Tak, więc o ile temat nie pójdzie w pizdu w niebyt. Tak więc mogę tylko jedynie na wstępie przeprosić na smęcenie. No więc o ile lubie kobiety, lubie ich towarzystwo lubie ich uśmiech i wszystko co się z tym wiąże, to tak potrafię dostać, że już samemu nie wiem jak to zbierać. Wiem, że sukces wiedzie przez pasmo porażek, wiem, że miarą siły jest to ile jest się w stanie oberwać. Wiem, że się podobam kobietom. Wiem to co powinienem wiedzieć, Wiem jak się ubrać do klubu, wiem że jak już w nim jestem to potrafię zrobić tak, że lamernia mi zejdzie z drogi. Wiem że ze mną jest wszystko ok. A jednak. Jednak coś kurwa jego mać jest takiego, że po tym jak się z laską ustawię to przyjebie w przysłowiowego chuja. Nie odezwała się? Trudno jesteś w klubie, coś się zaraz znajdzie. Znalazło się? Podobam się jej mimo tego że jest biseksualistką, ale co z tego jeżeli przeprasza mnie na chwilę żeby się z kimś poobściskiwać. Serio mi już brakuje pomysłów na wszystkie te trapy. Finezja i polot mi się kurwa kończy. Musiałem gdzieś ten żal wylać bo czasem jest ciężko iść do przodu mimo przeciwności widząc, że znajomi obok mimo pizdowania i tak układają sobie związki lepsze odemnie i będąc świadomi że mój bilans jest grubo na minusie.
Jeżeli komuś się zechce podyskutować resztę dopowiem.
podobno "jak się nie wyjebiesz to się nie nauczysz".
Pozdrawiam wszystkich, sorry za chaotyczność, % jescze szumi.