Pierwszy raz wczoraj podszedłem do dziewczyny w taki sposób jak "powinno się". No może nie do końca, ale było dobrze. No więc ide sobie wczoraj przez park mijam zajebistą laske HB9 na ławce samą. Spojrzałem na nią, a ona na mnie w stylu weź spierdalaj. Poszedłem dalej tak, że mnie nie widziała, ale ja ją tak.
Odstałem jakieś 15 minut wymyślając wymówki i je odrzucając i w końcu podszedłem tak, że kierowałem się prosto na nią z uśmiechem i zapytałem -mogę ci przerwać to samotne siedzenie. Ona nic nie odpowiedziała, ale lekko uśmiechneła się ze zdziwieniem.