Niektórzy tutaj za punkt honoru w klubie uważają spisanie numeru telefonu do nowo poznanej laski. Co na tu "druga strona barykady"? Koleżanka kiedyś mówiła mi, że ile razy idzie do klubu na polowanie, to zawsze ma kilku zbieraczy telefonów, a ona sama w książce telefonicznej średnio rozpoznaje, który jest który 
Ja mam taką metodę, że daję moją wizytówkę. O numer nigdy nie pytam. Laska ma napisany jak krowie na rowie mój telefon, adres mailowy, czym się zajmuję, stronę www, itp. Jak będzie chciała to się odezwie, jak nie tu trudno. Metoda moim zdaniem dobra, bo to nie ja ciągnę laskę za język, tylko daję jej szansę, żeby następnego dnia na spokojnie poszukała czegoś na mój temat i zainteresowała się tym lub nie. Moim zdaniem metoda całkiem niegłupia i w miarę skuteczna.
Macie inne lub podobne sposoby?