Spotkaliśmy się w połowie drogi. Wczesnowiosenna, deszczowa aura w pełni, wieczór, ciemno i chłodno. Światła samochodów sunących po miejskim moście odbijają się na mokrym asfalcie tworząc na drodze kolorowe spirale. Godzina 19 na zegarze, dokładnie tak jak się umawialiśmy. Tyle godzin przegadanych w pracy, tyle seksualnych podtekstów, dotyku i wygłupów, kiedy szefa nie było w okolicy.