Kobiety potrafią sie przyjaźnić. Dla Was jak ktoś jest kobietą to nie jest człowiekiem i nie nadaje sie do koleżeństwa?
Mam na myśli jeśli oboje nie chcą związku. On też. Z jego strony Zero uczuć. Ale zdarzyło mi sie że kogoś zwyczajnie polubiłam. Tak po ludzku.
Według was wsparcie, lojalność, czas nic nie znaczy jeśli nie macie z zego okazji do wiadomo czego? Serio?
Tak zdarzało się i mam taką przyjaciółkę.
Gadamy o wszystkim. Sądzę że jakby mnie poprosiła by jej ładnie wyciąć włosy łonowe. Oboje byśmy traktowali to bez żadnego podtekstu seksualnego.
Oczywiście jak ktoś jest zdesperowany seksualnie to takie rzeczy przyjdą mu z trudem.
Tak, mam taką. I jakby tu weszła jakakolwiek seksualność to by wszystko spierdoliło. Bez przeszkód opowiadam jej o seksie z innymi.
Parszywy... parszywy never changes
Moim zdaniem nie ma
Ta "przyjaźń" kończy sie w momencie gdy zaczynasz coś czuć do drugiej osoby lub cie pociąga i masz ochotę na coś więcej. Wiec przyjaźń jako taka istnieję, ale do pewnego momentu.
Zgadzam się. Często taka "przyjaźń" się opiera na wypieraniu faktu, że się czuje pożądanie albo coś innego. W końcu przychodzi moment, że nie da się już zaprzeczać faktom i robi się kłopot.
Może nie ten temat, ale spotkałam sie z gościem raz. W weekend znowu sie widzimy, ale on przyprowadza kolege. Mam rozumieć, że to nie randka?
Z mojej strony lekki zonk bo pierwszy raz mi sie to zdarza.
Nie, to gangbang
Parszywy... parszywy never changes
Może chcą się jajkami postukać w trio z Tobą.
Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu
`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano
Napiszę brutalną prawdę. Przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest możliwa, jeżeli kobieta jest po prostu nieatrakcyjna. Mam takie przyjaciółki, do których nie czuję kompletnie pociągu seksualnego, i jest ok, chociaż nie wiem jak to wygląda z ich perspektywy, ale z mojej to czysta przyjacielska relacja. Mam też "przyjaciółki" które są dla mnie atrakcyjne, niektóre nawet bardzo, i tu ciężko mówić o czystej relacji przyjacielskiej bez podtekstów. Bardziej to taki obopólny friendzone, ona trzyma mnie w swoim, ja ją w swoim, oboje czerpiemy z tego tytułu korzyści czysto egoistyczne - łechtamy swoje ego pod przykrywką przyjaźni. Taka jest niestety prawda i jeżeli ktoś sądzi inaczej, to jest po prostu naiwny. Jeżeli jesteś atrakcyjną laską to nawet jeżeli Ty traktujesz relację typowo po przyjacielsku nie licz na to, że druga strona robi to samo. Zresztą większość lasek nawet jak trzyma tego biednego chłopa w friendzone i sobie tłumaczy - to tylko przyjaciel, to gdzieś podświadomie odczuwa przyjemność z tego, że dostaje jego atencję, że mu się podoba, więc jak w takiej sytuacji mówić o czystej przyjaźni.
Nie do konca sie zgadzam, bo chodzi o atrakcyjnosc w oczach danej osoby.
Czyli przyjazn miedzy facetem i kobieta jest mozliwa, o ile obie strony nie czuja do siebie pociagu. Ale nawet jesli kobieta jest obiektywnie piekna, to mozna nie czuc do niej pociagu. Ja na ten przyklad mam ladna przyjaciolke, ma powodzenie u roznych facetow, ale mi osobiscie z roznych wzgledow sie nie podoba, a ja jej. Takze chodzi o to czy ktos jest atrakcyjny w czyichs oczach, a nie po prostu atrakcyjny.
Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi.