Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Blogi

Zostawiła Cie i świetnie się bawi...

Tak sobie dzisiaj wracam zaj*bany z pracy po 22.00, wkurzony przez moich przełożonych, wracam sam, czuję się samotny, na dworze jeb*na chlapa, łapie doła i oczywiście automatycznie przychodzą myśli o byłej, jak to teraz świetnie się bawi, imprezuje, może już z kimś jest albo nadal kręci i przed snem nie myśli o tym jak mnie skrzywdziła (sposób jaki się zachowywała ostatnim czasem) tylko jak tu wyr

Portret użytkownika Brave_Jim

Wniosek o order uśmiechu

Drogi Gracjanie,

Piszę do ciebie bo kazałeś mi wstawiać blogi. Niby powinienem się uczyć do matury ale nie chce mi się cholernie. Bardzo chciałbym dostać order uśmiechu taki jak ma Tical i paru innych użytkowników. Rozumiem, rok dopiero jestem. Nie jestem emo, jem mięso, lubię shishę, fakt trochę się opierdalam, ale pomagam kolegów rozkręcić i wygonić te iluzje.

Nieaktualne

Nieaktualne

Portret użytkownika lunático

Piątek 7.01-tragedia+pozbywanie się iluzji

Siema.Dodaje ten wpis,aby sobie,oraz niektórym użytkownikom wlać troche zimnej wody za kołnierz,gdyż nie zawsze jest tak jak sobie zaplanujemy.Wydaje mi się że robię to też dla siebie,po to bo jestem facetem i robie to na co mam ochotę-w tym wypadku na opisanie moich porażek??
Ocenicie to sami,zapraszam do lektury ENJOY:)
Piątek 07.01.2011 za 3 dni moje uro-myśle sobie

Portret użytkownika Paz

(Nie)dokończone sprawy związane z bitą śmietaną

Witam wszystkich. Z racji tego, że jest to mój pierwszy wpis pozwoliłem sobie na kilka słów wstępu. Zamierzam umieszczać tutaj jedynie relacje z najciekawszych akcji wzbogacone niekiedy odrobiną przemyśleń. Żadnych opowieści o cudownych przemianach, same konkrety i fakty. Mam nadzieję, że zarówno początkującym jak i doświadczonym ten blog dostarczy trochę „inspiracji” i „natchnienia” do kolejnych podrygów w damsko-męskim światku. Postaram się możliwie wiernie odtwarzać ciekawsze zachowania, wydarzenia i dialogi. Jeśli w miarę czytania będziecie chcieli abym zwiększył nacisk na któreś z zagadnień – piszcie w komentarzach.

Wczorajszy wieczór (bardzo upojny z resztą) miałem przyjemność spędzić u boku uroczego rudzielca, będącego kolejnym przykładem potwierdzającym prawdziwość wszystkich teorii podrywu.

Pierwsze nasze spotkanie miało miejsce na uczelnianym korytarzu. Wybierałem się właśnie na zajęcia z angielskiego, kiedy zauważyłem ją (nazywaną dalej O.) wychodzącą z bufetu z butelką coli w ręku. Uśmiech na twarz i do akcji – nie było na co czekać.
JA: Sherlockiem to ty chyba nie będziesz.
O: Nie rozumiem? – zdezorientowana, ale już uśmiechnięta.
JA: Przed budynkiem jest jakaś promocja, rozdają colę za friko. Wystarczyło się rozejrzeć, patrz, nawet stąd ich widać. Ale nie martw się, do W11 pewnie się nadasz. – wszystko oczywiście z uśmiechem na twarzy.
O: Ja tam nic nie widzę… (Tutaj zaczyna wyglądać przez okno, oczywiście, że nic nie widzi bo promocja to ściema) No masz, mnie zawsze omija wszystko co dobre.
JA: Nie dość, że niedowidzi, to jeszcze kłamie – ja Cię nie ominąłem.
O: Ależ skąd, ze szczerością nie mam problemów.
JA: Tak? To siadaj tutaj i opowiedz mi czy warto cię poznać. – odrobina zdecydowania i panna już siedzi obok mnie. Tutaj czas na lanie wody i typową gadkę o niczym wzbogaconą kilkoma negami (np. poprzednio miała blond włosy, teraz przefarbowane na rude – stąd uwaga o „sztucznej inteligencji”) i budową raportu – zupełnie przypadkiem miałem przy sobie plakaty reklamujące mój najbliższy koncert – regularnie koncertuję wraz z zespołem, co cholernie ułatwia kontakty z babeczkami. Oczywiście, zapytała czy może go zatrzymać – wskazałem na swój policzek, od razu pocałowała i dostała swój plakat. Obiecała, że zajrzy na najbliższy koncert, który miał być trzy dni później. Na zakończenie wyciągnąłem telefon i kazałem wklepać jej swój numer - nawet się nie zawahała. Cała sytuacja nie trwała dłużej niż 10 minut. Cały czas kontrolowałem mowę ciała, starając się lekko ją dystansować – siedziałem pod pewnym kątem do niej, nie nachylałem się pomimo hałasu, tak więc myślę, że uniknąłem postawy needy.

Jak okazało się trzy dni później – O. łyknęła przynętę w całości. Pojawiła się na koncercie. Musiałem być dosyć ostrożny, bo był tam także drugi target, o którym opowiem kiedy indziej Wink Za dużo nie pogadaliśmy, troszkę kinetyzowałem, skupiałem się raczej na budowie raportu – krążyłem pomiędzy kilkoma stolikami, które zajmowali moi znajomi, w tym całkiem niezłe babeczki. Posłuchała koncertu, stwierdziła, że ma już nowego ulubionego basistę, (odpowiedziałem, że „w takim razie rozumiem, że chcesz mój plakat, żeby go powiesić nad łóżkiem?” – „No jasne!”) a potem musiałem odwieźć sprzęt – tak więc pożegnaliśmy się umawiając się na kontakt telefoniczny.

Z racji tego, że mamy podobne gusta muzyczne kilka dni później zabrałem ją na koncert mojego przyjaciela, przy czym po raz kolejny miałem okazję podbudować raport, zapoznając ją z zespołem przysiadając się do ich stolika. Po występie zmieniliśmy lokal (nie lubię przesiadywać w jednym miejscu zbyt długo z dziewczyną, łatwiej skleić wtedy rozmowę, kiedy sporo się dzieje), a ponieważ było już późno stwierdziłem, że odwiozę ją do domu pod warunkiem, że następnym razem ona odwiezie mnie. Spotkanie zakończone pocałunkiem w samochodzie.

Kolejny telefon z mojej strony – trzy dni później. Prosto z mostu zapytałem jak zamierza odwdzięczyć się za ostatni nasz wypad – zaproponowała, że przygotuje kolację. W porząsiu, nie ma sprawy, termin za dwa dni. Kolacja smaczna, potem oglądaliśmy jakiś film, cały czas kino. Wcinaliśmy jakieś ciastko z bitą śmietaną, którą nie omieszkałem jej umazać – oczywiście skończyło się na tym, że mieliśmy ją oboje na całych twarzach – nie pozostało nic innego jak pocałunek („Śmietana słodka, ciekawe czy ty też dajesz radę”). Zrobiło się bardzo sympatycznie, ale przeszkodziła nam jej siostra, która wróciła wcześniej do domu. Dalsza część spotkania upłynęła na różnych drobnych pieszczotach. Sypałem negami jak z rękawa, w pewnym momencie bałem się już, że przegiąłem, ale na szczęście wszystko działało na moją korzyść.

Po tym spotkaniu natrafiliśmy na siebie zupełnie przypadkiem znowu na uczelni – posiedzieliśmy u niej w samochodzie 10 minut paląc papierosa, przy okazji zastosowałem sześcian (ściągnięty bodajże z „Gry” jeśli dobrze pamiętam – jeśli ktoś niewtajemniczony, mogę wytłumaczyć na priv) i analizę pisma dobierając się do jej notatek. Wypaliłem i już miałem wysiadać, gdy stwierdziłem „Ach, zapomniałbym” – pocałowałem ją, dopowiedziałem: „Wiesz, jeszcze nie zdążyłem dzisiaj żadnej poderwać, a miałem na to ochotę” i wysiadłem.

Następne spotkanie bodajże tydzień później, pod pretekstem „niedokończonych spraw związanych z bitą śmietaną”. W dniu spotkania postanowiłem podkręcić trochę atmosferę wysyłając sms w stylu „ciekawe, które miejsce Twojego ciała smakuje ze śmietaną najlepiej”, na który odpowiedziała bodajże aż trzema, że „jest takich dużo”, że „jesteś niegrzeczny, prawie jak ja” i takie tam pitu pitu – w każdym razie byłem już pewien, że będzie moja. Zwłaszcza, gdy zapewniła mnie, że siostry nie będzie, bo wychodzi ze znajomymi. Otworzyła ubrana w jakieś skąpe ciuszki, zaproponowała, że włączy jakiś film – odpowiedziałem, że nie ma potrzeby, dziś zajmuję się nią – i przyciągnąłem ją do siebie, zacząłem całować, pchnąłem na łóżko – bardzo zdecydowanie i dominująco. Nawet się nie obejrzałem, zanim to ona zaczęła mnie rozbierać, bez żadnych ST w stylu „to za szybko” i tak dalej. Po bardzo udanym seksie stwierdziła, że cholernie ją podniecała moja pewność siebie.

Już następnego dnia dostałem smsa „Kupiłam dzisiaj nowe pończochy, mega seksowne. Kiedy zajrzysz?”, na który odpowiedziałem „Wiesz, jestem teraz trochę zajęty w najbliższych dniach, zadzwonię do ciebie niedługo.” – i tutaj dochodzimy do dnia dzisiejszego.

Kolejna owieczka w stadzie...

Serdecznie witam wszystkich pogromców cipek!

Jak pewnie zdążyliście się domyśleć choćby po temacie mojego wpisu, jestem nowy. I pewnie wypadało by jakbym parę słów o sobie powiedział hm... Czemu nie?

Może na początek jak tutaj trafiłem. Zauważyłem czytając już od dłuższego czasu wasze blogi, że wielu z was dotarło tutaj:

-Po zawodach miłosnych.
-Po nie udanych związkach.

Portret użytkownika GDP

Opinia o użytkownikach

Witam!
Jestem nowym użytkownikiem strony i przyznaję, że jest ona bardzo dobrze prowadzona.To mój pierwszy wpis. NIestety zauważyłem już po kilku godzinach od zalogowania sie w serwisie, że wielu użytkowników marnuje swoją energię i niepotrzebnie się nakręca.
Panowie kłócicie się nie wiadomo tak naprawdę o co, bo nie podobają się Wam wpisy innych użytkowników. Myślicie, że Gracjan własnie po to założył tę stronę? Szczerze w to wątpie.Marnujecie energię na bezsensowne kłótnie w komentarzach do blogów zamiast wykorzystać ją np na poznawanie nowych kobiet. Nie wiem czy jest to wynikiem frustracji, niektórych z Was, że nie zawsze wszystko idzie po Waszej myśli i dlatego musicie sie jakoś anonimowo wyżyć?
Blog jest przecież po to, żeby każdy pisał swoje przemyślenia i spostrzeżenia. Myślę, że każdy z nas zamiast wymyślając przeróżne epitety na innych powinien czerpać z blogów innych użytkowników to co im odpowiada, a resztę ignorować. Na pewno zamysłem Gracjana było stworzenie lokalnej polskiej społeczności PUA. Mamy dzielić się doświadczeniami i radzić z innymi na wiadome tematy.

Subskrybuje zawartość