robić.
btw., wiem chłopaki, że to dosyć naiwne z mojej strony, ale jestem tu nowy, MAM CHOLERNY PROBLEM z dziewczyną i oczekuję pomocy, a nie mogę założyć tematu bo nie mam punktów..błagam, kliknijcie te durne 2 razy, konam..
Z samego twojego opisu widać jakim jesteś dla Niej chłopakiem - zawsze starający się z Nią spotkać,chętny itd. To dobrze,ale nie zawsze. Lubisz mieć wszystko podane na tacy? My kobiety w większości nie lubimy i po prostu takich chłopaków się nie docenia. Dlaczego?Bo i tak będzie zawsze na zawołanie,a z czasem to się robi nudne.
Gdybyś jednak na Jej sms zareagował " a spoko,ja wyszedłem też z kumplami do baru " mój drogi to by dopiero było.
Pannie mogłeś się znudzić i tyle.To nieważne czy przyprawia Ci rogi,bo wcale nie musi. Może po prostu woleć już wychodzić z kumpelami.
To proste jak panna nie ma siły się spotkać z Tobą,a zaraz potem wychodzi z kumpelami baaa nawet następnego dnia planuje sprzątać u babci.Nie wiem może to jakiś terminator,ale ja jestem na lekach i ledwo się ruszam po domu,więc podziwiam, że ona ma siłę na wyjścia
Olej Ją trochę,a dobrze to Wam 2 zrobi. A Tobie polecam jeszcze wyluzować,bo zwykle licealne miłości rozwalają się z hukiem. Teraz Ci się wydaje,że będzie to miłość po grób bla bla,czasem tak jest,ale w sytuacji gdy panna już kręci i nie jest szczera to na przyszłość dobrze to nie wróży.
hehe spokojnie.zadna milosc po grob
Rozumiem o co Ci chodzi.I faktycznie moze lepiej by bylo napisać tak jak mowilas.ze poszedlem do baru.No ale zeby tak napisac trzebaby tak rzeczywiscie zrobic.a nie mialem takiej mozliwosci.bo mieszkam dosc daleko od mojego dawnego osiedla.inna miejscowosc.takze spotnany w gre nie w chodza bo nie mam noclegu.a klamac jej nie bede.
ale jak juz wspomnialem rozumiem o co ci chodzi;)
Ja tam uważam, że podejście masz dobre. Wyczuwasz kiedy panna ciebie nie szanuje, jasno jej komunikujesz brak tolerancji dla takiej postawy. To jest normalne męskie zachowanie a nie wyimaginowane wyjście z kumplami do pubu jako podkładka dla lustra. W takie wyimaginowane wyjście można sobie grać gdy kobieta z którą się jeszcze nie jest przekłada spotkania. A jak jest się w związku, szacunek obustronny jest obowiązkowy i ja się wtedy nie bawię w gierki, oczekuję szacunku jak go nie dostaję to daję sobie spokój z takim układem. Nie ustawiaj swoich zajęć pod nią, bo ona nie będzie tak szanowała twojego czasu. Co nie znaczy, że wszystkie kobiety tak postępują, są i takie normalne co doceniają uwzględnianie ich osoby w twoich planach, sugeruję zmianę na właśnie taką. Żyj swoim życiem, spotykaj się gdy faktycznie masz czas, planuj swoje działania niezależne od niej i się rozwijaj.
Coz pewnie masz racje.W wkoncu to nie pierwszy taki problem i nie tylko na podlozu "spotkania".
Sprawa sie pogarsza.
Normalnie,dzwoni czesto gada i w ogole.
ale co z tego skoro nadal ma problem zeby sie widywac.
dzisiaj czy jutro to malo kto ma czas kto obchodzi swieta.coz.no nie ja bo nie obchodze.
moze to moj blad nie wiem,zaproponowalem ze skoro wychodze w niedziele na mala fuszke a potem na koncert to ze w poniedzialek moglibysmy sie spotkac od rana.pojsc gdzies,zjesc cos,potem pojechac do mnie na noc.
stwierdzila ze ona wychodzi w niedziele na impreze ze od UWAGA 3dni nigdzie z kolezankami nie wyszla i nie chce siedziec w domu.A ze w poniedzialek bedzie odpoczywac.Ze mozemy sie zobaczyc we wtorek na pare godzin.
Mowie ze ja we wtorek mam trening i musze sie troche pouczyc wiec odpada.Zapytalem czy nie moze chociaz raz zrezygnowac z imprezy.
Odrazu opowiedziala ze nie ze ma ochote sie napic.
wspolne wyjscie na koncert tez jej proponowalem to stwierdzila ze woli isc z kolezanka gdzies tam bo ona nie lubi takiej muzyki.(koncert DnB\rap...kurwa tez nie moje klimaty ale warto czasem sobie gdzies pojsc zobaczyc COKOLWIEK)
Coz.jak powiedzialem ze we wtorek nie da rady to stwierdzila ze nic na to nie poradzi ze ja nie mam czasu.oszalalem.
stwierdzilem ze mam juz dosyc.ze skoro teraz ma takie problemy i wszystko jest wazniejsze niz ja no to co bedzie jak znajdziemy oboje stala prace.Czarna dziura.Powiedzialem ze mam w dupie zwiazek na telefon i sie rozlaczylem.
:/
"stwierdzilem ze mam juz dosyc.ze skoro teraz ma takie problemy i wszystko jest wazniejsze niz ja no to co bedzie jak znajdziemy oboje stala prace.Czarna dziura.Powiedzialem ze mam w dupie zwiazek na telefon i sie rozlaczylem."
Błąd, trzeba było się z nią prędzej czy później spotkać, powiedzieć jej to na spokojnie prosto w oczy. Wypunktować dlaczego, taki związek nie ma sensu dla ciebie, jeżeli ona tobie go dać nie może to trzeba to zakończyć. Takie rozłączanie się to dziecinada...
Ogólnie problem masz bo prawdopodobnie na początku związku nie zrobiłeś właściwej kwalifikacji, teraz odbija się to tobie czkawką.
Tzn wiesz.nie wiem jakie błędy zrobiłem na początku.nic nie przychodzi mi do głowy.chociaż pewnie trochę ich było.
Ogólnie kontakt nam się nie urwał od ostatniego mojego posta.Nie pisałem bo szczerze mówiąc nie wiedziałem już co ja mam pisać.
W każdym razie spotkaliśmy się dzisiaj.porozmawialiśmy.Powiedziałem jej czego ja chcę,jak ja to wszystko widzę i czego oczekuje.
Ona też mi powiedziała sporo.Nie wie coprawda czemu tak jest jak jest.że nie umie się otworzyć,zaangażować.Że jest jej z tym źle.
Doszliśmy oboje do wniosku że nie jesteśmy ze sobą szczęśliwi i się rozstaliśmy.
Nie wiem czy to dobrze ale wyszedł też pożegnalny seks.jakoś tak spontanicznie.
Poryczała się.Ja starałem się nie okazywać zbyt wielu emocji i być raczej uśmiechnięty.ogólnie trochę jakby nie była pewna wszystkiego..
Generlanie kontakt się nie urwie no bo chodzsimy do tej samej klasy jeszcze przez dwa tygodnie.potem już pewnie kontaktu nie będzie.
Hmmm...panowie dziwny problem.
Jest dopiero jeden dzień po rozstaniu.A ona zaczęła zachowywać się dokładnie tak jak POWINNA (lub chciałbym żeby się zachowywała) w trakcie związku.Mega zainteresowana,dzwoni,pisze,mozna pogadac na kazdy temat.zero fochow,problemow.no aniol.Non stop ma ochote na seks.
ale...o powrocie do siebie wcale nie wspomina.Kiedy zapytałem co jej odjebało nagle stwierdziłą najpierw że jakoś ją pociągam jak nie jesteśmy razem.tzn to niby w formie żartu powiedziała.smiechy hihy.A potem unikała jednoznaczniej odpowiedzi i rozmowy na ten temat.
Wiecie.ja ni ejeste jakiś oschły dla niej czy coś ale napewno nic sam nie inicjuje.stonowany.no mam świadomość że nie jesteśmy razem i nie udaje że nic sie nie stalo.
Zreszta postanowilismy sie rozstac w dobrych stosunkach.
Ale ja sie pytam...CO DO CHUJA ?
to nie pierwsza taka sytuacja w sumie ...kiedys bylo podobnie.jak sie rozstalismy.dawno temu.az na tydzien.to tez sie tak zachowywala....ale to bylo rozstanie w zlosci a teraz niby porzadnie przemyslana sprawa.